14/01/2026
2016 w moim wydaniu to był rok w którym pracowałem jako barman w Zimnych Nóżkach i jako trener personalny w Premium Gym. Piękne to były czasy.
Wódeczka za 4 zł, tatarek za 8 zł i bajlando.
Początki „trenerki”, pierwsze zajęcia grupowe, które uwielbiałem prowadzić, na których bywało po 40-50 osób. Szefostwo spało na sianie, a moja stawka to 32 zł. Nie żebym narzekał, to był dobry pieniądz, tatar i 6 szotów na godzinę to całkiem spoko tempo.
Komentarze typu „Ty nie wyglądasz jak trener”, bo w tym czasie trener wyglądał jak bąk i kojarzył się tylko z kimś kto jest wyżyłowanym pontonem, a na moją niekorzyść potrafiłem jeszcze sklecić zdanie i odłożyć ciężar na miejsce.
To co z pewnością się nie zmieniło to ludzie, którzy kupują karnety, multisporty, podpisują umowy z klubami fitness i regularnie, konsekwentnie nie chodzą.
Chociaż pewnie są i tacy, którzy dalej wierzą w płaską ziemię i żeby nie jeść kartofli po 18:00.
I to co jeszcze się nie zmieniło, na szczęście, to to żeby mieć formę, być zdrowym i w dobrej kondycji to trzeba włożyć w ten proces nieco wysiłku. I na szczęście za 10 lat to się nie zmieni.
Przez ten czas przerobiłem setki przypadków, które łączyło najczęściej to samo:
Chcę zrzucić, poczuć się lepiej i zrobić formę. Zadbać o zdrowie.
I zawsze, Ci którzy wprowadzili ZMIANY w swoim stylu życia osiągali efekty, Ci którzy w kółko powtarzali swoje błędy, działali na krótką metę, szukali kwadratowych jaj finalnie nie doszli tam, gdzie zakładali. A jeśli doszli drogą na skróty, to przyszedł lub przyjdzie czas za to zapłacić.
Z pozdrowieniem dla wszystkich których miałem okazję poznać w tym czasie 😘