06/01/2026
POZWOLIĆ SOBIE UPAŚĆ
Żyłam kiedyś na Dalekiej Północy.
Woła mnie ta Przestrzeń daleka, po szary bezkresny horyzont.
Cisza, w tle której tylko szum grafitowych fal, a za plecami oparcie granitowych skał i miękkiego mchu.
Śpiewa do mnie ten język Świata Wikingów.
- czasem mocny, bezkompromisowy, odważny, hardy;
- czasem jak śnieżna kołysanka pełna ciszy śniegu, rozświetlana zorzą polarną;
- czasem tęskny jak patrzenie z fiordu w stronę morza....
ale zawsze bliski Natury i ugruntowany w cielesności i duchowości.
Patrzę z Miejsca zwanego Zimowym Zatrzymaniem, Niedyspozycją, Niemocą.
Czasem – gdy nie zauważymy tych wcześniejszych stanów, nie uznamy ich – przechodzi, jako dar, Choroba co zatrzyma, położy bez poczucia winy pod koc, zatrzyma. Bo już się nie da tego „obejść” – gdy ciało osłabione.
Wraca Dar Zatrzymania, który zna Natura – bezlistne drzewa, więcej śpiące zwierzęta, zamarzające jeziora…
Patrzę z Miejsca, gdzie czujesz, że upadłaś w głąb siebie.
Patrzę uważnie obserwując siebie, swoje emocje, swoje ciało.
Nie walczę.
Kiedyś frustrowałam się, zmagałam z zimową niemocą, złościłam, że senność, że ciało woła do puchatego otulenia, jak do gawry..
Dziś pozwalam sobie opadać DO KOŃCA.
Mniej wymagać od Siebie (i innych).
Więcej spać.
Oglądać nostalgiczne stany, które ciało wtedy wyjmuje ze starych kieszeni – pochowane, gdy nie mogły się - zauważone i uszanowane – wypowiedzieć i zostały uwięzione do rozpakowania „na kiedyś”. Dziś pozwalam, aby tamte „kiedyś” się opowiedziało teraz bezpiecznie do końca.
Dziś nie zostawiam dzisiejszego snu na później…
Myślę, próbuję poczuć, odpamiętać: jak to było wtedy, gdy żyłam na Dalekiej Północy w innych Życiach, a Słońce odchodziło na kilka miesięcy w Podróż za Horyzont aby wszystko odpoczęło. Regenerowało się jak hibernujące do wiosny zwierzęta, jak otulone śniegiem torfowiska, jak bezlistne w spowolnieniu, zmarznięte pnie drzew.
Jest jakiś mądry porządek w tym Wielkim Rocznym Cyklu Natury.
Wiosenne ożywanie, wychodzenie do słońca.
Letni rozkwit, ruch, dynamika.
Jesienne gromadzenie zbiorów, spowalnianie.
Zimowe opadanie w głąb Siebie.
Więc:
Jakby to było pozwolić sobie bez poczucia winy – opadać do końca.
Poczuć wspierająca grawitację i czekająca pod stopami, plecami, głową – Ziemię.
Gromadzić moc na wiosenny rozkwit.
Dziś w zimowym opadaniu towarzyszy mi piękna norweska pieśń, której słowa brzmią tak:
*****
"Gdzie teraz jestem?
Obudziłam się i chcę tylko wrócić,
Więc pozwólcie mi upaść.
Otwieram drzwi do świętego miejsca mojego ciała
Muszę odważyć się na spokój.
Więc, Ziemio, zabierz mnie tam, zabierz mnie w całości.
Pozwalam sobie upaść,
Otwieram drzwi do świętego miejsca mojego ciała.
Przypomina mi miejsce, w którym już kiedyś byłam
I to uczucie, które wtedy miałam…
Mimo osłabienia - silniejsza niż kiedykolwiek.
Odbicie nieoczywistej rzeczywistości, więc pozwólcie mi upaść
A Ty ciało - zabierz mnie tam, zabierz mnie w całości
Abym mogła obudzić się gdzie indziej.
Obudzić się Nowa.
Muszę odważyć się spojrzeć w dół,
Wpatrywać się w duszę ciemności. I wejść tam w całości"
a tak brzmi pieśń w północnym języku Ludu, który od pokoleń zna Długie Noce. Ludu, który nauczył się ufać, że Słońce i energia wiosną wróci:
https://www.youtube.com/watch?v=KmdYc-V86yI
Z cichą miłością,
Ina Sobie Oddana
Foto: Ina by Łukasz Pepol