Pracownia Rozwoju i Psychoedukacji AFFIRMO

Pracownia Rozwoju i Psychoedukacji AFFIRMO Zajmujemy się pomocą psychologiczną i pedagogiczną, logopedią i integracją sensoryczną.

23/12/2025

„Dzieci mają teraz wszystko”
To „wszystko” występuje z reguły w znaczeniu: zabawki, gadżety, elektronikę.
Przedmioty.
Zaspokojone pragnienia i zachcianki.

W tym „wszystkim” brakuje często miejsca na coś, co potocznie nazywamy „nic” / „a to takie nic”.

Obecność,
uwaga,
relacje,
zabawa,
przytulenie,
buziak w policzek,
spokojny czas,
przestrzeń, w której nic nie trzeba.
Potrzeby.

Święta to często czas „spełniania”.
Kupowania, planowania.
„Żeby niczego nie brakowało”,
„Żeby wszyscy byli zadowoleni”,
„Żeby było czysto”,
„Żeby było perfekt”.

Łatwo w tym wszystkim zgubić to, co najważniejsze.
Łatwo tak się przeciążyć, że gdy już przychodzi ten „magiczny czas” opadamy z sił (jak nasze choinki;).

W świecie pełnym „wszystkiego”,
warto zrobić miejsce na „nic”.

W tym „nic” jest tak naprawdę WSZYSTKO ♡

______
Jak zawsze czekam na wasze refleksje pod postem - to wspiera.

22/12/2025

Jak przetrwać święta z rodziną i nie zwariować — przedświąteczny poradnik o umowach, konsekwencji i zdrowym rozsądku.

W rozmowach o podejściu relacyjno-rozwojowym pojęcie konsekwencji często budzi opór. Kojarzy się z czymś sztywnym, behawioralnym — z myśleniem: „bo tak się umówiliśmy i koniec”.

Tymczasem w relacyjnej perspektywie konsekwencja nie jest narzędziem wychowawczym. Jest postawą.
Nie „pracujemy na konsekwencjach”, bo stawiamy na elastyczność, uważność i reagowanie na potrzeby drugiego człowieka w danym momencie. A jednak… bywają sytuacje, w których pozostanie przy raz obranej decyzji jest najbardziej opiekuńczym działaniem, jakie możemy zaoferować dziecku.

Święta są właśnie taką sytuacją.
Bo święta to nie jest „jak zawsze, tylko ładniej”.
To zmiana rytmu, zapachów, dźwięków, ludzi, zasad gry.
Dla dziecka w spektrum — często zestaw naprawdę wysokiego stopnia trudności.
A najcenniejszym darem jest konsekwentne jego chronienie.
Wyobraźmy sobie:
kilka godzin przy wigilijnym stole, potrawy o zapachu i konsystencji „niespodzianka”, odświętnie ubranych, mocno wypachnionych krewnych, choinkę w środku salonu (dlaczego drzewo jest w domu?!), głośne śpiewanie kolęd, których na co dzień się nie słyszy.

Zanim dla dziecka stanie się to „magia świąt” i czymś przyjemnym, musi zostać poznane i oswojone — bo na start jest jak sensoryczny tor przeszkód.

Dlatego zamiast liczyć na cud — zaprojektujmy historię na przyszłość.

1. Opowiedz dziecku święta, zanim one się wydarzą.
Im więcej szczegółów, tym lepiej.
Gdzie będzie stół — w salonie czy w jadalni?
Jaki obrus — biały czy czerwony?
Jakie potrawy, z czego są zrobione i co może być zamiennikiem?
Nie chodzi o „przyzwyczajanie”.
Chodzi o poczucie przewidywalności.

2. Umówcie się na „momenty obowiązkowe” i „momenty wolne”.
Nie w sensie sztywnych ram czasowych, tylko jasnej informacji:
kiedy tradycja zobowiązuje do bycia razem (modlitwa, dzielenie się opłatkiem, prezenty),
a kiedy można odejść, odpocząć, pobyć samemu.
I — bardzo ważne — gdzie jest to miejsce odpoczynku.
Bezpieczne. Sprawdzone. Dostępne.

3. Strój komfortowy i strój ratunkowy.
Oba wybrane przez dziecko.
Bo najbardziej odświętna koszula potrafi zabić atmosferę szybciej niż brak barszczu.
A rajstopy z drapiącą metką po trzech godzinach mogą skutecznie odciąć dopływ sił życiowych do małych (i dużych) nóg.

4. Bądźmy rzecznikami naszych dzieci — ale nie ich tłumaczami.
Zastanówmy się:
co rodzina powinna wiedzieć,
jakie tematy są dla dziecka w strefie dyskomfortu.
Ustalmy to z wyprzedzeniem i jasno.
A jeśli daleki krewny poczuje nieodpartą potrzebę zasypania dziecka „złotymi radami” — postawmy granicę.
To my będziemy później regulować emocje dziecka. Nie on.

5. Nie oczekujmy „świątecznych reakcji”.
Brak wybuchu radości przy prezentach nie oznacza braku radości.
Brak elokwencji przy składaniu życzeń nie oznacza braku uczuć.
Święta są logistycznym, emocjonalnym i sensorycznym wyzwaniem.
Bądźmy blisko.
Składajmy życzenia w parach.
Otwierajmy prezenty w asyście.
Bądźmy cieniem, lektorem i bezpiecznym punktem odniesienia.

6. Normalizujmy przerwy — dla wszystkich.
Zróbmy „team tych, co zostają przy stole” i „team tych, co słuchają kolęd w słuchawkach”.
Zwracajmy uwagę na wszystkich przy stole — nie tylko na dziecko.
Bo potrzeba przerwy nie jest cechą neuroróżnorodności.
Jest cechą bycia człowiekiem.

7. Słuchajmy, nawet jeśli komunikat nam się nie podoba.
Jeśli dziecko mówi, że kolędy są głupie albo że wujek Jurek jest głupi —
zanim zaczniemy przywoływać je do porządku, zapytajmy siebie:
jaką potrzebę ono teraz komunikuje?
Dzieci bardzo rzadko chcą prowokować.
Częściej nie mają jeszcze narzędzi, by powiedzieć: „to dla mnie za dużo”.

8. Entuzjaści i cisi uczestnicy — obie formy są OK.
Święta dzielą ludzi na tych, którzy je kochają, i tych, którzy je przetrzymują.
Jedno i drugie jest w porządku.
Nasze dziecko dopiero uczy się, jak w tym świecie funkcjonować.

9. I temat stary jak świat: całowanie na siłę
Wyobraźcie sobie, że znowu macie cztery lata i musicie pocałować ciocię, którą widzicie pierwszy raz w życiu, a która wygląda jak skrzyżowanie Baby Jagi z kierowcą autobusu.
Ten brodaty policzek pamięta się długo.
Nie zmuszajmy dzieci do naruszania ich cielesnych granic w imię tradycji, której sami często nie rozumiemy.
Szacunek można okazać na wiele sposobów.
Modelujmy go — okazując szacunek wobec potrzeb i oporu naszych dzieci.

To oczywiście lista niepełna.

Święta są wielowątkowe, a życie — sprytne w zaskakiwaniu.

Jestem bardzo ciekawa:
co jeszcze dorzucilibyście do tej przedświątecznej listy przygotowań do (względnie) spokojnych świąt?

Asia Klaga Fundacja Autika
Mama Stashka PodzielsiezeStashkiem

12/12/2025

❤️❤️❤️❤️

Ruch i mowa - nieodłączni towarzysze.
09/12/2025

Ruch i mowa - nieodłączni towarzysze.

źródło: www.logatio.pl

😂
02/12/2025

😂

30/11/2025

❤️❤️❤️❤️❤️❤️

25/11/2025

JAK NAPRAWDĘ ZACZYNA SIĘ ZDROWIE PSYCHICZNE NIEMOWLĘCIA

Niemowlę żyje w emocjach opiekunów. Nie tylko je widzi. Nie tylko je czuje. Ono je wchłania całym układem nerwowym.

Dostraja się do dorosłego jak odbiornik do nadajnika, bo dopiero uczy się własnej regulacji.

W pierwszych miesiącach życia to Ty jako rodzic jesteś jego zewnętrznym układem nerwowym.

I dlatego trzeba powiedzieć to głośno: zdrowie psychiczne dziecka zaczyna się dużo wcześniej, niż większość ludzi chce to przyjąć. Nie po porodzie. Nie dopiero w ramionach. Nie dopiero w domu. Tylko już w życiu prenatalnym.

To właśnie tam — w spokoju, stresie lub lęku matki — pierwszy raz uruchamia się układ nerwowy płodu.

Powstaje wtedy pierwsza mapa świata: „jestem bezpieczny” albo „muszę się bronić”.

Ciąża przeżywana we wsparciu i ciąża przeżywana w samotności lub pod przymusem to dwa zupełnie różne światy neurobiologiczne.

Dwie trajektorie rozwoju.
Dwa różne starty w życie.

I nie — to nie jest „wina” kobiety. To jest biologia stresu, brak bezpieczeństwa, presja, nadużycia, przemoc, samotność. Fakt medyczny, a nie osąd moralny.

Przewlekły, niezaopiekowany stres matki zmienia „ustawienie” osi HPA dziecka: profilu kortyzolu, reaktywności na bodźce, podatności na lęk, a w konsekwencji — sposobu regulacji emocji w kolejnych latach. To nie metafora. To neurobiologia, którą widzimy w badaniach.

Po porodzie zaczyna się najważniejsza lekcja regulacji, jaką człowiek kiedykolwiek przejdzie.

Pierwsze trzy lata życia determinują styl przywiązania, odporność emocjonalną i sposób reagowania na świat.

Zaniedbanie tego okresu to jeden z najpoważniejszych błędów, jakie społeczeństwo może popełnić.

Niemowlę komunikuje się w pradawnym języku emocji: rytmem oddechu, napięciem mięśni, tonem głosu, spojrzeniem.

Wyczuwa napięcie między dorosłymi z dokładnością, która wielu dorosłych zawstydza.

Żeby wejść w ten dialog, matka musi na chwilę przejść z trybu zadaniowego w tryb czucia. To nie jest infantylizacja. To neurobiologiczny wymóg. Uważność to kompetencja, nie słabość.

Uważność obniża kortyzol, synchronizuje układ nerwowy matki i dziecka, pozwala zauważyć głód zanim pojawi się płacz. A płacz — to często ostatni sygnał, wołanie o pomoc.

Karmienie po płaczu to często błędne koło: łapczywe ssanie → połykanie powietrza → rozdęcie jelit → ból → płacz → eskalacja. To jedna z najczęstszych przyczyn kolek. Nie kapusta. Nie fasola. Nie czosnek.

Gazy matki nie przechodzą do mleka — mleko powstaje z krwi, nie z jelit.

I teraz coś, co dawne położne nazywały „zdenerwowanym mlekiem”. Dziś wiemy, że miały intuicyjnie rację. Przewlekły stres matki zmienia skład mleka.

Kortyzol przenika, jest biologicznie aktywny i moduluje rytm snu, czuwania i zachowanie dziecka. Zmienia się też smak, profil tłuszczów, aromat — subtelnie, ale znacząco.

Dlatego to nie mleko bywa problemem — tylko atmosfera, w której powstaje.

Najpotężniejszym narzędziem wczesnego rodzicielstwa nie są zabawki, nie poradniki i nie rutyny.

Najpotężniejszym narzędziem jest dotyk.

Kontakt skóra do skóry to interwencja medyczna. Stabilizuje tętno, oddech i temperaturę, obniża kortyzol, reguluje układ autonomiczny, ułatwia laktację i zmniejsza ryzyko hipoglikemii.

U wcześniaków, w badaniach nad Kangaroo Mother Care, długie kangurowanie 12-16h/d obniża śmiertelność o 25–40%.

Bliskość ratuje życie — dosłownie.

Dotyk jest zewnętrznym układem nerwowym niemowlęcia. Bez dotyku nie potrafi obniżyć stresu. Z dotykiem — potrafi prawie wszystko.

Dlatego mit „nie noś, bo się przyzwyczai” powinien zniknąć raz na zawsze. Niemowlę nie ma mechanizmów manipulacji.

Ma niedojrzały układ nerwowy, który potrzebuje dorosłego, żeby się regulować. Metody zostawiania dziecka „do wypłakania” uczą je tylko jednego: że wołanie o pomoc nie ma sensu.

Zasypianie z wyczerpania nie jest samoregulacją.

A teraz najtrudniejsza prawda — ta, którą wiele społeczeństw omija wzrokiem: ciąża niechciana nigdy nie jest emocjonalnie obojętna.

Dzieci z ciąż niechcianych mają w badaniach większą reaktywność osi stresu, trudniejszą regulację snu, wyższą impulsywność i większą podatność na lęk i problemy emocjonalne.

Bo więź nie powstaje w przymusie. Więź powstaje w bezpieczeństwie i autonomii. Przymus więź niszczy.

To nie jest ocena kobiet.
To jest diagnoza systemu.

Jeśli chcemy mniej dzieci z zaburzeniami regulacji, mniej FAS/FASD, mniej przemocy, mniej problemów z więzią — musimy zacząć od prostego fundamentu: chronić kobiety przed przymusem, przemocą, samotnością i brakiem wsparcia.

Bo zdrowie psychiczne dziecka zaczyna się tam, gdzie kończy się przymus wobec jego matki.

Dobrostan to emocjonalna atmosfera, w której dorośli są ciepli, uważni i przewidywalni.

To dom, który nie przerzuca napięć na kobietę po porodzie.

To rodzina, która potrafi pomóc — a nie oceniać.

To kultura, która nie zostawia kobiet samych.

Bo zdrowie psychiczne najmniejszego człowieka zaczyna się od jednego doświadczenia: świat, który mnie wita, jest spokojny, dostępny, życzliwy i bezpieczny — w ciele, w dotyku i w obecności drugiego człowieka.

Dr Maciej Jędrzejko Tata Ginekolog

Adres

Ulica Józefa Piłsudskiego 6/12
Namysłów Gmina
46-100

Telefon

+48600875438

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Pracownia Rozwoju i Psychoedukacji AFFIRMO umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria