01/02/2026
Kiedy ostatni raz płakałeś?
Pytam o płacz z głębi serca, który wstrząsa przeponą, po którym pojawia się zmęczenie ale i fizyczna ulga a w konsekwencji sen.
Kiedy ostatnio się śmiałeś? Tak do bólu brzucha a czasami aż do posikania? Do konieczności zwinięcia się w kłębek, żeby śmiech nie rozsadził twojego środka.
Czasami zadaję takie pytania swoim klientom. Jeśli to są dzieci - pytam rodziców.
I zdziwienie. Ale po zastanowieniu odpowiedź, że raczej nie - to znaczy jest smutek i radość, ale tak żeby od razu głośny szloch to nie. Krzyk tak, ale łez to raczej nie ma.
Jeśli to są osoby dorosłe - czasami drążę temat. Pytam o rodzaj literatury czy preferowane filmy.
Czy są też te o miłości?
I często słyszę że kiedyś i owszem tak, ale teraz? Nie, raczej nie. Stanowczo przereklamowany temat.
To w związku z rozmową - czy feldenkrajs leczy? Czy zapobiega niektórym chorobom?
Pochodnym smutku ciała. Kiedy zablokowany krzyk zamieniamy w perły. Jak u małży. Kamienie otorbione wewnętrznymi łzami.
Dlaczego o to pytam?
Dawno, dawno temu - kiedy uczyłam się feldenkrajsa /to chyba był drogi rok mojej nauki/ - niespodziewanie zaczęłam płakać. Niezwykle krępujące publiczne łzy nie do zatrzymania. Bez powodu. Nie ja jedna - raczej częste zjawisko w trakcie kursu.
Przepłakałam tak następne dwa lata mojej feldenkraisowej nauki.
Teraz często podobne reakcje widzę u moich klientów. Czasami to łzy a czasami danie sobie prawa do czegoś.
Feldenkrais zmiękcza i kruszy. Czasami topi - trochę jak w baśni Andersena, kiedy coś albo ktoś zmroził nam serce.