Gabinet psychoterapii Magdalena Walentynowicz

Gabinet psychoterapii Magdalena Walentynowicz Psychoterapia Gdynia

29/12/2025

Agnieszka Jucewicz: Chciałam panu pokazać okładkę pewnego pisma psychologicznego. Cały numer poświęcony jest „lekcji odpoczywania”;. Czy odpoczynek stał się czymś tak trudnym, że trzeba się go uczyć? Co będzie jutro - lekcje z oddychania? Warsztaty z konwersacji z drugim człowiekiem już są.
Roman Cieślak: Lekcje z oddychania też już można pobierać, zapisując się na przykład na kurs medytacji albo jogi. To, iż takie warsztaty się pojawiają, świadczy o tym, że jest na nie zapotrzebowanie i że ludzie potracili umiejętności, które kiedyś były naturalne, więc ktoś musi ich tego nauczyć od nowa. Odpoczynek stał się dzisiaj czymś trudnym również dlatego, że bycie zabieganym jest po prostu modne. Zabieganie podnosi prestiż społeczny, świadczy o tym, że coś znaczę, że mnie potrzebują, relaks z prestiżem specjalnie się nie wiąże. Jeszcze nie, bo to się zaczyna zmieniać.

AJ: Wielu osobom relaks kojarzy się z lenistwem.
RC: Dlatego na różne sposoby próbują czas wolny zapełnić rozmaitymi aktywnościami - pracą, kolejnym zadaniem do wykonania. Byle nie być ze sobą. Bo bycie w kontakcie ze sobą może się okazać bolesne - mogę się wtedy skonfrontować z uczuciami czy myślami na swój temat, na temat bliskich czy świata, które niekoniecznie są przyjemne. Dlaczego ludzie tak lubią wyjeżdżać na wakacje w grupach zorganizowanych? Bo wtedy nie widać, że ta żona jakaś taka nudna, że mam nadwagę i nadciśnienie, że te dzieci zbyt absorbujące, a praca od dawna nie daje mi satysfakcji W grupie łatwiej od siebie uciec. Uciekać od siebie można nawet przez całe życie, tylko że to jest kompletnie nierozwojowe.

AJ: Bycie w kontakcie ze sobą to definicja odpoczynku?
RC: Jedna możliwych, dla mnie najbardziej trafna. I ludzie mają z różne pomysły na to, jak się ze sobą spotkać - jedni chodzą na spacery, inni biegają, jeszcze inni medytują. Ale są też różne psychologiczne koncepcje, które opisują, jakie warunki powinien spełniać odpoczynek. Po pierwsze, potrzebny jest wolny czas. Po drugie, muszę mieć poczucie, że to ja dysponuję sobą w tym czasie, czyli odpoczynkiem nie jest na przykład seria niedzielnych zadań, jakkolwiek przyjemnych, które zaplanowała mi żona/mąż. Po trzecie, to, co będę wtedy robił, ma podnieść jakość mojego życia. I znów, dla jednych to będzie udział w warsztacie rozwoju osobistego, dla drugich - spotkanie z przyjacielem i rozmowa o życiu, inni wybiorą wyjście na piwo, by pogadać o piłce. Odpoczynek jest nam potrzebny też po to, żeby zastanowić się nad hierarchią wartości w naszym życiu: czy ja poprzez aktywności zawodowe, domowe na pewno realizuję to, co dla mnie ważne?

AJ: Nie dziwię się już, dlaczego tak wiele osób od odpoczynku ucieka. To poważna
sprawa.
RC: A wie pani, że wiele wydarzeń kojarzonych z odpoczynkiem znajduje się na liście najbardziej stresujących wydarzeń życiowych? Boże Narodzenie, wakacje, spotkania rodzinne, ślub.

