Badanie Świata

Badanie Świata Pracownia Terapii i Rozwoju Badanie Świata. Pomagamy lepiej rozumieć siebie i budować życie w zgodzie z własnymi wartościami. Sprawdź ofertę: badanieswiata.pl

Psychoterapia, arteterapia, kursy uważności i warsztaty rozwojowe – online i stacjonarnie.

Drogie Panie,8 marca nie może zabraknąć życzeń.Wszystkiego najlepszego!Zespół Pracowni Terapii i Rozwoju Badanie Świata
08/03/2026

Drogie Panie,
8 marca nie może zabraknąć życzeń.

Wszystkiego najlepszego!
Zespół Pracowni Terapii i Rozwoju Badanie Świata

Drogie Kobiety (w każdym wieku)!

Babcie, Mamy, Żony, Partnerki, Bezdzietne, Młode, Dojrzałe, Pracujące, Bezrobotne, Samotne, Wyczerpane, Nie Mające Siły, Chore, Zdrowe, W Kryzysie, Przestraszone, Dzielne, Odważne, Stawiające Czoła Przeciwnościom!

Z okazji Dnia Kobiet życzę Wam:
Byście czuły się potrzebne i wartościowe niezależnie od daty w kalendarzu.
Byście dawały sobie prawo do błędów.
Byście dawały sobie prawo do odpoczynku, niezależnie od tego, co myślą o tym inni.
Byście wiedziały, że jesteście tak samo ważne z Waszymi potrzebami, jak Wasze dzieci, wnuki, partnerzy, partnerki.

Byście pozwalały sobie na to, by nie być doskonałymi.
Byście brały dla siebie wszystko, co dla Was w danej chwili najbardziej wartościowe.
Byście otaczały się ludźmi wspierającymi, którzy szczerze cieszą się z Waszych sukcesów i płaczą razem z Wami w trudniejszych momentach.
Byście były pewne, że nie musicie być wszechmocne.

Byście podążały za swoimi wartościami, niezależnie od tego, co o nich mówią inni.
Byście miały poczucie, że nie musicie spełniać cudzych standardów.
Byście dały sobie prawo do wolności wszelkich wyborów, tych dotyczących macierzyństwa również.

Byście miały pewność, że to, co wybieracie jest wartościowe, bo jest Wasze.
Byście chciały sobie zaufać.
Byście były same dla siebie przyjacielem.
Byście testowały różne rozwiązania bez oglądania się na innych.
Byście realizowały swoje plany, marzenia i pasje.
Byście chciały żyć na swoich warunkach.

Byście wierzyły w miłość, przyjaźń, szczerość, uczciwość, choć rzeczywistość nie rozpieszcza pod tym względem.

Byście miały poczucie, że dla siebie jesteście wystarczająco dobre.
Byście wiedziały, że nie jesteście odpowiedzialne za spełnianie oczekiwań innych.


Zdjęcie: Khusen Rustamov from Pixabay
___________________________________
Jacek Wolszczak
psycholog, pedagog, terapeuta EMDR
pracujący z młodzieżą i dorosłymi w Badanie Świata | Grodzisk Maz. i online
e-mail: jacek@badanieswiata.pl

Nasz psycholog i terapeuta tym razem pisze o bardzo trudnym temacie, jakim są s*a*m*o*o*k*a*l*e*c*z*e*n*i*a*. To równocz...
01/03/2026

Nasz psycholog i terapeuta tym razem pisze o bardzo trudnym temacie, jakim są s*a*m*o*o*k*a*l*e*c*z*e*n*i*a*.

To równocześnie zachęta do lektury bardzo rozbudowanego artykułu ze strony depresjanastolatkow.pl, w którym Jacek podpowiada, w jaki sposób rodzice powinni reagować, w sytuacji, gdy ich syn lub córka krzywdzi się...

1 marca przypada Światowy Dzień Świadomości Autoagresji (Dzień Wiedzy o Samookaleczeniach).

Choć zachowanie to jest destrukcyjne i niebezpieczne, dla osoby doświadczającej silnych emocji może pełnić określone funkcje psychologiczne.

Bywa sposobem na rozładowanie intensywnego napięcia, złości, lęku czy poczucia pustki. Fizyczny ból może chwilowo „zagłuszyć” ból psychiczny.

W sytuacji chaosu, bezradności lub kryzysu młody człowiek może mieć poczucie, że jest to jedyny obszar, nad którym ma kontrolę.

Czasem to niewerbalny sygnał: „Nie radzę sobie”, „Zobacz moje cierpienie”, „Potrzebuję pomocy”. Nie zawsze towarzyszy temu umiejętność poproszenia o wsparcie wprost.

Drogi Rodzicu,
Jeśli podejrzewasz, że Twoje dziecko może doświadczać autoagresji, zwróć uwagę na:

a) noszenie długich rękawów nawet w ciepłe dni,
b) ślady po skaleczeniach, oparzeniach, zadrapaniach (często na przedramionach, udach),
c) unikanie przebierania się przy innych, niechęć do WF,
d) wyraźne wahania nastroju, wycofanie, izolację,
e) wzrost drażliwości lub impulsywności,
f) tajemniczość, zamykanie się w pokoju na długi czas,
g) obecność ostrych przedmiotów w nietypowych miejscach.

O tym, jak reagować, gdy Wasz syn, Wasza córka dokonuje s*a*m*o*o*k*a*l*e*c*z*e*ń dowiecie się, czytając poniższy artykuł:
https://depresjanastolatkow.pl/co-robic-gdy-nastolatek-dokonuje-samookaleczen/



Zdjęcie: Reynaldo Amadeu Dal Lin Junior Juba z Pixabay
___________________________________
Jacek Wolszczak
psycholog, pedagog, terapeuta EMDR
pracujący z młodzieżą i dorosłymi w Badanie Świata | Grodzisk Maz. i online
e-mail: jacek@badanieswiata.pl

Witamy nowych obserwatorów na stronie Badania Świata! Aleksandra Brysacz-Kintopp, Sylwia Werner, Anna Wielowiejska-Tołoc...
28/02/2026

Witamy nowych obserwatorów na stronie Badania Świata! Aleksandra Brysacz-Kintopp, Sylwia Werner, Anna Wielowiejska-Tołoczko - fajnie, że jesteście! Rozgośćcie się!

23 lutego. Dzień Walki z Depresją.To dobry moment na przeczytanie pewnego listu, który napisał do nastolatków nasz psych...
23/02/2026

23 lutego.
Dzień Walki z Depresją.

To dobry moment na przeczytanie pewnego listu, który napisał do nastolatków nasz psycholog i terapeuta Jacek Wolszczak.

23 lutego obchodzony jest Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją. Celem dnia jest zwiększenie świadomości społecznej na temat depresji, przełamywanie tabu z nią związanego oraz zachęcanie osób chorych do szukania profesjonalnej pomocy. I ja chcę do tego zachęcić...

Jeśli znacie młode osoby chorujące na depresję, bądź widzicie u kogoś od dłuższego czasu wyłącznie smutek, przygnębienie, rozpacz - dajcie im to do przeczytania. To tak niewiele, a może dużo zmienić...
************

Hej!

Zdaję sobie sprawę, że możesz się bardzo źle czuć.
Zdaję sobie sprawę, że dzisiaj nie jest wcale lepsze od tego, co było wczoraj.
Zdaję sobie sprawę, że możesz nawet nie pamiętać czasu, gdy było Ci lepiej.
Zdaję sobie sprawę, że zdarza się, że nachodzą Ciebie myśli, które nie napawają optymizmem, radością, uśmiechem, ba, myśli nie są nawet neutralne.
Zdaję sobie sprawę, że możesz – zwłaszcza, gdy jesteś sam/sama – być przekonany/a, że to już nie ma sensu, a jedynym możliwym wyjściem jest to, o którym nie chcesz z nikim mówić.

Bo się boisz, że trafisz do szpitala.
Bo się boisz, że i tak nikt tego nie zrozumie.
Bo się boisz, że i tak nikt nie jest w stanie Ci pomóc.

Bo czujesz też inne uczucia (np. złość, smutek, żal), które „patrzą” sobie na Ciebie podszeptując, że niczego nie osiągnąłeś/osiągnęłaś, nie jesteś dobrym/dobrą osobą, zmarnowałeś/zmarnowałaś po drodze tyle szans, że tak naprawdę nie wiesz, dlaczego tak się dzieje, że tak się czujesz.

Dowalasz sobie do tego, że inni mają gorzej, a są w lepszej formie.
Dowalasz sobie, że powinieneś/powinnaś być silny/silna.
Dowalasz sobie, że nic dobrego Ciebie nie czeka.
Dowalasz sobie, że to już naprawdę jest tak straszne, że…

Wiem, że możesz być tym wszystkim zmęczony/zmęczona, wyczerpany/wyczerpana.
Wiem, że możesz myśleć o sobie, że jesteś… [tu możesz wpisać jakiekolwiek obraźliwe słowa, które czasem kierujesz do siebie]/
Wiem, że możesz nie wierzyć, że wszystko się ułoży.
Wiem, że możesz nie chcieć zawieść rodziców, znajomych, przyjaciół.
Wiem, że możesz mieć ich również w nosie.
Wiem, że możesz być przekonany/przekonana, że dalej nie dasz rady.
Wiem, że możesz widzieć, że leki nie działają, a jak nie działają to jesteś pewny, że nie da się Tobie pomóc.

Wiem, że możesz już nie mieć siły na płacz.
Wiem, że możesz mieć poczucie, że nie czujesz nic.
Wiem, że gdy jest Ci gorzej, możesz chcieć siebie skrzywdzić – Ty już znasz swoje sposoby.

Być może, gdy jesteś sam/sama w pokoju jesteś rozluźniony/rozluźniona, bo już postanowiłeś/ postanowiłaś, co zrobisz, by już dłużej nie cierpieć, by się wyrwać z tego wszystkiego, co boli i przytłacza.

Być może w szkole jest nawet OK, ale gdy wracasz do domu napiera na Ciebie niewidzialna fala wyczerpania udawaniem, że jest OK.

Być może gadałeś/gadałaś już z kilkoma terapeutami i nic to nie zmieniło, więc postanowiłeś/postanowiłaś, że musisz sobie z tym wszystkim poradzić sobie sam/ sama.

Być może w tym wszystkim czujesz, że nie usłyszałeś od ludzi, których kochasz tego, co chciałbyś, by zostało wyrażone.

Być doznałeś/doznałaś porażki, popełniłeś/popełniłaś błąd lub wiele błędów.

Być może ktoś się z Tobą rozstał.

Być może ktoś powiedział, że zawodzisz.

Być może ktoś Ciebie skrzywdził i nikomu o tym nie powiedziałeś/ powiedziałaś.

Być może ktoś podkreślał Twoje błędy i zaniedbania, a nie widział Ciebie jako całości, jako człowieka, któremu – niezależnie od tego, ile masz teraz lat – warto podarować swoją uwagę, cierpliwość, ciepło i zaufanie.

Być może, ktoś sprzedał Ci po drodze bajkę o tym, że nie ma dla Ciebie szansy, że nie dasz rady, że niczego dobrego się po Tobie nie można spodziewać.

A ja Ci powiem, że to nieprawda.
Że to bajka, w którą sam też kiedyś uwierzyłem, gdy byłem w Twoim wieku.

Spróbuj wyobrazić sobie, że zapominasz o tych wszystkich „złych” określeniach, które słyszałeś/ słyszałaś pod swoim adresem. Spróbuj! Choćby przez 5 minut.

Bo zasługujesz. NA WSZYSTKO!
Przez sam fakt, że się urodziłeś/urodziłaś.
Przez sam fakt, że tu jesteś.

Bo zasługujesz.
Na miłość, oddanie, przyjaźń, dobro, dobre wspomnienia, ciepło od ludzi, którzy są z Tobą blisko.
Na to, by było Ci dobrze i wygodnie. Na to, byś nie musiał o wszystko walczyć. Na to, byś nie musiał zawsze ustępować.

Na to, by żyć w spokoju.
Bez przemocy, złych ludzi, ciągłego przepraszania, odmawiania, załatwiania za kogoś.

Bo zasługujesz.
Bez żadnej pracy. Bez jakiegokolwiek wysiłku.

Ja też! A obstawiam, że między nami jest jakaś różnica wieku, nawet całkiem spora.

