03/02/2026
Decyzja o powiększeniu rodziny zawsze powinna być dobrze przemyślana, świadoma i odpowiedzialna.
Niestety w praktyce wygląda to inaczej.
Siarczyste mrozy ostatnich tygodni zwróciły uwagę na stan zwierzęcych schronisk.
Okazało się, że miejsca powołane do opieki i ochrony zwierząt (za duże publiczne pieniądze) nie zaspakajają podstawowych potrzeb zwierząt. A nawet to miejsca krzywdzenia zwierząt.
Telewizja, Internet nagłośniły wiele patologicznych historii. Ruszyły kontrole, które ujawniają kolejne "nieprawidłowości".
Ruszyli obrońcy zwierząt.
Ruszyli, ci, co w odruchu zaadoptowali/chcą adoptować zwierzaka.
Zwierzę to radość, miłość ale i obowiązek i koszty. Ci, co w porywie serca przygarniają psiaka, kociaka często nie zdają sobie sprawy z kosztów utrzymania czworonoga.
Weterynarze coraz lepiej, coraz skuteczniej potrafią leczyć zwierzęta. To wielkie koszty.
Kiedy jakiś czas temu zachorowała nasza Perełka trafiła pod opiekę wówczas jedynego możliwego miejsca (ze względu na porę, wszystkie inne miejsca były zamknięte), tam na wejściu pytanie:"to jakiej kwoty ją diagnozować i leczyć?".
To miejsce nie pomogło, Perełka była tam zostawiona, odebrana w takim stanie w jakim tam trafiła. Czy faktycznie miała wykonane te badania, które widniały na rachunku ? Nie wiem i nigdy się nie dowiem.
Wielu miłośników zwierząt nie posiada zwierząt bo ich nie stać.
Starsza pani z niską emeryturą zaniepokojona stanem swojego ukochanego staruszka kundelka. Poszła z nim do weterynarza. Dostała wskazania co do leków i sposobu żywienia. Wizyta plus leki to kilkaset złotych. W tym miesiącu ztezygnuje ze swojego badania.
Ma skierowanie na kolonoskopię, w państwowej opiece zdrowotnej termin wyznaczono jej na "za 14 miesięcy". Lekarz kierujący zaznaczył "pilne".
Pani w tej sytuacji umówiła prywatne badanie. Rezygnuje z niego. Pieniądze przeznaczone na prywatną kolonoskopię poszły na wizytę i leki od weterynarza.
Z płaczem przyznaje, że sama dla siebie kupuje najtańsze dyscontowe jedzenie. Wie, że karma dla psa zalecana przez weterynarza jest zdecydowanie poza jej zasięgiem. Bardzo by chciała ale nie ma za co.
O zwierzęta trzeba dbać.
Publiczne wypowiedzi, wskazówki miłośników zwierząt dotyczące sposobu karmienia, leczenia dla wielu szczęśliwych posiadaczy zwierząt brzmią jak bajeczne zaklęcia. Są poza ich zasięgiem.
Osoby o dużych internetowych zasięgach opisują, że zwierzakowi nie wykonano rezonansu, tomogtafii.
Zejdźmy na ziemię.
Najłatwiej jest ocenić.
Krytykować.
Żyjemy w kraju gdzie wielu rodziców nie może sobie pozwolić na właściwe szybkie leczenie dziecka.
Rodzice nie decydują się na aparat ortodontyczny dla nastolatka bo kilkanaście tysięcy na całą kurację ortodontyczną jest poza ich zasięgiem.
Schroniska nie przyjmują marketowej karmy dla zwierząt.
Szkolne kateringi, wyżywienie na koloniach, zimowiskach to często najniższa jakość produktu. Nikt nie protestuje.
Pomieszanie z poplątaniem.
Z jednej strony bezduszni biznesmeni, którzy zarabiają na cierpieniu zwierząt.
Z drugiej strony piętnowani właściciele zwierząt bo "nie wykonali rezonansu czy tomografu".
Dziwny jest ten świat.
Osoby publiczne, opinia publiczna poświęca dużo uwagi ochronie zwierząt. I słusznie.
Jednak wszyscy, no prawie wszyscy milczą w sprawie ujawnionej kilka dni temu.
Z jej akt jasno wynika, że "wielcy" tego świata latami gwałcili, męczyli, mordowali dzieci na wyspie bogacza.
Polscy znani też tam bywali i cisza.
Chrońmy zwierzęta.
Ludzi też.