08/12/2025
„Ludzie, którzy podjęli próbę samobójczą i zostali uratowani, czują wstyd, że chcieli ze sobą skończyć, i radość, że żyją. Oni nie chcieli umrzeć, tylko życie było dla nich za trudne, żeby żyć. Nie widzieli innego rozwiązania, by zakończyć swoją niemożność podołania życiu, ale z pewnością chcieliby je mieć.”
Christian Rück
Ujawnienie w gabinecie przez pacjentkę/pacjenta myśli lub zamiarów samobójczych stanowi bardzo trudną sytuację, zarówno dla niej/niego, jak i dla psychoterapeuty. Życie, które czasem w przeżyciu pacjentki/pacjenta staje się doświadczeniem nie do zniesienia, stanowi nadal nadrzędną wartość. Oczywiście można dywagować o egzystencjalnym prawie do wolność decydowania o rezygnacji z niego, jednak w gabinecie rzadko mamy do czynienia z racjonalnym, filozoficznym dylematem. Z reguły jest to namacalny wyraz ogromnego cierpienia, w którym nie ma już sił na nadzieję. Zadaniem terapeuty jest podjęcie walki o jej przywrócenie.
Już na etapie konsultacji przed przyjęciem osoby do terapii sprawdzam, czy pojawiały się kiedykolwiek myśli rezygnacyjne, samobójcze, czy przeobrażały się one w konkretne zamiary, plany, czy działania. Chcę podkreślić, że NIE WYKLUCZAJĄ one z terapii - trzeba je tylko dokładnie omówić, przyjrzeć się, z czego wynikały, i jakie jest ryzyko, że znów mogą się pojawić.
Czasami decyduję się opracować z pacjentką/pacjentem szczegółowy plan, w którym wspólnie ustalamy, krok po kroku, jakie działania podejmie każda ze stron w przypadku nawrotu takich myśli.
Zagrożenie życia to też jeden z nielicznych przypadków, kiedy terapeuta może/musi zrezygnować tajemnicy informacji, żeby zainterweniować, np. wezwać pogotowie czy powiadomić policję.
Wywiad z Christianem Rückem, szwedzkim psychiatrą, dostępny w Magazynie Wyborczej z sierpnia 2025 r. (23-28.08.2025)
Fot. R. Czyżewski