Psyche-Logos Agnieszka Wroblewska

Psyche-Logos Agnieszka Wroblewska Psychoterapia osób dorosłych, nurt psychodynamiczny

27/01/2026

💫ZAPRASZAMY PROJEKTY UNIJNE -TRWA NABÓR
💫
NZOZ VIAMED Sp. z o.o.
zaprasza do udziału w projekcie „Program deinstytucjonalizacji w zakresie psychiatrii osób dorosłych” nr projektu FELU.08.06-IZ.00-0007/25. Projekt jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego Plus, w ramach Działania 8.6 Usługi zdrowotne (typ projektu 2b), Priorytet VIII Zwiększenie spójności społecznej programu Fundusze Europejskie dla Lubelskiego 2021-2027.
Projekt realizowany jest od 01.10.2025r. do 31.12.2028r.
👉 Cel główny projektu:
Zwiększenie dostępności usług zdrowotnych w zakresie psychiatrii osób dorosłych poprzez wsparcie procesu deinstytucjonalizacji opieki medycznej na obszarze projektu i objęcie usługami świadczonymi w społeczności lokalnej co najmniej 200 osób (120K/80M) narażonych na umieszczenie w instytucjach całodobowych lub przebywających w instytucjach całodobowych oraz zwiększenie dostępności do wsparcia psychologicznego dla dodatkowej grupy docelowej 100 osób (60K/40M) opiekunów faktycznych lub otoczenia osób narażonych na umieszczenie w instytucjach całodobowych lub przebywających w instytucjach całodobowych i zwiększenie ich poziomu wiedzy w zakresie opieki nad osobami dorosłymi z zaburzeniami i chorobami psychicznymi do 2028-12-31.
👉Grupa docelowa:
Projekt skierowany jest wyłącznie do osób dorosłych, powyżej 18 roku życia, które uczą się, pracują lub zamieszkują, w rozumieniu przepisów Kodeksu Cywilnego, na obszarze województwa lubelskiego, na obszarze objętym projektem tj. miasto Lublin, powiat lubelski, lubartowski, łęczyński i opolski.. W ramach projektu wsparciem zostanie objętych łącznie 300 osób:
👍 200 osób (120K/80M) – będą to osoby narażone na
umieszczenie w instytucjach całodobowych lub
przebywające w instytucjach całodobowych, w tym:
👍osoby z niepełnosprawnościami - 100 osób (60K/40M)
👍osoby zagrożone wykluczeniem społecznym - 100 osób
(60K/40M)
👍100 osób (60 K/40M) – będą to opiekunowie faktyczni lub otoczenie osób narażonych na umieszczenie w instytucjach całodobowych lub przebywających w instytucjach całodobowych
💗 Zakres wsparcia:
A. Wsparcie dla grupy docelowej: 200 osób (120K/80M) - osoby narażone na umieszczenie w instytucjach całodobowych lub przebywające w instytucjach całodobowych:
Zadanie 1 - Komponent deinstytucjonalizacji
1: Poradnie sprofilowane:
W ramach zadania przewiduje się organizację i funkcjonowanie usług w postaci trzech rodzajów poradni:
• Poradnia wsparcia rodziny
• Poradnia geriatryczna
• Poradnia promocji zdrowia psychicznego i diagnozy
psychologicznej
W ramach zadania będą odbywać się porady lekarzy specjalistów (o charakterze diagnostycznym lub profilaktycznym) m.in.: geriatra, psychiatra, neurolog, lekarz medycyny rodzinnej, lekarz internista.
Zadanie 2 - Komponent deinstytucjonalizacji
2: Zespoły wsparcia środowiskowego:
Zadanie będzie realizowane w sposób zupełnie zdeinstytucjonalizowany w formie zespołów wyjazdowych trzech rodzajów:
• Zespoły wsparcia środowiskowego
• Środowiskowe zespoły aktywizacji
• Zespoły interwencji środowiskowych
Asystenci zdrowienia będą towarzyszyć Uczestnikom/czkom w całej ścieżce zdrowienia. Asystenci opracują Indywidualne Plany Zdrowienia dla każdego/ej Uczestnika/czki projektu tj. szczegółowy program, stworzony na podstawie analizy potrzeb, możliwości oraz celów pacjenta – w oparciu o dostępne usługi w projekcie.
Zadanie 3 - Komponent deinstytucjonalizacji
3: Usługi towarzyszące wynikające z potrzeb i sytuacji rodzinnej, problemowej lub zagrożenia sytuacją problemową, zasobów, potencjału, predyspozycji, potrzeb zgodnie z Indywidualną Ścieżką Zdrowienia:
• Indywidualne poradnictwo psychologiczne,
• Doradztwo i poradnictwo zawodowe w kontekście
uwarunkowań zdrowia psychicznego,
• Trening personalny w formie: indywidualnego coachingu
rozwijającego kompetencje służące
zdrowieniu i doradztwo w zakresie edukacji prozdrowotnej,
• Mentoring prozdrowotny i lifecoaching w formie
specjalistycznego doradztwa indywidualnego typu life,
• Warsztaty integracyjno-wspierające.
B. Wsparcie dla dodatkowej grupy docelowej:
100 osób (60 K/40M) - opiekunowie faktyczni lub
otoczenie osób dotkniętych ubóstwem i wykluczeniem społecznym lub otoczenie osób zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem społecznym:
Zadanie 1 - Wsparcie psychologiczne dla opiekunów faktycznych w zakresie opieki nad osobami dorosłymi z zaburzeniami i chorobami psychicznymi.
Zadanie 2 - Szkolenie dla opiekunów faktycznych w zakresie opieki nad osobami dorosłymi z zaburzeniami i chorobami psychicznymi.
👏 Projekt zakłada realizację wskaźników:
1. Liczba utworzonych miejsc świadczenia usług w społeczności
lokalnej – 5 sztuk
2. Liczba osób świadczących usługi w społeczności lokalnej dzięki
wsparciu w programie – ogółem 5 osób (4 kobiety/1 mężczyzna)
☎️ Kontakt:
Biuro projektu: ul. Sławinkowska 120A, 20-810 Lublin.
Biuro projektu dostosowane do osób z różnymi rodzajami niepełnosprawności. Możliwość skorzystania z usług dostępowych np. tłumacz języka migowego, asystent osoby z niepełnosprawnością lub inne w zależności od potrzeb osób zgłaszających.
☎️ Tel. 572 874 113, 81 746 69 41
📪 E-mail: nzoz.pzpviamed@gmail.com
🌐 https://projektyunijne.viamed.pl/
Wartość projektu: 4 457 860,00 PLN
Wysokość wkładu z Funduszy Europejskich: 4 207 860,00 PLN
#
www.mapadotacji.gov.pl
Projekt jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Programu Fundusze Europejskie dla Lubelskiego 2021-2027.

