05/12/2025
Historia o pewnej kobiecie, która przyszła tylko na chwilę 🧘🏻
Była kiedyś u mnie na medytacji pewna kobieta, przyszła pierwszy raz, z niepewnością wypisaną na twarzy. Usiadła na poduszce i zanim zaczęliśmy, powiedziała, że w jej głowie jest za głośno, że myśli biegają jak dzieci po placu zabaw, a ona już nie nadąża ich łapać.
Zapytała półszeptem:
A co jeśli nie umiem usiedzieć w miejscu nawet minuty?
Powiedziałem jej wtedy tylko jedno:
To usiądź na jedną minutę. Zobaczymy, co się wydarzy. I usiadła.
Wdech. Wydech.
Najpierw poruszała dłońmi, potem poprawiała kosmyk włosów, potem znów wyglądało, jakby chciała wstać i uciec.
Ale coś zatrzymało ją w tym prostym tu i teraz
Po kilku minutach otworzyła oczy spokojniejsze, jakby trochę jaśniejsze i powiedziała cicho:
Nie wiedziałam, że cisza może być taka… pełna.
Nie przyszła po spokój.
Przyszła z ciekawości.
A znalazła coś ważniejszego: moment, który wreszcie należał tylko do niej, bez telefonów, bez presji, bez obowiązków.
I może Ty też tego właśnie potrzebujesz, jednej zwykłej, spokojnej chwili, żeby zobaczyć, że w środku naprawdę jest miejsce, do którego możesz wrócić.
Może i Ty też tego potrzebujesz?
Nie rewolucji. Nie przemiany życia.
Tylko jednej spokojnej chwili, żeby wreszcie usłyszeć siebie.
Jeśli masz ochotę, zapraszam na medytację w każdy piątek, 17:00–18:15.