23/04/2026
Z perspektywy czasu widzę jedną rzecz bardzo wyraźnie - zawsze uczyłam innych. Tak jak moi rodzice, dziadkowie i ciocia ze strony taty.
Zanim zaczęłam uczyć jogi parę lat uczyłam angielskiego i francuskiego w szkołach językowych osoby od 3 do 80 roku życia. Jeszcze wcześniej tańca, m.in. przygotowując pary do pierwszych tańców weselnych. Zmieniały się formy, ale pozostał wspólny mianownik wszystkiego, co robię.
Dla mnie nauczanie to nigdy nie było tylko stałe kształcenie się, przekazywanie wiedzy i umiejętność tłumaczenia skomplikowanych rzeczy w przystępny sposób, a spotkanie z drugim człowiekiem, uważność na drugą osobę, trzymanie przestrzeni.
Niezależnie od formy zawsze chodzi o to samo: pomóc komuś zrobić krok dalej, poczuć więcej, zobaczyć więcej możliwości, uwierzyć w siebie, dać poczuć się widzianym i wysłuchanym.
I mam poczucie, że czymkolwiek będę się zajmować, nauczanie zawsze będzie tego częścią. No przyznaję - LUBIĘ TO :)
Zdj z warsztatów w