MENTE Iwona Długosz

MENTE Iwona Długosz Terapeuta TSR .Psychotramatolg .Psycholog specjalność :psychologia kliniczna i osobowości.

🤗Sesja gravity (floating) z muzyką relaksująca terapia w basenie . Unoszenie się na wodzie o temperaturze ciała (tzw. st...
29/01/2026

🤗Sesja gravity (floating) z muzyką relaksująca terapia w basenie . Unoszenie się na wodzie o temperaturze ciała (tzw. stan nieważkości) eliminuje stres, głęboko rozluźnia mięśnie, redukuje ból kręgosłupa i stawów oraz synchronizuje półkule mózgowe przy dźwiękach relaksacyjnej muzyki.

Magiczny Oman -kraj kadzidła Olibanum – jednego z najbardziej cenionych kadzideł. W czasach swojej największej świetnośc...
27/01/2026

Magiczny Oman -kraj kadzidła Olibanum – jednego z najbardziej cenionych kadzideł. W czasach swojej największej świetności, kadzidło to było cenniejsze od złota. W Biblii występujące jako kadzidło dane w prezencie przez jednego z Trzech Króli. Stosowane w oczyszczających rytuałach, religijnych ceremoniach, w medytacji, podczas duchowych doznań z przewodnikiem lub podczas astralnych podróży.

Odebrano mu wszystko: imię, dom, wolność.Ale nie udało się odebrać tego, co ocaliło mu życie — i co później ocaliło życi...
21/01/2026

Odebrano mu wszystko: imię, dom, wolność.
Ale nie udało się odebrać tego, co ocaliło mu życie — i co później ocaliło życie milionom innych.

W obozie koncentracyjnym Viktor Frankl nie był już człowiekiem. Był numerem 119104.
Wiedeński psychiatra, utalentowany i ceniony, w wieku 37 lat znalazł się z ogoloną głową, w pasiastym ubraniu. Rękopis, wszyty w płaszcz, odebrano mu natychmiast po przybyciu do Auschwitz.
Wszystko, co tworzył przez lata, zostało utracone.

Pozostało jednak to, czego nie mogli mu odebrać: jego wiedza.
I Viktor Frankl wiedział coś, co z czasem zmieni świat.

W obozie uważnie obserwował.
I widział: ludzie umierali nie tylko z głodu, zimna czy chorób.
Umierali wtedy, gdy tracili swoje „dlaczego”.

Gdy człowiek nie miał już celu, nikogo, kogo chciałby jeszcze zobaczyć, ani sprawy do dokończenia —
jego ciało się poddawało.
Lekarze nazywali to give-up-itis — chorobą całkowitej utraty nadziei.

Wtedy Frankl rozpoczął swój eksperyment.
Nie w laboratorium — w barakach.

Podchodził do tych, którzy byli na granicy, i pytał:
Kto czeka na ciebie tam, za drutami?
Co jest jeszcze ważne, by powiedzieć?
Dla czego warto się trzymać?

Nie mógł dać im jedzenia.
Nie mógł dać wolności.
Ale mógł dać sens.

Jedni przeżywali, myśląc o córce.
Inni — o książce, którą musieli dokończyć.
A sam Frankl w myślach przepisywał swoją — słowo po słowie, noc po nocy.

Był kwiecień 1945 roku.
Ważył 38 kilogramów. Jego żona, matka i brat zginęli.
Mógł się poddać.

Zamiast tego usiadł — i zaczął pisać.

W ciągu dziewięciu dni odtworzył książkę, którą mu odebrano.
Ale teraz było w niej coś, czego wcześniej nie było: dowody.

Nie była to tylko teoria.
Było to doświadczenie przetrwania.

Nazwali ten kierunek logoterapią.
Prosta i silna idea:
człowiek jest w stanie znieść każde „jak”, jeśli ma „dlaczego”.

Książka ukazała się w 1946 roku.
Tytuł: „Powiedzieć życiu «tak» mimo wszystko” lub „Człowiek w poszukiwaniu sensu”.
Po angielsku: Man’s Search for Meaning.

Początkowo przeszła bez echa.
„Zbyt ciężka” — mówiono.
Ale zaczęła się rozchodzić.
I zaczęła ratować życie.

