22/03/2026
Od Podobno trwa spór w naszym kraju o charytatywne lecznice tworzone przez fundacje. Ostatnio sobie myślałem, że kiedy zaczynałem pracę, myślałem że lekarz weterynarii to ktoś kogo ludzie kochający zwierzęta, uznają za najlepszego przyjaciela. Ma przecież wiedzę i inwestuje pieniądze, żeby pomagać członkom ich rodziny. Dzisiaj wiem, że się myliłem. Wiele osób już o tym pisało, że ceny w weterynarii nie biorą się z kosmosu. Koszt prądu przy maszynie do MR sięga 40 tys zł. miesięcznie. A gdzie koszt maszyny, serwisu, szkoleń, o innych urządzenach w gabinecie nie wspominając. Ludzie zawsze będą myśleć prostolinijnie. W ich głowie zostanie to, ile zapłacili, a nie z czego ta cena wynika. Tyle zostało, także w innych zawodach, na ten temat powiedziane. Ale jeśli ktoś myśli, że te darmowe przychodnie to będzie tomograf, rezonans, badania krwi, usg i wszystko na najwyższym poziomie, jak jest teraz kiedy za to płacą, to chciałbym go rozczarować. To będzie weterynaria lat 50 ubiegłego wieku- stetoskop, zastrzyk, biały fartuch i bardzo bogaty lekarz. Taki proceder szybko przyciągnie, obecnych w każdym zawodzie cwaniaków, a fundacja będzie miała na tyle dużo pieniędzy żeby ustawić siebie i znajomego lekarza, a za mało żeby wydawać na szkolenia i drogi sprzęt. Znikną gabinety pierwszego kontaktu, a pojawią się te specjalistyczne z cenami, na które będzie stać tylko najbogatszych. I wiecie co Wam jeszcze powiem? Że prędzej w tym gabinecie dla najbogatszych pojawi się babinka, która na rezonans odłoży 10 ostatnich emerytur, niż żona dewelopera z ciułałą. Ci drudzy będą się leczyć w gabinecie darmowym, bo po co płacić, jak można mieć za darmo. Zresztą znają kogoś z fundacji, więc zawsze są przyjmowani z honorami i czują się ważni. Prawda jest taka, że mało opiekunów zwierząt uważa lekarza weterynarii za przyjaciela, bo tak jak oni powinien pomagać zwierzętom za darmo.Tylko my poświęcamy temu całe życie, a oni przelewają raz na miesiąc 5 złotych fundacji. I znowu, nikt nie myśli, że ta mała kwota, szybko zamienia się w dużo większy, niekoniecznie spożytkowany na pomoc zwierzakom zysk. Skoro wydali 5 zeta, to pewnie tyle to kosztuje i nikt nic nie zarabia