22/04/2026
Zbyt często zdaje się nam w momentach granicznych, że stoimy przed wyborem jednej z zaledwie dwóch dróg: życia lub śmierci, prawdy lub kłamstwa, dobra lub zła.
Utarty dualizm, do którego nawykliśmy rozpuszcza się jednak, gdy pozwalamy sobie dłużej pozostać w miejscu potencjalności.
Przypomina to stanie przed oświetlonym obrazem Caravaggia, z którego wraz z upływem czasu wyłaniają się wszystkie subtelności, których nie dostrzegaliśmy w pierwszej chwili.
W tym momencie stania z czystym "nie wiem" przyzwalającym na stopniowe ogałacanie nas z poczucia bezpieczeństwa może - gdy jesteśmy wystarczająco wytrwali i cierpliwi - odsłonić się niespodziewana różnorodność możliwości.
"Jest to, być może, najcięższa próba. Nic nie jest gwarantowane, wypełnia nas niepewność, a ścieżki, po których się wówczas poruszamy, pozbawione są znaków rozpoznawczych. Przesmyk wiodący na zewnątrz otwiera się wyłącznie tam i wyłącznie wtedy, gdzie i kiedy coś może być i zarazem może nie być. Jeśli coś (ktoś) zawsze musi być, mamy do czynienia z unieruchomieniem. Jeśli ktoś (coś) zawsze przepada w odmętach czasu, mamy do czynienia z zatratą. Jedynie potencjalność - której domeną jest również literatura - zatrzymuje machinę wiecznego powrotu i pozwala na konfrontację z nieprzewidywalnym" - pisze autor "Od-tworzenia".
Jest to moment grozy, wyzwolenia i kontemplacji. Opisany wielokrotnie w literaturze i dostępny dla doświadczenia w medytacji.
To dlatego warto sięgnąć po eseje o potencjalności Grzegorza Jankowicza, by odnaleźć w nich słowa, które mogą pomóc nam nie uciec zbyt szybko z miejsc skrywających obfitość możności.