27/02/2026
Są takie momenty, które spadają jak cios - z zaskoczenia, z ukrycia i bez ostrzeżenia.
Takie doświadczenie boli.
Rozrywa serce na miliony kawałeczków, wywraca żołądek na lewą stronę, wypełnia oczy rzeką łez.
Są też trudne momenty, które dojrzewają jak wrzód. Problemy nawarstwiają się przez lata, zamiatane pod dywan, odsuwane, niezauważane. Oczy udają, że nie widzą. Uszy udają, że nie słyszą. Umysł podpowiada coraz bardziej niewiarygodne wymówki i usprawiedliwienia.
A ty? Ty wciąż masz nadzieję, że coś samo się odmieni.
Wciąż łudzisz się, że może kiedy minie trochę czasu, sytuacja się zmieni…
W środku wiesz, że coś się kończy.
Wiesz, że coś musi się zmienić.
Ale jeszcze nie wiesz – jak.
Z moją klientką G. (imię zmienione) pracowałam ponad rok. Zaczynałyśmy od „nie wiem co dalej”, od poczucia winy i wstydu, od „boję się, że sobie nie poradzę”.
Kiedy po kilkunastu miesiącach regularnej pracy 1:1 uznałyśmy, że ta część procesu jest dopełniona, G. odzyskała swoją moc oraz pewność, że w poradzi sobie w każdych okolicznościach.
Poczuła, że jest ugruntowana w swoich decyzjach i że zrealizowała cele, które wybrała na samym początku procesu.
Co więcej, ta zmiana była widoczna nie tylko dla niej samej, ale również dla jej otoczenia.
Patrzę dziś na nią i widzę kobietę, która podejmuje decyzje z poziomu mocy, a nie strachu.
Liderkę, która ufa sobie i nie odkłada trudnych tematów.
Liderkę, która prowadzi – siebie i innych – z osadzenia w sobie, a nie z chaosu i reagowania na okoliczności zewnętrzne.
Ta zmiana nie wydarzyła się dlatego, że minął czas.
Wydarzyła się dlatego, że G. zdecydowała się wejść w proces- konsekwentnie i odważnie – pomimo „nie wiem”.
Będąc w samym centrum trudnego doświadczenie, nie jest łatwo dostrzec jego inną perspektywę, a tym bardziej ją docenić.
Dlatego pomocna staje się perspektywa drugiej osoby, ale nie po to żeby głaskać i ratować, ale po to, by:
– zobaczyć twój potencjał, gdy ty widzisz tylko problem,
– trzymać standard, gdy ty masz ochotę go obniżyć,
– przypominać ci, kim jesteś, gdy wątpisz.
Perspektywa osoby, która też jest człowiekiem, rozumie twoje trudności i jednocześnie nie zostawia ci opcji bocznej furtki – widzi w tobie moc i pomaga ci ją wydobyć.
Nie zostawia ci możliwości ucieczki, tylko dlatego że widzi twój strach.
Bo wie, że po drugiej stronie tego lęku jest liderka, którą się stajesz w tym procesie.
Pracuję z ambitnymi kobietami, które nie szukają magii ani szybkich trików.
Szukają głębokiej, realnej transformacji – w decyzjach, działaniu i i sposobie, w jaki prowadzą siebie i innych.
Otwieram dwa miejsca na 4- miesięczny proces 1:1.
Jeśli to z Tobą rezonuje i czujesz, że to Twój moment, skomentuj TERAZ lub napisz w wiadomości prywatnej. Porozmawiamy i wspólnie zdecydujemy, czy to właściwy kierunek dla Ciebie.