26/01/2026

"Przestałam być grzeczną dziewczynką.
I mąż przestał ze mną rozmawiać."

Kilka dni temu dostałam wiadomość prywatną.
Poruszającą. Zatrzymała mnie mocno.
Za zgodą autorki dzielę się fragmentem (szczegóły zmienione):

✒️24 lata małżeństwa.

Rok temu powiedziała po raz pierwszy: „Mam dość kolejnych cichych dni. To koniec."

On wyprowadził się. Na 2 tygodnie.
Wrócił z płaczem: „Nie mogę bez ciebie". Obiecał.

Miesiąc później zrobił to samo. „Bo się zapomniał. Bo to jego schemat."
Ona przypomniała granicę.
Próbował ją „przetrzymać" ciszą przez 2 dni.
Przeprosił - po raz pierwszy w życiu - znowu z płaczem.

Rok minął różnie.

Aż zorientowała się, że stary schemat właśnie wrócił.

Tym razem - jak pisze - „gra toczy się na śmierć i życie":
→ Milczenie trwa już 2 tygodnie
→ Odzywa się tylko „służbowo"
→ Ostentacyjnie izoluje się słuchawkami gdy tylko wraca do domu
→ W łóżku każde odwraca się plecami do drugiego

„Czuję że tym razem chce mi pokazać moje miejsce. Żeby mnie nauczyć że jest jaki jest."

I pytanie na końcu: „A może jednak przesadzam?"

---

To się nazywa „karanie ciszą".
I to jest forma przemocy emocjonalnej.

Ale UWAGA - zanim pomyślisz „u mnie też jest cisza, to też przemoc?" - poczekaj.
Cisza sama w sobie nie jest przemocą.

---

RÓŻNICA między ZDROWĄ CISZĄ a KARANIEM:

ZDROWA CISZA brzmi tak:
„Potrzebuję czasu żeby ochłonąć. Wrócę do rozmowy jutro."
„Jestem teraz zbyt zdenerwowany. Porozmawiamy wieczorem, okej?"
„Potrzebuję przestrzeni. Odezwę się jak będę gotowy."

→ Jest KOMUNIKACJA (mówi czego potrzebuje)
→ Jest CZAS (konkretny: jutro, wieczorem, za godzinę)
→ Jest SZACUNEK (nie traktuje Cię jak powietrze)

KARANIE CISZĄ wygląda tak (z tej historii):
→ Milczenie trwa 2 tygodnie
→ Odzywa się tylko „służbowo"
→ OSTENTACYJNIE izoluje się słuchawkami gdy tylko wraca do domu
→ W łóżku każde odwraca się plecami do drugiego
→ Traktowanie jak powietrze
→ Zero komunikacji czego potrzebuje i kiedy to się skończy

To nie jest „potrzeba czasu".
To jest DEMONSTRACJA MOCY.

---

Co czyni to przemocą?

1. POWTARZALNOŚĆ

To nie jest jednorazowa potrzeba przestrzeni. To jest wzorzec, który wraca ZAWSZE, gdy ona postawi granicę. Rok temu. Miesiąc później. Teraz znowu.

2. CELOWOŚĆ i WYMUSZANIE

„Czuję że chce mi pokazać moje miejsce, żeby mnie nauczyć że jest jaki jest."
„Chce żebym się z tym pogodziła i dała mu prawo do reagowania po swojemu."

To nie jest przetwarzanie emocji. To jest WYMUSZANIE podporządkowania.

3. BRAK CHĘCI DO ZMIANY

Przeprasza z płaczem. Obiecuje. I powtarza dokładnie to samo.
Nie ma terapii. Nie ma pracy nad sobą. Nie ma komunikacji „potrzebuję czasu".
Tylko cisza jako broń.

4. ESKALACJA

„Tym razem na śmierć i życie" - każdy kolejny raz jest intensywniejszy, dłuższy, bardziej ostentacyjny.

---

Po co on to robi?

Bo karanie ciszą daje kontrolę. I naucza Cię prostej lekcji:
„Jeśli postawisz granicę - stracisz kontakt ze mną. Więc następnym razem się zastanów."

I to działa. Bo cisza w bliskiej relacji - szczególnie ta ostentacyjna, z słuchawkami i odwracaniem się plecami - to nie tylko brak słów.

To:
→ Utrata poczucia bezpieczeństwa (nie wiem co się dzieje)
→ Niepewność (co zrobiłam? kiedy to się skończy?)
→ Ciągłe napięcie (czekam na wybuch albo na „łamanie się")
→ Poczucie winy (może to przeze mnie?)
→ Wymuszanie pierwszego kroku (to zawsze TY musisz „naprawić")

I Twoje ciało to wszystko płaci. Rachunkiem.

---

Co z tym zrobić?

1. Nazwij to po imieniu

To nie jest „trudny moment". To nie jest „on potrzebuje czasu".
To jest SCHEMAT karania ciszą. I to jest forma przemocy emocjonalnej - szczególnie gdy POWTARZA SIĘ rok, dwa, dziesięć.

2. Nie negocjuj z ciszą

Nie próbuj „naprawić" ani „przeprosić za nic". To wzmacnia wzorzec.

Jeśli ktoś potrzebuje czasu - mówi to SŁOWAMI: „potrzebuję przestrzeni, wrócę jutro".
Jeśli ktoś karze - milczy, izoluje się, traktuje jak powietrze i czeka aż TY się złamiesz.

3. Obserwuj SCHEMAT, nie pojedyncze zdarzenie

Jedna cisza = może być potrzeba czasu
Cisza która wraca za każdym razem gdy stawiasz granicę = to przemoc

4. Zbuduj plan B

Terapia. Konsultacja prawna. Bezpieczeństwo finansowe. Sieć wsparcia.
To nie jest deklaracja wojny. To wiedza, że masz wybór.

5. Zaufaj temu co czujesz

Po 24 latach znasz różnicę między „trudnym momentem" a „destrukcyjnym wzorcem".
Jeśli to powtarza się i on NIE CHCE tego zmieniać (brak terapii, brak pracy nad sobą, tylko płacz i obietnice) - to nie jest „kryzys w związku". To jest toksyczny schemat.

---

„A może jednak przesadzam?"

Nie. Nie przesadzasz.

Jesteś dojrzałą kobietą, która po 24 latach małżeństwa i ROKU obserwowania powtarzającego się cyklu powiedziała: dość.

Która nazwała destrukcyjny wzór po imieniu.
Która rozpoznała SCHEMAT, nie jednorazową trudność.
Która widzi, że przeprosiny bez zmiany to tylko kolejny etap cyklu.
Która chroni siebie i swoją godność.

To nie jest bunt. To jest ochrona siebie.

---

💬 A Ty? Rozpoznajesz karanie ciszą w swojej relacji - teraz lub kiedyś?

Napisz w komentarzu:
TERAZ - jeśli to trwa
BYŁO - jeśli to minęło
OBSERWUJĘ - jeśli widzisz ten schemat u kogoś bliskiego

Nazywanie rzeczy po imieniu to pierwszy krok do zmiany.

---

Kasia Aleksandrzak
psycholożka | interwentka kryzysowa | psychoterapeutka in spe.
autorka procesów i warsztatów dla kobiet, które uczą swoje ciała trwać przy swoich granicach

☕☕ Jeśli te treści Ci pomagają i masz ochotę mnie symbolicznie wesprzeć: link do wirtualnej kawy wrzucam w pierwszym komentarzu pod postem i na moim profilu.

