02/02/2026
Jednym z moich największych lęków, które nosze w sobie odkąd pamiętam, jest autofobia, czyli lęk przed samotnością. Z racji właśnie tego lęku, postanowiłem pojechać na nieco inne odosobnienie. Wprawdzie korzystałem z dobrodziejstw książek czy np. układania puzzli, ale z „minusów”, a może i plusów. Byłem sam. Pojechałem do Jastarni, która wieczorami przypominała opuszczone miasteczko. Co tylko potęgowało uczucie osamotnienia w tym wszystkim. Może i na odosobnieniach nie można mieć książek i puzzli, ale za to widzisz innych ludzi, którzy są w tym z Tobą i widzisz, że innym też czasem bywa trudno w ciszy. Tutaj byłem sam, co dla mnie było trudniejsze niż na odosobnieniach grupowych.
Przez trochę ponad 2 dni nie korzystałem z telefonu. Medytowałem, spacerowałem, starałem się po prostu być ze sobą. Próbowałem odpocząć bez wyrzutów sumienia, ale było to strasznie trudne. Wylewało się ze mnie mam wrażenie, wszystko to co ciężkie, ze smutkiem na czele, a prawie nie było tych miłych momentów. Następnego dnia wstałem w podobnym humorze i stwierdziłem, że muszę z kimś porozmawiać bo zaraz oszaleje.
Rozmowa z bliskimi mi dobrze zrobiła. Zrobiłem sobie jeden dzień luzu od swoich „zasad” wyjazdowych, które mam wrażenie, klasycznie dla siebie zbyt skrajnie sobie narzuciłem. Pomimo, że na co dzień staram się dbać o higienę swojego życia, to i tak wkrada się u mnie sporo telefonu i innych pobudzaczy. Każdy z nas ma inną głowę, a ja mam, mam poczucie, że nie potrzebuje dużo, żeby się przedopaminować. Dlatego jak nagle zabierzesz sobie wszystkie bodźce to jest po prostu trudno.
Po tym jak sobie zluzowałem portki to od razu mi się zrobiło lżej na duszy. Pomimo, że dwa dni były mocno niewygodne dla ciała i głowy to bardzo się cieszę, że wybrałem się na taką wycieczkę sam ze sobą. Wiem, że dla wielu z Was jest to abstrakcja o czym piszę i spora część osób nie ma żadnego problemu jechać sama ze sobą gdzieś. Ale wiem też, że duża część osób, ma podobne obawy do mnie. Mogę powiedzieć tyle, że prawdziwe pobycie samemu ze sobą, może Was popchnąć do wielu ciekawym przemyśleń i pozwoli wybrzmieć rzeczom, które od dawna się domagają wyjść. Z przyjemnych rzeczy. Pierwszy raz byłem sam w kinie. Bardzo klimatycznym!
Jeździłem na łyżwach na zamarzniętej Zatoce Puckiej. Spacerowałem po tej samej zatoce, wiele metrów od brzegu w towarzystwie zachodzącego słońca. Natura potrafi zachwycić gdy brakuje dystraktorów.
To był naprawdę dobry wyjazd!🫠