25/07/2025
Wczoraj pewna młoda dziewczyna zwróciła się do mnie o pomoc.
Podczas opowiadania o tym, co ją spotkało, co jakiś czas powtarzała, że nie wie czy w ogóle powinna tu być, bo być może jej cierpienie nie jest wcale aż tak wielkie, aby o nim rozmawiać, a "przecież inni ludzie mają jeszcze gorzej w życiu".
To prawda... z pewnością zawsze znajdzie się ktoś, kogo spotkało jeszcze większe cierpienie, niż to z którym my akurat się borykamy. Dobrze jest od czasu do czasu sobie to uświadomić i nie porównywać się tylko z tymi, którzy mają lepiej niż my sami.
Warto spojrzeć obiektywnie na świat, w którym zawsze będą osoby, którym powodzi się lepiej, ale i takie, którym los nie szczędził swoich ciosów.
Ta prawda nie powoduje jednak, że nasze cierpienie i rany znikają i nagle przestają boleć. Każdy z nas posiada wartość bezwarunkową i każdy z nas zasługuje na to, aby z czułością i troską opatrzyć swoje własne rany, aby mogły się zagoić, zamiast jątrzyć ropę pod zbyt szybko i niedbale naklejonym i niesterylnym plastrem znieczulenia.
Celem tych działań jest gojenie się, a nie ciągłe odrywanie plastra w gorączkowych próbach sprawdzenia czy proces już się zaczął. To oczywiste, że w taki sposób nigdy nie dojdzie do ich zabliźnienia - „a blizny to bardzo wytrzymała tkanka, o wiele bardziej niż cienka i delikatna skóra”, jak trafnie powtarzała Elisabeth Lukas.
Wszystkim tym, którzy zmagają się z wątpliwościami czy ich cierpienie jest „wystarczająco poważne” aby zwrócić się do kogokolwiek o pomoc, z serca chciałabym powiedzieć - TAK, jak najbardziej!
Jesteś tego warta / jesteś tego warty! Jesteś wart, aby Twoje rany mogły się zagoić! Jesteś wart prowadzenia sensownego i szczęśliwego życia!