31/07/2025
Hej, cześć wszystkim 👋
Z opóźnieniem, ale zgodnie z obietnicą zabraliśmy się za napisanie jakiegoś tam :) dzienniczka pokładowego ze ZŁOMBOLA 2025
Ponieważ na FB nie da się dodać do posta jednocześnie zdjęć i filmów, więc będą same zdjęcia :(
Miłej lektury 😁
Dzień pierwszy - 4.07
Piątek zaczął się dla nas od samego rana. Niektórzy musieli być jeszcze w pracy, inni sprzątali i myli auto, a jeszcze inni zaczęli się dopiero pakować po południu żeby nie wyjechać z Gdańska o planowanej 17ej godzinie 😆
No i w końcu prawie punktualnie 😁, bo jakoś po 19ej, w stałym składzie: Kasia, Kacper, Łukasz, wystartowaliśmy w kierunku Chorzowa. Szybkie tankowanie zgonpola, ominięcie standardowego korka na węźle południowym 3miejskiej obwodnicy, po dwóch godzinach wjazd do województwa kujawsko-pomorskiego i.... chyba mamy pierwszą awarię 😐
Autem zaczęło dziwnie bujać, rzucać. Szybki check na stacji benzynowej: powietrze w kołach jest, koła dokręcone, coś tam dziwnie stuka w przednim zawieszeniu. Padło podjerzenie na końcówki drążków kierowniczych, ale wszystko jest na swoim miejscu, wygląda bezpiecznie. Decyzja: jedziemy dalej, do Chorzowa tylko 300km, a w nocy i tak nic nie zrobimy.
Około 2 w nocy meldujemy się pod hotelem w Chorzowie i wita nas bardzo chłodna noc, jak na lipiec. Powitał nas też pan, chyba okoliczny weteran śląskich baletów 😆, śpiący na przystanku autobusowym, na wózku inwalidzkim 😐 Zbudzliśmy imprezowicza, bo za ciepło to on nie był ubrany na taką noc. Pan na momencie trochę przetrzeźwiał, podziękował za troskę i miejmy nadzieję, ze cały i zdrowy dotarł do domu.
Meldujemy się w hotelu i czas do spania, bo mamy już sobotę i za chwilę wielki start ZŁOMBOLA z pod Stadionu Śląskiego ❤️
Sobota 5.07
Wyspani w eleganckim hotelu, najedzeni wcale nie takim tanim, hotelowym śniadaniem 😆 ruszamy na pobliski Stadion Śląski. I tam się w końcu coś zaczęło dziać ❤️ Wszędzie auta z PRLu i nie tylko, wrzawa, poruszenie, zapach benzyny, oleju, wszędzie uśmiechnięci, szczęśliwi ludzie, którzy nie mogli się doczekać wyruszenia w kierunku Turcji w ramach misji "ZŁOMBOL - Jedziemy z pomocą".
Zameldowaliśmy nasz team w głównym sztabie rajdu, dostaliśmy zestaw startowy i zaczęliśmy oklejać auto tegorocznymi naklejkami z nr startowym 650.
W międzyczasie trwały konsultacje z mądrymi głowami, co może być nie tak z zawieszeniem w Zgonpolu... Jednogłośnie z ust starszyzny padło hasło: łożyska w przednich piastach się odkręciły.
Po oficjalnym starcie około 700 - 800 załóg, udaliśmy się do wulkanizacji nieopodal celem dostępu do podnośnika. Chłopaki ze "Świat Opon - Aras" w Rudzie Śląskiej szybko nam pomogli (jeszcze raz wielkie dzięki ❤️) dokręciliśmy łożyska i byliśmy gotowi do drogi 💪
Ale może by tak najpierw pozwiedzać Katowice i zrobić jakieś zakupy na drogę? Bo po co było to zrobić w piątek 😆
Po około dwóch godzinach, po obiedzie w barze mlecznym 😍 zaopatrzeni w zapasy wody, jedzenia, kawy, słodyczy itd, ruszamy w kierunku Krakowa i Słowacji.
Po chwili witają nas piękne widoki w naszych Tatrach 🥰 i coraz bardziej czujemy zapach południowej Europy ❤️
Na parkingu przy pięknej nowej "Zakopiance" spotykamy kilka załóg złombolowych. Niestety, pojawiły się u niektórych pierwsze awarie, w tym jedna poważna, jak padnięta turbina :( Ale chłopaki się nie poddają, kilka telefonów I nowa turbina jest już w drodze do nich.
Pierwsze kilometry przez Słowację były dość nudne, ale cygańskie osiedle mające lata świetności dawno za sobą, po środku dosłownie niczego, do tego dość mocno zaludnione, trochę nas zaskoczyło.
Okolo godziny 22, po dniu niezbyt obfitującym w kilometry, meldujemy się w słowackich Koszycach na kwaterze i idziemy ładować baterie na niedzielę, która zapowiadała się dość długa.
Ale o tym w następnym odcinku :)