AJ: Dlaczego?
RC: Między innymi z powodów, o których mówiłem, ale też dlatego, że nasze oczekiwania są często nierealne. Nam się wydaje, że w ciągu jednego wydarzenia - świąt, wakacji - rozwiążemy wszystkie nasze problemy, albo lepiej, same się rozwiążą. No i spotyka nas zawód. Inna przyczyna stresu może być taka, że te wydarzenia nie są naszymi celami, tylko cudzymi, i gdybyśmy byli bardziej w kontakcie ze sobą, to byśmy na przykład inaczej spędzali święta. A tak co roku jeździmy do rodziny, z którą poza tym nie mamy kontaktu, bo taka jest tradycja. To tak zwany efekt modelowania.

„Dlaczego odpoczynek jest nam potrzebny? Nie zapomnij żyć” – rozmowa Agnieszki
Jucewicz z Romanem Cieślakiem w: „Wybieraj wystarczająco dobrze” Agnieszki
Jucewicz

fot Aman Shrestha

21/12/2025

Ewa Pągowska: Siedzimy z rodziną przy wigilijnym stole i dochodzimy do wniosku, że od tych „bliskich" ludzi dzielą nas lata świetlne. Często słyszy pani o tym w swoim gabinecie? O poczuciu niedopasowania i obcości?
Prof. dr hab. Barbara Józefik: Święta Bożego Narodzenia są rzeczywiście tymi świętami, które budzą najwięcej sprzecznych uczuć i sporo napięć. Mówi o tym wiele osób. Znalezienie sposobu na przeżycie tego czasu w zgodzie ze sobą, z szacunkiem do swojego doświadczenia i z uwzględnieniem potrzeb innych członków rodziny, bywa trudne. Podczas terapii dość często słyszę: „Kocham moich rodziców, ale ich nie lubię. Nie lubię z nimi spędzać czasu. Nie podzielam ich poglądów na świat. W ogóle nie rozumiem, jak oni mogą być moimi rodzicami".

EP: Bo są tak bardzo inni?
BJ: Tak. To doświadczenie inności jest szczególnie częste, gdy dochodzi do zmiany kulturowej. Powiedzmy, że ktoś wyjechał z małego miasteczka do dużej miejscowości, w przeciwieństwie do rodziców przeszedł wieloletnią edukację, pracuje w korporacji, obraca się w środowisku, które zupełnie inaczej patrzy na życie niż jego rodzima społeczność. Może dodatkowo zmieniło się jego podejście do wiary? Może odkrył u siebie inną orientację seksualną? Dokonuje zupełnie innych wyborów niż jego rodzice? Wtedy rzeczywiście może być mu trudno znaleźć punkty wspólne z rodziną. Może dojść do wniosku, że w myśleniu o tym, co w życiu ważne, wszystko ich różni. Boże Narodzenie sprzyja takim refleksjom. Nie wiem, czy wszyscy mamy świadomość, jak bardzo te święta zwiększają izolację społeczną – życie społeczne zamiera. W zależności od tego, czy spędzamy ten czas z rodziną, czy w pojedynkę, musimy się z rodziną lub sami ze sobą skonfrontować.

