14/01/2026
😵💫 𝙋𝙧𝙯𝙚𝙯 𝙡𝙖𝙩𝙖 ł𝙪𝙙𝙯𝙞ł𝙖𝙢 𝙨𝙞𝙚̨, 𝙯̇𝙚...
w jeden dzień wszystkie moje problemy znikną. Myślałam, że jak pojadę na jakiś kurs... warsztat weekendowy... szkolenie tygodniowe..., to moje życie zmieni się o 180 stopni, i będę żyła w krainie wiecznej szczęśliwości... 🧚♀️🌸🦄
Miałam nadzieję, że ta jedna metoda, ta jedna technika rozwiąże wszystkie moje problemy. Że wrócę z tego warsztatu nowym człowiekiem 🥴. I jechałam. Szkolenie za szkoleniem. Warsztat za warsztatem. Książka za książką.
I niewiele się w moim życiu realnie zmieniało... Co więcej pojawiało się więcej frustracji i rozczarowania. Bo gdy "problem" znowu się pojawiał byłam mocno zdziwiona, że jak to tak... znowu ta sama sytuacja, ten sam problem, ten sam konflikt... a przecież ten warsztat miał rozwiązać sytuację raz na zawsze 🤦♀️.
💔 𝙋𝙧𝙖𝙬𝙙𝙖, 𝙠𝙩𝙤́𝙧𝙚𝙟 𝙣𝙞𝙚 𝙘𝙝𝙘𝙞𝙖ł𝙖𝙢 𝙪𝙨ł𝙮𝙨𝙯𝙚𝙘́
Z bólem serca stwierdzam, że żadna cudowna technika ani metoda – taka, która sama z siebie, jednorazowo, magicznie poprawi nasze zdrowie, samopoczucie, warunki życia i ogólnie dobrostan – nie istnieje.
A w każdym razie ja jej jeszcze nie odkryłam. I pewnie nigdy nie odkryję. Bo ona po prostu nie istnieje. Nie ma magicznej pigułki. Nie ma cudownej metody. Nie ma weekendowego kursu, który Cię uratuje. To, co naprawdę działa, jest o wiele bardziej nudne. I o wiele trudniejsze - konsekwencja i dyscyplina ⚡.
🔥 𝘾𝙤 𝙣𝙖𝙥𝙧𝙖𝙬𝙙𝙚̨ 𝙤𝙙𝙠𝙧𝙮ł𝙖𝙢
Natomiast to, co odkryłam – i co zmieniło moje życie – to coś zupełnie innego:
wprowadzenie w życie JEDNEJ metody/techniki i konsekwentne jej praktykowanie. Regularne powtarzanie. Dzień po dniu. Nawet gdy nie mam ochoty i gdy umysł mówi, że to nudne. To dyscyplina i konsekwencja przynoszą naprawdę genialne efekty. Nie spektakularne. Nie natychmiastowe. Ale... realne, stopniowe 👌.
🌙 𝙈𝙤𝙟𝙖 𝙝𝙞𝙨𝙩𝙤𝙧𝙞𝙖 𝙯 𝙅𝙤𝙜𝙖̨ 𝙉𝙞𝙙𝙧𝙖̨
Jestem wdzięczna za to, że na co dzień moje warunki pracy są trudne. Wymagające. Męczące. Bo dzięki temu naprawdę regularnie przez ponad rok – codziennie! – odsłuchiwałam Jogę Nidrę. Nie dlatego, że jestem super zdyscyplinowana. Nie dlatego, że jestem jakaś wyjątkowa. Tylko dlatego, że musiałam. Bo bez tego nie dawałam rady. Bo to była jedyna rzecz, która na chwilę przynosiła ulgę w zmęczeniu. I dzięki temu – dzięki tej desperacji, która zmusiła mnie do konsekwencji – zobaczyłam, jak spektakularne efekty może przynieść regularna praktyka.
🤔 𝘾𝙤 𝙨𝙞𝙚̨ 𝙯𝙢𝙞𝙚𝙣𝙞ł𝙤?
Przede wszystkim nastąpiła u mnie regulacja napięć emocjonalnych i regulacja napięć fizycznych spowodowanych stresem.
𝙏𝙚𝙧𝙖𝙯: po przyjściu z pracy odsłuchuję sobie 15-minutową Jogę Nidrę... I jestem jak nowo narodzona. Wyprana w Perwolu. 😄 Mam siłę i chęci do różnych działań. Do życia po pracy. Do hobby. Do relacji. Do gotowania. Do czytania. Do czegokolwiek.
𝙒𝙘𝙯𝙚𝙨́𝙣𝙞𝙚𝙟: Przychodziłam z pracy... I przygotowywałam się do następnego poranka. Do następnego dnia pracy. Po którym znowu przychodziłam do domu... I znowu wegetowałam.
A kiedyś jedynym sposobem na rozluźnienie układu nerwowego było... wypicie drinka czy kieliszka/butelki wina i wpatrywanie się w ekran, na którym leciało cokolwiek z Netflixa. Ja wtedy nie żyłam. Moje życie naprawdę było wegetacją 🍷🍾🍷.
💡 𝙍𝙤́𝙯̇𝙣𝙞𝙘𝙖 𝙢𝙞𝙚̨𝙙𝙯𝙮 𝙯̇𝙮𝙘𝙞𝙚𝙢 𝙖 𝙬𝙚𝙜𝙚𝙩𝙖𝙘𝙟𝙖̨
Różnica jest prosta:
𝙒𝙚𝙜𝙚𝙩𝙖𝙘𝙟𝙖= tryb przetrwania układu nerwowego, przetrwanie z dnia na dzień, bez energii na życie, regeneracja tylko przez używki lub znieczulanie się 😓.
𝙕̇𝙮𝙘𝙞𝙚 = układ nerwowy w trybie bezpieczeństwa, energia po pracy, chęć do działania, radość, obecność, zaangażowanie 💃.
⚠️ I wiesz, co zmieniło wegetację w życie? Nie nowa metoda. Nie cudowny warsztat. Nie genialny terapeuta. Tylko codzienne 15 minut poświęcane na jedną wybraną metodę regulacji układu nerwowego - w moim przypadku Jogi Nidry. Każdego dnia przez ponad rok. To wszystko.
🎯 𝙆𝙤𝙣𝙨𝙚𝙠𝙬𝙚𝙣𝙘𝙟𝙖 > 𝘾𝙪𝙙𝙤𝙬𝙣𝙖 𝙢𝙚𝙩𝙤𝙙𝙖
I tak przestałam się łudzić, że istnieje metoda, która zadziała sama. Która rozwiąże moje problemy bez żadnego wysiłku. Która zmieni moje życie raz na zawsze.
Ale istnieje konsekwencja.
👉 𝙄 𝙠𝙤𝙣𝙨𝙚𝙠𝙬𝙚𝙣𝙘𝙟𝙖 + 𝙟𝙖𝙠𝙖𝙠𝙤𝙡𝙬𝙞𝙚𝙠 𝙨𝙚𝙣𝙨𝙤𝙬𝙣𝙖 𝙢𝙚𝙩𝙤𝙙𝙖 = 𝙩𝙧𝙖𝙣𝙨𝙛𝙤𝙧𝙢𝙖𝙘𝙟𝙖. 👈
Nie natychmiastowa. Nie spektakularna. Ale... rzeczywista. Trwała. Prawdziwa.
Wzięcie odpowiedzialności za swoje życie.
I tutaj jest clou całej historii. Ty jesteś odpowiedzialna za swoje życie. Nie metoda. Nie technika relaksacyjna/medytacji/pracy z przekonaniami/ uwalnianie traum/pracy z ciałem. Nie nauczyciel. Nie coach. Nie terapeuta.
Jedyną osobą, która naprawdę ma wpływ na Twoje życie jesteś TY.
👶 𝘿𝙡𝙖𝙘𝙯𝙚𝙜𝙤 𝙨𝙯𝙪𝙠𝙖ł𝙖𝙢 𝙨𝙯𝙮𝙗𝙠𝙞𝙘𝙝 𝙚𝙛𝙚𝙠𝙩𝙤́𝙬?
Kiedyś liczyłam na szybkie efekty i szybkie rezultaty różnych metod. I to wynikało z bycia w pozycji dziecka – dziecka, które czeka, aż ktoś zmieni mu pieluchę, nakarmi je, rozwiąże jego problemy. Dziecka, które chce wszystko natychmiast, które nie umie patrzeć szerzej, nie potrafi odnieść swoich działań do przyszłości, nie widzi dłuższej perspektywy. Nie potrafi wziąć odpowiedzialności za swoje życie. Za swoje emocje. Za swój stan fizyczny. Za swoje zdrowie.
Dziecko nie ma takiej pojemności i wykształconych umiejętności, żeby przetrwać chwilowy dyskomfort i chwilowy brak efektów lub trudności jakie się pojawiają. Mimo, że od bardzo dawna jestem pełnoletnia, to w wielu aspektach zachowywałam się i reagowałam jak dziecko. I nadal mi się to zdarza... Jednak łapię się na tym coraz częściej i zauważam to - a to już jest bardzo dużo ,bo umożliwia reagowanie z innego poziomu.
Mimo tego, że mam ponad 40 lat to do niedawna ciężko mi było przyjąć, że to JA jestem odpowiedzialna:
- za to, jak się czuję,
- za swoje zmęczenie,
- za swoje niewyspanie,
- za swoje napięcie,
- za swój stres,
- za swoje wybory.
Ł𝙖𝙩𝙬𝙞𝙚𝙟 𝙗𝙮ł𝙤 𝙨𝙯𝙪𝙠𝙖𝙘́ 𝙬𝙞𝙣𝙣𝙮𝙘𝙝:
- "Praca mnie wykańcza" (ale to ja wybieram tę pracę i sposób, w jaki na nią reaguję).
- "Nie mam czasu na odpoczynek" (ale to ja nie daję sobie priorytetu).
- "Ta metoda nie działa" (ale to ja jej nie praktykuję konsekwentnie).
- "Ten terapeuta/coach mi nie pomógł" (ale to ja naprawdę nie chcę zmiany i nie chcę się przyznać do korzyści jakie przynosi mi tkwienie w danej sytuacji/problemie).
Wzięcie odpowiedzialności to dorosłość. To przestanie czekać, aż ktoś mnie uratuje. To przestanie szukać cudownej pigułki. To przestanie obwiniać wszystkich dookoła. To powiedzenie sobie: "Moje życie, moja odpowiedzialność. Ja to zmienię. Krok po kroku. Dzień po dniu. A jeśli z jakiś względów nie mogę tego zmianie, to podejmę działania, żeby to zaakceptować."
💫 𝘾𝙤 𝙯𝙢𝙞𝙚𝙣𝙞𝙖 𝙬𝙯𝙞𝙚̨𝙘𝙞𝙚 𝙤𝙙𝙥𝙤𝙬𝙞𝙚𝙙𝙯𝙞𝙖𝙡𝙣𝙤𝙨́𝙘𝙞?
Kiedy wreszcie przyjęłam, że to JA jestem odpowiedzialna – wszystko się zmieniło.
Bo przestałam czekać. Przestałam szukać. Przestałam obwiniać. I zaczęłam działać. Metoda to tylko narzędzie. Terapeuta to tylko wsparcie. Warsztat/książka to tylko inspiracja.
Ale pracę musisz wykonać JA. Codziennie. Konsekwentnie.
I nie możesz przerzucać tej odpowiedzialności na:
- "Tę metodę, która nie działa" (działa, ale tylko jeśli ją praktykuję)
- "Tego terapeutę, który mi nie pomógł" (pomógł, ale to ja mam opór przed zmianą)
- "Ten warsztat, który nic nie dał" (dał, ale potem nie wdrożyłam tego w życie)
- "Swoją pracę, która wykańcza" (praca jest trudna, ale to ja decyduję, jak na to reaguję i co robię ze swoim zmęczeniem)
- "Brak czasu" (czas jest, ale to Ja mam inne priorytety i wykorzystuję go na inne rzeczy)
Przestałam szukać winnych i wzięłam odpowiedzialność.
💪 𝘾𝙤 𝙩𝙤 𝙯𝙣𝙖𝙘𝙯𝙮 𝙬𝙯𝙞𝙖̨𝙘́ 𝙤𝙙𝙥𝙤𝙬𝙞𝙚𝙙𝙯𝙞𝙖𝙡𝙣𝙤𝙨́𝙘́?
To znaczy:
✅ Praktykować codziennie – nawet gdy nie mam ochoty.
✅ Nie szukać nowych metod, gdy stara "nie działa" – tylko sprawdzić, czy rzeczywiście ją praktykuję.
✅ Nie obwiniać terapeuty/nauczyciela, że "nie pomógł" – tylko pytam siebie, czy zrobiłam to, co zalecił i czy nie mam we mnie oporu przed zobaczeniem czegoś w sobie.
✅ Nie czekać na motywację – tylko robię mimo braku motywacji.
✅ Przestać szukać cudownej pigułki – i zaczęłam codzienną, nudną, konsekwentną pracę .
✅ Przyznać się, że konsekwencja nie jest moją mocną stroną – i zaczęłam ją budować.
🌱 𝙅𝙖𝙠 𝙯𝙗𝙪𝙙𝙤𝙬𝙖𝙘́ 𝙠𝙤𝙣𝙨𝙚𝙠𝙬𝙚𝙣𝙘𝙟𝙚̨? (𝘽𝙤 𝙪 𝙢𝙣𝙞𝙚 𝙩𝙤 𝙉𝙄𝙀 𝙥𝙧𝙯𝙮𝙨𝙯ł𝙤 𝙨𝙖𝙢𝙤)
Mówiłam na początku: konsekwencja nie była moją mocną stroną. Nie jestem jakimś cudownym przykładem samodyscypliny. Nie mam super silnej woli.
Miałam z a to cierpienie w postaci ogromnego zmęczenia, która zmusiła mnie do konsekwencji. Bo byłam tak wykończona, tak wyczerpana, tak bliska totalnego wypalenia, że musiałam coś zrobić.
I wtedy – w tej desperacji – zaczęłam praktykować Jogę Nidrę codziennie.
Ale nie musisz doprowadzać się do takiego stanu wyczerpania w jakim ja byłam.
Gdybym miała doradzić wersji siebie z przed 10 lat, która jeszcze nie była w takiej desperacji, powiedziałabym:
1. 𝙕𝙖𝙘𝙯𝙣𝙞𝙟 𝙤𝙙 𝙅𝙀𝘿𝙉𝙀𝙅 𝙧𝙯𝙚𝙘𝙯𝙮
Nie "od jutra zacznę medytować, ćwiczyć jogę, biegać, zdrowo jeść i przestać scrollować".
JEDNA praktyka. 10-15 minut dziennie. Przez miesiąc.
To wszystko.
2. 𝙉𝙞𝙚 𝙘𝙯𝙚𝙠𝙖𝙟 𝙣𝙖 𝙢𝙤𝙩𝙮𝙬𝙖𝙘𝙟𝙚̨
Motywacja to mit. Nikt nie jest zmotywowany codziennie.
Po prostu rób. Nawet gdy nie chcesz. Nawet gdy jest Ci ciężko. A Joga Nidra w takich sytuacjach nadaje się idealnie bo opiera się na minimalnym wysiłku i minimalnych zaangażowaniu. Włącz nagranie. Połóż się. Pozwól prowadzić.
3. 𝙋𝙧𝙯𝙚𝙨𝙩𝙖𝙣́ 𝙨𝙯𝙪𝙠𝙖𝙘́ "𝙡𝙚𝙥𝙨𝙯𝙚𝙟 𝙢𝙚𝙩𝙤𝙙𝙮"
Joga Nidra nie jest lepsza od medytacji mindfulness. Mindfulness nie jest lepsze od jogi. Joga nie jest lepsza od biegania itp.
Wszystko działa. Ale tylko jeśli to robisz.
Wybierz JEDNĄ rzecz. I rób ją. Konsekwentnie.
4. 𝙋𝙧𝙯𝙚𝙨𝙩𝙖𝙣́ 𝙤𝙗𝙬𝙞𝙣𝙞𝙖𝙘́ 𝙢𝙚𝙩𝙤𝙙𝙚̨, 𝙜𝙙𝙮 "𝙣𝙞𝙚 𝙙𝙯𝙞𝙖ł𝙖"
Jeśli coś "nie działa" – zapytaj siebie szczerze:
- Czy robię to codziennie?
- Czy robię to zgodnie z instrukcją?
- Czy daję temu czas? (miesiąc to minimum, rok to dopiero prawdziwa transformacja)
Metoda nie zawodzi. Brak konsekwencji zawodzi.
5. 𝙕𝙣𝙖𝙟𝙙𝙯́ 𝙬𝙨𝙥𝙖𝙧𝙘𝙞𝙚
Samej jest trudniej. Znajdź:
- Grupę, która praktykuje razem z Tobą
- Nauczyciela, który Cię będzie prowadził
- Koleżankę, z którą się rozliczacie
Wspólnota trzyma w odpowiedzialności.
🎁 𝙈𝙤𝙟𝙖 𝙥𝙧𝙤𝙥𝙤𝙯𝙮𝙘𝙟𝙖 𝙙𝙡𝙖 𝘾𝙞𝙚𝙗𝙞𝙚
Jeśli czytasz ten post i myślisz: "Tak, to ja. Też szukam cudownej metody. Też brak mi konsekwencji"... Dołącz do naszych cyklicznych spotkań z Jogą Nidrą.
Każdy drugi piątek miesiąca. O 20:00w Głogowie.
👉 Zapisy tu: https://tally.so/r/mDMYoE
To nie jest cudowna metoda, która rozwiąże wszystkie Twoje problemy jednorazowo. Ale to jest struktura. Regularność. Grupa wsparcia w konsekwencji i dyscyplinie".
To jest budowanie konsekwencji razem. Bo razem jest łatwiej. Przyjdziesz raz w miesiącu. Doświadczysz praktyki. Dostaniesz nagranie do domu. I będziesz mogła praktykować sama, między spotkaniami.
Ale musisz wiedzieć: ja mogę Ci tylko dać narzędzie i przestrzeń. Resztę musisz zrobić Ty. Bo Twoje życie to Twoja odpowiedzialność. I nikt – żadna metoda, żaden terapeuta, żaden nauczyciel – nie zrobi tej pracy za Ciebie.
💌 𝙈𝙤𝙟𝙚 𝙯̇𝙮𝙘𝙯𝙚𝙣𝙞𝙚 𝙙𝙡𝙖 𝘾𝙞𝙚𝙗𝙞𝙚
Życzę Ci, żebyś przestała szukać. Szukać cudownej metody. Szukać lepszego warsztatu. Szukać genialnego terapeuty. I żebyś zaczęła robić. Wybrała JEDNĄ rzecz. I robiła ją. Dzień po dniu. Nawet gdy nie masz ochoty. Nawet gdy wydaje się, że "nie działa".
Bo prawda jest taka:
Bardzo wiele rzeczy/technik narzędzi działa. Ale tylko jeśli Ty to robisz. Konsekwentnie. A konsekwencja to nie talent. To nie dar. To nie coś, co się ma albo nie ma. Konsekwencja to decyzja. Codziennie podejmowana na nowo. I mam nadzieję, że podejmiesz tę decyzję. Dzisiaj. I jutro. I pojutrze. Bo Twoje życie jest tego warte.
𝙋𝙧𝙯𝙚𝙨𝙩𝙖𝙣́ 𝙬𝙚𝙜𝙚𝙩𝙤𝙬𝙖𝙘́. 𝙕𝙖𝙘𝙯𝙣𝙞𝙟 𝙯̇𝙮𝙘́.
Jeśli chcesz zacząć praktykować relaks już dziś to na kanale na YT znajdziesz kilka nagrań z Jogą Nidrą do odsłuchiwania w domu 🎧
👉 https://www.youtube.com/-skupienia
A więcej o Jodze Nidrze i o mnie znajdziesz tu:
👉 https://punkt-skupienia.pl/
Miłego odpoczynku!
Agnieszka 🥰
𝙋.𝙎. 𝙏𝙖𝙠𝙞𝙚 𝙩𝙚𝙠𝙨𝙩𝙮 "𝙢𝙤𝙩𝙮𝙬𝙖𝙘𝙮𝙟𝙣𝙚" 𝙠𝙞𝙚𝙙𝙮𝙨́ 𝙗𝙖𝙧𝙙𝙯𝙤 𝙢𝙣𝙞𝙚 𝙬𝙠𝙪𝙧*!𝙖ł𝙮 🤬. Teraz mogę to sama napisać bo naprawdę ODPOCZĘŁAM i dzięki temu zaczęłam wychodzić z trybu przetrwania, zaczęłam wychodzić z roli dziecka, zaczęłam dorastać, w dużej mierze uspokoiłam swój układ nerwowy, zaczęłam brać odpowiedzialność za swoje życie, przestałam szukać winnych itp. To wszystko mogło zadziać się dzięki głębokiemu ODPOCZYNKOWI na poziomo fizycznym, psychicznym, emocjonalnym i energetycznym😽 .