📘 Kończę odświeżać mój BEZPŁATNY ebook z zeszłego roku: „Twoje ciało nie wariuje. Ono Cię woła. Psychosomatyczny przewodnik dla kobiet o stresie, emocjach i objawach, które mają sens". Wasze komentarze pod poprzednim postem pomogły mi go dopieścić i dopisać coś ekstra. Wkrótce będzie dostępny i Wy macie w tym swój udział 🙏

⚠️ To, co piszę, ma charakter psychoedukacyjny i nie zastępuje indywidualnej konsultacji/terapii.

21/01/2026

"Nie dążę do bycia dobrym człowiekiem. Dążę do bycia kompletnym człowiekiem".
Karl Gustaw Jung

20/01/2026

Dla wielu osób po traumie radość, spokój czy ulga nie są czymś naturalnym ani oczywistym. Zamiast przyjemności pojawia się napięcie, czujność, a czasem trudne do nazwania poczucie zagrożenia. Jakby ciało nie potrafiło zaufać temu, że jest dobrze. Jakby w środku od razu uruchamiał się sygnał: „to za chwilę się skończy”, „nie wolno się rozluźnić”, „lepiej być gotowym”.

To nie jest pesymizm ani „negatywne myślenie”.
To pamięć układu nerwowego.

Jeśli w przeszłości dobre chwile były krótkie, przerywane, okupione napięciem albo kończyły się bólem – ciało mogło nauczyć się, że spokój nie jest bezpieczny. Że radość oznacza utratę kontroli. Że ulga to moment, po którym trzeba zapłacić cenę. Dlatego dziś, nawet kiedy obiektywnie wszystko jest w porządku, wewnętrznie może pojawiać się niepokój.

Pozytywne emocje po traumie często nie są „lekkie”.
Bywają ciche, niepewne, kruche.
Czasem wywołują łzy zamiast śmiechu.
Czasem zamiast rozluźnienia pojawia się napięcie w klatce piersiowej albo potrzeba wycofania się.

I to wszystko ma sens.

Nie chodzi o to, żeby „nauczyć się cieszyć” albo zmuszać się do wdzięczności. Trauma nie leczy się przez presję na dobre samopoczucie. Leczy się przez bezpieczne doświadczanie – nawet bardzo małych fragmentów spokoju.

Możesz zacząć od sekund.
Od jednego spokojnego oddechu.
Od chwili, w której zauważysz: „teraz nic mi nie grozi” – i pozwolisz temu być, bez analizowania, bez poprawiania, bez sprawdzania, czy to „na pewno prawdziwe”.

Pozytywne emocje nie są zaprzeczeniem tego, co było trudne.
Nie unieważniają bólu, straty ani przeszłych doświadczeń.
Nie są zdradą siebie sprzed lat.

Są sygnałem, że układ nerwowy powoli uczy się nowego stanu:
że nie zawsze trzeba być w gotowości,
że nie każdy moment spokoju kończy się katastrofą,
że można być tu i teraz – bez czuwania.

Jeśli czujesz lęk przed radością, ulgą albo spokojem, to nie znaczy, że coś jest z Tobą nie tak.
To znaczy, że Twoje ciało bardzo długo musiało Cię chronić.

I teraz, krok po kroku, może uczyć się, że już nie musi.

19/01/2026

Konsultanci naszego Telefonu wsparcia 800 108 108 to psycholodzy i psychoterapeuci - osoby przeszkolone do udzielania wsparcia w żałobie po śmierci i po szerokorozumianej stracie. Każda rozmowa prowadzona jest z uważnością, szacunkiem i bez ocen.
Nasi konsultanci wiedzą, jak rozmawiać z osobami, które mierzą się z bólem, szokiem, złością czy poczuciem pustki. Są przygotowani na różne emocje - także ciszę, łzy i momenty, w których trudno znaleźć słowa.

Telefon wsparcia 800 108 108 to bezpieczna przestrzeń rozmowy:
- anonimowa
- poufna
- bez presji
- w Twoim tempie
- czynna w godzinach 14:00-20:00

Możesz zadzwonić, żeby porozmawiać.
Możesz zadzwonić tylko na chwilę.
Możesz też po prostu być po drugiej stronie słuchawki.

̇ałoba

18/01/2026

Po traumie bardzo łatwo pomylić jedno z drugim. Ciało reaguje tak intensywnie, że wszystko w środku krzyczy: to jest niebezpieczne. I to jest właśnie sedno problemu – reakcja jest prawdziwa, ale zagrożenie często już nie.

Układ nerwowy nie żyje w czasie teraźniejszym. On porównuje obecną sytuację z tym, co już kiedyś było bolesne, chaotyczne albo zagrażające. Jeśli coś się choć trochę zgadza, system alarmowy uruchamia się automatycznie. Nie dlatego, że przesadzasz, tylko dlatego, że kiedyś to ratowało Ci życie lub psychikę.

Najczęstsze sygnały, że to może być trigger:
• reakcja pojawia się nagle, bez „rozgrzewki”
• ciało reaguje pierwsze, zanim pojawi się myśl
• napięcie jest silniejsze niż sama sytuacja
• pojawia się znane uczucie: strach, wstyd, zamrożenie, potrzeba ucieczki
• trudniej zebrać myśli i spojrzeć na sprawę racjonalnie
• po czasie reakcja słabnie sama, gdy bodziec znika

Trigger rzadko dotyczy samego „tu i teraz”. On dotyczy znaczenia, jakie ciało przypisuje danej sytuacji. Ton głosu może oznaczać dawną krytykę. Cisza może przypominać odrzucenie. Chaos może uruchamiać poczucie braku kontroli. To nie wydarzenie jest kluczem, tylko to, co układ nerwowy już kiedyś z nim skojarzył.

W realnym zagrożeniu napięcie rośnie wraz z sytuacją i prowadzi do konkretnych działań. Jest ciągłość, logika, następstwo zdarzeń.
W triggerze reakcja często wybucha gwałtownie i równie gwałtownie potrafi opaść, gdy sytuacja się kończy. Zostaje zmęczenie, dezorientacja i pytanie: „czemu zareagowałam aż tak mocno?”.

Bardzo pomocne bywa jedno proste pytanie, zadane spokojnie, bez analizowania:
czy w tej chwili naprawdę jestem w niebezpieczeństwie, czy mój układ nerwowy reaguje na coś znanego z przeszłości?

To pytanie nie ma Cię uspokoić ani przekonać. Ono daje ciału chwilę na sprawdzenie rzeczywistości. Na zauważenie, że teraz jest inaczej niż wtedy.

Jeśli to trigger, nie potrzebujesz się „ogarniać”, tłumaczyć emocji ani zmuszać do racjonalności. Najpierw potrzebujesz regulacji – poczucia bezpieczeństwa w ciele. Dopiero potem wraca jasność myślenia.

To nie jest słabość ani nadwrażliwość. To stary system ochronny, który nadal działa według dawnych map. Zdrowienie polega nie na wyłączaniu reakcji, ale na uczeniu się, jak je rozpoznawać i powoli aktualizować.

17/01/2026

Ludzie z lękowym stylem przywiązania charakteryzują się silną potrzebą bliskości, najbardziej na świecie boją się odrzucenia i mają trudności w samodzielnym radzeniu sobie ze swoimi emocjami.
💛 Jednym z typowych objawów dla osób z tym stylem jest ciągłe sprawdzanie partnera. Taka osoba może wysyłać kilka -kilkanaście wiadomości dziennie lub co chwilę odświeżać telefon, żeby upewnić się, że partner odpowiada lub myśli o niej. „Nie, jednak sprawdzę, czy odpisał.”
💛 Kolejnym objawem jest silny lęk przed odrzuceniem – pojawia się np. gdy partner spóźnia się na spotkanie, nie odbiera telefonu lub nie odpisuje natychmiast. Osoba odczuwa wtedy panikę, niepokój i poczucie zagrożenia w relacji.
„Odebrał wiadomość, a nie napisał. Czy ma mnie gdzieś?”,,To już na pewno koniec".
💛 Osoby z tym stylem często nadmiernie analizują zachowania innych – mogą interpretować drobne gesty, słowa lub miny partnera, kolegów z pracy czy przyjaciół jako ocenę własnej wartości.
„O czym on tak myśli? Pewnie już się mną znudził. Tak dziwnie się dziś mi przyglądał”
💛 Typowe jest też ,,przyklejanie" się do partnera – osoba rezygnuje z własnych planów, np. z wyjścia ze znajomymi, tylko po to, żeby spędzić czas z partnerem; lub odczuwa duży stres, gdy musi zostać sama w domu.
„Nie pójdę dziś na spotkanie z przyjaciółmi, wolę zostać z nim, bo bez niego nie dam sobie rady.”,,Jak zobaczy, że ja nie wychodzę, to może i on nie będzie".
💛 Zazdrość i porównywanie się do innych to kolejna cecha. Na przykład widząc w mediach społecznościowych zdjęcie znajomej pary na romantycznym wyjeździe, taka osoba odczuwa niepokój i lęk, że jej związek jest „gorszy”.
„Dlaczego ona wysłała mu zdjęcie na Instagramie? Na pewno podoba mu się bardziej niż ja. W sumie jest ładniejsza”
💛 Osoby z lękowym stylem mają też trudności z samodzielnością emocjonalną – mogą oczekiwać, że partner pocieszy je po stresującym dniu w pracy, zamiast samodzielnie znaleźć sposób na relaks.
„Nie wiem, jak się uspokoić po tym stresującym dniu. Muszę mu o tym powiedzieć, żeby mnie pocieszył.”
💛 Potrzeba ciągłego potwierdzania uczuć objawia się np. pytaniami: „Czy naprawdę mnie kochasz?” lub „Czy wszystko ze mną w porządku?”, nawet jeśli partner zapewnił już, że wszystko jest ok.
„Kochasz mnie naprawdę? Naprawdę mnie kochasz?”
💛 Intensywne reakcje na konflikty oznaczają, że przy drobnej sprzeczce osoba może od razu się rozpłakać, wpaść w złość lub poczuć panikę, zamiast spokojnie rozwiązywać problem.Tłumi emocje,ale jak się uruchomi...
„Nie mogę w to uwierzyć, że się na mnie zdenerwował! To koniec wszystkiego!”
💛 Niska pewność siebie w kontaktach towarzyskich to np. rezygnowanie z własnego zdania w pracy czy w grupie znajomych, aby uniknąć odrzucenia.
„Nie powiem, co myślę w tej rozmowie, lepiej się nie wychylać, żeby mnie nie skrytykowali.”
💛 Na koniec, stres w sytuacjach niespodziewanych może objawiać się bardzo silnym zdenerwowaniem, gdy partner zmienia plany w ostatniej chwili, np. odwołuje wspólne wyjście z uzasadnionej przyczyny, zamiast elastycznie zaakceptować zmianę.
„Dlaczego zmieniłeś plany na ostatnią chwilę? Teraz wszystko się wali!”
Tak często wygląda życie osoby w tym trybie… emocje jak rollercoaster, telefon to najbliższy przyjaciel. Można oczywiście nauczyć się, jak być reżyserem, a nie ofiarą utartego scenariusza zachowań.

14/01/2026

Neurocepcja to zdolność układu nerwowego do rozpoznawania, czy dana sytuacja jest bezpieczna, czy zagrażająca, zanim pojawi się świadoma myśl albo emocja. To mechanizm biologiczny, który działa automatycznie i którego zadaniem jest ochrona organizmu. Objawia się napięciem w ciele, zmianą oddechu, potrzebą wycofania się lub przeciwnie – nagłym pobudzeniem, choć na poziomie racjonalnym trudno wskazać powód.

W relacjach, które są bezpieczne, te sygnały mogą zostać zauważone i uszanowane. Gdy ktoś mówi, że czuje dyskomfort albo napięcie, reakcją nie jest podważanie, lecz ciekawość i próba zrozumienia, co się dzieje. Inaczej wygląda to w relacjach przemocowych, gdzie neurocepcja bardzo szybko staje się niewygodna, ponieważ dostarcza informacji, które zagrażają kontroli.

Przemoc w tym obszarze nie polega na atakach ani otwartym przekraczaniu granic. Polega na systematycznym podważaniu sygnałów płynących z ciała i na uczeniu osoby doświadczającej przemocy, że jej wewnętrzne odczucia są błędne. Kiedy pojawia się napięcie, słyszy że przesadza, źle interpretuje sytuację albo reaguje zbyt emocjonalnie. Z czasem taki komunikat przestaje dotyczyć jednej konkretnej sytuacji, a zaczyna obejmować całe doświadczenie siebie.

W efekcie osoba zaczyna ignorować własny system ostrzegawczy nie dlatego, że przestaje on działać, lecz dlatego, że został konsekwentnie zakwestionowany. Ciało nadal reaguje, ale umysł uczy się te reakcje unieważniać, racjonalizować albo tłumaczyć jako „nadwrażliwość”. To prowadzi do stanu chronicznego napięcia, poczucia dezorientacji i braku zaufania do własnych reakcji, mimo że na zewnątrz relacja może wyglądać na spokojną i „normalną”.

Charakterystyczne dla tej formy przemocy jest to, że nie pozostawia ona wyraźnych wspomnień ani pojedynczych zdarzeń, które można łatwo wskazać jako krzywdzące. Zostawia natomiast reakcje ciała: bezsenność, czujność bez wyraźnego powodu, zmęczenie, którego nie da się wytłumaczyć. Osoba dotknięta taką przemocą często ma poczucie, że „coś było nie tak”, ale nie potrafi tego logicznie uzasadnić, ponieważ przez długi czas uczono ją, że jej odczucia nie są wiarygodne.

Odbudowa po tej formie przemocy nie polega na intensywniejszym analizowaniu sytuacji ani na próbie bycia bardziej racjonalnym. Zaczyna się od przywracania zaufania do sygnałów płynących z ciała i od uznania, że reakcje neurocepcji miały sens, nawet jeśli przez długi czas nie były potwierdzane ani nazywane przez innych.

——
Przemoc nie ma płci.
Świadomość jej mechanizmów to pierwszy krok,
by ją zrozumieć i przerwać.

——
Telefony zaufania / pomoc dla osób doświadczających przemocy:
1. Ogólnopolski Telefon dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”
📞 800 120 002 – bezpłatny, całodobowy
2. Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym
📞 800 70 22 22 – bezpłatny, całodobowy
3. Kryzysowy Telefon Zaufania dla Dorosłych
📞 116 123 – bezpłatny
4. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia
📞 112 – numer alarmowy, czynny całą dobę

12/01/2026

„Okiem Suicydologa” – nowy cykl newsletterów o zdrowiu psychicznym i relacjach ❤️
Łączymy rzetelną wiedzę specjalistyczną z uważną refleksją nad codziennością, kryzysami i tym, co pomaga dbać o siebie i innych.

Przyjmijcie nasze zaproszenie do zatrzymania się, refleksji i uważnego bycia – wobec siebie i innych.

Najnowszy wpis „Ferie zimowe, ale nie bojowe” już dostępny!
Link w komentarzu ❤️

06/01/2026

To jedna z najbardziej samotnych form żałoby.
Nie ma pogrzebu.
Nie ma kondolencji.
Nie ma społecznej zgody na ból.

Bo przecież matka żyje.
Bo „inni mieli gorzej”.
Bo „to w końcu twoja matka”.

A jednak coś umarło.

Nie opłakujesz osoby.
Opłakujesz relację, która nigdy się nie wydarzyła, choć była obiecywana samym faktem narodzin.
Opłakujesz matkę, która miała być bezpieczna, a była raniąca.
Która miała widzieć dziecko, a widziała głównie siebie.
Która była obecna fizycznie, ale emocjonalnie nieosiągalna, chłodna albo warunkowa.

Ta żałoba jest trudna do nazwania, bo nie pasuje do żadnych znanych ram.
Nie ma jednego momentu „końca”.
Jest raczej długim procesem uświadamiania sobie, że to, na co czekałaś lub czekałeś, nigdy nie nadejdzie.

Często zaczyna się dopiero w dorosłości.
Wtedy, gdy przestajesz tłumaczyć.
Gdy kończy się nadzieja, że „jak będę lepsza/y, spokojniejsza/y, bardziej wdzięczna/y, to w końcu mnie pokocha”.
I właśnie wtedy boli najbardziej, bo umiera nie matka, tylko iluzja.
Iluzja, że wystarczy jeszcze trochę cierpliwości, wysiłku albo poświęcenia.

W tej żałobie pojawia się zamęt.
Smutek miesza się z ulgą.
Złość miesza się z poczuciem winy.
Miłość nie znika, ale nie ma gdzie się bezpiecznie skierować.

I to wszystko jest normalne.

Bo żałoba po żyjącej matce to żałoba po bezpieczeństwie, którego nie było.
Po bezwarunkowej miłości, której zabrakło.
Po dzieciństwie, które musiało dojrzeć zbyt wcześnie.

Najbardziej bolesne jest to, że ta żałoba bywa unieważniana.
Słyszysz, że przesadzasz.
Że dramatyzujesz.
Że powinnaś lub powinieneś być wdzięczny.
Jakby ból trzeba było udowodnić albo zasłużyć na prawo do niego.

A tymczasem to nie jest zdrada.
To nie jest brak lojalności.
To nie jest brak serca.

To jest moment, w którym przestajesz się okłamywać, żeby przetrwać.

Żałoba nie oznacza nienawiści.
Nie oznacza też odrzucenia.
Oznacza uznanie faktu, że czegoś nie było i że to miało realny wpływ na twoje życie.

Dopiero kiedy pozwolisz sobie opłakać matkę, której nie było,
pojawia się przestrzeń na coś nowego.
Na relację z samą sobą lub samym sobą, która nie opiera się na ciągłym braku.
Na wewnętrzne bezpieczeństwo, które nie jest już zależne od czyjejś zmienności.

Żałoba po matce, która żyje, nie zabiera ci przyszłości.
Ona zabiera iluzję.
A w jej miejsce, powoli i nie od razu, może pojawić się coś bardziej prawdziwego.

Nie idealna miłość.
Nie szybkie ukojenie.
Ale uczciwa relacja z samą sobą lub samym sobą, w której nie musisz już zasługiwać na czułość.

I to jest początek.
Cichy, niewidoczny dla innych.
Ale wystarczająco realny, by zmienić kierunek życia.

Zapraszam na terapię. Zwolniło się parę miejsc. Agnieszka Wróblewska tel. 602625730
02/01/2026

Zapraszam na terapię. Zwolniło się parę miejsc. Agnieszka Wróblewska tel. 602625730

Są historie, które łatwo opowiedzieć.
Mają początek, wyraźne „przed” i „po”.
I są takie, które nie mają ani sceny kulminacyjnej, ani jednego dnia, który wszystko zmienił.
Są rozlane w czasie. Ciche. Nienazwane.

Bo jak opisać cierpienie, kiedy naprawdę nic konkretnego się nie wydarzyło?
Nie było przemocy, którą można by wskazać.
Nie było krzyku, którego echo wciąż brzmi w uszach.
Nie było opuszczenia w sensie fizycznym.

Było za to coś trudniejszego do uchwycenia:
emocjonalna pustka.

Dziecko dorastające w takim środowisku często ma wszystko „na zewnątrz”.
Dom. Jedzenie. Ubrania.

Ale wewnątrz czegoś brakuje.
Nie ma kogoś, kto naprawdę zauważa.
Kto reaguje na emocje z ciekawością i spokojem.
Kto potrafi być przy smutku, strachu, zagubieniu – bez oceniania, bagatelizowania, poprawiania.

Dziecko uczy się wtedy bardzo wcześnie, że emocje są problemem.
Że lepiej ich nie pokazywać.
Że trzeba być grzecznym, samodzielnym, niewymagającym.
Że bliskość jest niepewna, a uwaga – warunkowa.

Nie ma jednego momentu traumy.
Jest codzienność, w której coś się systematycznie nie wydarza.

Nie wydarza się ukojenie.
Nie wydarza się bezpieczne przyjęcie emocji.
Nie wydarza się poczucie: jestem ważna/y.

Układ nerwowy nie potrzebuje katastrofy, żeby wejść w tryb przetrwania.
Wystarczy długotrwały brak regulacji.
Wystarczy życie w napięciu: czy mogę tu być sobą? czy moje uczucia są mile widziane?

Z czasem organizm przestaje pytać.
Zaczyna się dostosowywać.

Ciało uczy się czujności.
Emocje uczą się chować.
Relacja z samym sobą staje się ostrożna, napięta, pełna autocenzury.

I tak powstaje trauma, która nie ma obrazu, ale ma konsekwencje.

W dorosłym życiu ta trauma często objawia się bardzo subtelnie, a jednocześnie wszechobecnie.
Jako poczucie wewnętrznej pustki, której nie da się zapełnić.
Jako smutek bez powodu.
Jako chroniczne zmęczenie, mimo że „nie ma powodu, żeby być zmęczonym”.
Jako trudność w odpoczynku – bo gdy ciało puszcza, pojawia się niepokój.

Często pojawia się też głębokie, ciche przekonanie:
coś jest ze mną nie tak.
Nie dramatyczne. Raczej stałe. Tło życia.

Osoby z taką traumą bardzo często umniejszają własne doświadczenie.
Porównują się z innymi.
Mówią sobie, że nie mają prawa narzekać.
Że przesadzają.
Że wymyślają problem.

To dodatkowo pogłębia cierpienie, bo ból zostaje bez świadków.

Trauma zaniedbania emocjonalnego uczy, że nie tylko emocje są nieważne,
ale że sam fakt cierpienia też nie zasługuje na uwagę.

Dlatego tak wiele osób żyje latami w stanie funkcjonowania zamiast życia.
Działają. Ogarniają. Przetrzymują.
Ale nie czują się naprawdę obecne w swoim życiu.

Bliskość bywa trudna – bo wymaga odsłonięcia.
Samotność też bywa trudna – bo zostawia z pustką.
Radość jest podejrzana.
Spokój – nieznany.

I wciąż pojawia się to jedno pytanie, którego nikt wcześniej nie pomógł nazwać:
dlaczego boli, skoro nic się nie stało?

Boli, bo czegoś zabrakło.
A brak, zwłaszcza w dzieciństwie, nie znika sam.
On zostaje zapisany w ciele, w reakcjach, w sposobie bycia ze sobą i z innymi.

Uzdrowienie takiej traumy nie polega na „rozpamiętywaniu przeszłości”.
Polega na bardzo powolnym uczeniu się doświadczeń, których kiedyś nie było.
Bezpiecznej obecności.
Łagodnej uwagi.
Prawa do emocji.
Prawa do bycia.

Bo nawet jeśli „nic się nie stało” –
Twoje ciało i Twoja psychika wiedzą, że coś było nie tak.

I to wystarczy, żeby potraktować to doświadczenie poważnie.
Z czułością.
Bez porównań.
Bez unieważniania.

Bo nawet jeśli „nic się nie stało” –
Twoje doświadczenie jest prawdziwe.
I zasługuje na uwagę, łagodność i czas.

Adres

Dąbrowica
Lublin

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 15:00
16:00 - 20:00
Wtorek 09:00 - 15:00
16:00 - 20:00
Środa 09:00 - 15:00
16:00 - 20:00
Czwartek 09:00 - 15:00
15:30 - 19:30
Piątek 13:00 - 19:00
Sobota 09:00 - 14:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Psyche-Logos Agnieszka Wroblewska umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Psyche-Logos Agnieszka Wroblewska:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram