19/01/2026
Buuum! Zatrzymuję się...czuje, że chcę dać Wam świadectwo...
Pomiędzy prowadzeniem swojej działalności, pracy fizycznej
,godzinami klikania w klawiaturę, pełna pokory i zajawki, często mimo braku pożądanego efektu ...nie poddaje się. W studio dbamy nie tylko o kondycję fizyczną ale głównie psychiczną człowieka i jego stan nerwowy emocjonalny a także duchowy....ja przygotowuję swoje ...
Dom budzi się w ciemności i ciszy...przygotowana do zajęć , spakowana, z pomocą męża syn wyprawiony do szkoły, śniadania, rytuały etc...ostatnia bajeczka i wychodzimy do przedszkola (planowo wcześniej ). W rozmowie , z empatią ale i oczekiwaniami bo zaraz umówione badanie krwi (trzeba wykonać w tym dniu cyklu). Wszystko szło dobrze i nagle bach! Lila leży na podłodze z krzykiem ...nie idzie. Rozmawiamy, choć czuję ukłucie żalu że nie będę mogła z o siebie zadbać mimo iż zadbałam o dzieci. Mąż w pracy , po badaniu kolejno dwa zajęcia po obiedzie trzy...czuję że nie tędy droga ale zaczyna się we mnie kotłować. Mimo tłumaczenia o ważności badania i ograniczeniach w możliwości jego wykonania, młoda...dalej nie idzie. Głośno nie idzie. A i w moich oczach daje mi do zrozumienia że " ma gdzieś moje zdrowie" ,dokładamy syna któremu w tym momencie przypomina się że jednak mu buty na wf spadają. Zaczynam ubierać ją na siłę bo postanawiam jak na ten pędzący moment odczuwam że w ten sposób dojedziemy do przedszkola na czas a ja oddam krew. Mówię o tym że bardzo nie chcę tak robić, to nie jest MOJE i ... przestaję. Wychodzę odśnieżyć auto...wracam, czuję bunt...ale ODPUSZCZAM...zrobiłam wszystko na mocy moich zasobów...TRUDNO spóźnimy się do przedszkola, trudno nie zrobię w tym miesiącu badania...Trudno, ODPUSZCZAM.
Rozbieram się , siadam obok...pytam czy chce się przytulić... bez moich oczekiwań...po prostu chwilę z nią pobyć...zgaduję czy jest jej źle po weekendzie z rodzinką iść do przedszkola, że w domu jest ciepło i miło a ona została by w łóżeczku z Mamusią...słucham...rozmawiamy czy jak odbiorę ją zaraz po obiadku będzie jej lepiej...czy może jednak mimo że jej sie nie chce to chce iść do przedszkola...okej . idźmy...
Kolejne wydarzenia w tym dniu ( a podobno BLUE MONDAY) były wypełnione radością , dobrą energią i spokojem...
Jestem wdzięczna i szczęśliwa za to zatrzymanie się w swojej głowie... jeśli Ja człowiek błyskawica tego się uczę to z pewnością potrafić będzie tak każdy kto poświęcił swój czas na przeczytanie mojego posta pisanego na pięc razy :-D
Dużo dobra przesyłam , pięknego dnia Kochani :-*
Minęło pięć lat , dzieci podrosły problemy są inne ale zatrzymanie się będzie zawsze najważniejsze dla szukania lekkości życia 💜.
Polecam z doświadczenia - sprawdzone, działa. Bo