04/03/2026
Może żyjesz sobie swoim życiem i właściwie jest ok.
Wstajesz, robisz to, co do Ciebie należy, kładziesz się spać.
I tak w koło.
Właściwie jest w porządku.
Tylko jakoś się nie uśmiechasz.
Jakoś nic Cię nie cieszy,
choć powody do radości są.
Wstajesz rano i nie myślisz o tym, jak się masz,
automatycznie myjesz zęby,
robisz makijaż,
pijesz kawę.
Jest ok.
Aż do momentu w którym dziecko zapyta:
Mamo, dlaczego Ty się nigdy nie uśmiechasz?
Mamo, dlaczego nie ma Ciebie na zdjęciach?
Mamo, co lubisz robić?
Mamo, co kochasz?
Mamo, ja chcę być taka smutna, jak ty, żeby ci nie było przykro.
I to jest moment, żeby w końcu dla siebie zacząć coś robić.
Bo jeśli nie dla siebie, to dla dzieci.
Choć wolę intencję dla siebie.
Wyślij to komuś, kto się już nie uśmiecha i wydaje jej się, że wszystko jest ok.
Kiedyś podczas rysowania neurografiki przyszło do mnie takie zdanie:
Jeśli nie potrafisz ucieszyć się na małe rzeczy, to na duże też się ucieszyć się nie będziesz mogła.
Kiedyś zdrowie wydawało mi się naturalne, bo moje ciało było nie do zdarcia, ale okazało się, że tak nie jest. Od tamtej pory jestem wdzięczna za to, że mogę chodzić, mam dwie ręce sprawne, widzę, mogę przytulać, mogę tańczyć, mogę gotować obiad, mogę zmywać gary, mogę odkurzać, mogę robić tyle podstawowych rzeczy. A to wcale nie jest takie oczywiste.
Nie wiesz, od czego zacząć?
Zacznij od wdzięczności, codziennie 40 punktów i minimum 40 dni.
Warto.
Przytulam.
Opiekuj się sobą, bo jak nie Ty, to kto?