23/12/2025
W gabinecie o tej porze roku bardzo często słyszę słowo "MUSZĘ". Muszę posprzątać. Muszę kupić prezenty. Muszę wytrzymać z wujkiem, który komentuje moją wagę. Muszę przestać się martwić, bo to przecież święta.
Święta to często poligon doświadczalny dla naszych granic. Czas, kiedy łatwo możemy wpaść w stare, dziecięce schematy: chcemy zadowolić rodziców, uniknąć konfliktu za wszelką cenę, udowodnić, że świetnie sobie radzimy w dorosłości. Wchodzimy w rolę "grzecznego dziecka", nawet jeśli mamy 35 lat i kredyt hipoteczny.
Prawda jest jednak taka, że "święty spokój" osiągnięty kosztem Twoich emocji i granic, nie jest żadnym spokojem. Jest tłumieniem tego, co w Tobie.
Święta nie muszą być radosnym i wesołym czasem. Możesz nie mieć siły. Możesz czuć tęsknotę i smutek, bo kogoś brakuje przy stole. Może być Ci trudno, bo dowiedziałaś/łeś się, że coś o czym marzyłaś/łeś nigdy się nie spełni. Może właśnie pokłóciłaś/łeś się z kimś dla Ciebie ważnym. Może praca przytłacza... Tych "może” może być mnóstwo.
Data w kalendarzu nie ma magicznej mocy usuwania problemów. 24 grudnia Twoje trudności nie znikną tylko dlatego, że świeci się choinka, a na stole pachnie barszcz.
W te święta spróbuj zamienić "muszę” na "wybieram”. Bo:
• Twoje zdrowie psychiczne jest ważniejsze niż perfekcyjnie ulepione uszka
• Twoje granice znaczą więcej niż zadowolenie cioci, którą widujesz raz w roku
• Twój autentyczny spokój (ten wewnętrzny!) ma większą wartość niż sztuczny uśmiech przyklejony do twarzy, by "nie psuć atmosfery".
Zamiast być "grzecznym dzieckiem” dla innych, bądź dobrym dorosłym dla siebie. Odpuść presję. Pozwól sobie po prostu być - ze wszystkim, co w sobie niesiesz. To wystarczy🤍
#
PS. Możesz też powiedzieć "nie, dziękuję", gdy ktoś wciska Ci trzeci kawałek serniczka (albo nawet pierwszy! 😉)