15/08/2023
Kilka dni temu minął Światowy Tydzień Karmienia Piersią. Zbierałam się do napisania posta na ten temat codziennie podczas jego trwania ale zawsze coś było innego do zrobienia, tu wyjazd, tu jakieś spotkanie.... Aż tu nagle stało się coś, czego nie przewidywałam...
Trafiłam z Córką do szpitala.
Na szczęście jest już ok, antybiotyk pięknie zadziałał, parametry zapalne spadły. Ale co to ma wspólnego z karmieniem piersią?
Dużo.
Bardzo dużo.
To, że jeszcze karmię Małą (już nie taka małą, bo przecież kilka dni temu skończyła rok!) uratowało ją przed totalnym odwodnieniem się, bo pierś była jedynym pokarmem, który w gorączce była w stanie przyjąć.
Chociaż już jest coraz starsza i nasza droga mleczna zamierzała raczej ju końcowi, musieliśmy zrobić krok w tył. Było warto. Zdecydowanie było warto. Mała dużo lepiej znosiła wszystko będąc przy piersi. Przyjęła spora ilość kalorii i nawodnila się, czując się bardzo bezpiecznie.
Nie pisze tego po to, żeby się chwalić. Chcę Wam pokazać, że to jest jedna historia z wielu, gdzie karmienie piersią okazało się być bardzo pomocne. Nie tylko wygodniejsze. Nie tylko tańsze. Pomocne, niemal ratujace.
Kochanie Mamy trzymam mocno kciuki za wasze mleczne drogi. Wiem, że nie są zawsze proste. Wiem, że często są trudne początki, czasem trudne środki. Czasem jest presja otoczenia.
NIE PODDAWAJCIE SIĘ!
DACIE RADĘ, a jeśli jest taka potrzeba nie bójcie się szukać pomocy.
Nie bójcie się pytać, bo nie ma głupich pytań.
Warto się postarać :)
W razie pytań zapraszam do kontaktu, co będę wiedziała podpowiem, a w razie potrzeby przekieruję do mądrzejszych głów :)