Edyta Gusztal.Poznaj siebie.

Edyta Gusztal.Poznaj siebie. Antonio Machado Moja misja to wsparcie w procesie przemiany i odkrywania wewnętrznej mocy, która często ukryta jest głęboko w nas samych.

Przewodniczka duchowa *Arteterapeutka
Odzyskiwanie duszy * Zwierzęta Mocy * Uzdrawianie
Umów sesję i odzyskaj swoją MOC





"Podróżniku, tu nie ma ścieżki.
Ścieżkę wytycza się idąc." *Przewodniczka duchowa/szamańska
*Doradczyni szamańska
*Choreo arte i muzyko terapeutka
*Nauczycielka jogi intuicyjnej


Cześć, jestem Edyta Gusztal – przewodniczka w podróży do głębszego poznania siebie. Wierzę, że każdy z nas ma w sobie potencjał do wielkich zmian, a ja pomagam go wydobyć. Szamanizm, którym się zajmuję, to nie tylko starożytna praktyka, ale także sposób na życie – harmonijną współpracę z naturą, duchami i energią wszechświata. Pracując z medycyną bębna i grzechotki, pomagam odnaleźć wewnętrzny spokój, zdrowie i równowagę, bez potrzeby sięgania po substancje zmieniające świadomość. Moje doświadczenie w tej dziedzinie pozwala mi towarzyszyć innym w ich duchowej podróży, prowadząc ich w głąb samych siebie. Poza pracą szamańską, rozwijam intuicyjną jogę, w której ciało staje się drogowskazem ku wewnętrznej harmonii i zdrowiu. Poprzez ruch, oddech i uważność pomagam wyrażać emocje i uwalniać blokady, które często trzymają nas w miejscu. Dla mnie to praktyka pozwalająca powrócić do siebie i zrozumieć własne potrzeby. W swojej pracy arteterapeutki i choreoterapeutki łączę kreatywność z ruchem, dając przestrzeń do ekspresji, transformacji i głębokiej przemiany. Wierzę, że sztuka i taniec mają moc uzdrawiania, pozwalając nam dotrzeć do tych części nas, które potrzebują uwagi i uzdrowienia. Również prowadzę terapie takie jak Access Bars i Access Facelift, które pomagają uwolnić umysł z blokad, dając przestrzeń na nowe, pozytywne doświadczenia. Tworzę przestrzeń, gdzie każdy może odnaleźć siebie, zregenerować siły i rozwinąć skrzydła. Zapraszam Cię do wspólnej podróży – pełnej odkryć, przemian i miłości do samego siebie. Zdobyłam doświadczenie w wielu nurtach:
Nauki szamańskie rdzennych kultur: Am. Północna: Arvick Baghramian, Syberia:Valery Topojev, Gwatemala :Tata Pedro i Nana Marina, Arteterapia,, Choreoterapia, Muzykoterapia, joga Iyengara, trener radykalnego wybaczania, masażystka Access Bars i Access Facelift oraz dotyku motyla. Ukończyłam studia na Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku o kierunku zdrowie publiczne.

🌿Autorskie zajęcia JOGA UKOJENIA- tylko dla kobiet.🌿🎯Na czym polega ta praktyka?Ta praktyka jest:*powolna i prosta*opart...
30/12/2025

🌿Autorskie zajęcia JOGA UKOJENIA- tylko dla kobiet.🌿

🎯Na czym polega ta praktyka?
Ta praktyka jest:
*powolna i prosta
*oparta głównie na pozycjach w siadzie i leżeniu
*uzupełniona delikatnym, intuicyjnym ruchem, który wypływa z potrzeb ciała

🎯Podczas zajęć:
*uczysz się słuchać ciała, a nie głowy, schematów czy poleceń nauczyciela
*uczysz się modyfikować każdą propozycję ruchu tak, aby była zgodna z Tobą
*odzyskujesz kontakt z miednicą i centrum ciała — bez presji, bez „otwierania na siłę”
*uczysz się regulować układ nerwowy poprzez oddech, mikro-ruch i zatrzymanie.

🎯To joga, na której:
*możesz zrobić wszystko albo nic
*możesz przesiedzieć całe zajęcia
*możesz się położyć
*możesz wyjść w trakcie — bez tłumaczenia i bez konsekwencji.

🎯Zbieram grupę w nowym roku.🥳
Poniedziałki godz.19.15, Gdynia Mały Kack
Cena w karnecie: 50zl/1,5 h zajęć
Zapisy tel: 507 934 043

🎯Ja się nazywam Edyta Gusztal i jestem nauczycielem jogi z 15 letnim doświadczeniem. Zaczynałam od jogi Iyengara by przejść do formy którą prowadzę obecnie. Moje życiowe doświadczenia zaprowadziły mnie do tego właśnie miejsca. Pracowałam i nadal pracuję w renomowanych trójmiejskich szkołach jogi( obecnie można mnie spotkać już tylko w Centrum Joga i Pilates) .

🪇DARY WE MNIE🪇Czasami wzruszam się do łez, kiedy idę po kawałek duszy.Zdarza się, że w podróży szamańskiej czuję, jak uz...
29/12/2025

🪇DARY WE MNIE🪇

Czasami wzruszam się do łez, kiedy idę po kawałek duszy.

Zdarza się, że w podróży szamańskiej czuję, jak uzdrowicielka najpierw uzdrawia fragment duszy klienta, zanim ten będzie mógł wrócić.
Bo nie może wrócić taki, jaki jest – poturbowany, poraniony.
Czasami kawałki duszy trzeba oczyścić.
Pamiętam chłopca – kawałek duszy – którego spotkałam.
Na zewnątrz miał grubą warstwę gniewu, ale pod nią krył się ogromny, niewypowiedziany smutek.
W momencie, gdy ten smutek zaczynał się uwalniać, czułam go całą sobą.
Przeszedł przeze mnie.
Płakałam…
Dziś wiem, że to jest mój dar w tej pracy – czucie emocji drugiego człowieka.
Być może ukształtowały mnie do tego moje własne traumy.
Kiedyś były niezbędne do obrony.
Dziś… przekułam je w dar i korzystam z nich świadomie w tej pracy.
Wiem, że te emocje nie są moje.
Ale mogę je poczuć.
Mogę je pomieścić.
Mogę być z nimi obecna.

Pamiętam też moment, gdy podczas zabiegu Access Bars poczułam niewyobrażalną pustkę – totalną nicość.
Trudno to opisać słowami, bo nie był to smutek ani rozpacz.
Ta pustka była milion razy cięższa niż najgłębszy smutek.
Mi dane było poczuć ją tylko przez chwilę…
Ta osoba była w niej cały czas.
Przeraziła mnie skala tego doświadczenia i fakt, że w ogóle można istnieć w takim stanie.
Ten rodzaj obojętności na wszystko był mi wcześniej nieznany.
Osoba, która wtedy leżała na stole, później potwierdziła, że dokładnie tak się czuła.
I widać było jej zdziwienie, że wiem, co jest w niej w środku – właśnie teraz.
To było najtrudniejsze „czucie”, jakiego kiedykolwiek doświadczyłam.
Bo to nawet nie było uczucie – uczucie coś wyraża, a pustka jest pustką.
Nie polecam nikomu takiego stanu.
Ta osoba była w głębokiej depresji, z poważnymi problemami psychosomatycznymi, potwierdzonymi przez specjalistów.
Mimo że było to doświadczenie skrajnie ciężkie, dziś czuję za nie wdzięczność.
Bo mogłam naprawdę zrozumieć, z jakiego miejsca ktoś woła o pomoc.
Ale bywa też odwrotnie – żebyście nie myśleli, że zawsze jest trudno.
Czasami czuję radość, ulgę, spokój, lekkość.
Czasami cudowną ciszę, w której dusza w końcu może odetchnąć.
To jest część mojej drogi.
I część pracy, którą wykonuję z ogromnym szacunkiem 💚
Jeśli czujesz, że Twoja dusza też potrzebuje być usłyszana i bezpiecznie pomieszczona —
zapraszam do pracy indywidualnej.

✨🌲Na ten świąteczny czas życzę Ci zatrzymania, miękkości i powrotu do siebie.Niech cisza będzie nauczycielką, serce komp...
24/12/2025

✨🌲
Na ten świąteczny czas życzę Ci zatrzymania, miękkości i powrotu do siebie.
Niech cisza będzie nauczycielką, serce kompasem, a ciało bezpiecznym domem.
Niech to, co prawdziwe w Tobie, znajdzie przestrzeń, by oddychać.
Z czułością dla drogi, którą idziesz – krok po kroku, ku sobie. 🤍
Edyta Gusztal | Poznaj siebie

Wczoraj prowadziłam ostatnie zajęcia przed świętami w Centrum Joga i Pilates.Tam spotykamy się w każdy piątek o 17:30 (s...
20/12/2025

Wczoraj prowadziłam ostatnie zajęcia przed świętami w Centrum Joga i Pilates.
Tam spotykamy się w każdy piątek o 17:30 (swoją drogą – serdecznie zapraszam 😉).

Po raz pierwszy przyszła na moje zajęcia dziewczyna z recepcji.
Beatka – właścicielka tego miejsca – zachęciła ją, żeby przyszła, bo widziała, jak bardzo jest zmęczona.

Słowa, które usłyszałam po praktyce, bardzo mnie rozbawiły, ale też ogromnie ucieszyły.
Usłyszałam, że jestem dla niej odkryciem i że bardzo chętnie będzie przychodziła na moje zajęcia.
Padło też jedno zdanie, które zostało ze mną na dłużej:

„Edyta, Ty jesteś niedoreklamowana.”

Najpierw się uśmiechnęłam.
A potem przyszła refleksja.

Bo jak właściwie zareklamować zajęcia, które są po prostu o wewnętrznym czuciu?
Tego nie da się pokazać krótką rolką w internecie ani opisać suchymi słowami.
Żeby zrozumieć, co te zajęcia mogą Ci dać, trzeba przyjść i doświadczyć.
Tych subtelności nie pokaże żaden filmik.

To są zajęcia, które naprawdę koją system nerwowy.
Możesz przyjść zmęczona psychicznie albo fizycznie – i po prostu odpoczniesz.
Tak to wygląda, moi drodzy. Taka jest prawda.

Od nowego roku ruszają też zajęcia w nowym miejscu – Mały Kack w Gdyni.
Serdecznie zapraszam kobiety (bo tylko do nich kieruję tę ofertę)
na zajęcia ukojenia w poniedziałki o 19:15.

To półtorej godziny, podczas których się zregenerujesz,
ale też nauczysz się odzyskiwać prawdziwy kontakt ze swoim ciałem.
Grupa będzie kameralna – maksymalnie 12 osób.
Zostało już tylko kilka miejsc 🤍

Chcesz sprawdzić czy to zajęcia dla Ciebie? Zapraszam.
Napisz do mnie: tel.507 934 043
Edyta

🍃ŚMIERĆ I NARODZINY🍃- odwieczny cykl życia.Gdybym nic nie zmieniała w swoim życiu, dziś byłabym instruktorką fitness z 2...
11/12/2025

🍃ŚMIERĆ I NARODZINY🍃- odwieczny cykl życia.

Gdybym nic nie zmieniała w swoim życiu, dziś byłabym instruktorką fitness z 23-letnim doświadczeniem. Może prowadziłabym własne miejsce albo pracowałabym w jakimś klubie fitness, z grupą stałych klientów, z którymi budowałabym relacje przez lata.

Ale tak się nie stało. W moim życiu ciągle coś mnie pchało do przodu, czułam, że nie mogę się zatrzymać. I po ośmiu latach pracy w fitness pojawiła się joga. Szukałam czegoś więcej, głębiej. Chciałam ruchu, który nie jest tylko fizyczny, ale dotyka emocji i wnętrza. Przejście na jogę oznaczało pożegnanie ze starymi klientami i przywitanie nowych. To były małe śmierci, które pozwalały na narodziny czegoś nowego.

Po kolejnych latach, kiedy moja praktyka jogi była już rozwinięta i prowadziłam zajęcia w prestiżowych miejscach, przyszedł uraz kręgosłupa. Musiałam zacząć od nowa — wszystko. To był najbardziej dotkliwy moment śmierci i odrodzenia mojego nowego „ja”. Joga wróciła, ale w innym, bardziej subtelnym wydaniu — to była joga intuicyjna, która uczyła mnie słuchać ciała, wracać do siebie, naprawdę poznawać swoje granice.

Nowe przychodziło powoli. Ludzie, którzy pasowali do starej mnie, odchodzili, a przychodzili ci, którzy rezonowali z nową. Równolegle przyszła arteterapia — terapia przez sztukę — która otworzyła mi drogę do szamanizmu, prowadzonego przez moją nauczycielkę, Arvik Bagramian.

I znowu mijały lata, stare zamykało się, a nowe pukało do drzwi: szamanizm, który jest ze mną już ponad sześć lat.

Moje życie to ciągłe narodziny i małe śmierci. To niełatwe, ale każda transformacja uczy mnie więcej o sobie, o ciele, emocjach i energii. Każda zmiana otwiera przestrzeń dla tego, co jeszcze nie odkryte.
Edyta

Jedna z wiadomości kiedy pytam jak się czujecie po sesji.To słowa Darka, który całkiem niedawno odzyskał swój kawałek du...
10/12/2025

Jedna z wiadomości kiedy pytam jak się czujecie po sesji.
To słowa Darka, który całkiem niedawno odzyskał swój kawałek duszy. Integracja ciągle trwa:

"Po przyprowadzeniu kawałka mojej duszy oraz po zrobieniu rytuałów wrócił do mnie większy spokój, ale również i większe czucie w ciele emocji - co wcześniej miałem poodcinane, bez dostępu.
To czucie emocji w ciele (klatka piersiowa, brzuch, gardło, serce), to jest dla mnie nowa jakość.🙂
Uczę się tego dopiero.

Wróciła też radość (podśpiewywanie, taniec, śmiech)
I miałem jeden moment, kiedy podczas słuchania starej, ale dopiero co odkrytej przeze mnie piosenki (Love you 'till the end - The Pogues) doświadczyłem mega silnych emocji (jakby powrotu do siebie, ukochania i przyjęcia siebie), które przerodziły się w szloch i zawodzenie. Jakby te nagromadzone przez lata emocje znalazły ujście ...

I ciekawostka - odnalazłem mój stary wiersz z 1990 roku. który opisuje mój ówczesny stan:

*dlaczego głęboko w środku lasu zakopałem moje serce
leży zimne marmurowe pośród innych serc jak dziecięcy sekret
ukryłem dokładnie serce moje
marmurowe zimne*

A jest przenośnią do mojej podróży z Tobą po ten utracony kawałek duszy (miłość zabarykadowana w lochu)
Bardzo ciekawe 🙂
Ten proces integracji cały czas trwa ...
Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję❤️ "

🌿KALOSZE SZCZĘŚCIA🌿 – ciąg dalszy opowieściPojechałam w końcu na ten mój zjazd.Trzeciego dnia pracowaliśmy nową techniką...
08/12/2025

🌿KALOSZE SZCZĘŚCIA🌿 – ciąg dalszy opowieści

Pojechałam w końcu na ten mój zjazd.
Trzeciego dnia pracowaliśmy nową techniką w parach. Moja koleżanka, Justyna, miała dla mnie pójść po rytuał – taki szamański „przepis” na pewne wcześniejsze działanie, które zrobiłyśmy. To, czego dotyczył, nie jest teraz aż tak ważne.

Ważne było to, co wydarzyło się później.

Po jej podróży szamańskiej usiadłyśmy naprzeciwko siebie, żeby mogła opowiedzieć mi przekaz od duchów. Patrzę na nią… a ona ma na twarzy dziwny, lekko zagubiony wyraz.

– Wiesz co… – zaczyna niepewnie – ja nie wiem, czemu duchy dały mi właśnie to.
– Spokojnie – mówię jej – przecież duchy wiedzą lepiej.

Wtedy Justyna bierze głębszy wdech… i zaczyna opowiadać.

– Duchy pokazały mi… buty. Masz sobie sprawić jasne buty. A na nich masz namalować kolorowe wzory. Takie, które będą kojarzyły ci się z lekkością. I kiedy będziesz chodziła w tych butach, i spojrzysz w dół, zobaczysz te wzory. To ma ci przypominać, żeby nie patrzeć już więcej w dół – w dolny świat – ale podnieść głowę i zacząć czerpać z lekkości świata środkowego. Bo tutaj, wokół ciebie, czekają cuda.

W tym momencie… zamurowało mnie.
Kompletnie.

Justyna nie miała zielonego pojęcia o mojej historii z nowo kupionymi kaloszkami. Nie wiedziała, że kilka dni wcześniej znalazły się przede mną jakby wyrzucone z innego wymiaru, jedyna para w sklepie, jakby czekały tylko na mnie.

Natychmiast je wyciągnęłam i pokazuję:
– Justyna… JA JUŻ mam jasne buty. I to nie byle jakie.

Opowiadam jej całą przygodę z ich pojawieniem się w sklepie, z panią kasjerką, która nazwała je kaloszami szczęścia. Justyna patrzy na mnie z szeroko otwartymi oczami, a potem śmieje się, kiwając głową.

– No to teraz już rozumiem, czemu duchy podały taki rytuał – mówi. – One naprawdę wybierają najlepszy sposób na daną chwilę.

Bo tak już jest: duchy zawsze znajdą drogę, żeby do nas przemówić. I czasami dzieje się to przez sny, czasami przez ludzi… a czasami przez kalosze znalezione w osiedlowym sklepie ;).

Kiedy wróciłam do domu po zjeździe, kilka dni później namalowałam na moich kaloszkach czarodziejskie różdżki. No bo jak inaczej udekorować buty, które nazywają się „kalosze szczęścia”?

I wiecie co?
Już następnego dnia zaczęły działać.
Szybko.
Skutecznie.
Tak, że nawet ja byłam zaskoczona, jak bardzo ten rytuał się zakotwiczył.

Bo kiedy przedmiot jest darem – kiedy przychodzi do nas nie z półki sklepowej, ale z Niewidzialnego Świata – wtedy zaczyna tworzyć własną magię.

I te kalosze… tworzą ją do dziś.

Czasem wydaje nam się, że duchy przemawiają tylko wtedy, gdy jesteśmy w transie, przy bębnie, wśród pieśni, w świętym kręgu.
Ale prawda jest prostsza. I piękniejsza.

Duchy mówią do nas zawsze.
Przez spotkaną przypadkiem osobę.
Przez jedno powtórzone zdanie.
Przez sytuację, która wydaje się absurdalnie „za bardzo dopasowana”.
A czasem… przez parę beżowych kaloszy w osiedlowym sklepie ha ha.

To nie o kalosze chodziło.
To chodziło o przesłanie.
O przypomnienie, że droga, którą idziemy, może być lżejsza, jaśniejsza, bardziej miękka.
Że nie musimy wciąż zaglądać w dolne światy, w przeszłość, w ból.
Że czasem wystarczy podnieść głowę, rozejrzeć się i zobaczyć, jak wiele cudów stoi obok nas, tuż…😃
Wdzięczność ogromna 🌿🌿🌿

„Kalosze szczęścia”Kiedy przygotowywałam się do kolejnego zjazdu zaawansowanej szkoły szamańskiej u mojej nauczycielki, ...
06/12/2025

„Kalosze szczęścia”

Kiedy przygotowywałam się do kolejnego zjazdu zaawansowanej szkoły szamańskiej u mojej nauczycielki, chodziła za mną jedna myśl: muszę kupić kalosze. Jesień, prace w terenie, mokra trawa… kalosze po prostu były potrzebne.
I choć ta myśl siedziała we mnie jak mały skrzacik szepczący zza ramienia, to jakoś wcale ich aktywnie nie szukałam. Po prostu wiedziałam, że przyjdzie moment, kiedy się pojawią.

I faktycznie – pojawił się.

Kilka dni później weszłam do sklepu Kami, takiego zwyczajnego osiedlowego sklepu, w którym spodziewasz się znaleźć chusteczki, papier toaletowy i proszek do prania…
Ale na pewno nie porozrzucane kalosze tuż przy wejściu, niczym porzucony ślad po jakiejś bardzo krótkiej, ale intensywnej powodzi.

A jednak – tam były.
Jedna jedyna para.
Beżowe.

Spojrzałam na nie i poczułam coś w rodzaju szamańskiego przyciągania, tego delikatnego „ooo, to jest dla mnie”, które zna każdy, kto pracuje z intuicją.
Myślę sobie: Przymierzę.

Zakładam – i oczywiście pasują idealnie.
Rozmiar jak szyty na zamówienie przez duchy obuwia ;).

Ale kalosze nie miały ani ceny, ani metki, ani nawet tej smutnej białej naklejki z cyferkami. Jakby naprawdę spadły tu przez jakiś tunel z innego świata.

Podchodzę więc do pani na kasie. Ona patrzy na te kalosze, patrzy na mnie, znowu na kalosze – i widzę, że jest dokładnie tak samo zdziwiona jak ja.

– Ja pierwszy raz widzę te kalosze – mówi. – Skąd one się tutaj wzięły?

No jeśli pani od wszystkiego nie wie… to zaczyna być ciekawe.

Pani jednak znalazła cenę, ja zrobiłam szybkie zakupy i wracam do niej, bo tylko ona miała kod, żeby te moje międzywymiarowe kaloszki nabić.

Kasuje, kasuje… i nagle przerywa, patrzy na mnie takim wzrokiem jakby zaraz miała zdradzić sekret wszechświata.

– A wie Pani, że to są kalosze szczęścia?

I w tym momencie… zatrzymuje mi się film.
Właściwie powinnam była powiedzieć: „To ja tu jestem od dziwnych rzeczy, proszę Pani”.
Ale uznaję, że idziemy w tę narrację🤓.

– Tak? – odpowiadam z powagą, jakbym codziennie rano rozmawiała z butami o ich właściwościach magicznych.

– Tak – mówi pani z pełną pewnością. – Kalosze szczęścia.
Niech sobie Pani obejrzy taką bajkę… to o nich.

I ja wychodzę ze sklepu, trzymając te moje beżowe kaloszki jak dar od duchów i od całkiem zwyczajnej pani z kasy, która nagle okazała się posłanką czegoś… większego.
Bo czasem przedmioty – tak jak zwierzęta mocy czy sny – po prostu do nas przychodzą.
Nie szukamy ich.
One same wiedzą, kiedy i gdzie nas znaleźć.

I te kalosze… były jak znak, że idę we właściwą stronę.
Że coś przede mną się otwiera.
Że zjazd, na który jadę, będzie ważny.
Ale nie sądziłam że kaloszki będą miały swój ciąg dalszy....🙂🙂

Ale to już może… opowieść na inny odcinek.

Moi drodzy,Już w niedzielę o godzinie 13.00 ostatnie w tym roku warsztaty w  Muzeum Gdańska. Dlaczego warto przyjść?Bo: ...
04/12/2025

Moi drodzy,
Już w niedzielę o godzinie 13.00 ostatnie w tym roku warsztaty w Muzeum Gdańska.

Dlaczego warto przyjść?
Bo:
*można wyluzować na maxa
* rozluźnić się nieziemsko ;)
*zmienić klimat choć na chwilę

A dla tych co wolą ambitniej będzie też przestrzeń aby zajrzeć do swojego wnętrza. Bez przymusu- tylko z chęcią :) i na totalnym luzie.
Chodź chodź....przekonaj się jak fajnie można spędzić czas w centrum Gdańska 🥰.

Zapisy pod numerem telefonu: 789 449 652 u Krzysztofa :)

03/12/2025

Zostały już tylko trzy sztuki...

✨ Rytuał nadaje znaczenie temu, co robimy.To moment, w którym codzienność staje się święta.W szamanizmie rytuały nie są ...
02/12/2025

✨ Rytuał nadaje znaczenie temu, co robimy.
To moment, w którym codzienność staje się święta.

W szamanizmie rytuały nie są po to, by „zrobić coś spektakularnego”,
lecz po to, by ucieleśnić zmianę, zaprosić ją do swojego ciała i serca.
Nadać jej wagę, świadomie ją przyjąć.

Kiedy przyprowadzamy zwierzęta mocy czy kawałki duszy, rytuał staje się bramą —
delikatnym, ale potężnym zaproszeniem: „Wejdź. Jest na ciebie miejsce.”

To właśnie dzięki rytuałowi człowiek uczestniczy w swoim uzdrawianiu.
Nie jest biernym odbiorcą, ale współtwórcą procesu.
Energia, która wraca, może zostać w pełni przyjęta, zauważona i uhonorowana.

Rytuał to akt obecności.
Akt miłości do siebie.
Akt powrotu do swojej mocy.

Na zdjęciu Ja i moje EEFIGIS nad morzem.Dostałam 3dniowy rytuał od duchów na domknięcie procesu. EEFIGIS to nowa technika pracy szamańskiej którą będę chciała wprowadzić do codziennej pracy z Wami. Wkrótce opowiem o niej więcej, czym jest i o co w niej chodzi :)
Tymczasem dobrego wieczoru dla Was
🪶✨🪶✨🪶✨🪶✨🪶✨🪶✨🪶✨🪶✨

P.S W tą niedzielę ostatnie warsztaty w Ratusz Głównego Miasta - Muzeum Gdańska. 13.00-16.00
Zapraszam , jeśli potrzebujesz relaksu , wyciszenia. Napisz do mnie jeśli chcesz przyjść :D

Ostatnio podczas sesji szamańskich dzieją się rzeczy naprawdę niezwykłe. Każda podróż jest inna, każda zaskakuje.Kilka d...
04/11/2025

Ostatnio podczas sesji szamańskich dzieją się rzeczy naprawdę niezwykłe. Każda podróż jest inna, każda zaskakuje.

Kilka dni temu przyprowadzałam zwierzęta mocy jednej dziewczynie. Otrzymała… siedem delfinów! 🐬💙 Pełne lekkości, zabawy i radości. Ale oprócz tego Duchy pokazały, że potrzebna jest jeszcze iskra do działania.
Gdy chciałyśmy ją sprowadzić, na drodze stanęły wilki. Warczały, broniły dostępu. Więc ja i mój przewodnik duchowy zamieniliśmy się w biedronki 🐞 — oblecieliśmy je górą, a wilki nie zorientowały się, co się dzieje. W ten sposób udało się zdobyć tę iskrę. Została włożona do małego woreczka i dopiero wtedy mogłam ją wdmuchnąć w ciało tej dziewczyny…

Innym razem, gdy szłam po kawałek duszy pewnego mężczyzny, pojawił się strażnik — dzika kaczka 🦆, która pilnowała drogi. Musieliśmy znaleźć obejście, żeby się nie zdradzić. Na końcu okazało się, że ta dusza – mały chłopiec – sama się zamknęła w lochach i sama postawiła strażnika, żeby nikt jej nie odnalazł.
Tyle w tym było bólu… Dusza nie chciała wracać, by nie przeżyć tego cierpienia ponownie. I to takie ludzkie — czasem sami blokujemy powrót do siebie, bo nie wiemy, że to już koniec wojny.

Ten chłopiec trzymał w dłoniach chleb i dzielił się nim z innymi. „Ten chleb to miłość” — usłyszałam. ❤️
Tyle lat bez tej części siebie… a przecież to właśnie ona pozwala kochać, ufać, dzielić się sobą.

To wszystko tak mnie porusza. Każda historia to droga przez ciemność ku światłu.
Dziękuję Wam, że mogę temu towarzyszyć. Że mogę patrzeć, jak odzyskujecie siebie — swoją moc, serce i pełnię.
Bo czy to zwierzęta mocy, czy dusze, czy iskry działania — wszystko prowadzi nas ku całości. 🌕

Adres

Gdynia

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Edyta Gusztal.Poznaj siebie. umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram