13/01/2026
Mam dziś dla was neuroróżnorodną bajkę. Częstujcie się!
Dawno, dawno temu, a może całkiem niedawno, a może nawet i teraz, żyli na ziemi ludzie, których wszystko bolało. Bolały ich głośniejsze dźwięki, jarzące się światła, mocne zapachy, dotyk innych, tłumy, jarmarki, ruch uliczny, a także cudze emocje, czy to ludzi, czy zwierząt czy ich własne. Łatwo było ich zranić, bo czuli się tak, jakby nie mieli żadnej skóry, a każdy ich nerw był na wierzchu; nerwy rozciągały się jak struny instrumentu, na którym świat grał, jak chciał, a oni nie mieli na to zbyt dużego wpływu. Większość osób nie rozumiała tej bolesności, bo miała skórę, cieńszą czy grubszą, ale jednak taką, która chroniła to, co wewnątrz; była jak elastyczna zbroja, rozciągająca się od czubków palców aż po czubek włosa.
To musi być cudowne doznanie, wzdychali ci pierwsi, którzy skóry nie mieli.
Pewnego dnia na ziemi pojawił się czarodziej, który zaoferował zbolałym ludziom dar: sprawi, że już nigdy nie poczują żadnego bólu.
Kto by się na to nie zdecydował?
Jednakże jedna mała dziewczynka postanowiła dopytać: a w takim razie, jeśli nie będziemy czuli bólu, to co będziemy czuli?
Co za szczęście, że małe dziewczynki są ciekawskie. Czarodziej bowiem odpowiedział:
- Nic, bo zmienię was w kamień.
I wtedy obolali ludzie spuścili głowy i powoli zaczęli się rozchodzić, bo przecież któż by chciał przemienić się w kamień; lecz mała dziewczynka nie mogła uwierzyć, że albo się czuje wszystko, albo nic. A że miała bogatą wyobraźnię, wróciła do przytulnego, cichego domu i zaczęła rysować: zasłony na oczy, zatyczki do uszu, rękawiczki, okulary przyciemniające, czapki z daszkiem, kołdry obciążeniowe, ubrania bez metek, kosmetyki bez zapachów i mnóstwo innych projektów, które miały zastąpić ludziom bez skóry skórę.
Jak to dobrze, że małe dziewczynki nie dają sobie wmówić, że musi być albo tak, albo siak!