Gabinet Psychologiczny dr Maja Megier

Gabinet Psychologiczny dr Maja Megier Przyjdź / połącz się, usiądź wygodnie i porozmawiajmy w czym mogę być Ci pomocna. Wierzę, że małe kroki potrafią prowadzić do dużych zmian.

Jestem doktorem nauk humanistycznych, psychologiem o specjalności psychologia kliniczna i zdrowia. W pracy z dziećmi, młodzieżą i rodzinami wiem, że każda osoba ma w sobie zasoby – czasem tylko potrzebuje wsparcia, by je dostrzec i zacząć z nich korzystać. Wspieram dzieci i rodziców w szukaniu rozwiązań, które są realne, oparte na mocnych stronach i dopasowane do ich codzienności. Przez 17 lat pracowałam na uczelni wyższej – prowadziłam zajęcia ze studentami oraz szkolenia dla specjalistów. Od wielu lat pracuję z dziećmi, młodzieżą i rodzinami w gabinecie (stacjonarnie i online) oraz poza nim , treningowo, indywidualnie, grupowo. Współpracuję ze żłobkami, przedszkolami, szkołami podstawowymi i ponadpodstawowymi, fundacjami edukacyjnymi. Od dawna także ze Stowarzyszeniem SOS Wioski Dziecięce. Bliskie jest mi podejście systemowe – wierzę, że gdy dorośli z otoczenia dziecka połączą siły, łatwiej jest znaleźć rozwiązania. Pracuję w nurcie Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach (TSR), który skupia się na zasobach oraz na tym, co działa. Swoją pracę poddaję superwizji, uczestniczę w szkoleniach, konferencjach naukowych. Jestem także certyfikowanym trenerem Treningu Umiejętności Społecznych (TUS SST). Regularnie aktualizuję swoją wiedzę, śledząc badania i publikacje z zakresu psychologii rozwoju, psychologii klinicznej dzieci i młodzieży oraz edukacji. Podczas spotkań, z troską towarzyszę w odkrywaniu tego, co ważne, i tego, czemu przyjrzeć się trudno – z poszanowaniem dla wartości i tempa drugiej osoby. Na spotkaniach przyglądamy się wspólnie temu, czemu zechcecie się przyjrzeć i temu, czemu przyjrzeć się trudno.

Uważam, że żłobki nie są dla wszystkich dzieci.Są maluchy, które powinny rozpoczynać swój czas zinstytucjonalizowanego b...
23/11/2025

Uważam, że żłobki nie są dla wszystkich dzieci.

Są maluchy, które powinny rozpoczynać swój czas zinstytucjonalizowanego bycia poza domem najwcześniej od przedszkola.

Moim zdaniem, najważniejsze, co należy wziąć pod uwagę podejmując decyzję o opiece żłobkowej to historia, którą dziecko niesie od pierwszych dni życia.
To znaczy, że najbardziej istotne, na pierwszym miejscu, jest przemyślenie jakie doświadczenia w życiu malucha mogły być dla niego bardzo trudne, a więc przeciążające. Od urodzenia do momentu, w którym rodzice podejmują decyzję o opiece żłobkowej.

Dlaczego to takie ważne?

Niektóre dzieci mają doświadczenia separacji (np. inkubator u wcześniaków!),
długotrwałe hospitalizacje m.in. bez rodziców,
duży stres w rodzinie (np. choroba rodzica, rodzeństwa, depresja mamy, taty).
Wtedy mały zupełnie niedojrzały mózg dziecka szuka bezpieczeństwa mocniej i potrzebuje dłuższej obecności bezpiecznej, znanej osoby.
Potrzebuje po prostu dłużej budować podstawy bezpiecznej więzi.

Stają się kluczowe: stabilność, bliskość i przewidywalność - od bezpiecznego opiekuna, najczęściej mamy.

W najcudowniejszym żłobku na świecie niestety tych potrzeb dziecko nie może mieć zaspokojonych.
Jest w grupie. Jest w wieku, w którym regulacja emocji zależy niemal całkowicie od bliskiego dorosłego.
W wieku przedszkolnym układ nerwowy dzieci, język (!) i zdolność regulacji emocji są ciut bardziej dojrzałe.

Zatem fundament bezpiecznej więzi w najwcześniejszej fazie życia jest kluczowy dla zdrowia na kolejne lata życia.

Rodzicu, jeżeli twoje dziecko swoim zachowaniem komunikuje „to dla mnie za dużo”. A jego układ nerwowy woła: „Potrzebuję jeszcze twojej bliskości. Potrzebuję, żebyś był/a przy mnie trochę dłużej.”…

…zatrzymaj się. Przyjrzyj.

Jeśli zdecydujesz odpowiedzieć na to wołanie, to „nie opóźniasz rozwoju”, nie „uzależniasz” dziecka od siebie.
Dajesz mu fundament, na którym będzie budowało resztę życia.

fot.J.Gonzales

Na dzisiejszym spotkaniu wspierająco-warsztatowym o wypaleniu rodzicielskim były  mamy. Dziękuję Wam za podzielenie się ...
25/10/2025

Na dzisiejszym spotkaniu wspierająco-warsztatowym o wypaleniu rodzicielskim były mamy.
Dziękuję Wam za podzielenie się sposobami radzenia sobie w trudnych emocjonalnie momentach, za inspiracje dla innych mam skąd czerpać zasoby i za empatyczną atmosferę.

Ryzyko wypalenia rodzicielskiego to m.in. bycie kobietą, bycie rodzicem samotnie wychowującym, bycie rodzicem dziecka z niepełnosprawnością, dziecko do 5. roku życia, rodzic niepracujący oraz… perfekcjonizm rodzicielski.
A najbardziej: rozczarowanie pomiędzy tym jaki rodzic chciałby być (oczekiwania wobec siebie) a jakim jest (bo nie da się być tak idealnym, jak chciałoby otoczenie i wiele rodzicielskich internetowych kont).
Najważniejsze to znaleźć równowagę pomiędzy stresem rodzicielskim a zasobami.
Czerpcie więc najwięcej z sieci społecznych, czyli ze wszystkich, którzy Was otaczają,z którymi możecie się spotkać, porozmawiać, wysłuchać siebie nawzajem.

Do zobaczenia na następnych warsztatach! 🌻🫶

„O długotrwałym, nadmiernym stresie związanym z rolą rodzica”Zapraszam Cię na spotkanie właśnie o tym. To będzie sieć ws...
17/10/2025

„O długotrwałym, nadmiernym stresie związanym z rolą rodzica”

Zapraszam Cię na spotkanie właśnie o tym.
To będzie sieć wsparcia choć na moment. Nawet chwilowe wytchnienie daje dużą ulgę. To czas na poszukanie zasobów emocjonalnych oraz samoakceptację.

CO? spotkanie wspierająco-warsztatowe ( można też po prostu się przysłuchiwać ☺️ )
GDZIE? ul. Kościuszki 7, gab. 104
KIEDY? 25 października 2025, godz. 10:30, będziecie zajęci przez maks. dwie godziny
JAK? Tylko dla 5. osób, przy kawie i herbacie
JAK ZAREZERWOWAĆ? Wpłata na konto:
Gabinet Psychologiczny dr Maja Megier
54 1090 2806 0000 0001 4915 9411
kwota: 50 zł
tytuł: imię i nazwisko, 25.10.2025
(upewnij się wysyłając wiadomość - przed wpłatą - czy są miejsca!)
DLA KOGO? dla mamy lub/i taty

O CZYM?
Presja. Perfekcjonizm. A może oczekiwania? Kojarzy Ci się to z rodzicielstwem?
Dlaczego jedni radzą sobie z codziennością w równowadze, a inni rodzice wypalają się w swojej roli?
„Jestem pusty, bez sił, reaguję obojętnością” - mówi rodzic dotknięty wypaleniem rodzicielskim.
Działa z obowiązku, nie z zaangażowania.
Towarzyszą mu trudne emocje - najczęściej wina i wstyd.
No bo jak tu poradzić sobie z rozbieżnościami… Z jednej strony ideał rodzicielstwa, który pakują w nas media oraz „tylkosukcesy” znajomych będących rodzicami. Z drugiej strony rzeczywistość nasilająca poczucie osamotnienia w byciu rodzicem oraz obwinianie siebie.

Przyjdź. Usiądź wygodnie. Posłuchaj co łączy Cię z innymi.
Zapraszam serdecznie.

Znacie eksperyment „Still Face”?To jedno z najbardziej poruszających badań nad szeroko pojętą komunikacją między dziecki...
04/09/2025

Znacie eksperyment „Still Face”?
To jedno z najbardziej poruszających badań nad szeroko pojętą komunikacją między dzieckiem a rodzicem.
A właściwie nad znaczeniem bycia w kontakcie:

https://youtu.be/FaiXi8KyzOQ?si=mHJq2kzxAlz6gjpo

Na filmie, który podpinam, widać mamę i jej niemowlę.
Najpierw mama wchodzi w kontakt – uśmiecha się, odpowiada na gesty i dźwięki, bawi się z maluchem.
Nagle, w drugiej części, jej twarz „zastyga”: mama patrzy, ale nie reaguje. Nie mówi, nie odpowiada, jest jakby nieobecna.

Co robi niemowlę? Najpierw próbuje odzyskać mamę: uśmiecha się, gaworzy, wskazuje. Gdy to nie działa – pojawia się płacz i frustracja.

Dlaczego to tak trudne dla dziecka?
Bo kontakt wzrokowy zwykle oznacza otwartość i dostępność. Tu natomiast sygnały są sprzeczne: „widzę cię, ale nie odpowiadam”.
Bo bycie w kontakcie to fundament bezpieczeństwa emocjonalnego.

Widzicie różne wersje „still face” w codzienności?
Gdy rodzic zatapia się w telefonie i „znika”.
Gdy obraża się na dziecko i celowo przestaje reagować.

Z jednej strony rodzic sięga po telefon, bo chce chwili odpoczynku, sprawdzić wiadomość, zebrać myśli. Z drugiej strony dziecko w tym samym czasie ma własną potrzebę – bycia ważnym i zauważonym.

Obrażanie się dorosłego z kolei bywa dla dzieci szczególnie trudne. Dorosły traktuje ciszę jako „karę” czy sygnał niezadowolenia, a dla dziecka to nagłe zerwanie więzi: „nic nie mogę zrobić, żeby odzyskać mamę/tatę”.
Zostaje SAMO z napięciem i poczuciem winy.

Dla dorosłego to może być zwykła „chwila ciszy”, ale dla dziecka jest to poczucie odcięcia od bliskiej osoby.

Nie zostawiajcie dziecka samemu sobie.

Dr. Ed Tronick talks about his ground-breaking "Still Face" Experiment. This was taken from a presentation he gave. ...

Zbliża się rok szkolny. Niektórzy rodzice mówią, iż czują lęk czy ich dziecko „da sobie radę”.A ja widzę u dzieci, że po...
23/08/2025

Zbliża się rok szkolny.
Niektórzy rodzice mówią, iż czują lęk czy ich dziecko „da sobie radę”.
A ja widzę u dzieci, że potrzebują przestrzeni do uczenia się samodzielności. Potrzebują zaufania ze strony dorosłych.
Pomyśl czy jesteś gotowy dać dziecku możliwość spakowania plecaka po swojemu. Czy mogłoby spróbować samodzielnie przygotować kanapkę. A może spróbuje samo przygotować sobie wieczorem ubranie.

Ćwiczenie samodzielności nie oznacza zostawienia w sytuacji dziecka samego. Jesli dziecko prosi o pomoc - pomóż (nie wykonuj za dziecko, po prostu bądź pomocny).

Kiedy dzieci mają okazję ćwiczyć małe kroki, łatwiej im uwierzyć w swoje możliwości.
Zaczynają też wierzyć w siebie.
Pozwól dziecku doświadczać samodzielności od pierwszych dni szkoły.

fot. A.Torres

Nieraz podczas konsultacji z dzieckiem i rodzicami, którzy mówią, że zostali skierowani przez szkołę po poradę (bo „ucze...
18/06/2025

Nieraz podczas konsultacji z dzieckiem i rodzicami, którzy mówią, że zostali skierowani przez szkołę po poradę (bo „uczeń jest agresywny wobec kolegów”), słyszę:
„My się w sumie cieszymy, że nasze dziecko potrafi się postawić. Wolimy to, niż żeby było wycofane i nie radziło sobie w dzisiejszym świecie.”

Rozumiem tę potrzebę – troski, bezpieczeństwa, przekonania, że „silne dziecko to dziecko gotowe na życie”.
Jednocześnie widzę, że za tą „siłą” dziecka często kryje się coś innego – frustracja, brak umiejętności wyrażania emocji, samotność, a czasem poczucie bycia niewysłuchanym.

Agresja nie zawsze jest oznaką mocy. Czasem to krzyk o pomoc.

Zamiast wzmacniać jakikolwiek sposób „radzenia sobie”, warto w pierwszej kolejności zatrzymać się i przyjrzeć:
O co „woła” Twoje dziecko?

Czy Twoje dziecko „radzi sobie”, czy po prostu walczy o przetrwanie w znany mu sposób…?

fot.J.Hoehne

W ostatnim czasie w moim środowisku zawodowym coraz częściej mówi się o tym, jak ważne jest właściwe rozróżnianie spektr...
30/04/2025

W ostatnim czasie w moim środowisku zawodowym coraz częściej mówi się o tym, jak ważne jest właściwe rozróżnianie spektrum autyzmu (ASD) od zaburzeń lękowych – zwłaszcza lęku społecznego.
To rozróżnienie nie jest łatwe i wymaga dużej uważności, rzetelnego wywiadu oraz wnikliwej obserwacji.

Unikanie kontaktów społecznych? Trudności w relacjach? – zarówno dziecko w spektrum autyzmu, jak i dziecko z lękiem społecznym może wycofywać się z grupy, unikać rówieśników, w ograniczonym zakresie nawiązywać relacje lub mieć trudności z ich utrzymaniem.
Dla rodzica te zachowania mogą wyglądać bardzo podobnie. Jednak mimo tych zewnętrznych podobieństw, ich przyczyny i mechanizmy mogą być zupełnie różne – a to jest kluczowe dla trafnej diagnozy i skutecznego doboru terapii.

Dziecko z ASD często nie zdaje sobie sprawy z tego, że jego zachowanie może być odbierane przez innych jako „dziwne” czy „niewłaściwe”, ponieważ ma trudność z przyjęciem perspektywy drugiego człowieka (tzw. teoria umysłu).
Dziecko może podejść do grupy rówieśników i zacząć mówić o swoim zainteresowaniu, nie zauważając, że nikt go nie słucha lub że temat nie pasuje do sytuacji.

Z kolei dziecko z lękiem społecznym zwykle bardzo dobrze rozumie normy społeczne – czasem aż za dobrze.
Jest nadmiernie świadome, jak może zostać ocenione przez innych, co prowadzi do silnego stresu, który może wręcz paraliżować. Może nie odezwać się na lekcji, mimo że zna odpowiedź, albo unikać spojrzenia w oczy, bo boi się oceny.

Co więcej, niektóre osoby z ASD – zwłaszcza dziewczynki – uczą się maskować swoje trudności społeczno-komunikacyjne.
Dla rodziców i nauczycieli może to wyglądać jak nieśmiałość czy lęk społeczny. W rzeczywistości jednak to świadome, wyuczone kopiowanie zachowań społecznych po to, by „wtopić się” w otoczenie. To maskowanie jest bardzo wyczerpujące i często prowadzi do przeciążenia psychicznego.
W przypadku lęku społecznego wycofanie nie wynika z trudności poznawczych, ale z nadmiernej reakcji emocjonalnej – to lęk kieruje zachowaniem, nie brak umiejętności.

Warto też pamiętać, że ASD i lęk społeczny mogą współistnieć.

Dziecko z ASD może rozwinąć lęk społeczny wtórnie – jako reakcję na powtarzające się doświadczenia odrzucenia, niezrozumienia czy bycia „innym” w grupie.
Wtedy terapia powinna uwzględniać oba obszary trudności – zarówno te wynikające z ASD, jak i z lęku.

Dlaczego to wszystko jest tak ważne?

Bo skuteczna pomoc zaczyna się od trafnego rozpoznania. Niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z ASD, lękiem społecznym, czy ich współwystępowaniem – kluczem jest indywidualne podejście i dobrze dobrana terapia.
Dzięki temu można odpowiednio wesprzeć dziecko – zrozumieć jego potrzeby i pomóc mu wystarczająco funkcjonować w świecie społecznym.

fot.H.App

WESOŁYCH ŚWIĄT!Dobrego czasu wolnego!Nie musimy być idealni.Wystarczy, że będziemy obecni.Z wolnością wyrażania siebie.Z...
20/04/2025

WESOŁYCH ŚWIĄT!
Dobrego czasu wolnego!
Nie musimy być idealni.
Wystarczy, że będziemy obecni.

Z wolnością wyrażania siebie.
Z uśmiechem i czułością.

Z potrzeby bliskości – nie obowiązku.

Dzieci nie zapamiętają porządku na stole.
Zapamiętają, czy mogły być sobą. 🫶

W swojej pracy przyglądam się temu, jak wzajemnie budują się relacje pomiędzy dziećmi i rodzicami, nauczycielami, rówieś...
05/04/2025

W swojej pracy przyglądam się temu, jak wzajemnie budują się relacje pomiędzy dziećmi i rodzicami, nauczycielami, rówieśnikami.
To, jak przeżywamy bliskość z drugim człowiekiem, ma ogromne znaczenie dla naszej zdolności radzenia sobie z emocjami, stresem czy… samotnością – także w dorosłości.

Niektórzy z nas niosą w sobie silną potrzebę więzi i jednocześnie głęboki lęk przed jej utratą. W chwilach napięcia mogą szukać ukojenia w różnych strategiach – także takich, które chwilowo przynoszą spokój, choć mogą szkodzić: w substancjach, zachowaniach, uzależnieniach.

Inni – ci, którzy doświadczają kontaktu jako coś zagrażającego – mogą chronić się przed zranieniem, unikając relacji. Ucieczka w świat wirtualny, kompulsywne scrollowanie telefonu czy inne samotne nawyki bywają wtedy próbą poradzenia sobie z napięciem.

Są też osoby bardzo wrażliwe emocjonalnie – dla których świat bywa przytłaczający i bolesny. Dla nich uzależnienie może być „sposobem” na chwilowe odciążenie układu nerwowego. Na oddech. Na próbę odzyskania równowagi, gdy bodźców jest zbyt wiele.

Ucieczka.

Za każdym uzależnieniem stoi jakaś ważna, niezaspokojona potrzeba – bezpieczeństwa, przynależności, akceptacji, miłości, spokoju.

Szukaj dróg, które prowadzą do prawdziwego kontaktu – z samym sobą i z drugim człowiekiem.

Pomyśl…
O jakie potrzeby chciałbyś dziś zadbać?
Jakich relacji Ci brakowało – lub które były zbyt trudne?

fot. Mahdi Bafande

Każdy z nas ma swoją unikalną historię relacji z własnym ciałem i … z jedzeniem. Często przekazujemy następnie takie wzo...
12/02/2025

Każdy z nas ma swoją unikalną historię relacji z własnym ciałem i … z jedzeniem. Często przekazujemy następnie takie wzorce międzypokoleniowo.
Od wczesnych lat życia znaczenie ma sposób, w jaki nasi rodzice odpowiadali na nasze potrzeby, jak uczono nas regulować emocje, jak reagowano na nasze sygnały głodu i sytości.

Jeśli nasi opiekunowie byli responsywni i troskliwi, mieliśmy większą szansę nauczyć się ufać własnym odczuciom i regulować emocje bez uciekania się do jedzenia (lub jego unikania).
Jeśli jednak nasze potrzeby były ignorowane, a jedzenie stało się jedynym źródłem ukojenia lub kontroli, mogliśmy rozwinąć trudniejszą relację z ciałem.

Jeśli dziś czujemy, że nasza relacja z jedzeniem, z ciałem jest trudna, możemy spojrzeć na nią ze współczuciem dla siebie. Możemy pytać: Czego naprawdę potrzebuję, gdy sięgam po jedzenie? Czy to głód fizyczny, czy może potrzeba ukojenia, poszukiwanie zaspokojenia potrzeby bezpieczeństwa, bliskości?

Zachęcam Cię do dorosłej refleksji nad swoją relacją z ciałem i jedzeniem. To pytania, które nie mają „dobrych” ani „złych” odpowiedzi – są zaproszeniem do odkrywania siebie z łagodnością. Jeśli któreś z pytań Cię porusza, możesz zatrzymać się przy nim na dłużej.

Jakie przekazy o jedzeniu i ciele otrzymałeś w dzieciństwie?
Jak wpływają one na Ciebie dzisiaj?

Jakie emocje towarzyszą Ci, gdy jesz? Czy to spokój, radość, stres, poczucie winy?

Czy potrafisz rozpoznać moment, w którym naprawdę jesteś głodny, a kiedy jesz z innego powodu?

Czy jedzenie w Twoim dzieciństwie było używane jako nagroda lub pocieszenie? Jak wpływa to na Twoje nawyki dzisiaj?

Jak mówisz o swoim ciele? Czy jest w tym akceptacja i troska, czy raczej krytyka i niezadowolenie?

Jakie przekazy o jedzeniu i ciele otrzymałeś od rodziny?

Co mogłoby pomóc Ci budować bardziej wspierającą relację z ciałem i jedzeniem?

fot. engin akyurt

11/12/2024

Na czas świętowania o nieraz trudnej wspólnocie i śladach po miłości 🫶

Choćby chwile, w których jesteście ze swoimi dziećmi , choćby przelotne gesty czułości dla nich, każde słowo wsparcia – to wszystko zostawia ślad.
Nie zawsze widzi się go od razu.
Czasem rodzicom wydaje się, że starania giną gdzieś w codziennym chaosie.
Ale miłość, którą dajecie, nigdy nie znika.
To właśnie ona buduje w dzieciach poczucie bezpieczeństwa, ich wiarę w siebie i w to, że świat jest miejscem, w którym można spróbować żyć.
Pewnie są dni, kiedy czujecie się zmęczeni, bezradni, czy nawet sfrustrowani. To naturalne. Bycie rodzicem jest jednym z najtrudniejszych zadań, jakie można sobie wyobrazić.
Ale to, co się liczy najbardziej, to Wasza obecność. Obecność uważna i troskliwa. Nieraz w biegu, innym razem przez telefon. Ale uważna i troskliwa.
BO PO MIŁOŚCI ZAWSZE ZOSTAJE JASNY ŚLAD.

Dobrego czasu z bliskością! 💗🎄

Co czują Wasze nastoletnie dzieci, kiedy myślą o przyszłości? Często słyszę od młodzieży, że boją się co kiedyś będzie. ...
25/10/2024

Co czują Wasze nastoletnie dzieci, kiedy myślą o przyszłości?

Często słyszę od młodzieży, że boją się co kiedyś będzie.
Doświadczają lęku i niepewności.
Świat dorosłych może wydawać się przytłaczający – wizja obowiązków, odpowiedzialności, decyzji związanych z wyborem zawodu, czy dalszej edukacji może budzić w młodzieży wiele obaw.
Gdy dorosłość jest dla Was codziennością, łatwo zapomnieć, jak trudna może być dla młodego człowieka wizja odnalezienia się w tej nowej roli.
Niektórzy mają różne pomysły na siebie i swoją przyszłość.
Kiedy słyszą słowa oceny lub krytyki, mogą się czuć niepewnie i przytłoczeni, bo ich potrzeba akceptacji i wsparcia jest wtedy zagrożona.
Zastanawiają się również czy sprostają Waszym oczekiwaniom, czy też będą mieli szansę spełnić własne marzenia…

Wasza empatia i akceptacja mogą im dać siłę, by otwarcie mówiły o swoich uczuciach i planach, nie bojąc się oceny.
Może spróbujmy słuchać ich z ciekawością, pytając o ich obawy, marzenia i to, czego potrzebują, aby czuć się bezpieczniej.
Kiedy poczują się wysłuchane i wspierane, dorosłość może przestać być źródłem strachu i stresu.
Może wtedy stanie się przestrzenią do odkrywania i wzrastania.

fot. G.Stecanella

Adres

Kościuszki 7 Gabinet 104
Koszalin
75-404

Godziny Otwarcia

Wtorek 08:00 - 17:00
Środa 08:00 - 17:00
Czwartek 08:00 - 17:00
Piątek 08:00 - 17:00

Telefon

+48574595906

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gabinet Psychologiczny dr Maja Megier umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Gabinet Psychologiczny dr Maja Megier:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria