30/10/2021
Czy wiecie, że w zależności od długości postu możemy czerpać z niego różne korzyści? Jakie - o tym dzisiaj 🙂
Posty są jednym z podstawowych metod dbałości o zdrowie wszystkich Biohakerów. Dlaczego? Ponieważ to stosunkowo proste w zastosowaniu, ekonomiczne i dostępne dla każdego narzędzie oferuje ogromne korzyści, których nie da nam żaden drogi suplement czy godziny spędzone na siłowni.
Posty nie są jakimś nowym trendem żywieniowym, wręcz przeciwnie. Znane były już od tysiącleci w każdej chyba kulturze. Religie również polecały głodówki nie tyle ze względu na ich fizyczne benefity, ile z uwagi na moc duchowego oczyszczania, jaką ze sobą niosły. Grecki lekarz Hipokrates zwykł mawiać „Jeśli jesz w czasie choroby, to karmisz chorobę” (To eat when you are sick is to feed your ilness). Tymczasem Paracelsus, ojciec medycyny nowożytnej prxekonywał, że głodówka jest najsilniejszym lekarstwem – naszym wewnętrznym lekarzem.
Mówiąc o postach warto też zauważyć, że nigdy w dziejach ludzkości nie jedliśmy tak dużo i tak często. Jeszcze nasi dziadkowie, a nawet rodzicie, ze względu na warunki i brak żywości często nie mogli najadać się do syta, a niektóre okresy roku (przedwiośnie), ubogie w kończące się po zimie zapasy wymagały przysłowiowego „zaciśnięcia pasa”. Moja mama opowiada, że gdy była dzieckiem mięso gościło na stole co najwyżej raz w tygodniu. Warto też pamiętać, że choć posiłki były mniejsze i rzadsze to ludzie więcej się ruszali i przez dużą część dnia pozostawali fizycznie aktywni.
Co się stało dziś? Otóż dziś jemy dużo i mało się ruszamy. Na domiar złego popularne zalecenia – chyba głównie w służbie konsumpcjonizmu, bo z pewnością nie naszego zdrowia – każą jeść często, co nie daje możliwości odpoczynku naszemu układowi pokarmowemu i prowokuje liczne skoki poziomu glukozy. Nic więc dziwnego, że coraz więcej osób rezygnuje z takiego modelu. Zaczynamy sięgać po jedzenie coraz rzadziej, opuszczamy wczesne śniadania i późne kolacje aby „zresetować” nasz metabolizm, wyregulować gospodarkę cukrowo-insulinową i po prostu dać odpocząć naszemu organizmowi.
A najlepszą metodą, by tego dokonać, są okresowe posty. Tylko czy na pewno wiemy, jakich korzyści możemy się spodziewać stosując 16-godzinny post w ramach postu przerywanego? A co dokładnie się dzieje w naszym organizmie gdy nie jemy 24 albo 36 godzin? No i jakie zmiany zachodzą podczas długoterminowych postów?
Dziś podam Wam pewien przybliżony „zegar” zmian jakich możemy się spodziewać w poszczególnych godzinach od rozpoczęcia postu. I oczywiście warto mieć świadomość, że pomimo pewnego wzorca każdy z nas nieco inaczej będzie reagował na głodówkę ze względu na swoją dietę, wagę czy stan zdrowia. Pragnę również podkreślić, że jeśli pozostajemy na diecie ketogenicznej czy też niskowęglowodanowej to szybciej przywracamy bazowy poziom glukozy i ze względu na większą elastyczność metaboliczną łatwiej wchodzimy w stan ketozy niż osoby pozostające na żywieniu wysokowęglowodanowym.
A czego dokładnie możemy spodziewać się w konkretnych godzinach postu na wodzie?
4h – spada poziom cukru
10h – zużywany jest glikogen
20h – zwiększa się produkcja ketonów i nasila spalanie tłuszczu
24h – przejście na spalanie tłuszczu, wzrost poziomu hormonu wzrostu, spadek poziomu greliny, spadek apetytu
36h – znaczny wzrost poziomu autofagii, recykling starych białek, naprawa i usuwanie śmieci, nieszczone są komórki nowotworowe
48h – naprawa insulinooporności, intensywna autofagia, naprawa atrofii
60-72h – odnowa układu odpornościowego, wzrost liczby komórek macierzystych układu odpornościowego
A jakie Wy macie doświadczenia z postami i który jest Wasz ulubiony?