02/03/2026
Wysokofunkcjonujący lęk jest podstępny. Z mojego punktu widzenia to najbardziej wzmacniany przez kulturę wzorzec zachowania. Trudno go rozpoznać bo:
Nie wygląda jak panika.
Wygląda jak perfekcjonizm.
Nie wygląda jak zaburzenie.
Wygląda jak odpowiedzialność.
Z neurobiologicznego punktu widzenia to często przewlekle aktywowany układ zagrożenia.
Oś podwzgórze–przysadka–nadnercza (HPA) utrzymuje podwyższony poziom kortyzolu.
Układ współczulny pozostaje w gotowości.
Ciało migdałowate jest nadaktywne, a kora przedczołowa pracuje na zwiększonych obrotach. (Arnsten, 2009).
To daje:
– wysoką czujność
– szybkie reagowanie
– kontrolę
– orientację na wyniki
I często… nagrody.
Problem w tym, że organizm płaci za to biologicznie.
Badania pokazują, że przewlekły stres obniża zmienność rytmu serca (HRV), co oznacza mniejszą elastyczność regulacyjną (Thayer & Lane, 2009).
Długotrwałe pobudzenie zwiększa ryzyko zaburzeń snu, depresji i wypalenia (McEwen, 2007).
Wysokofunkcjonujący lęk bywa społecznie wzmacniany, bo:
• osoby z lękiem często osiągają wysokie wyniki
• są sumienne i nadodpowiedzialne
• trudno im odpuścić
Ale układ nerwowy nie jest stworzony do permanentnej mobilizacji.
Z zewnątrz to ambicja.
Od środka – ciągłe napięcie.
Regulacja zaczyna się nie od obniżenia standardów.
Zaczyna się od przywracania poczucia bezpieczeństwa w ciele.
Bo lęk, który działa, nadal jest lękiem.