19/06/2025
Dotyk może leczyć ale dotyk może też ranić. Nawet w terapii.
Noworodek nie rozumie celu naszych działań. Nie zna intencji, nie wie, że ćwiczenie ma pomóc, a stymulacja jest dla „jego dobra”.
Jeśli mój dotyk jest zbyt szybki, mocny, za długi, dziecko zareaguje ciałem, zareaguje całym sobą.
Terapia logopedyczna noworodka może być miejscem dobra, czułości ale może być też miejscem przeciążenia i rozregulowania.
Koregulacja to świętość. To nie moda, nie dodatek, to biologiczna potrzeba małego układu nerwowego. I nie trzeba sprawnie poruszać się w meandrach układu autonomicznego, HPA, układu limbicznego, nie trzeba wiedzieć, co to ventral i dorsal vagal … wystarczy być uważnym i dopuścić w byciu z noworodkiem czucie. Być na tyle uważnym, żeby zauważyć, że czasami dziecko bardziej niż stymulacji potrzebuje regulacji.
Empatia i uważność zaczyna się tam, kiedy pozwalam sobie na zatrzymanie, zauważenie, na pomyślenie „widzę cię, czuję co się dzieje, zatrzymuję się”. Nie zawsze trzeba dokończyć ćwiczenie, nie zawsze trzeba zrobić dziesięć powtórzeń. Czasami najważniejsze, co mogę zrobić, to przerwać, wrócić do ciała rodzica, przytulić, poprosić o przystawienie do piersi lub podanie smoczka. Bez koregulacji nawet najlepsza logopedyczna technika może być 'trudnym dotykiem'.
Nie chcę już popełniać błędów nieuważności, przeciążenia, zbytniej intensywności. Tyle razy było za dużo, za mocno, zbyt intensywnie.
Chcę, żeby moja praca była skuteczna ale chcę też, żeby była spokojna, uważna, dobra, zbudowana na szacunku do dziecka, które ma kilka lub kilkanaście dni.