03/02/2025
Gdy się za czymś nie przepada, ale to się przydaje…
Wiadomo, nie wszystko, czego się uczymy bardzo nas wciąga, czasami są takie - można powiedzieć – ciężkie orzechy do zgryzienia, jak dla niektórych tabliczka mnożenia albo ortografia i wiele innych. Zawsze są rzeczy mniej „fajne”. Jak sobie z tym radzimy w naszej szkole domowej? My czekamy na coś-zdarzenie , które nam „uruchomi” to uczenie… To brzmi może trochę abstrakcyjnie, ale właściwie na wszystko jest właściwy moment i czas. Sztuką jest go uchwycić, ale to kwestia wprawy w obserwacji i odwaga odpuszczenia schematów. Podam tu przykład baletu klasycznego i naszej Ronji. Ronja „uciekła” z lekcji baletu w wieku 5 lat, mimo, że lubi taniec i lubiła balet. Od 7 roku życia tańczy modern, a teraz w wieku 10 lat jest w projekcie kursu klasycznego baletu (trochę pod presją nauczycielki modern a trochę zbiegiem okoliczności). I teraz mimo, że balet klasyczny nie jest jej ulubionym typem zajęć tanecznych, to znajduje w tych zajęciach elementy, których ćwiczenie polepszą jej technikę tańca modern. Nawet idąc krok dalej, chciała zobaczyć jaki jest efekt tych ćwiczeń, więc wybrałyśmy się na balet Jezioro Łabędzie do filharmonii w wykonaniu Grand Royal Balet w Filharmonii gorzowskiej. Ronja nadal nie przepada za klasycznym baletem, ale w czasie przedstawienia była pod wrażeniem technicznych umiejętności tancerzy oraz tym że tymi krokami też można opowiedzieć historię. Nazywała te ich figury i kroki: cloche, skok w sznur, pas de bourree i wiele innych nie umiem ich powtórzyć a co dopiero zapamiętać. Ot taka ścieżka nauki.