Przetłumaczona na ponad 50 języków, sprzedana w ponad 16 milionach egzemplarzy.
Czytali ją ludzie śmiertelnie chorzy, więźniowie, osoby w rozpaczy.
I ci, którzy w ciemną noc pytali siebie, czy warto wytrzymać jeszcze jeden dzień.

I znajdowali odpowiedź.

Bo Viktor Frankl udowodnił prostą prawdę:
nie możemy wybrać tego, co nas spotyka.
Ale zawsze możemy wybrać, jak do tego podejdziemy.

Dziś — na szpitalnych oddziałach, w gabinetach psychologów, w najtrudniejszych momentach życia —
jego słowa wciąż wspierają tych, którzy cierpią:

„Człowiekowi można odebrać wszystko, oprócz jednego —
wolności wyboru własnej postawy wobec każdych okoliczności”.

Dano mu numer.
Historia dała mu nieśmiertelność.

Wyobraź sobie rodzinę, w której każdy ma swoją rakietkę i odbija emocjonalną piłeczkę z napisem „To twoja wina”. Jedna o...
08/01/2026

Wyobraź sobie rodzinę, w której każdy ma swoją rakietkę i odbija emocjonalną piłeczkę z napisem „To twoja wina”. Jedna osoba mówi: „Gdybyś mnie nie poganiał, nie spóźniłabym się”, druga odpowiada: „Gdybyś w końcu się zorganizowała, nie musiałbym cię poganiać”. I tak w kółko - aż nikt już nie pamięta, o co naprawdę chodziło. W wielu rodzinach, w których pojawia się lęk przed odpowiedzialnością, zaczyna się właśnie taka gra. Emocjonalny ping-pong, w którym celem nie jest rozwiązanie problemu, ale przerzucenie winy na kogoś innego - partnera, dziecko, rodzica, a czasem… szkołę, system, pogodę, „te czasy”. (…) Bo jeśli odpowiedzialność kojarzy się z krytyką, ze wstydem albo z byciem wykluczonym, to nikt nie chce jej brać na siebie. Lepiej więc szybko znaleźć winnego. Najlepiej kogoś niżej w hierarchii - dziecko, młodszego brata, partnerkę. (…) Co to oznacza w praktyce? Że kiedy ktoś w takiej rodzinie popełni błąd, zamiast powiedzieć „To moja odpowiedzialność, jak to naprawimy?”, usłyszymy raczej: „To przez ciebie wszystko się zepsuło”. A przecież nie o winę tu chodzi - tylko o lęk, wstyd, bezradność. I o to, że nikt nie nauczył tej rodziny, że błąd to nie katastrofa - to okazja do uczenia się i bliskości.

Gry rodzinne; Joanna Flis; Wydawnictwo ZNAK
Fot.pixabay

Podczas gwałtownej burzy kruk został strącony z nieba i z impetem uderzył o ziemię. Próbował się podnieść, lecz ból był ...
05/01/2026

Podczas gwałtownej burzy kruk został strącony z nieba i z impetem uderzył o ziemię. Próbował się podnieść, lecz ból był nie do zniesienia. W rozpaczy uniósł wzrok ku niebu, a w jego oczach pojawiły się łzy.

— Pomocy… nie mogę wzlecieć… proszę, pomóżcie…

Zobaczyła to sroka i zadrwiła:
— Ha, ha! Tak ci trzeba za twoją pychę! Wyśmiewałeś nas, bo latałeś wyżej od wszystkich. Spójrz teraz — żałosny widok…

Inne ptaki krążyły w pobliżu, ale patrzyły na kruka z chłodną pogardą i obojętnością.

Kruk spuścił głowę. Był samotny, głodny i ranny. Jego wiara niemal zgasła.

Nagle z krzaków odezwał się cichy, łagodny głos:
— Jestem mały… ale jeśli chcesz, mogę pomóc.

To był wróbel — drobny, nieśmiały, delikatny. Podskoczył do kruka, niosąc w dziobku okruszek suchego chleba. Potem przyniósł kroplę wody, trochę suchych liści i uwił maleńkie gniazdko przy korzeniach drzewa.

— Dlaczego to robisz? — zapytał kruk ledwie słyszalnie.
— Bo żyjesz. I dlatego, że gdybym to ja upadł, też chciałbym, aby ktoś wyciągnął do mnie pomocną dłoń.

Mijały dni. Na początku kruk nie mógł się nawet poruszyć, lecz wróbel nie opuszczał go ani na chwilę. Karmił go, opowiadał historie, nucił piosenki. A gdy kruk znów mógł rozłożyć skrzydło, poczuł prawdziwą radość — zyskał przyjaciela. W końcu nadszedł czas pożegnania i drogi dalej.

Wiosna przyszła szybko. Pewnego dnia wróbel zbierał ziarenka, gdy nagle rzucił się na niego jastrząb. Biedny ptak nie zdążył uciec.

W tej samej chwili na niebie pojawił się ciemny cień. To był kruk — silny i majestatyczny. Z impetem runął w dół, rozłożył skrzydła, zaatakował jastrzębia i zmusił go do odwrotu, ratując słabego wróbla.

— Uratowałeś mnie… — powiedział drżącym głosem wróbel.
— Nie — odparł kruk. — To ty pierwszy uratowałeś mnie. Dzięki tobie zrozumiałem, że dobroć może być wielka nawet w najmniejszym sercu.

„Wielu małych ludzi w małych miejscach, robiąc małe rzeczy, potrafi zmienić świat”.

Znalezione w sieci 👀 fot.własna I.D.

W nadchodzącym roku życzę Ci, abyś potrafił(a) spojrzeć 👀na siebie z taką samą czułością, z jaką patrzysz na kogoś, kogo...
31/12/2025

W nadchodzącym roku życzę Ci, abyś potrafił(a) spojrzeć 👀na siebie z taką samą czułością, z jaką patrzysz na kogoś, kogo kochasz. Niech Twój wewnętrzny krytyk ustąpi miejsca wewnętrznemu opiekunowi. Życzę Ci 🍀roku bez presji stawania się lepszą wersją siebie,zamiast tego życzę Ci odwagi do bycia po prostu sobą, z pełną akceptacją swoich granic i potrzeb♥️🎈.

29/12/2025

Złość bardzo rzadko dotyczy tego, na co wygląda.
Najczęściej nie jest „emocją pierwotną”, tylko sygnałem wtórnym.

Pod spodem bywa lęk, wstyd, bezradność, poczucie niesprawiedliwości albo dawne doświadczenie przekroczenia granicy. Złość pojawia się wtedy, gdy system nerwowy nie widzi innej drogi obrony. Jest szybka, głośna, skuteczna. Chroni dostęp do czegoś znacznie bardziej wrażliwego.

Mało kto wie, że złość nie zawsze chce zmiany na zewnątrz. Czasem jej jedynym celem jest przywrócenie wewnętrznej integralności. Zatrzymanie dalszego naruszania siebie. Odzyskanie poczucia „jestem”.
Dlatego tłumiona złość nie znika. Przechodzi w ciało. W napięcie szczęki, barków, żołądka. W zmęczenie, cynizm, dystans. W relacje, w których ktoś „niby jest spokojny”, ale nieobecny emocjonalnie.

Jest jeszcze jedna rzecz, o której rzadko się mówi:
złość u osób bardzo empatycznych często wcale nie bywa gwałtowna. Bywa cicha, wstydliwa, racjonalizowana. Ubrana w rozsądek, dojrzałość i „rozumiem, dlaczego on tak ma”. I właśnie ta złość bywa najbardziej wyniszczająca, bo nie dostaje prawa istnienia.
Złość nie jest przeciwieństwem miłości ani dojrzałości.
Jej przeciwieństwem jest brak granic.

Znalezione w sieci .

🎄
22/12/2025

🎄

Co produkować🤗aby bólu i trudu było mniej  ❤️.  Irwin David Yalom
17/12/2025

Co produkować🤗aby bólu i trudu było mniej ❤️.
Irwin David Yalom

Dobrej nocy ❤️
04/12/2025

Dobrej nocy ❤️

Dziękuję za zaproszenie 💌
28/11/2025

Dziękuję za zaproszenie 💌

Dobrej nocy 🍀
13/11/2025

Dobrej nocy 🍀

📌 „Dopóki Dzisiaj Jeszcze Trwa” – Piosenka, która zatrzymuje czas i porusza najgłębsze emocje.To niezwykle wzruszająca ballada, opowiadająca o życiu, przemi...

Adres

Kielce
25-602

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy MENTE Iwona Długosz umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do MENTE Iwona Długosz:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria