22/11/2022
O tym jak bardzo się boimy zajrzeć za podszewkę.
Jedno małe „wolę" daje dorosłemu luksus spokoju. On sam chce, sam wybrał. Przecież może tak chcieć.
Mizerne słowo, które tworzy zasłonę dymną i bardzo chcemy w nią uwierzyć. Chociaż dziur w niej wielka ilość.
Wystarczyłoby dmuchnąć żeby zniknęła.
Dlaczego w takim razie nie pali się nam, żeby sprawdzić co kryje się za wolę, za „w mojej grupie są same głupki"? Dlaczego mało rozmawiamy o tym co nie działa, co tam dziecko ma w środku w związku z tym, że nie ma żadnego przyjaciela, żadnego bliskiego rówieśnika?
Jedną z najtrudniejszych rzeczy jest zmierzyć się z własną bezradnością.
Jak pomieścić myśl, że:
„Mojego dziecka nikt w jego grupie nie chce. Codziennie sam jeden wchodzi rano do budynku, w którym nikt na niego nie czeka i nie odpowiada na jego uśmiech. Nie reaguje na jego propozycje zabawy. Codziennie dorosły tak czy inaczej zachęca dzieci, żeby przyjęły go do grupy albo żeby ktoś stanął z nim w parze. Jedno upokorzenie za drugim. Być może jest jakiś powód dlaczego nie chce wychodzić na plac zabaw, na boisko, dlaczego rozmawia tylko z dorosłymi i woli pogadać z nauczycielem niż pooglądać naklejki z chłopakami."
Zajrzenie za tę dziurawą zasłonę oznacza, że z jednej strony widzimy ile musi znieść dziecko, kiedy jest w grupie, a z drugiej strony stajemy w obliczu bezradności. Moje dziecko jest samotne. Jak często jest nieszczęśliwe? Co o sobie myśli w związku z tym wszystkim? Może rozmawiam o tym co myśli, co czuje? A jak go zapytam i on to wszystko wyleje, to co ja z tym zrobię?
Jeśli powie „Mamo ja próbuję ale mi nie wychodzi, twoje rady żebym był miły i się nie poddawał ale jednocześnie nie pozwalał sobą pomiatać i żebym był ponad to wszystko - to mi nie pomaga. Nie daję rady. Codziennie próbuję przetrwać do 15.00"
Co mam zrobić żeby mu pomóc?
Jutro przecież znowu idzie do przedszkola, do szkoły.
Jak człowiek rozumiem, że nikt nie chce wkładać ręki do worka z potłuczonym szkłem żeby się przekonać, że ten worek zdaje się nie mieć dna. Szkła jest bardzo dużo, a niektóre kawałki tak stare, że zaokrągliły im się krawędzie.
Z tnących i raniących zamieniły się w „wolę". Szkło, które nazywa się „wolę" przestaje ranić.
Oczywiście są dzieci, które ze względu na swój temperament i cały szereg uwarunkowań potrzebują mniej kontaktów społecznych. Ale warto mieć jasność, co oznacza wolę. Bo nie zliczę ile razy podczas konsultacji wolę okazało się być „nie mam wyboru".
Jeśli potrzebujesz pomysłów jak rozpakować z dzieckiem jego relacje z rówieśnikami, jak zacząć wspierać, zaglądać za „oni są głupi", „to ich wina", „wolę sam” - dołącz do newslettera SET Psychologa Dziecięcego - Agnieszka Misiak- autorki tego posta, właśnie o tym będzie teraz sporo pisać.
Link zapisowy tutaj
👇👇👇
https://agnieszkamisiak.pl/moj-newsletter/
👆👆👆