Wysokie Obcasy, 24.12.24
fot Jonathan Taylor

19/12/2025

"Nie wiem, czy zwróciliście uwagę, ale oferty pracy pełne są zapewnień o rodzinnej atmosferze: w warzywniakach, sklepach z ubraniami, biurach pośrednictwa nieruchomości. Sieć kawiarni Green Caffe Nero poświęciła rodzinności taki entuzjastyczny passus na swojej stronie internetowej:
„Pracując w Green Caffe Nero stajesz się częścią naszej rodziny. Razem tworzymy coś wyjątkowego, codziennie dbamy o siebie – ten wyraz troski sprawia nam szczególną radość. Jesteśmy rodziną, w której możesz być sobą. Wspólnie tworzymy całość, ale na pewno nie jesteśmy tacy sami. Jesteśmy rodziną – zespołem – codziennie za barem wspólnie dążącą do doskonałości. A potem lubimy się wspólnie bawić na licznych imprezach i wydarzeniach, które organizujemy”.Poza wzajemną troską i wspólną zabawą „rodzinność” ma jednak dodatkowe implikacje. Przede wszystkim rodzinę zwykło się uważać za rzecz najważniejszą. Lojalność wobec niej powinna być na pierwszym miejscu i należy się dla niej poświęcać, nie oczekując niczego w zamian. Rodzina to priorytet, dla niej zawsze trzeba znaleźć czas, nawet kosztem swoich bliskich. A skoro tak, to jeśli przełożony dzwoni do pracownika w sobotę o 21:30, ten powinien potraktować to jak telefon od członka rodziny i odebrać, a służbowe polecenie uznać w zasadzie za prośbę czy przysługę. W „rodzinie” nikt też nie handryczy się z powodu kilku nadgodzin. W rodzinie nie jest się racjonalnym i chłodno kalkulującym homo economicus, który sprzedaje swój czas za pieniądze, tylko kimś, kto bezinteresownie ofiaruje swoją obecność.
A jeżeli zdarzy się jakiś akt przemocy, „rodzina” woli rozwiązać ten konflikt w domowym zaciszu niż pozwalać jakimś państwowym instytucjom wtrącać się w swoje prywatne sprawy.Jeśli szefostwo przedsiębiorstwa twierdzi, że jest rodziną pracownika, to w aksamitny sposób odmawia mu też prawa do walki o swój ekonomiczny interes. Przecież w rodzinie wszyscy gramy do jednej bramki i nie jesteśmy w niej dla pieniędzy, prawda? Paradygmat mówienia w pracy o emocjach i empatii także jest podatny na tragikomiczne wypaczenia. W jednym ze swoich felietonów przygląda się temu filozof Tomasz Stawiszyński, analizując głośną na początku 2024 roku sprawę wyrzucenia z pracy jednej z pracownic firmy Cloudflare w USA. Brittany Brown zwolniono w trybie wideokonferencji prowadzonym przez osoby, które widziała po raz pierwszy i które – mimo jej bardzo konkretnych pytań o powody – nie miały jej do powiedzenia nic poza powtarzaniem „słyszymy to, co mówisz” i „rozumiemy, jak się czujesz” (rozmowę udostępniono w social mediach).
Stawiszyński zauważył, że nadużywanie elementów dyskursu terapeutycznego i uporczywe markowanie za ich pomocą prawdziwej empatii służy zatarciu faktu, że system, który posługuje się tym językiem, jest w istocie kompletnie bezduszny. Osoby wynajęte do zwalniania pracowników, których nie widziały nigdy wcześniej, przeszkolono do komunikowania się przy pomocy frazesów o współodczuwaniu, aby za ich pomocą korporacje mogły tworzyć fasadę „ludzkiej twarzy”.

„Cześć pracy. O kulturze zap*dolu”** autorstwa Zofii Smęłki-Leszczyńskiej, wydanej przez Wydawnictwo Krytyki Politycznej.
fot. Mushvig Niftaliyev

15/12/2025

"Unikanie komunikacji to jedno z podstawowych źródeł problemów w rodzinach i w bliskich relacjach. Może przybierać różne formy: milczenie, ucieczkę od trudnych tematów, powierzchowne rozmowy w stylu „ Wszystko u mnie okej”, „Po staremu”, które w rzeczywistości nie pozwala na autentyczną wymianę myśli i emocji. (…) Czasem unikanie komunikacji, czyli próby wzajemnego zrozumienia siebie nawzajem i sytuacji, prowadzi do stosowania tak zwanego podwójnego wiązania. (…) Gregory Bateson, brytyjski antropolog, tłumaczył, że unikanie rozmowy o istotnych problemach może prowadzić do sytuacji, w której ktoś zostaje uwięziony w komunikacyjnej pułapce. Wciąż otrzymuje od bliskich sprzeczne komunikaty i nie wie już co jest właściwe. W takich rodzinach co innego się mówi, co innego czuje - a co innego robi - i to rodzi konflikty. Przykładem jest dziecko, które słyszy od rodzica: „Możesz mi powiedzieć wszystko”, ale kiedy próbuje się podzielić swoimi emocjami, spotyka się z irytacją, odrzuceniem lub karą. NIe wie więc, czy ufać słowom, czy reakcjom, czy mówić, czy milczeć. Każdy wybór niesie ryzyko. (…) Z perspektywy terapii systemowej podwójne wiązanie to nie tylko problem komunikacyjny - to część większego wzorca relacyjnego. Najczęściej powtarza się on regularnie i w zasadzie manifestuje we wszystkich sferach życia. W rodzinach, w których taka sprzeczna komunikacja jest normą, członkowie uczą się żyć w stanie wewnętrznego rozdarcia i niespójnych oczekiwań. Bo jak zbudować zaufanie do siebie i innych, jeśli nie wiadomo co jest prawdą? (…) Długotrwałą ekspozycja na sprzeczne komunikaty może prowadzić do wewnętrznego chaosu i poczucia, że „cokolwiek zrobię, będzie żle”. (…) W domach opartych na podwójnym wiązaniu dzieci uczą się jednego: nie ufaj sobie ani innym. A potem, już jako dorośli, często noszą w sobie ten wewnętrzny zamęt. (…)
Często to właśnie terapia dla wielu osób jest pierwszym miejscem, w którym otrzymują one jasne i spójne komunikaty."

Joanna Flis, Gry rodzinne; Wydawnictwo ZNAK
fot engin akyurt

11/12/2025

09/12/2025

"Istnieje wiele zawstydzających, niebezpiecznych i błędnych „porad” na temat przebaczenia, zarówno w społeczności osób starających się odzyskać zdrowie, jak i w licznych przekazach duchowych. Wielu ocalałych z dysfunkcyjnych rodzin jest ranionych uproszczonym, czarno-białym przekazem, że muszą przyjąć postawę całkowitego i trwałego przebaczenia, aby wyzdrowieć. (…)
W rzeczywistości możliwość osiągnięcia prawdziwego przebaczenia zwykle przepada, kiedy taka próba jest podejmowana przedwcześnie. Dzieje się tak, ponieważ odtwarzamy wtedy mechanizmy obronne zaprzeczenia i wyparcia – utrzymujemy poza świadomością nieprzepracowane uczucia gniewu i bólu związane z traumą z dzieciństwa.
Prawdziwe przebaczenie jest czymś zupełnie innym niż przebaczenie przedwczesne. Jest prawie zawsze produktem ubocznym skutecznego żalu i nie ma takiej siły myśli, intencji, czy przekonań, które mogłyby je wywołać bez ogromnej pracy emocjonalnej. Z drugiej strony systemy przekonań, które nie są otwarte na możliwość przebaczenia, czasami blokują nam dostęp do takich uczuć, nawet jeśli one się w nas pojawią.
Być może najzdrowszą pozycją poznawczą dotyczącą przebaczenia jest postawa, która dopuszcza możliwość jego zaistnienia po przejściu procesu głębokiej żałoby. Postawa ta działa wtedy, jeśli przewiduje, że uczucia przebaczenia nie będą wymuszane lub fałszywie przywoływane w celu ukrycia jakichkolwiek nierozwiązanych uczuć krzywdy lub gniewu."

Pete Walker, Złożone PTSD, Od przetrwania do pełni życia
Proces powrotu do zdrowia po traumie dziecięcej
Harmonia Universalis, 2024 Gdańsk
fot Melanie Stander

08/12/2025

„Każdy powinien mieć kogoś, z kim mógłby szczerze pomówić, bo choćby człowiek był nie wiadomo jak dzielny, czasami czuje się bardzo samotny.”
Ernest Hemingway, "Komu bije dzwon" (tłum. Rafał Lisowski)
fot. Aazim Ajaz

04/12/2025

Prawdziwe szczęście wydaje się nam czymś odległym, dlatego często jego źródeł upatrujemy w rzeczach materialnych, które są poza naszym zasięgiem. Naukowcy doszli do zupełnie przeciwnych wniosków.

26/11/2025

"W związku dwojga dorosłych obie strony ponoszą jednakową odpowiedzialność za jakość wzajemnych relacji. Ale za jakość relacji z dzieckiem całkowitą odpowiedzialność ponosi wyłącznie strona dorosła."
Jesper Juul

fot. Nienke Burgers

23/11/2025

„Agnieszka Jucewicz: Jeśli miałby pan zareklamować długoterminowy związek, jak by to pan zrobił? Dlaczego jest lepszy niż seria związków, które są przyjemne, a kiedy przestają takie być, to się kończą?

Stanley Ruszczynski: Dobra, długotrwała relacja to taka, w której ciągle się rozwijasz, czegoś uczysz - co to znaczy być rodzicem, co znaczy starzeć się, co to znaczy budować autonomię wewnątrz związku - ale to też relacja, która pozwala ci poznać drugiego człowieka na bardzo głębokim poziomie. I jeśli taki związek dopuszcza różne zmiany, jeśli pozwala ludziom go tworzącym dojrzewać, jest szansa, że przetrwa.

Jeśli takiej elastyczności brakuje, to nie mam nic przeciwko rozstaniu, tylko zawsze w takich sytuacjach mówię moim pacjentom: „Może rzeczywiście już nic nie da się zrobić, ale - błagam - spróbujmy zrozumieć, dlaczego się rozstajecie, bo jeśli nie zrozumiecie tych powodów, będziecie popełniać te same błędy z kolejnymi osobami".

Niebezpieczeństwem krótkich, seryjnych związków jest to, że ludzie się tak naprawdę nie angażują w drugiego człowieka. To sprawia, że nie rozwijają się psychologicznie, że ciągle popełniają te same błędy, bo są takie rzeczy, których możesz się nauczyć tylko w głębokim, długotrwałym, intymnym związku. Także tego, kim naprawdę jesteś i jaki ogromny masz potencjał."

Agnieszka Jucewicz, Grzegorz Sroczyński "Kochaj wystarczająco dobrze", Warszawa 2015, str. 57, rozmowa Agnieszki Jucewicz ze Stanleyem Ruszczynskim
fot Eldar Nazarov

15/11/2025

U podstaw miłości leżą różne motywy. Ludziom często się myli miłość z tym, że chcą być doceniani i 'zaopiekowani'. Albo, że dostaną od partnera wszystko to, czego nie dostali w życiu. To jest krucha motywacja do budowania związku, bo partnerzy nie są po to, by spełniać nasze oczekiwania czy zaspokajać nasze potrzeby. To nie jest cel ich życia. Pewna pani powiedziała u mnie w gabinecie do pana, że on nie jest jej potrzebny, by ona żyła, czuła się ważna, ale chce z nim być. On był zszokowany, bo myślał, że ona szykuje rozwód. Bo dla niego kochać kogoś, to być potrzebnym, zaspokajać potrzeby, dawać oparcie. Wielu ludzi tak myśli, że kochać kogoś to być jak stacja benzynowa. Jak brakuje paliwa, przyjeżdżam i uzupełniam bak.

Andrzej Wiśniewski w rozmowie z Katarzyną Grocholą - Związki i rozwiązki miłosne
fot. Jonathan Borba

13/11/2025

"Jeżeli coś dotyka cię, znaczy: dotyczy cię. Jeżeliby nie dotyczyło cię - nie dotykałoby cię, nie zrażało, nie obrażało, nie drażniło, nie kuło, nie raniło. Jeżeli bronisz się, znaczy: czujesz się atakowany. Jeżeli czujesz się atakowany, znaczy: jesteś celnie trafiony. Miej to na uwadze."

Edward Stachura

Adres

Śląska 18 (drugie Wejście Za Salonem Tatuażu)
Gdynia
81-319

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gabinet psychoterapii Magdalena Walentynowicz umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Gabinet psychoterapii Magdalena Walentynowicz:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria