Gabinety Psychologiczne Krakowska 3

Gabinety Psychologiczne Krakowska 3 propagowanie rzetelnej wiedzy psychologicznej, ochrona zdrowia psychicznego, ciekawostki psychologic

17/02/2024
31/08/2022

– Nie chcę wstawać...
– Chciałbyś jeszcze poleżeć, co?
– Tak, tu jest tak ciepło.
– No pewnie, pod kołderką jest cieplutko i miło. To co zrobimy, żeby było ci milusio i żebyśmy zdążyli do przedszkola/szkoły i pracy?
– Jeszcze parę minut.
– Dobra, to jeszcze pięć minut, a jak cię zawołam, to co wtedy zrobisz? – Wstanę?
– Tak, wstaniesz i przyjdziesz do kuchni.

Mama kończy zadowolona, że obudziła dziecko dziesięć minut przed czasem, czyli udało jej się zatroszczyć zarówno o swoją potrzebę spokojnego poranka, jak i zadbać o komfort malucha. Może nawet czasem położyć się ze swoim dzieckiem, poprzytulać je, a dopiero potem mogą wstać razem.

Jest to zupełnie inna sytuacja niż to, co większość dzieci doświadcza w domach: „Wstawaj!”, „Jeszcze nie wstałeś?”, „Czy ty naprawdę uważasz, że ja mam ochotę codziennie rano przez to przechodzić?”.

🩳👚Następnie podchodzimy do szafy:

– Nie chcę tego włożyć. Chcę moje ulubione spodnie.
– Okej, słyszę, że chcesz swoje ulubione spodnie. Wiem, że je lubisz. Są w praniu, bo są na nich zupa i farbki, i dziś ich nie włożysz.
– Ale ja je chcę!
– Słyszę, że je chcesz. Co możemy zrobić, jeśli ty je chcesz, a są brudne?
– To mi wypierz.
– Ach, czyli masz pomysł, żebym je wyprała. Nie zdążę tego zrobić i nie zdążą wyschnąć. Jakie masz inne pomysły?
– Nie mam.
– Okej, chcesz usłyszeć moje pomysły?
– Mhmm.
– Wrzucę je teraz do prania i jak wrócimy, będą czyste, a teraz wybierzesz swoje drugie ulubione spodnie.
– Ja lubię tamte.
– Wiem, kochanie, mówiłeś, że w nich masz najlepsze przygody.
Teraz ich nie założysz. Co zrobisz?

Jeśli towarzyszycie dzieciom, którym wszystko jedno, w co się ubiorą, mam nadzieję, że to doceniacie. Bywa, że dzieciom rano nie podoba się to, co przygotowały wieczorem. Bywa, że mają swoje ulubione spodnie, buciki, sukienkę itp. Bywa, że rodzice bardzo dbają o to, by dzieci zawsze były w miarę czyste, choć czasem nie są. Ważne, by powtarzać: „Słyszę, że je chcesz...”, zamiast mówić: „Czy ty nie możesz choć raz...”, „Co w nich jest takiego specjalnego?!” (to nawet nie jest pytanie). I jednocześnie dawać do zrozumienia, że nie ma teraz na to szansy. Tak wyznaczamy warunki brzegowe mediacji.

Nie mediujemy tego, czy dziecko pójdzie w zalanych obiadem spodniach. Mediujemy to, co jest dostępne w szafie.

🥐🥞🥚Następnie lądujemy na śniadaniu:

– Nie chcę owsianki.
– Dobra, słyszę, że nie chcesz owsianki. Powiesz mi dlaczego?
– Bo mi dziś nie smakuje, chcę naleśniki.
– No pewnie, naleśniki są pyszne, wcale się nie dziwię, że masz na nie ochotę. Teraz nie zrobię naleśników. Co innego możesz zjeść, co będzie ci smakowało?
– Tęczę.
– Aha, tęcza to para wodna i światło. Może coś bardziej pożywnego? – Naleśniki.
– Okej, wiem, że chcesz naleśniki. Co możesz zjeść, co zrobię szybko?
– A to prawda, że nie dasz mi czekolady do owsianki?
– Mówisz tak, bo ostatnio się nie zgodziłam? Teraz się zgadzam.
– Juppiiiii!

Zakładam, że w waszych głowach może pojawić się myśl: „I co? Tak przez cały dzień? Przez całe życie? Czy autorka myśli, że ja mam dodatkowe godziny?”.🫣🫣🫣🫣🫣

Tak, wprowadzając mediacje, nierzadko mediujemy nieprzerwanie. Wydaje się nam, że szybciej jest po prostu nakazać, zakazać i powiedzieć, jak ma być. Zgadzam się, jest szybciej. Przynajmniej w większości przypadków.

Zakazy i nakazy zaspokajają naszą potrzebę łatwości i sprawczości. Mogą być też strategią dla wielu innych potrzeb: wpływu, bezpieczeństwa czy przewidywalności. Za to nie zapewniają wielu dziecięcych potrzeb i destrukcyjnie wpływają na relację z dzieckiem oraz jego poczucie własnej wartości.

Fragment książki "Konflikty w rodzinie"
🍀 "Konflikty w rodzinie"
📕 książka ---> https://bit.ly/Konflikty_Natuli
🎵 audiobook ---> https://bit.ly/Konflikty_audiobook
📱 ebook --> https://bit.ly/Konflikty_ebook

09/07/2022

Psychoterapeuci nie głoszą, że mają wielkie serca.

Takich jest zaledwie garstka wśród tych, którzy pracując, dają z siebie wszystko i w pewnym stopniu przynoszą ulgę w spowodowanym przez człowieka nieszczęściu.

Stoją blisko.
Znoszą nienawiść, nie odwracają się.
Nie dają się uwieść miłości.
Są słuchaczami, lecz słuchają z niezachwianą uwagą, a ich milczenie nie jest zimne.

Allen Wheelis, 1958 (amerykański psychoanalityk i pisarz).

21/06/2022

„Uzależnienie od hazardu“
Autor: dr Marcin Furman , diagnoza i leczenie uzależnień.
www.balans.edu.pl
Często różnego rodzaju gry hazardowe, w których można wygrać lub przegrać pieniądze bywają traktowane jako beztroskie zajęcia, którymi nie warto się niepkoić. Szeroko rozumiane pojęcie hazardu dotyczy gier karcianych takich jak poker, losowych takich jak ruletka czy lotto,a także gier na automatach wypłacających i pobierających pieniądze. Problem rozpoczyna się w momencie, kiedy uzależnimy się od tego rodzaju beztroskiej rozrywki. W psychopatologii hazard patologiczny uznaje się za rodzaj zaburzenia nawyków i popędów.
Warto podkreślić, że uzależnienie od hazardu zaczyna się zazwyczaj od jednej próby. Pierwszy wysłany sms, pierwszy telefon, pierwsza gra. Potem drugi raz, dalej niewinny. Niepostrzeżenie pojedyncze próby przeradzają się w niepohamowany ciąg. Zaczynający grać nałogowo hazardzista cały czas myśli, że jest w stanie nad swoim uzależnieniem zapanować, że może przestać grać.
Mechanizmy rządzące hazardem do złudzenia przypominają mechanizmy uzależnienia od alkoholu.
Jakie są przyczyny uzależnienia od gier?
Hazard często rodzi się z praktycznej potrzeby. Z chęci poprawienia własnej sytuacji materialnej. Niektórzy decydują się na grę z powodu potrzeby podwyższenia poziomu adrenaliny. U nich tzw. „żyłka hazardzisty” jest szczególnie silna. W przypadku hazardu bardzo ważne są pojawiające się silne emocje. Wygrywający doświadcza emocji intensywnej radości, przegrywający-silnej złości. Obydwie te emocje warunkują potrzebę gry.
Jedno zwycięstwo może utwierdzić w wartości płynącej z grania, daje nadzieję na możliwość wygranej. W miarę trwania tego nałogu znacznie częściej mamy do czynienia z przegraną.
Hazardziści przegrywają wszystkie oszczędności. Znacząco wpływa to na ich życie codzienne i relacje. Hazard, podobnie jak alkoholizm, jest chorobą, która dosięga całą rodzinę. Niszczy ona osobę uzależnioną i jej najbliższych.
Najczęściej bliskie osoby jako pierwsze zauważają, że grający ma problem z hazardem, że jego potrzeba grania stała się chorobliwa. Sam hazardzista w ogóle nie widzi problemu. Bardzo trudno jest zmotywować go do diagnostyki w kierunku uzależnienia i do terapii.
Do rozpoznania patologicznego hazardu konieczne jest wystąpienie poniższych symptomów:
• dwa lub więcej epizodów grania w ciągu ostatniego roku,
• hazard nie przynosi zysku, ale jest kontynuowany, pomimo dyskomfortu,
• intensywne pragnienie gry - niezdolność jego kontrolowania,
• pochłonięcie wyobrażeniami i myśleniem dotyczącymi gry oraz towarzyszących jej okoliczności.
Leczenie uzależnień od hazardu jest podobne do leczenia innych uzależnień. Hazardzista musi zrozumieć, że jest chory. Przy tym każda, nawet najmniejsza wygrana, motywuje go szkodliwie do dalszej gry. Z kolei przegrana osłabia poczucie własnej wartości i powoduje, że osoba chora traci nad sobą kontrolę. Hazardzista odczuwa potrzebę odegrania się i wyrównania strat.
Zwróćmy uwagę, że osoby uzależnione podczas grania realizują swoją potrzebę rozładowania napięcia, niezależnie od tego czy wygrywają czy przegrywają. Dodatkowo przegrana staje się pretekstem do dalszej gry. Trzeba zatem powiedzieć, że uzależnienie od hazardu to uzależnienie od napięcia. Nie ważne, czy przegrywamy, czy wygrywamy, liczy się samo napięcie.
Patologiczny hazard podobnie jak inne uzależnienia prowadzi do poważnych konsekwencji. Do rozpadu więzi rodzinnych, kłopotów finansowych. Hazardzista zaciąga długi, by się odegrać lub wygrać jeszcze więcej. W związku z konsekwencjami, może podejmować próby samobójcze.
Leczenie, które pomaga i zwalcza uzależnienie od hazardu, może rozpocząć się tylko wtedy, gdy hazardzista zaakceptuje swoją chorobę. Tylko wtedy można wyrwać taką osobę ze świata jej ułudy, w którym granie zajmuje naczelne miejsce, bo daje fikcyjne i nierealne poczucie możliwości poprawy losu na lepszy.
Z tego powodu bardzo ważne jest podjęcie psychoterapii. W procesie leczenia ważna jest zamiana mechanizmu iluzji i zaprzeczenia na zdrowsze sposoby radzenia sobie z rzeczywistością. Przerwanie oddziaływania tego mechanizmu pozwala zobaczyć trzeźwo skutki nałogowego grania, ocenić aktualną sytuację życiową , zaplanować i podjąć działanie w celu jej zmiany. Wprowadzanie zdrowych psychologicznie sposobów radzenia sobie z napięciem i trening pracy z własnymi emocjami w celu lepszej ich świadomej regulacji pomaga poradzić sobie z szkodliwym nawykiem grania. Bardzo potrzebna jest psychoedukacja, która pomaga zrozumieć psychologiczne powody hazardu, jego funkcje psychologiczne. Pozwala odpowiedzieć sobie na pytanie „Po co gram?”
Nałogowe granie pomaga nie czuć emocji z jakimi chory sobie nie radzi. Kiedy świadomie zrezygnuje z odcięcia emocjonalnego poprzez hazard, powinien na nowo trenować radzenie sobie z emocjami, przede wszystkim ich akceptację i odwagę ich przeżywania. To pomoże mu nie wracać do szkodliwego niszczącego zachowania jakim jest gra hazardowa.

21/06/2022

„Empatia w psychoterapii“.
O znaczeniu empatii, prawidłowej diagnozy i odpowiednio dobranych technik pracy terapeutycznej dla skuteczności procesu psychoterapii.
www.balans.edu.pl
Na podstawie Nancy McWilliams
Autor: dr Marcin Furman diagnoza i leczenie uzależnień


Ostatnio bardzo często mówi się o empatii. Mam wrażenie, że sens tego słowa został nadużyty. Nie ma jednak innego słowa, które odróżniałoby odczuwanie wraz z kimś od odczuwania wobec kogoś. Czyli rozgraniczałoby empatię i współczucie. Termin "empatia" jest stale nadużywany w odniesieniu do ciepłych, akceptujących i współczujących reakcji na pacjenta bez względu na to, co komunikuje na poziomie emocjonalnym.
Czasem sami terapeuci krytykują własny brak empatii, mówiąc o ich wrogości lub strachu wobec pacjenta. Uważają, że tak silny negatywny afekt wobec swojego pacjenta jest uczuciem niepożądanym. Przy tym wówczas terapeuci w ogóle nie biorą pod uwagę, że to uczucie złości, strachu, i wrogości wobec pacjenta, może być właśnie wysokim poziomem empatii, który jest wynikiem tego, co odczuwają. Wymienione uczucia mogą przecież być przeżywane przez pacjentów, terapeuta natomiast może je wraz z nimi odczuwać na zasadzie empatii.
Oczywiste jest, że takie odczucia nie powinny kierować reakcjami terapeuty. Jednakże obserwowanie u siebie tych uczuć, wgląd terapeuty w takie uczucia może stanowić podstawę dobrej diagnozy. Pozwoli to na autentyczne odniesienie do nieszczęść pacjenta, w którym nie zobaczy on mechanicznego współczucia, lecz próbę dostrzeżenia jego niepowtarzalnej tożsamości.
Pacjent może być odbierany przez terapeutę jako manipulator i mieć charakter histeryczny, ale równie dobrze socjopatyczny. I tak w przypadku pacjenta histerycznego pomocne okazuje się zrozumienie dla strachu i bezradności, które widoczne są w jego doświadczeniu emocjonalnym. W przypadku socjopaty należałoby docenić zdolności aktorskie, co jednocześnie sugerowałoby, że nie daliśmy się nabrać. Jednakże jeśli terapeuta nie dostrzeże głębszych pokładów złożonego kontekstu diagnostycznego i poprzestanie na etykiecie "manipulator", pacjent nie będzie miał szans na dobre zrozumienie. Pacjent o osobowości histerycznej, gdy zostanie potraktowany jak aktor, który tylko gra przed terapeutą, może poczuć się zdruzgotany. Tak naprawdę będzie odczuwał potrzebę pocieszenia przestraszonego dziecka w sobie. Osoba socjopatyczna będzie pogardzać terapeutą, który nie widzi, że dla niej najważniejszą rzeczą jest kontrolowanie innych.
Również, jeśli pacjent borderline źle zostanie zdiagnozowany, może wobec niego zostać zastosowany nieodpowiedni środek interwencyjny. Grożąc samobójstwem, pacjent borderline bardzo często jest bowiem diagnozowany powierzchownie. Zazwyczaj nikt nie doszukuje się głębszego kontekstu tej groźby. Prawda jest natomiast taka, że jednostki o osobowości borderline mają tendencję do mówienia o samobójstwie nie wtedy, kiedy rzeczywiście pragną umrzeć, lecz wtedy kiedy odczuwają coś co James F. Masterson nazwał depresją porzucenia. Zwykle osoby takie mają przeświadczenie wyniesione z domu rodzinnego, że nikt się nimi nie zainteresuje dopóki nie zaczną wygłaszać tego typu gróźb. Nie chodzi więc tutaj o ocenę prawdopodobieństwa popełnienia przez nich samobójstwa - co może u nich powodować tylko rozdrażnienie - lecz o kontekst, w jakim groźba ta została wypowiedziana.
Widzimy więc, że wysiłek terapeuty starającego się postępować zgodnie ze standardowymi procedurami interwencji kryzysowych nie zawsze jest słuszny. Taka interwencja, która pozbawiona jest wrażliwości diagnostycznej, może przynieść efekt odwrotny w stosunku do terapeutycznego, czy wręcz niebezpieczny. Pacjent może poczuć się do tego stopnia sfrustrowany, że uzna, iż żeby go usłyszano, musi rzeczywiście zrealizować to, o czym do tej pory tylko mówił.
Problem z empatią w przypadku psychoterapii jest więc bardzo poważny. Albowiem tak, jak nie leczymy osób chorych na serce lekami zalecanymi na przeziębienie, tak samo nie można niestosownie używać środków leczniczych w przypadku psychoterapii. To właściwa diagnoza umożliwia zastosowanie odpowiedniej terapii, która ma na celu wyleczenie konkretnie sprecyzowanego zaburzenia osobowości.

21/06/2022

„Znaczenie celu i działania w życiu i leczeniu uzależnień“.
autor: dr Marcin Furman, diagnoza i leczenie uzależnień.
www.balans.edu.pl

„Potrzebuję zmiany” – deklarujemy. Często nie potrafimy jednak przejść od słów do działań. Czy symulacje mentalne mogą pomóc w realizacji celów i marzeń? Jak wykorzystać siłę wyobrażeń w codziennym życiu?
Często mówimy, że sytuacja, w której tkwimy nam nie odpowiada. Potrzebujemy zmiany. Jednocześnie nie podejmujemy żadnych działań, licząc na samoistne rozwiązanie problemów. Wynika to z faktu, że nie widzimy różnicy między procesem stawiania sobie celu a procesem jego realizacji. Dzieje się tak, ponieważ wyobrażamy sobie wyłącznie cel bez drogi prowadzącej do jego osiągnięcia. Tym samym w ogóle nie bierzemy pod uwagę, że wyznaczenie celu jest tak samo ważne jak proces wdrażania działań, które umożliwią jego realizację.
Albert Einstein uważał, że wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest ograniczona. W jego ujęciu wyobraźnia nie ma granic. Czym ona jest? Wyobraźnia to umiejętność przewidywania, uzupełniania i odtwarzania sytuacji, ludzi i zjawisk. Z psychologicznego punktu widzenia wyobraźnia jest procesem psychicznym umożliwiającym przetwarzanie wyobrażeń. Wyobraźnia pozwala nam zatem przetwarzać wiedzę nabytą na podstawie wcześniejszych doświadczeń. Dzięki niej mamy zatem możliwość zastosować różne kombinacje wydarzeń, również tych, które do tej pory nie miały miejsca.
Co ciekawe, liczne badania dowodzą, że przy pomocy wyobrażeń można wygenerować symptomy fizyczne, takie jak zwiększenie siły mięśni, zmniejszenie poziomu odczuć bólowych pod wpływem oglądania fotografii partnera, doświadczenie orgazmu bez fizycznej stymulacji.
W tym kontekście warto wspomnieć o symulacji mentalnej, wokół której narosło wiele mitów. Mówi się "myśl pozytywnie". Takie myślenie ma powodować, że to, czego pragniemy, na pewno się powiedzie. Egzamin pójdzie nam świetnie, szef zgodzi się na podwyżkę, a projekt w pracy zakończy się sukcesem. Innymi słowy "zrobi się" – nawet gdy nic nie będziemy robić.
Psycholożka Shelley Taylor badając znaczenie myślenia pozytywnego dla osiąganych celów życiowych, zaobserwowała, że im pozytywniej ludzie myślą, tym częściej ich cele nie zostają osiągnięte. Czy to oznacza, że będąc pesymistą można skuteczniej osiągać zamierzone cele?
Pamiętajmy, że optymista optymiście nierówny. Optymista aktywny, to ten, który wierzy, że jest w stanie osiągnąć sukces, ale na wierze nie kończy. Oprócz wiary, tworzy bowiem plan działania i wciela go w życie. Bierze odpowiedzialność za swoje działania. Optymista bierny natomiast uważa, że samo pragnienie sukcesu jest wystarczające, by go osiągnąć. Podjęte cele opiera tylko i wyłacznie na myśleniu życzeniowym.
Okazuje się więc, że kluczem do sukcesu jest nie tylko optymistyczne myślenie, ale przede wszystkim plan działania i jego konsekwentne wdrażanie.
Symulacja wyniku, czy też jak kto woli celu, jest nieskuteczna, bo nie tylko nie prowadzi do stworzenia planu działania, lecz stanowi antycypacyjną gratyfikację wyniku. Krótko mówiąc, cel osiągamy zanim go rzeczywiście osiągniemy. Innymi słowy, o celu wprawdzie myślimy, ale go nie realizujemy. Już Immanuel Kant zauważył, że istnieje definitywna różnica między stoma talarami, które pomyślimy, od tych, które mamy rzeczywiście w portfelu. Tym samym, należy przejść od słów do czynów, pozytywne myśli wdrażać w życie.
Gdy wyobrażamy sobie proces działania, w mózgu aktywizują się obszary odpowiedzialne za planowanie i projektowanie ruchu. Trening mentalny jest chętnie wykorzystywany przez sportowców, m.in. Adama Małysza. Zwrócmy uwagę, że koncentrował się on na tym, by oddać dwa dobre skoki, a nie stanąć na podium. Tym samym, najważniejszy był proces, a nie wynik działania.
Kluczowe dla treningu mentalnego jest rozróżnienie między samokontrolą a samoregulacją. Samokontrola to wszelkie działania ukierunkowane na realizację celów: samodyscyplina, trud, wysiłek. A więc nic się nie dzieje samo, wszystko okupione jest trudem. Aby osiągnąć cel należy wyjść poza strefę komfortu. Gdy osiągamy cel, to równocześnie wygrywamy z własnymi słabościami. To zaś powoduje poczucie dumy i satysfakcji, a w rezultacie motywuje do kolejnych działań. Samoregulacja jest działaniem polegającym na utrzymaniu dobrostanu organizmu. Przykładem samoregulacji może być lenistwo. Wyraża się ono w formule "zrobi się". Następstwem takiego nastawienia jest rozczarowanie i brak realizacji celu. Choć na początku możemy czuć się dobrze, ostatecznie doświadczymy dyskomfortu, ponieważ cel, który chcieliśmy zrealizować, nie został osiągnięty. W procesie zarządzania sobą lepiej więc postawić na samokontrolę.
Podsumowując symulacje mentalne są skuteczne, to znaczy pozwalają osiągać cele, jeśli wyobrażamy sobie krok po kroku czynności, które należy zrealizować, by je osiągnąć. Dzięki temu mamy świadomość przeszkód, kombinacji zdarzeń, które mogą się wydarzyć – zarazem tych, które nas do tego celu będą prowadzić, jak i tych, których ze względu na wyznaczony cel należy uniknąć.
Tym samym, w swoich postanowieniach nie możemy się ograniczać tylko do wyznaczenia celu, lecz jednocześnie musimy wziąć pod uwagę proces jego realizacji. Co za tym idzie, dobrze jest stawiać się w trybie działania (samokontrola), a nie myślenia, gdzie przede wszystkim koncentrujemy się na przyjemnościach i dogadzaniu sobie (samoregulacja). Ważne jest to nie tylko w życiu codziennym, ale również w psychoterapii uzależnień. Tak jak w życiu, bardzo często wyznaczamy sobie cel, o którym wiemy, jak trudno będzie go osiągnąć, tak samo w terapii uzależnień każdy uzależniony musi mieć świadomość, jak wiele sił będzie go kosztowała trzeźwość. Przy tym warto zwrócić uwagę, że proces działania i realizacji terapii będzie trudniejszy i będzie o wiele więcej sił kosztował uzależnionego, niż proces realizacji celu przez osobę, która nie jest uzależniona.
Dlatego tak ważny w psychoterapii uzależnienia jest proces planowania. Symulacja procesu realizacji celu pomaga bowiem w tworzeniu sieci powiązań pomiędzy poszczególnymi etapami leczenia. W ten sposób widzimy cel holistycznie i dostrzegamy mniejsze cele, które prowadzą do wyjścia z nałogu. Terapia uzależnień składa się z mniejszych jej części, których realizacja umożliwia przejście do dalszych etapów leczenia. Osoba uzależniona stosując wyobrażenia, symulacje mentalne, jest lepiej przygotowana do różnych sytuacji, które mogą wydarzyć się podczas własnej pracy terapeutycznej. Chroni to przed niszczącym skutkiem „głodu“, tęsknoty za używką, która pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie i może zniweczyć cały dotychczasowy proces zdrowienia. Podsumowując- im większa jest moc symulacji mentalnej, tym większa jest motywacja do realizacji celu w życiu codziennym. Podobne prawidłowości dotyczą pracy terapeutycznej. Im lepiej radzimy sobie z symulacją, tym większa jest nasza możliwość tworzenia planów, realizowania celów terapeutycznych i w efekcie możliwość zdrowienia.

30/05/2022

W latach 90. w Niemczech przeprowadzono na ogromną skalę projekt badawczy, na podstawie którego powstała lista wiedzy i doświadczeń, jakie warto by każdy siedmiolatek miał w swoim wyposażeniu. Oto niektóre punkty tej listy:
* Przeżywać własną obecność na świecie jako coś pozytywnego.
* Nie mylić głodu z gniewem, zmęczenia ze smutkiem.
* Rozpoznawać podstawowe zależności między tym, co dzieje się z ciałem i z uczuciami, np. kiedy się boję, boli mnie brzuch.
* Znać opisy stanów uczuciowych: „Gotuje się we mnie...", „być w skowronkach".
* Wspólnie z ojcem gotować, sprzątać, biwakować, chodzić po lesie.
* W czasie choroby być przez niego pielęgnowanym.
* Doświadczyć tego, że człowiek unosi się na wodzie.
* Umieć się huśtać: wiedzieć, co jego ciało robi z huśtawką, co huśtawka robi z jego ciałem.
* Odbyć co najmniej jedną wojnę na poduszki.
* Ulepić bałwana. Zbudować zamek z piasku i tamę na strumieniu. Zrobić z rodzicami pochodnię, wiatrak.
* Umieć rozpalić i zgasić ognisko na polanie.
* Robić masło. Ubijać śmietanę. Mieszać, kroić, obierać ze skóry, zagniatać, przecierać przez sitko. Wiedzieć, co znaczy „szczypta soli".
* Doświadczyć, jak własny pomysł udoskonalenia czegoś jest wprowadzany w życie.
* Podróżować. Doświadczyć różnicy między komfortem a prymitywnymi warunkami. Doświadczyć, czym jest tęsknota za domem.
* Nocować u innej rodziny. Mieć kontakt z innymi modelami rodzin, innymi zasadami. Znać jakiś zwyczaj obowiązujący tylko we własnej rodzinie.
* Dawać datki.
* Umieć się wyciszyć.
* Pójść do muzeum.
* Wybrać rzecz, którą zatrzyma i przekaże własnym dzieciom.
* Chcieć założyć kolekcję.
* Mieć świadomość ogromu świata, istnienia innych kontynentów.
* Odczuwać różnicę między jedzeniem a posiłkiem. Ruchem a gestem. Brzydkim i ładnym zapachem. Hałasem a dźwiękiem. Widzeniem, patrzeniem, spoglądaniem.
* Znać numer telefonu alarmowego.
* Umieć dotrzymać tajemnicy.
* Pamiętać o dotrzymaniu przyrzeczenia.
* Widzieć, że własne interesy mogą być reprezentowane przez innych.
* Znać metody zabezpieczania jedzenia przed zepsuciem.
* Samemu coś zreperować.
* Znać różnicę między targiem a supermarketem.
* Wytłumaczyć coś dorosłemu.
* Wspólnie z dorosłym dojść do tego, że na jakieś pytanie nie ma odpowiedzi
* Wspiąć się na drzewo.
* Umieć się obchodzić z ryglami, kluczami.
* Zobaczyć, jak wygląda własne imię napisane na piasku? Na śniegu, na leśnej ściółce, na zaparowanej szybie?
* Odczuć radość i podekscytowanie na widok niezapisanej, niezamalowanej kartki papieru.
* Znać jakąś książkę od deski do deski.
* Umieć opowiadać sny.
* Potrafić pogodzić skłócone strony. Nie wziąć udziału w kłótni.
* Wyobrażać sobie samego siebie, zanim przyszedł na świat.
* Przekroić pestkę, zobaczyć jej wnętrze.
* Studiować żyłki na liściu i na własnej ręce.
* Wiedzieć, jak pachną owoce. Mieć ulubione zapachy.
* Umieć naśladować głosy ptaków i zwierząt.
* Słuchać echa i je wywoływać.
* Śpiewać pewnym głosem.
* Poczuć, że jakiś rytm porywa nogi do tańca, a jakiejś głośności nie można już wytrzymać.
* Umieć dozować własną siłę (przy bębnieniu, masowaniu).
* Mieć pojęcie o różnych stylach, konwencjach językowych, gdzie co się mówi. Rozpoznawać co jest wyzwiskiem.
* Wbić gwóźdź, wkręcić śrubkę, umieć wymienić baterię.
* Schylać się, kiedy komuś coś upadnie.
* Dawać się innym wypowiedzieć. Wiedzieć, co to znaczy umieć poczekać na swoją kolej.
* Wiedzieć, że nie wszystkie życzenia od razu się spełniają.
* Odbyć wędrówkę. Doświadczyć odległości, odcinka drogi, po którym chce się pić. Mieć cel przed oczami.
* Znać kilka kształtów liści.
* Wiedzieć, co w przyrodzie jest jadalne, a co nie.
* Odczuć naturę jako przyjaciela i wroga. Naturę wrażliwą na działania człowieka, konieczność jej ochrony. I jako potęgę, niebezpieczeństwo.
* Brać udział w ustalaniu reguł. Zmienić regułę. Kojarzyć pojęcie „wyjątku".
* Znać kolor swoich oczu, namalować autoportret.
* Wyczuć puls u znajomego, u zwierzęcia i u siebie.
* Spotkać znawcę, eksperta, mistrza.
* Odczuć dumę z bycia dzieckiem. Tylko dzieckiem.
(Opracowano na podstawie książki „Co siedmiolatek wiedzieć powinien", Donaty Elschenbroich)
fot Jonathan Borba

25/04/2022

Mamo,
Ten konflikt, w którym się teraz znajdujemy, potrzebuję go. Potrzebuję tej walki. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ponieważ nie mam słów, aby to wyrazić, a to, co powiem i tak nie miałoby sensu. Ale potrzebuję tej walki. Desperacko.
Muszę cię teraz nienawidzić i musisz to przetrwać. Musisz przetrwać fakt, że cię nienawidzę, a ty mnie.
Potrzebuję tego konfliktu, nawet jeśli go nienawidzę. Bez względu na to, o co się kłócimy: pora spać, praca domowa, brudne pranie, bałagan w pokoju,, zostać w domu, wyjść z domu, nie wychodzić, życie rodzinne, chłopak, brak przyjaciół, złe towarzystwo. Nieważne. Muszę walczyć z tobą o te rzeczy i chcę, żebyś mi się przeciwstawiała.
Desperacko potrzebuję, żebyś trzymała drugi koniec liny. Trzymaj go mocno, a ja będę Cię atakować. Próbuję znaleźć wsparcie w tym nowym świecie, do którego czuję, że należę.
Kiedyś wiedziałam kim jestem, kim ty jesteś, kim my jesteśmy. Ale teraz już nie wiem.
Obecnie szukam swoich granic i czasami mogę je znaleźć tylko przez naciskanie na ciebie i przesuwanie granic. Przekraczanie granic pozwala mi je odkryć. Czuję, że istnieję i przez chwilę mogę oddychać.
Wiem, że pamiętasz, jak byłem słodkim dzieckiem. Wiem to, bo też tęsknię za tym dzieckiem i czasami ta nostalgia jest dla mnie najbardziej bolesna.
Potrzebuję tej walki i przekonać się, że bez względu na to, jak okropne lub przesadne są moje uczucia, to nie zniszczą ani ciebie, ani mnie. Chcę, żebyś mnie kochała nawet wtedy, gdy wylewam z siebie wszystko co złe, nawet gdy wydaje się, że cię nie kocham. Teraz potrzebuję, żebyś pokochała siebie i mnie, dla nas obojga.
Wiem, że to do bani być nie lubianym i być naznaczonym jako ten zły. Czuję to samo w środku, ale musisz to tolerować i uzyskać pomoc dla siebie od innych dorosłych. Bo ja nie mogę ci teraz pomóc. Jeśli chcesz spotkać się ze swoimi dorosłymi przyjaciółmi i utworzyć „grupę wsparcia, aby przetrwać wściekłość swojego nastolatka”, to dla mnie w porządku. Albo mówić o mnie za moimi plecami, nie obchodzi mnie to. Tylko mnie nie opuszczaj. Nie poddawaj się tej walki. Potrzebuję tego.
Ten konflikt nauczy mnie, że mój cień nie jest większy niż moje światło. Ten konflikt nauczy mnie, że negatywne uczucia nie oznaczają końca relacji. Ten konflikt nauczy mnie słuchać samego siebie, nawet jeśli może rozczarować innych.
I ten konkretny konflikt się skończy. Jak każda burza, ucichnie. I zapomnę o nim ja i Ty też. A potem wróci. I będę potrzebował, żebyś znów złapała linę. Będę tego potrzebować przez lata.
Wiem, że w tej roli nie ma nic satysfakcjonującego. Wiem, że prawdopodobnie nigdy ci za to nie podziękuję, albo nigdy nie uznam roli, którą odegrałaś. Właściwie, za to wszystko prawdopodobnie będę cię krytykować. Może wydawać ci się, że nic, co robisz, nigdy nie jest wystarczające. A jednak całkowicie polegam na Twojej zdolności do pozostania w tym konflikcie. Nieważne, jak bardzo się sprzeciwiam, nie ważne jak bardzo się dąsam. Nieważne, jak bardzo zamknę się w ciszy.
Proszę, trzymaj się drugiego końca liny. I wiedz, że wykonujesz najważniejszą pracę, jaką ktoś może dla mnie teraz wykonać.
Z miłością, twój nastolatek

Autor: Jaione Badiola

Adres

Ulica F. Nullo 35 B
Olkusz
32-300

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gabinety Psychologiczne Krakowska 3 umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria