Surowe Kotki i Psy

Surowe Kotki i Psy Psy i koty: dietetyka, zoofarmakognozja, behawior! Edukacja na temat prawidłowej opieki i żywienia.

Co mnie najbardziej wzrusza? Teść po wypadku Buliona zrobił dla niego najpiękniejsze i najwygodniejsze schodki na wymiar...
21/04/2026

Co mnie najbardziej wzrusza? Teść po wypadku Buliona zrobił dla niego najpiękniejsze i najwygodniejsze schodki na wymiar. Większość ludzi nie rozumie i nie musi rozumieć tego jak ważne są dla nas zwierzaki a dla nas nie ma nic piękniejszego niż taki gest.
A mój mąż obudował łóżko przesuwaną barierką więc żaden zwierzak nie może spaść próbując życia na krawędzi.
Bulion najbardziej lubi spać właśnie na łóżku :)

Przede wszystkim: dzięki leczeniu koty mogą żyć a bez niego umrą więc pojawiające się doniesienia wskazujące, że zdrowot...
17/04/2026

Przede wszystkim: dzięki leczeniu koty mogą żyć a bez niego umrą więc pojawiające się doniesienia wskazujące, że zdrowotnie pojawia się choroba x w populacji wyleczonej z FIP mogą nie mieć nic wspólnego z leczeniem a po prostu z tym jak funkcjonuje układ immunologiczny zwierząt, które fip rozwinęły. Albo z tym że braly i inne leki np sterydy. Nie chciałabym żeby ktoś natykając się na takie doniesienia postanowił zrezygnować z leczenia swojego kota - stąd mój post.

A o co chodzi?
U 4 kotów wyleczonych z FIP opisano ostatnio rozwój wielkoogniskowego chłoniaka w ciągu dwóch lat po zakończeniu leczenia lekiem przeciwwirusowym GS‑441524. To pojedyncza seria czterech przypadków na ponad 200 skutecznie wyleczonych kotów (czyli to tylko 2%) i na razie nie ma danych czy jest to bezpośredni skutek leku, samej choroby FIP, czy po prostu niefortunny zbieg okoliczności.

Warto pamiętać, że FIP bez leczenia kończy się niemal zawsze śmiercią, a dzięki leczeniu większość kotów ma dziś realną szansę na wyzdrowienie i normalne życie. Dlatego leczenie jest niezbędne i korzystne, ale pojawiające się doniesienia przypominają nam, jak ważna jest długoterminowa kontrola kotów po przebyciu FIP. Myślę, że każdy opiekun poFIPka o tym wie ale jak ktoś panikuje i mierzy się dopiero z diagnozą to oddychaj!

Co to oznacza dla opiekuna kota fipowego i pofipowego:
•nie ma powodu do paniki ani odstawiania leczenia kotów, które go potrzebują;
•warto umawiać regularne kontrole (badanie kliniczne, krew, USG, mocz, okulista u tych po ocznym itd.), nawet jeśli kot czuje się dobrze;
•trzeba reagować na takie objawy jak spadek masy ciała, osowiałość, przewlekłe wymioty, biegunki czy powiększenie węzłów chłonnych.
Nauka dopiero zbiera dane o długofalowych skutkach przechorowania FIP i stosowania GS.
Na bieżąco śledzę te publikacje i jeśli pojawią się mocniejsze dowody na jakikolwiek związek przyczynowy, będę o tym jasno informować. Znam bardzo dużo kotków po fipie, które szczęśliwie i komfortowo cieszą się życiem długie lata. Oczywiście jedząc zdrowo :)

Szałwia to prawdziwy wojownik. Rak brodawkowaty przewodowy.Rak prosty cewkowy.I jakby to było mało to SCC trzeciej powie...
16/04/2026

Szałwia to prawdziwy wojownik.
Rak brodawkowaty przewodowy.
Rak prosty cewkowy.
I jakby to było mało to SCC trzeciej powieki.
A w paszczy rozwijało się kolejne g***o.
Tyle że kotka czuła się super. Po każdym zabiegu błyskawicznie dochodziła do siebie. Jedna listwa mleczna była usunięta zanim do nas trafiła i żeby usunąć kolejną musiałam nauczyć się masażu blizny. Pomogła mi Gosia Lubkiewicz i masowałam i masowałam aż można było usunąć drugą listwę. To już było u nas w Markach pod okiem dr Didera Bambary w Art vet Marki; asystowałam przy zabiegu, fragment 3 powieki został też wtedy pobrany i wysłany na histpat. Potem połamane resztki zębów i dziwnego twora usunęła jej w i trzeba było szybko usuwać całą 3 powiekę bo przyszedł wynik że to kolejny rak. Doktor Garncarz podjął się wyzwania i usunął wszystko. Zdążyliśmy zanim trzeba by wywalać oko. Zanim rokowania stałyby się dużo gorsze.
Doktor Jaśkiewicz powiedziała że jak się stwór czuję dobrze to powalczymy o komfort i jak dobrze pójdzie to dożyje do końca 2025. Pamiętam to jak dziś bo coś w tym kocie było takiego, że powiedziałam że urwiemy więcej czasu. Znam statystyki ale i mam i miałam przez lata wielu onko pacjentów i wiem, że jeśli pacjent (szczególnie jeśli jest to kot) uprze się żeby żyć to medycyna jest bezradna. Mieliśmy zaczynać chemię. Tylko żyły Szałwia to ma jak jakaś duża świnka morska a nie kot i nie było szansy aby jej ją podawać dożylnie. Pojechałyśmy więc do żeby założyć port naczyniowy ale jej żyły są tak małe i dziwne, że nawet tego nie dało się zrobić. Została nam chemia doustna, która dziś kończymy!!! Suplementacja, dieta i tu najlepiej jej służy cats plate, bo po wielu pokarmach wymiotuje a przy chemii surowe to niezbyt. Jadła ogromne ilości, że na którymś USG u doktora Marcinskiego miała aż rozepchany żołądek. Ale organizm walczący z rakiem potrzebuje dużo kalorii. Na weekend majowy 2025 Szałwia przeniosła się do mnie. Na balkonie rośliny, mech, żeby miała kontakt z przyrodą. Tona zabawy z nami i z moimi kotami. Każdy dzień jak zwycięstwo. Czysto. Żyjemy!

Ten kot to prawdziwy fajter! Jego zaparcia, a raczej totalna niemożność załatwienia się, brak przyrostów potwornie nas m...
20/03/2026

Ten kot to prawdziwy fajter! Jego zaparcia, a raczej totalna niemożność załatwienia się, brak przyrostów potwornie nas martwiły. Wiele razy myślałyśmy że tym razem to już nie da rady a tymczasem on właśnie kończy rok ❤️

Wiecie, kto dzisiaj ma swoje pierwsze urodziny? 🎉🎉🎉

Nasz Gucio! ❤️🩶❤️

Gutek trafił do nas - jak pamiętacie - w bardzo złym stanie, a rokowania były złe. Na szczęście wyszedł na prostą dzięki wielu lekarzom, którzy o niego walczyli, dzięki wsparciu Agnieszki z Surowe Kotki i Psy, a także dzięki Waszemu wsparciu finansowemu i rzeczowemu ❤️

Przez ten rok, a raczej dziewięć miesięcy pobytu u nas, Gucio otrzymał od Was tak wiele, że dziś z chęcią przyjmie tylko życzenia zdrowia, bo o nie wciąż walczymy 🥰

Cynamon zwany Cinimini już po kastracji! Bardzo się stresowaliśmy wszyscy ze względu na jego problemy zdrowotne ale wszy...
18/03/2026

Cynamon zwany Cinimini już po kastracji! Bardzo się stresowaliśmy wszyscy ze względu na jego problemy zdrowotne ale wszystko poszło dobrze i dochodzi do siebie już w siedzibie ❤️

Surowe Kotki i Psy mają teraz i kotki i psa na pokładzie ❤️Oto Gryf, 10 tygodni chodzącej miłości :)
17/03/2026

Surowe Kotki i Psy mają teraz i kotki i psa na pokładzie ❤️
Oto Gryf, 10 tygodni chodzącej miłości :)

Świata nie zbawię, ale jeśli dzięki tej karuzeli chociaż kilka psów i kotów nie będzie latami chodzić zarobaczonych, to ...
06/03/2026

Świata nie zbawię, ale jeśli dzięki tej karuzeli chociaż kilka psów i kotów nie będzie latami chodzić zarobaczonych, to już jest robota zrobiona.
W internecie krąży ostatnio pan, który przedstawia się jako dietetyk i opowiada, że „chemia na robaki” zabija mikrobiom i szkodzi bardziej niż same pasożyty. Nie wiem, kim dokładnie jest, znam tylko to, co wrzuca do sieci, ale jedno jest pewne: w imieniu dietetyków mówić nie będzie. To nie jest dyskusja „lekarze weterynarii kontra dietetycy” – to jest jego prywatny konflikt z lekarzami, którzy bardzo merytorycznie poprawili jego błędy.
My, dietetycy zwierzęcy, się od tego stanowczo odcinamy. Każdy mój pacjent ma tłumaczone, dlaczego odrobaczanie jest ważne, jakie są opcje (profilaktyka vs. badania kału) i że wybór preparatu oraz planu zawsze omawia się z własnym lekarzem weterynarii, nie z internetem. I jest mi szczerze źle, gdy po raz kolejny trafia do mnie pies czy kot, który nie był odrobaczany od 8–10 lat, z jelitami rozwalonymi tak, że naprawa trwa miesiące. Pasożyty są dla organizmu i mikrobiomu gorsze niż lek, który je zabija – i to pokazują badania, nie reklamy.
W tej karuzeli rozkładam na czynniki pierwsze, jak działają preparaty na robale na mikrobiom, co naprawdę robią robale z mikrobiomem i zdrowiem zwierzaka, zamiast straszyć hasłami o „chemii”. A na relację wrzucam bibliografię z DOI/PMID – jak ktoś będzie chciał zajrzeć w pełne publikacje, wystarczy, że do mnie napisze.

Pani Renata napisała do nas 1 marca z informacją, że w jej domu koty zachorowały na układową postać kalciwirozy. Choroba...
06/03/2026

Pani Renata napisała do nas 1 marca z informacją, że w jej domu koty zachorowały na układową postać kalciwirozy. Choroba została rozpoznana pod koniec lutego w lecznicach weterynaryjnych przez lekarzy weterynarii.

Niestety większość kotów, które zachorowały, nie przeżyła — 7 z 9 kotów zmarło. Objawy miały typowy przebieg dla tej postaci choroby: początkowo pojawiała się wysoka gorączka, następnie obrzęki łap i głowy, brak apetytu. U części kotów wystąpił także obrzęk gardła, u niektórych nadżerki w jamie ustnej.

Frisek, o którego życie wciąż trwa walka, jest ciężkim stanie. Stwierdzono u niego zapalenie pęcherzyka żółciowego i wątroby, powiększenie trzustki oraz zapalenie otrzewnej. Dobra wiadomość sprzed chwili jest taka, że jego stan jest na tyle stabilny, że będzie mógl wyjść do domu i tylko przychodzić do lecznicy.

Miałyśmy możliwość zapoznania się z dokumentacją medyczną z lecznic, wynikami badań laboratoryjnych oraz wynikami testów PCR.

Pozostajemy z Panią Renatą w kontakcie. Przekazałam jej wszystkie informacje, które mogły pomóc w tej sytuacji — dotyczące dokarmiania, monitorowania stanu kotów oraz objawów wymagających szczególnej uwagi. Pomoc ta jest udzielana całkowicie bezpłatnie.

Udostępniana przez nas zbiórka należy do Pani Renaty — nikt z nas nie otrzymuje z niej żadnych środków. Piszę o tym wprost, ponieważ wiemy, że czasem pojawiają się zarzuty, jakoby ktoś próbował zarabiać na czyimś nieszczęściu lub wymyślonej chorobie. Ani choroba nie jest wymyślona ani nikt nie zarabia.

To dla nas bardzo trudna sytuacja. Ogrom bólu, jaki spadł na tę kocio-ludzką rodzinę, jest poruszający. Miałyśmy nadzieję, że nikt już nie będzie tak cierpiał. Choroba pojawiła się nagle i ma niezwykle gwałtowny przebieg, a leczenie pochłonęło już wszystkie dostępne środki. Dlatego zdecydowałyśmy się udostępnić ich zbiórkę i pomóc w nagłośnieniu tej dramatycznej sytuacji.

Link do zbiórki w komentarzu.

Pani Renata napisała do nas 1 marca z informacją, że w jej domu koty zachorowały na układową postać kalciwirozy. Choroba...
06/03/2026

Pani Renata napisała do nas 1 marca z informacją, że w jej domu koty zachorowały na układową postać kalciwirozy. Choroba została rozpoznana pod koniec lutego w lecznicach weterynaryjnych przez lekarzy weterynarii.

Niestety większość kotów, które zachorowały, nie przeżyła — 7 z 9 kotów zmarło. Objawy miały typowy przebieg dla tej postaci choroby: początkowo pojawiała się wysoka gorączka, następnie obrzęki łap i głowy, brak apetytu. U części kotów wystąpił także obrzęk gardła, u niektórych nadżerki w jamie ustnej.

Frisek, o którego życie wciąż trwa walka, jest ciężkim stanie. Stwierdzono u niego zapalenie pęcherzyka żółciowego i wątroby, powiększenie trzustki oraz zapalenie otrzewnej. Dobra wiadomość sprzed chwili jest taka, że jego stan jest na tyle stabilny, że będzie mógl wyjść do domu i tylko przychodzić do lecznicy.

Miałyśmy możliwość zapoznania się z dokumentacją medyczną z lecznic, wynikami badań laboratoryjnych oraz wynikami testów PCR.

Pozostajemy z Panią Renatą w kontakcie. Przekazałam jej wszystkie informacje, które mogły pomóc w tej sytuacji — dotyczące dokarmiania, monitorowania stanu kotów oraz objawów wymagających szczególnej uwagi. Pomoc ta jest udzielana całkowicie bezpłatnie.

Udostępniana przez nas zbiórka należy do Pani Renaty — nikt z nas nie otrzymuje z niej żadnych środków. Piszę o tym wprost, ponieważ wiemy, że czasem pojawiają się zarzuty, jakoby ktoś próbował zarabiać na czyimś nieszczęściu lub wymyślonej chorobie. Ani choroba nie jest wymyślona ani nikt nie zarabia.

To dla nas bardzo trudna sytuacja. Ogrom bólu, jaki spadł na tę kocio-ludzką rodzinę, jest poruszający. Miałyśmy nadzieję, że nikt już nie będzie tak cierpiał. Choroba pojawiła się nagle i ma niezwykle gwałtowny przebieg, a leczenie pochłonęło już wszystkie dostępne środki. Dlatego zdecydowałyśmy się udostępnić ich zbiórkę i pomóc w nagłośnieniu tej dramatycznej sytuacji.

Potrzebna pilna pomoc! Wirus FS-FCV wkroczył do naszego domu nieproszony. Jest groźny i działa szybko, zabierając to co kochasz. Siedem kotów zabrał nam w bardzo szybkim tempie, kilku dni. Serce nam pęka. Strata boli tak bardzo. Z każdym umierała cząstka nas. Ale nie chcemy i nie możemy s...

23/02/2026

Światowy Dzień Walki z Depresją. To chyba choroba zawodowa wszystkich, którzy pracują ze zwierzętami.
Zaniedbane zwierzeta, nieleczone zwierzęta, porzucane zwierzeta i zwierzęta niezrozumiane przez właściciela.
I jeszcze te, które jak Cynamon zostają przyniesione do uśpienia, gdy ich chorobę można leczyć. Jemu się udało a ile takich umiera?

I ta nowa skandynawska moda, która przetacza się przez social media, że dla zwierzęcia lepiej jest żeby zostało uśpione niż żeby „cierpiało” podczas leczenia. Nie mogę wchodzić ani na insta ani na fb, bo mam już pełno screenów gdy ktoś pyta o doświadczenia z chorobą x a nie daj Boże z chorobą nowotworowa i internetowe znawczynie wypisują by zwierzę uśpić. Już, natychmiast bo na pewno cierpi. Ktoś pisze, że są pod opieką lekarza, który ocenia komfort zwierzęcia na dobry i nie ma wskazań do eutanazji. Myślicie, że to pomaga?

NIE!

Jeszcze większe ciśniecie, że kot czy pies to nie jest „futrzane dziecko” tylko zwierzę i należy je dla jego dobra uśpić. W Polsce to jest problem z tym, że zwierzęta nie dostają pomocy, dostają ją za późno a nie z tym, że są masowo uporczywie leczone. Edukacja na co zwracać uwagę, jakie są opcje i że np. o opcjach zwierzęcia onko to mówi onkolog. Bo potem kończy się to tak, że zwierzę które mogło komfortowo żyć zostaje uśpione albo za późno trafia do specjalisty i nie ma już dla niego dobrych opcji.
Opiekunowie przewlekle chorych zwierząt, które żyją komfortowo i są leczone są oceniani, jako znęcający się. Mam pacjentów ze Skandynawii, mam mnóstwo historii jak ta, że kilkuletniego kota trzeba uśpić, bo ma początek przewlekłej choroby nerek (czuje sie ok) i będzie wymagał częstszych badań. A to stres!

Szałwia z filmiku poniżej w remisji 3 chorób nowotworowych rozumiem, że też do eutanazji bo dostaje 1 tabletkę dziennie?
Żyje normalnie. Jak normalny kot. Nic jej nie boli. Zmiany zostały usunięte operacyjnie. Są skale oceny bólu, komfortu życia i z tego trzeba korzystać a nie upraszczać, że leczenie = uporczywa terapia. O eutanazji trzeba rozmawiać od początku choroby zwierzęcia, bo gdy życie straci komfort i nie można go przywrócić ani utrzymać to trzeba dać odejść.

W lutym rok temu Szałwia przybyła do nas ❤️ i dalej żyje i dalej kwitnie, bawi się, bryka i szaleje. 3 nowotwory śpią i ...
18/02/2026

W lutym rok temu Szałwia przybyła do nas ❤️ i dalej żyje i dalej kwitnie, bawi się, bryka i szaleje. 3 nowotwory śpią i niech śpią jak najdłużej.

Pamiętacie Szałwię, czyli koci szkielecik z końcówki roku 2024? Kociczka była bardzo wyniszczona, zdiagnozowano u niej kilka nowotworów, problemy z płucami, z guzkami na listwach mlecznych… Dzięki super opiece wielu fantastycznych lekarzy i Agnieszki z Surowe Kotki i Psy kicia ma się dziś fantastycznie i co tu dużo mówić, wygrała los na loterii 🥰🥰🥰

Dziękujemy, Aga ❤️❤️❤️

Często słyszę, że kroplówki „płuczą kota z toksyn”. To skrót myślowy, który robi więcej szkody niż pożytku. Kroplówki ni...
08/01/2026

Często słyszę, że kroplówki „płuczą kota z toksyn”. To skrót myślowy, który robi więcej szkody niż pożytku. Kroplówki nie działają jak filtr ani pralka do organizmu. One nie wyciągają toksyn z tkanek i nie cofają PChN.

Ich rola jest inna i bardzo konkretna. Kroplówki poprawiają warunki pracy nerek. Gdy kot jest odwodniony albo ma zbyt małą objętość krwi krążącej, nerki są gorzej ukrwione i filtrują krew mniej efektywnie. Podanie płynów zwiększa objętość krwi, poprawia przepływ przez nerki i podnosi filtrację. Dzięki temu produkty przemiany materii, takie jak mocznik i kreatynina, są szybciej przenoszone z krwi do moczu i wydalane.

Dlatego po kroplówkach wyniki badań często się poprawiają i zwierzak czuje się lepiej. Ale to działa tylko wtedy jak nerki jeszcze mogą pracować.

Kroplówki to nie jest odtruwanie organizmu i nie jest to cofanie choroby. Kroplówki nie naprawiają uszkodzonych nefronów, nie regenerują PChNowych nerek i nie usuwają substancji, które zdążyły się już nagromadzić w tkankach. One jedynie ułatwiają nerkom wykonanie pracy, do której nadal są zdolne.

Dlatego w chorobach nerek kroplówki są leczeniem objawowym i wspierającym. Poprawiają samopoczucie, zmniejszają objawy mocznicy i stabilizują parametry biochemiczne, ale nie zastępują diety, kontroli fosforu ani leczenia przyczynowego. Można jednocześnie widzieć lepsze wyniki na kroplówkach i wiedzieć, że nie doszło do odtrucia organizmu. To nie jest sprzeczność – to dwa różne zjawiska, które często są mylone.

I jeszcze jedno ważne zdanie na koniec. Kroplówki są lekiem. A każdy lek, jeśli jest podawany bez potrzeby albo w złej dawce, może zaszkodzić. Nieprawidłowy typ płynu też może zaszkodzić. To nie jest wszystko jedno co kot dostanie!

Jeśli kot nie jest odwodniony, organizm musi ten nadmiar szybko wydalić, co obciąża nerki i zaburza równowagę elektrolitową. U części kotów może to prowadzić do osłabienia, duszności, a nawet obrzęku płuc. Dlatego kroplówki powinny być zawsze decyzją medyczną, a nie rutyną.

Odtruwanie to dializa – tam maszyna faktycznie przejmuje pracę nerek. Kroplówki robią coś innego: poprawiają warunki, w których nerki jeszcze mogą pracować.

Udostępnij i szerz wiedzę!

Adres

Fabryczna 9
Marki
05-270

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Surowe Kotki i Psy umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria