25/03/2026
Ludzie w nocy maile piszą.
"8 lat temu gdy rozwiodłam się z mężem miałam poczucie,że nikt nigdy mnie ani dzieci już nie skrzywdzi. (...) o tym, że mnie zdradza mówiło wielu naszych znajomych, nie wierzyłam. Przekonałam się sama. Przepraszał, obiecywał. Wybaczyłam. Po 3 latach miał kolejną kochankę. Kazałam mu się wyprowadzić.
Zgodził się na alimenty, podzieliliśmy majątek. Wyjechał z kraju. Zero kontaktu z dziećmi. Po 4 latach wniósł sprawę o obniżenie alimentów, podważał zasadność, konieczność uczestnictwa w treningach, czy nauki angielskiego. Sąd uznał, że to i tak minimalne alimenty i je zostawił. Chodziłam z pracy do pracy by dzieciom zapewnić to co potrzebowały . Ciężko było. Rok przed maturą syna były mąż pojawił się, odnowił kontakt. Gdy syn skończył 18 lat początkowo na ferie, później na wakacje zabrał go do siebie aby mógł sobie dorobić.
Nie byłam zachwycona, nie wiedziałam co miałby tam robić. Jednak syn uświadomił mnie, że jest dorosły i sam podejmuje decyzje. Wtedy zapaliła się pierwsza lampka, syn nigdy ze mną tak nie rozmawiał.
Pojechał, popracował, wrócił.
W szkole szło mu dobrze, miał wybrany kierunek studiów, treningi, dziewczynę. Miał plany na przyszłość.
W kwietniu przed maturą wyjechał do ojca, obiecywał że wróci na maturę.
Obiecał to mi i swojej dziewczynie.
Dzień przed maturą zadzwonił i oznajmił że zmiana planów. Ma dobrze płatną pracę nie może jej zostawić, maturę zda we wrześniu.
Szok.
Młodsza siostra, dziewczyna, ja odbyłyśmy z nim dziesiątki rozmów. Zostawił drużynę przed ważnym meczem, nawet trener namawiał go na powrót.
Zerwał z nami kontakt.
Na wrześniową maturę nie przyjechał.
Dziewczyna czekała, że jak spotkają się to wszystko wyjaśnią.
Zerwała z nim.
W listopadzie zadzwonił do mnie z płaczem. Powiedział, że na budowie spadł, złamał nogę, nie ma ubezpieczenia ani pieniędzy na leczenie. Na bilet do Polski też nie ma. A ojciec? Ojciec mówi, że jest dorosły i musi sobie radzić. Koniec cytatu.
Co miałam robić poleciałam po niego,. W Polsce przeszedł 3 operacje, noga nie wróci do sprawności sprzed wypadku. Póki co nie może pracować. Nie ma sportu, nie ma dziewczyny, nie ma planów. Jest na moim utrzymaniu, ojciec alimentów nie płaci od jego wyjazdu.
Córka ma maturę w tym roku, ona jest zachłyśnięta ojcem. To, że tak potraktował brata, nie ma dla niej znaczenia. Po maturze planuje wyjechać do ojca, ponoć ma dla niej pracę.
Jestem bezsilna i bezradna. Wiem, że jego cel jest jeden: uwolnić się od alimentów. Gdyby dzieci uczyły się, studiowały to obowiązek alimentów miałby a tak niszczy dzieci, ich plany i marzenia.
Syn z nim nie rozmawia, nie wiem co zadziało się między nimi. Nie chce mówić. Zapada się w sobie, namawiam go na psychologa bo martwi mnie.
Jest moim synem i niezależnie od wieku zawsze nim będzie i zrobię wszystko by mu pomóc.
Jednocześnie trafia mnie, że córka idzie w jego ślady.
Oczywiście ona mówi, że ja panikuję, uprawiam czarne wizje i jestem zazdrosna o jej relacje z ojcem.
Nie wiem co zrobiłam źle. Starałam się z całych sił, chyba jednak za mało ".