29/03/2026
Nie każde trudne zachowanie nastolatka jest buntem.
Czasem za milczeniem nie stoi obojętność.
Za złością nie stoi „charakter”.
Za wycofaniem nie stoi lenistwo.
Za odmową pójścia do szkoły nie stoi „przesada”.
Czasem stoi za tym przeciążenie.
Lęk.
Wstyd.
Poczucie niezrozumienia.
Albo doświadczenie, po którym młody człowiek przestaje wierzyć, że dorośli naprawdę potrafią go ochronić.
Dorośli często widzą zachowanie.
A nastolatek przeżywa znacznie więcej niż to, co pokazuje na zewnątrz.
To, co z boku wygląda jak:
„pyskowanie”,
„zamykanie się”,
„ignorowanie”,
„dziwne zachowanie”
bardzo często jest nieporadną próbą poradzenia sobie z napięciem, którego dziecko nie potrafi jeszcze nazwać.
Dlatego tak ważne jest, żebyśmy jako dorośli nie zatrzymywali się wyłącznie na ocenie zachowania.
Bo pytanie nie zawsze powinno brzmieć:
„Dlaczego on się tak zachowuje?”
Czasem ważniejsze jest inne:
„Co on próbuje mi tym zachowaniem powiedzieć, choć nie umie ubrać tego w słowa?”
Nastolatki bardzo rzadko zachowują się trudno bez powodu.
Znacznie częściej pokazują w ten sposób to, czego nie potrafią jeszcze bezpiecznie wypowiedzieć.
Im bardziej dziecko jest w środku przeciążone, tym mniej jego zachowanie wygląda „ładnie”, logicznie i dojrzale.
I właśnie wtedy najbardziej potrzebuje dorosłego, który nie zareaguje wyłącznie oceną.
Nie chodzi o brak granic.
Nie chodzi o zgodę na wszystko.
Chodzi o to, żeby pod zachowaniem zobaczyć człowieka.
Bo dopiero wtedy można naprawdę pomóc.
Czasem najważniejsze, co może zrobić dorosły, to przestać pytać:
„Jak mam to zatrzymać?”
i zacząć pytać:
„Co się w nim dzieje, że już inaczej nie potrafi?”
To pytanie bardzo często zmienia wszystko.
Bo to właśnie w bezpiecznej relacji człowiek uczy się rozumieć siebie, swoje emocje i to, co naprawdę się w nim dzieje.
🌈