Widzisz? Czas nie ma tu nic do rzeczy.

Ani wykształcenie: pokończone szkoły, uniwersytety, szkolenia.
Ani inteligencja, potencjał czy cokolwiek innego.

To „złe” podpowiada Ci depresja. I robi to w sposób przebiegły i niesamowicie skuteczny. Ach, gdyby wszyscy psychologowie i terapeuci byli tak skuteczni, jak ona…

Ale…

Dużo zależy od Ciebie.

Czy będziesz się pogrążał/pogrążała w tym, co od tak wielu dni, miesięcy (być może lat) otula Cię szczelną, ołowianą kurtyną od innych.

Czy zrobisz coś, co ma szansę (nie dam Ci gwarancji!) dać Ci ZMIANĘ. Choćby kroczek, choćby milimetr.

Bo depresja to nie jest cała historia Twojego życia.
Bo depresja to tylko jeden z rozdziałów książki o Tobie.

A nie jedyna słuszna opowieść o tym, co Ci nie wyszło, z czym nie dałeś/dałaś sobie rady.
A każdy rozdział kiedyś się kończy.
A gdy się kończy, to zaczyna się kolejny. I kolejny. I kolejny. I kolejny…

Spróbuj! Co Ci szkodzi? Jeśli jest Ci tak koszmarnie źle, to może być już tylko… lepiej? Inaczej?

Na co dzień pracuję z młodymi ludźmi, którzy podobnie do Ciebie widzą siebie, otaczający świat. I wiesz co?

Widziałem w gabinecie zbyt dużo „cudów”, by nie wierzyć, że zmiana jest możliwa.
Widziałem w gabinecie zbyt dużo „nowego” w beznadziei, by nie wierzyć, że zmiana jest możliwa.
Widziałem młodych ludzi, którzy tak jak Ty mieli wszystkiego dość.
Widziałem młodych ludzi, którzy podobnie do Ciebie patrzyli na to, co ich spotyka.

Widziałem też takich, którzy byli na skraju przepaści i którzy dali sobie szansę. I – mówią mi to w gabinecie! – nie żałują. A z perspektywy czasu (ach, znów ten czas!) patrzą teraz zupełnie inaczej.

Na siebie.
Na innych.
Na swoje życie.

Dasz sobie szansę?

Może warto zrobić coś najprostszego?
Może warto zadzwonić? Nawet, jeśli się wstydzisz. Nawet, jeśli nie chcesz? Nawet, jeśli wiesz, że zrobiłeś/zrobiłaś naprawdę dużo?

Tylko Ty możesz podjąć decyzję o tym, żeby sobie pomóc.
Zobacz! To tylko Ty możesz o tym zdecydować!

Z czym Ci się to kojarzy? Bo mi… hm… z wolnością!

Bądź więc wolny/a i spróbuj!
Bądź więc wolny/a i działaj!

Dla SIEBIE.

BO JESTEŚ WAŻNY.
BO JESTEŚ WAŻNA.

A ŚWIAT I LUDZIE WOKÓŁ MAJĄ ZASZCZYT, ŻE JESTEŚ RAZEM Z NIMI.
A ŚWIAT I LUDZIE WOKÓŁ MOGĄ SOBIE TEGO WYŁĄCZNIE ZAZDROŚCIĆ.

BO JEST CZEGO.
BO JEST KOGO!

Pod spodem znajdziesz numery telefonów do osób, którzy tak, jak ja wiedzą, że jesteś wyjątkowy/wyjątkowa. I cieszą się, że jesteś. I czekają na sygnał od Ciebie. Daj sobie i im szansę. To naprawdę wyjątkowa chwila!

Śmiało!

Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży
- 116 111
Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym
- 116 123
Itaka - centrum wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego
- 800 70 2222
Bezpłatna linia wsparcia dla osób po stracie bliskich
- 800 108 108
Całodobowa bezpłatna infolinia dla dzieci, młodzieży, rodziców i nauczycieli
- 800 080 222
Ogólnopolski Telefon Dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska linia"
- 800 120 002
Całodobowy telefon dla kobiet doświadczających przemocy
- 600 070 717
Telefon zaufania Centrum Praw Kobiet
- 22 62 13 537
Telefon zaufania dla osób dotkniętych przemocą seksualną w Kościele
- 800 280 900



Image by qiaominxu 橋茗旭 from Pixabay
___________________________________
Jacek Wolszczak
psycholog, pedagog, terapeuta EMDR
pracujący z młodzieżą i dorosłymi w Badanie Świata
e-mail: jacek@badanieswiata.pl

Jak reagować na deklaracje nastolatka na temat jego seksualności? Jaką postawę przyjąć wobec twardej etykiety, którą pos...
19/02/2026

Jak reagować na deklaracje nastolatka na temat jego seksualności? Jaką postawę przyjąć wobec twardej etykiety, którą posługuje się syn lub córka?

Między innymi na te niełatwe pytania w najnowszym poście odpowiada nasz psycholog i terapeuta, Jacek Wolszczak.

- Pierwsze zauroczenia i fantazje mogą pojawiać się już w późnym dzieciństwie. W okresie dojrzewania (ok. 11–15 r.ż.) młodzi ludzie zaczynają wyraźniej dostrzegać, kto ich pociąga emocjonalnie i/lub fizycznie. U części osób poczucie własnej tożsamości w tym obszarze jest stabilne od początku adolescencji. U innych – może się jeszcze zmieniać lub doprecyzowywać - pisze Jacek.

Zachęcamy do lektury całości tekstu. Jacek obiecuje, że już niebawem pojawi się kolejny tekst "krążący" wokół tematu nastoletniej intymności.

_____________________________________
Pracownia Terapii i Rozwoju Badanie Świata w Grodzisku Maz.
Psychoterapia, arteterapia, mindfulness | stacjonarnie i online
e-mail: dominika@badanieswiata.pl

- W klasie syna wszyscy twierdzą, że są „homo”.
- U mnie w szkole jest uczennica, która mówi, że ma dziewczynę.
- To coś niesłychanego! Za moich czasów czegoś takiego nie było!

To zmyślone wypowiedzi, ale bardzo podobne do tych, które pojawiają się na forach rodzicielskich. Bo rodzice mają prawo się obawiać. Czuć lęk przed tym, co nieznane czy „inne”.

Często rodzicielski niepokój najlepiej uspokoić zakazami, stanowczym „nie” albo umniejszaniem temu, co przeżywa nastolatek. Owszem, to daje swoje rezultaty - rodzic uspokaja się, ma pewność, że to go nie dotyczy. Na dłuższą jednak metę niczego to nie rozwiązuje ani nie wyjaśnia. Z punktu widzenia nastolatka to moment, w którym potrzebuje wsparcia i towarzyszenia. Otrzymuje zupełnie coś innego, co sprawia, że często zamyka się w sobie, nie chce podejmować już tematu.

To również ciekawe, że fb tnie zasięgi, gdy algorytm podpowie, że autor użył magicznego słowa na “s” w kontekście nastolatków. Zupełnie nie rozumiem, że przy takim zalewie drastycznych treści i obrazów, magiczne słowo na “s” jest tak często rugowane z przestrzeni publicznej.

Warto, obserwując młodą osobę, która określa się jako „bi”, „homo” czy w inny sposób nienormatywny względem większości, mieć z tyłu głowy kilka ważnych informacji.
Kierunek emocjonalnych i intymnych zainteresowań nie „powstaje” w jednym momencie.
To proces rozwojowy obejmujący predyspozycje biologiczne (czynniki prenatalne, hormonalne), rozwój psychoseksualny, doświadczenia emocjonalne i relacyjne.

Pierwsze zauroczenia i fantazje mogą pojawiać się już w późnym dzieciństwie. W okresie dojrzewania (ok. 11–15 r.ż.) młodzi ludzie zaczynają wyraźniej dostrzegać, kto ich pociąga emocjonalnie i/lub fizycznie.
U części osób poczucie własnej tożsamości w tym obszarze jest stabilne od początku adolescencji. U innych – może się jeszcze zmieniać lub doprecyzowywać.

Czy 12–13-latek może „wiedzieć na pewno”?
To krótkie pytanie, ale odpowiedź nie jest jednoznaczna.
Młoda osoba może mieć bardzo silne przekonanie dotyczące swojej tożsamości czy kierunku uczuć – ale rozwojowo to nadal etap eksploracji.
Około 10–15 roku życia (u każdego inaczej) następuje intensywna aktywacja hormonalna. Pojawia się pierwsza wyraźniejsza świadomość pociągu i bliskości, a tożsamość – nie tylko w obszarze relacji, ale w ogóle pytania „kim jestem?” – dopiero się kształtuje.

W psychologii rozwojowej mówimy, że adolescencja to czas eksperymentowania z tożsamością, a nie jej ostatecznego „zamknięcia”.
Możliwe są różne scenariusze:
1. Stabilne wczesne rozpoznanie – młoda osoba doświadcza trwałego kierunku zauroczeń, który utrzymuje się w dorosłości.
2. Okres eksploracyjny – próba nazwania swoich doświadczeń, sprawdzanie etykiet i języka opisującego siebie.
3. Pewna płynność – u części osób, szczególnie w okresie dojrzewania, kierunek zauroczeń może się zmieniać lub ewoluować.

Warto też rozróżnić kilka zjawisk, które mogą – ale nie muszą – oznaczać to samo. U nastolatka możemy mieć do czynienia z:
a) orientacją seksualną (trwały wzorzec pociągu),
b) zauroczeniem (silna więź emocjonalna z osobą tej samej płci),
c) poszukiwaniem przynależności (identyfikacja z grupą),
d) reakcją na środowisko rówieśnicze / internetowe narracje.

Te elementy czasem się pokrywają, ale nie zawsze.

Najważniejsze pytania nie brzmią: „czy to na pewno?”, “czy to na stałe?”, ale raczej:
- Czy moje dziecko czuje się bezpiecznie?
- Czy może mówić o swoich uczuciach bez lęku?
- Czy nie doświadcza presji ani stygmatyzacji?

Najzdrowsze psychologicznie podejście to takie, które zauważa zarówno przeżycia nastolatka, jak i to, że może on/ona jeszcze nie mieć pełnej jasności. I to jest w porządku.
Czasem wsparcie zawiera się w prostych słowach:

- Masz prawo sprawdzać, co czujesz. Nie musisz dziś mieć wszystkich odpowiedzi. Twoje przeżycia są ważne.

Sztywne deklaracje typu „na pewno ci przejdzie” albo „to już ostateczne” są rozwojowo ryzykowne – bo zamykają proces, który naturalnie powinien pozostać otwarty. Często zamykają też drzwi do dalszej rozmowy. Najważniejsze jest bezpieczeństwo emocjonalne, a nie szybkie etykietowanie.

Niebawem napiszę o tym, jak odróżnić naturalną eksplorację rozwojową od presji środowiska.

To temat ważny, złożony i niejednoznaczny – tak jak emocje nastolatków.

Image by Jörg Kempf from Pixabay
___________________________________
Jacek Wolszczak
psycholog, pedagog, terapeuta EMDR
pracujący z młodzieżą i dorosłymi w Badanie Świata
e-mail: jacek@badanieswiata.pl

Nasz psycholog i terapeuta tym razem pisze o lęku rodzica, gdy dziecko/ nastolatek przeżywa swoje pierwsze zauroczenie. ...
15/02/2026

Nasz psycholog i terapeuta tym razem pisze o lęku rodzica, gdy dziecko/ nastolatek przeżywa swoje pierwsze zauroczenie. Wskazuje też, co może mieć wpływ na taką a nie inną interpretację przez rodzica tego, co dzieje się w związku jego dziecka...

- Jeśli ktoś dorastał w domu, w którym bliskość była warunkowa, chłodna albo pełna napięcia, może nie mieć w sobie wewnętrznego poczucia bezpieczeństwa w relacjach - pisze Jacek i zachęca do lektury całości.
_____________________________________
Pracownia Terapii i Rozwoju Badanie Świata w Grodzisku Maz.
Psychoterapia, arteterapia, mindfulness | stacjonarnie i online
e-mail: dominika@badanieswiata.pl

W kontekście święta zakochanych i rozważań o pierwszych miłościach warto zatrzymać się jeszcze przy jednym, bardzo ważnym wątku – lęku rodziców o nastolatka.

Kiedy syn/córka się zakochuje, w jego świecie dzieje się coś ogromnego. Pojawia się intensywność, ekscytacja, tęsknota, dramat rozstania, wielkie słowa i jeszcze większe emocje. Dla młodego człowieka to często pierwszy tak silny kontakt z bliskością romantyczną.

Dla rodzica… to bywa równie intensywne doświadczenie – choć z zupełnie innego powodu. Skąd bierze się silny, rodzicielski lęk o zakochanego nastolatka?

Często rodzice dzielą się swoimi wątpliwościami:
- To za wcześnie.
- On/ona złamie ci serce.
- Najpierw nauka.
- Nie ufam temu chłopakowi/tej dziewczynie.

Oczywiście – troska o bezpieczeństwo dziecka jest naturalna i potrzebna. Problem zaczyna się wtedy, gdy lęk jest nieproporcjonalnie silny, gdy rodzic reaguje paniką, kontrolą, zakazami, deprecjonowaniem, czyli umniejszaniem uczuć dziecka. Bardzo często ten nadmiarowy lęk nie dotyczy wyłącznie teraźniejszości. On ma swoją historię.

Rodzic, który sam nie miał bezpiecznej relacji z własnymi rodzicami.
Jeśli ktoś dorastał w domu, w którym bliskość była warunkowa, chłodna albo pełna napięcia, może nie mieć w sobie wewnętrznego poczucia bezpieczeństwa w relacjach.

Jak to wygląda z perspektywy zranień z przeszłości?

Weźmy na przykład panią Kasię, obecnie mamę nastolatki, która będąc w wieku jej córki była surowo kontrolowana przez własnych rodziców. Każda próba randki kończyła się awanturą. Uczucia były wyśmiewane („co ty możesz wiedzieć o miłości”). Dziś, gdy jej córka się zakochuje, włącza się w niej ten sam schemat – kontrola, podejrzliwość, deprecjonowanie. Nie dlatego, że chce zranić dziecko. Często dlatego, że innego modelu nie zna.
Jeśli w dzieciństwie relacja z rodzicami była oparta na lęku, w dorosłości bardzo łatwo uruchamia się przekonanie:
- Bliskość jest zagrożeniem.

Nierozliczone traumy z własnej młodości.
Niektórzy rodzice noszą w sobie nieprzepracowane doświadczenia pierwszej miłości – zdrady, odrzucenia, zawstydzenia, wykorzystania.

Weźmy na przykład tatę, który jako nastolatek został publicznie upokorzony przez dziewczynę, w której był zakochany. Nigdy o tym nie rozmawiał, nigdy nie dał sobie szansy na świadome przeżycie tego, co go spotkało. Gdy jego syn zaczyna się angażować w związek, ojciec reaguje chłodno i cynicznie:
- Zobaczysz, jeszcze się sparzysz.

Pod szorstką postawą ojca może czaić się niewypowiedziany lęk:
- Nie chcę, żebyś czuł ten ból, który ja czułem.

Albo mama, która w młodości doświadczyła przemocy w relacji i nie dostała wsparcia. Kiedy jej córka mówi o pierwszym chłopaku, w mamie pojawia się panika, katastroficzne wizje, nadmierne sprawdzanie telefonu, śledzenie. To nie tyle brak zaufania do dziecka, ile nierozpoznany lęk z przeszłości.

Własne niespełnione potrzeby emocjonalne.
Czasem silny opór wobec relacji nastolatka ma związek z trudnością w oddzieleniu się. Jeśli rodzic budował poczucie sensu głównie wokół roli mamy czy taty, pojawienie się pierwszej miłości dziecka może zostać nieświadomie odebrane jako utrata wyłączności.
Na przykład samotna mama, dla której syn był „najbliższą osobą na świecie”. Kiedy syn zaczyna spędzać czas z dziewczyną, mama reaguje złością, chłodem, poczuciem odrzucenia. Pod powierzchnią może być lęk:
- Nie będę już najważniejsza.

To często objaw pulsującego smutku i trudności z zaakceptowaniem naturalnego procesu separacji.

Własne doświadczenie surowości i braku zaufania.
Rodzic, który sam był wychowywany w przekonaniu, że świat jest niebezpieczny, a ludzie wykorzystują, może projektować ten obraz na relacje dziecka.

Na przykład ojciec, który przez całe dzieciństwo słyszał:
- Nikomu nie ufaj.
- Każdy patrzy, jak cię oszukać.

Kiedy jego córka mówi, że jest zakochana, on od razu zakłada złe intencje drugiej osoby. Nawet jeśli obiektywnie nie ma ku temu powodów. W takich sytuacjach reakcja rodzica nie dotyczy konkretnego chłopaka czy dziewczyny. Dotyczy jego wewnętrznego obrazu świata.

Dlaczego to takie ważne?

Bo nastolatek, który słyszy:
- To nie jest prawdziwa miłość.
- Przesadzasz.
- Za bardzo to przeżywasz.

może zacząć wątpić w swoje emocje. A przecież dla niego to realne, często bardzo głębokie doświadczenie.

Kiedy rodzic reaguje wyłącznie lękiem, zamiast ciekawością i rozmową, dziecko uczy się, że uczucia są zagrożeniem, bliskość to problem, nie warto dzielić się tym, co ważne.

Tymczasem pierwsze miłości są jednym z najważniejszych treningów emocjonalnych w życiu. To wtedy uczymy się granic, komunikacji, radzenia sobie z odrzuceniem, budowania intymności.

Drogi Rodzicu, co może Ci pomóc?

Zatrzymanie się i zadanie sobie kilku pytań:
– Czego tak naprawdę się boję?
– Czy ten lęk dotyczy mojego dziecka tu i teraz, czy mojej własnej historii?
– Jak reagowali moi rodzice na moje uczucia?
– Czy nie powtarzam czegoś, co kiedyś bolało mnie?

Świadomość własnych doświadczeń nie sprawi, że przestaniemy się bać. Ale może sprawić, że nie będziemy działać wyłącznie z poziomu lęku.

Bo zadaniem rodzica nie jest ochronić dziecko przed każdym rozstaniem, wszelkimi chwilami, które łamią mu/jej serce.

Zadaniem rodzica jest być obok, kiedy to serce boli.
A to wymaga odwagi – czasem większej niż zakaz czy kontrola.



Zdjęcie: Luisella Planeta LOVE PEACE 💛💙z Pixabay
___________________________________
Jacek Wolszczak
psycholog, pedagog, terapeuta EMDR
pracujący z młodzieżą i dorosłymi w Badanie Świata
e-mail: jacek@badanieswiata.pl

To jedno z tych pytań, które wracają jak bumerang. Bo przecież teoretycznie wiemy, czego chcemy. Mamy listy cech, oczeki...
13/02/2026

To jedno z tych pytań, które wracają jak bumerang. Bo przecież teoretycznie wiemy, czego chcemy. Mamy listy cech, oczekiwania, doświadczenia, a także wyobrażenia tego jedynego/ tej jedynej. A jednak… serce często idzie własną drogą. Zakochujemy się nie w „najlepszych możliwych”, tylko w konkretnych. I bardzo rzadko jest to… przypadek.

Zakochujemy się w tym, co znajome. Nawet jeśli wcale nie było dobre.
Z psychologicznego punktu widzenia, pociąga nas to, co przypomina emocjonalny klimat naszego dzieciństwa. Nie ludzi idealnych, „wymuskanych”, wymarzonych, „najlepszych”, tylko uczucia, które już znamy.

Jeśli miłość była kiedyś nieprzewidywalna — pociąga nas chaos.
Jeśli trzeba było zasłużyć na uwagę — wybieramy tych niedostępnych.
Jeśli bliskość była bezpieczna — szukamy spokoju.

Nie zakochujemy się w osobie. Zakochujemy się w emocjach, które przy niej czujemy.
Chemia to nie romantyczna magia. To biologia. Hormony, neuroprzekaźniki, reakcje ciała — one uruchamiają się szybciej niż rozsądek. Dlatego czasem ktoś „kliknie” w sekundę, a ktoś inny, obiektywnie świetny, nie wywoła nic.

To nie kwestia logiki. To reakcja układu nerwowego, który mówi: „Tu coś znam. Tu coś jest ważnego.” I często to „coś” ma więcej wspólnego z przeszłością niż z przyszłością.

Zakochujemy się tam, gdzie możemy coś teoretycznie naprawić. To trudna prawda, ale bardzo ludzka. Czasem wybieramy osoby, przy których podświadomie próbujemy:
– dostać miłość, której kiedyś zabrakło
– zostać wreszcie wybranym
– poczuć się wystarczającym
Jakbyśmy mówili sobie:

- Tym razem się uda. Tym razem będzie inaczej.
Problem w tym, że często… wybieramy dokładnie ten sam schemat. Tylko z inną twarzą.

Nie zakochujemy się w tym, na co nie jesteśmy gotowi.
Można spotkać kogoś naprawdę dobrego. Stabilnego. Uważnego. I… nic.
Nie dlatego, że „to nie ta osoba”. Czasem dlatego, że nie jesteśmy jeszcze gotowi na taką miłość. Zdrowa relacja bywa cicha. Nie wywołuje rollercoastera. Nie boli od razu. A jeśli całe życie myliliśmy intensywność z miłością — spokój może wydawać się pustką.

Zakochanie mówi więcej o nas niż o drugiej osobie.

To może najważniejszy punkt. To, w kim się zakochujemy, pokazuje:
– gdzie jesteśmy emocjonalnie
– czego nam brakuje
– co wciąż w sobie leczymy
– czego się boimy

Dlatego każda relacja — nawet ta bolesna — coś o nas uczy. Nie po to, by się obwiniać. Tylko po to, by zrozumieć siebie głębiej.

Na koniec — trochę walentynkowo, ale prawdziwie
Może pytanie, które sobie zadajemy, gdy zastanawiamy się, czy dobrze wybieramy wcale nie brzmi: Dlaczego zakochuję się akurat w tych osobach?
A raczej…

Czego ta miłość próbuje mnie nauczyć?

Bo kiedy zaczynamy to rozumieć, zmienia się nie tylko to, kogo wybieramy. Zmienia się też sposób, w jaki kochamy.

Zdjęcie: stokpic z Pixabay
_____________________________________
Pracownia Terapii i Rozwoju Badanie Świata w Grodzisku Maz.
Psychoterapia, arteterapia, mindfulness | stacjonarnie i online
e-mail: dominika@badanieswiata.pl

Co robić, gdy miłość się wypala? Często gwałtownie i niespodziewanie? Jak wspierać nastolatka w sytuacji, gdy jego/jej s...
10/02/2026

Co robić, gdy miłość się wypala? Często gwałtownie i niespodziewanie? Jak wspierać nastolatka w sytuacji, gdy jego/jej sympatia odchodzi, a relacja, która miała trwać, bezpowrotnie się kończy?

- Rozstanie często jest pierwszą stratą relacji, która dawała poczucie wyjątkowości, przynależności i bycia tym/tą najważniejszym/ą. Dla dorosłych może wyglądać jak przejściowy dramat, dla młodego człowieka bywa końcem świata. I właśnie w tym miejscu zaczyna się rola rodzica – pisze nasz psycholog i terapeuta, zachęcając jednocześnie do lektury całości tekstu.

Twój nastolatek/tka wchodzi do domu i zamyka się w pokoju, a Ty, Drogi Rodzicu słyszysz szloch, który zdaje się nie mieć końca.

Czasem wprost mówi o rozstaniu z dziewczyną/ chłopakiem. Ale bardzo często nie mówi nic. Wtedy to codzienne drobiazgi jako pierwsze zdradzają, że w jego świecie wydarzyło się coś bardzo trudnego.
Telefon, który jeszcze niedawno był nieodłączny, nagle leży odłożony ekranem do dołu. Albo przeciwnie — nastolatek bierze go do ręki co kilka minut, sprawdza, czy „coś przyszło”, po czym odkłada z wyraźnym napięciem. Pojawia się impulsywne usuwanie zdjęć, archiwizowanie rozmów (lub ciągłe czytanie niedawnych konwersacji), zmiana tapety, znikają wspólne posty w mediach społecznościowych. To często pierwsze, ciche „pożegnanie”, które dzieje się bez słów.

Zmieniają się też wieczory.
Nastolatek zamyka się w pokoju, ale nie po to, by rozmawiać — raczej by wpatrywać się w sufit, słuchać tej samej piosenki w kółko (często smutnej lub tej, która do tej pory słuchana była w towarzystwie drugiej połówki). Bywa, że udaje, że śpi. Czasem wręcz przeciwnie: zaczyna krążyć po domu, siada blisko, choć niewiele mówi. Jakby potrzebował/a czyjejś obecności, ale nie wiedział/a, jak o nią poprosić.
W czasie, gdy nastolatek kończy lub skończył relację, rodzic może zauważyć nagłe wahania nastroju: drażliwość bez wyraźnego powodu, wybuch złości o drobiazg, płacz, który pojawia się „znikąd”. Rzeczy, które jeszcze niedawno cieszyły, przestają mieć znaczenie. Ulubiony serial nie wciąga, spotkania z przyjaciółmi są odwoływane, a zdania typu:
- Nie mam siły.
- Nie chce mi się.
- To bez sensu.
pojawiają się częściej niż zwykle.

Bywa też, że zmienia się ciało: brak apetytu albo jedzenie „na pocieszenie”, trudności z zasypianiem, skargi na ból brzucha czy głowy. Ciało nastolatka (dotyczy to również dorosłych) bardzo realnie reaguje na stratę.
Czasem sygnałem jest jedno, pozornie błahe zdanie rzucone mimochodem:
- Już się nie spotykamy.
- To nieważne.
- Nie pytaj.

I choć brzmi to jak zamknięcie rozmowy, często jest jedynym sposobem próby wyrażenia, że…

- Jest mi bardzo ciężko, ale nie wiem, jak o tym mówić.

Rozstanie często jest pierwszą stratą relacji, która dawała poczucie wyjątkowości, przynależności i bycia tym/tą najważniejszym/ą. Dla dorosłych może wyglądać jak przejściowy dramat, dla młodego człowieka bywa końcem świata. I właśnie w tym miejscu zaczyna się rola rodzica.

Dlaczego to aż tak boli?
Nastoletni mózg intensywnie przeżywa emocje, a zdolność do ich regulowania dopiero się rozwija. Miłość – nawet krótka – uruchamia ogromne pokłady nadziei, planów, wyobrażeń o przyszłości. Rozstanie to nie tylko utrata osoby, ale też utrata wizji „nas”, “mnie w parze”, wspólnych marzeń, codziennych rytuałów. Towarzyszyć temu może smutek, złość, wstyd, poczucie odrzucenia, a czasem silne uderzenie w samoocenę.

Dlatego zdania w stylu:
- Jak nie ta, to inna.
- Jeszcze całe życie przed tobą.
- To była tylko szkolna miłość.

zamiast pomagać – często ranią. Dla nastolatka brzmią jak komunikat:
To, co czujesz, nie ma znaczenia.

Twoja pierwsza reakcja jest bardzo ważna.
To, co powiesz w pierwszych dniach po rozstaniu, może zostać z dzieckiem na długo. Nie chodzi o znalezienie idealnych słów, ale o postawę. Najbardziej wspierające bywa proste uznanie emocji, które pojawiają się i zmieniają, jak w kalejdoskopie:

- Widzę, że bardzo ci ciężko.
- To musiało być dla ciebie ważne.
- Masz prawo tak się czuć.

Nie musisz nic naprawiać. Smutek po rozstaniu nie jest problemem do rozwiązania, tylko procesem, który trzeba przeżyć. Bo po rozstaniu przychodzi czas na żałobę. Niezależnie od tego, ile mamy lat.
Rodzice często – z bezradności albo troski, nie mogąc sobie poradzić z cierpieniem dziecka/ nastolatka - zachęcają do wyjść, nowych znajomości, skupienia się na nauce. Tymczasem nastolatek może potrzebować czasu na POBYCIE w swoim smutku. To pobycie jest jedną z najważniejszych rzeczy. To pobycie nie oznacza, że Twoje dziecko utknie w nim na zawsze.

Twoim zadaniem, Drogi Rodzicu, nie jest “wyciągać” dziecko z emocji, próbować ulżyć, bo to nie jest Twoje rozstanie, to nie Twoje emocje, to nie Twoja dziewczyna/chłopak. Jako rodzic, jako dorosły, może zaoferować wsparcie swoją obecnością, ale być obok, gdy przez nie przechodzi.

Jak więc wspierać nastolatka po rozstaniu?

Słuchaj więcej, mów mniej.
Jeśli nastolatek chce opowiadać o rozstaniu – słuchaj, nawet jeśli historie się powtarzają, nawet, jeśli wciąż wraca wspomnieniami do tego, co było, tego, co wspaniałe i tego, co przykre i trudne. Powracanie do tych samych wątków to sposób na porządkowanie przeżyć. Unikaj analizowania, oceniania byłego/ byłej partnera czy szukania winnych. Zdania typu:
- A nie mówiłem/am?
- Od początku było wiadomo, że to się tak skończy

nie zachęcają do zwierzeń, bo bagatelizują, spłycają przeżywane emocje. Jednocześnie zamykają rozmowę i pogłębiają poczucie samotności.

Czasem najlepszym wsparciem jest zapewnienie o Twojej obecności i gotowości towarzyszenia dziecku w tym, co przeżywa, np.:
- Jestem tu. Możesz mówić albo możemy po prostu posiedzieć.

Uważaj na sygnały ostrzegawcze.
Większość nastolatków po rozstaniu doświadcza smutku, spadku energii, płaczliwości czy rozdrażnienia. To naturalne. Warto jednak zwrócić uwagę, jeśli smutek utrzymuje się tygodniami i się pogłębia, dziecko wycofuje się z innych relacji, przestaje jeść lub spać, pojawiają się wypowiedzi pełne beznadziei lub autoagresji. W takich sytuacjach wsparcie specjalisty (psychologa, pedagoga) jest oznaką troski, nie porażki rodzica.

Pomóż odbudować poczucie wartości.
Rozstanie często powoduje, że pojawia się u nastolatka przekonanie:
- Nie byłem/am wystarczający/a.

Możesz jednak delikatnie dyskutować z nim, przypominając dziecku, kim jest POZA tą relacją – jakie ma mocne strony, pasje, relacje. Nie przez moralizowanie, ale przez codzienne, zwyczajne bycie w kontakcie.

Daj przestrzeń, ale nie znikaj.
Niektóre nastolatki potrzebują rozmowy, inne wolą ciszę. Uszanuj to, jednocześnie jasno komunikując swoją dostępność:
- Widzę, że chcesz być teraz sam/a. Jeśli zmienisz zdanie – jestem.

To bardzo ważny komunikat, który mówi, że nie naciskasz na rozmowę, ale jednocześnie nie odchodzisz, nie zostawiasz swojego dziecka z tym, co aktualnie przeżywa.

Coś o Tobie i Twoich własnych emocjach.
Rozstanie dziecka może uruchamiać Twoje własne wspomnienia, lęki, a nawet złość. To zupełnie naturalne. Warto jednak pamiętać, że to nie Twoja historia. Nastolatek potrzebuje dorosłego, który jest wystarczająco stabilny, by pomieścić (mówiąc językiem psychologicznym skontenerować) jego emocje, nawet jeśli są chaotyczne, zmienne i intensywne.

Dlatego często w reakcjach rodziców nie chodzi o to, co dzieje się „tu i teraz”, ale o to, co jest kotwicą trzymającą wciąż nasze silne emocje z własnej przeszłości.

Własne pierwsze miłości, które bolały bardziej, niż pamiętamy.
Kiedy patrzysz na płaczące dziecko, może odezwać się w Tobie tamten nastolatek sprzed lat. Ten, który czekał na telefon, analizował każde słowo, czuł wstyd po odrzuceniu albo poczucie, że „coś jest ze mną nie tak”. Nawet jeśli na poziomie głowy myślisz: „To było dawno”, ciało i emocje pamiętają doskonale. Dlatego czasem reakcja rodzica jest zaskakująco silna — złość, bezradność, chęć natychmiastowego działania. To nie zawsze dotyczy dziecka. To bywa echo Twojego własnego bólu, który nigdy nie został do końca przeżyty lub nawet zauważony.

Historia rozstań, które nauczyły „nie czuć”.
Jeśli w Twoim doświadczeniu rozstania były bagatelizowane — „nie przesadzaj”, „weź się w garść”, „życie toczy się dalej” — możesz nieświadomie powielać ten schemat. Nie dlatego, że nie kochasz swojego dziecka, ale dlatego, że nikt nie nauczył Cię, jak być z emocjami. Chęć minimalizowania cierpienia nastolatka bywa formą obrony: jeśli umniejszę ból dziecka, nie będę musiał/a dotykać własnego.

Lęk, że historia się powtórzy.
U niektórych rodziców rozstanie nastolatka uruchamia strach:
- A jeśli on/ona będzie tak nieszczęśliwy/a jak ja byłem/am?

Szczególnie jeśli w Twojej przeszłości były trudne relacje, toksyczne związki, długotrwałe, uporczywe wręcz poczucie samotności albo bolesny rozwód. Pojawia się wtedy potrzeba kontrolowania, ostrzegania, oceniania partnera/partnerki dziecka. To próba ochrony przed scenariuszem, który znasz aż za dobrze.
Poczucie winy i pytanie:
- Czy to moja wina?

Niektórzy rodzice w ciszy zadają sobie pytania:
- Może czegoś go/ją nie nauczyłem/am?
- Może dałem/am zły wzorzec relacji?

Jeśli Twoje własne związki były pełne napięć, zdrad, chłodu emocjonalnego albo przemocy słownej, rozstanie dziecka może dotknąć bardzo czułego miejsca. Wtedy zamiast wspierać, łatwo wpaść w naprawianie, doradzanie, szukanie przyczyn — bo trudno znieść bezradność.

Złość, której adresatem nie jest dziecko.
Zdarza się, że rodzic czuje złość na byłego/ byłą partnera dziecka — niewspółmierną do sytuacji. Ta złość bywa nośnikiem dawnych krzywd: własnych zdrad, porzuceń, braku sprawiedliwości. To dlatego czasem tak trudno powstrzymać komentarze typu:
- Od początku wiedziałem/am, że to zły człowiek.

To nie tylko obrona dziecka. To często obrona Ciebie sprzed lat.
Bezradność dorosłego, który nie może „naprawić” bólu.

Wielu rodziców nosi w sobie przekonanie:
- Jeśli kocham, to muszę chronić.

Rozstanie konfrontuje z bolesną prawdą — nie da się ochronić dziecka przed cierpieniem. To może uruchamiać poczucie porażki, niekompetencji, a nawet wstydu. Łatwiej wtedy dawać rady niż być obok w ciszy.

Dlaczego to ważne, by zauważyć w swojej reakcji siebie sprzed lat?
Bo kiedy rozpoznasz, co w Tobie się uruchamia, masz szansę oddzielić swoją historię od historii dziecka. Możesz powiedzieć sobie w myślach:
- To moje. To stare. To nie teraz. To nie musi kierować moją reakcją.

Twoje dziecko nie potrzebuje, żebyś w każdej takiej sytuacji zachował zimną krew. Potrzebuje, żebyś był/a na tyle świadomy/a, by nie oddać sterów Twoim przeszłym zranieniom.
Czasem największym wsparciem, jakie możesz dać nastolatkowi po rozstaniu, jest to, że nie każesz mu nieść Twoich emocji razem z jego własnymi. A to już bardzo dużo.

Na koniec, Drogi Rodzicu, chciałbym, byś pamiętał, że nie ochronisz dziecka przed bólem serca, przez żalem, smutkiem, rozpaczą, często też złością związanymi z rozstaniem. Ale możesz nauczyć je, że ból można przeżyć, że nie trzeba być z nim samemu i że relacje – choć czasem się kończą – nie przekreślają naszej wartości jako człowieka.

I to jest jedna z najważniejszych lekcji na całe życie.


Image by Mircea Iancu from Pixabay
___________________________________
Jacek Wolszczak
psycholog, pedagog, terapeuta EMDR
pracujący z młodzieżą i dorosłymi w Badanie Świata
e-mail: jacek@badanieswiata.pl

Adres

Szkolna 2a/1
Grodzisk Mazowiecki
05-825

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Badanie Świata umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria