15/12/2025
Zima zawsze odsłania prawdę o ciele.
Kiedy w przedświątecznej gorączce coraz trudniej złapać oddech i zasypiasz z listą zadań do wykonanania.
Dni stają się krótsze, ciemności coraz więcej, a w nas coś zaczyna wołać o ciepło.
O zwolnienie i oddech, który nie musi gonić za niczym.
Ciało zimą jest jak dom, w którym nagle robi się cicho.
Słychać trzaski dawno ukrytych emocji.
Czuć napięcia, które odkładały się miesiącami i ciało jakby nie ma już przestrzeni, aby ukryć więcej.
To dlatego w tym czasie tak wiele osób nosi w sobie zmęczenie, bezsenność, ciężkość w klatce.
Ciało już nie chce udawać, że “jakoś to będzie”.
Chce, byś wreszcie się zatrzymała.
Chce ciepła.
Chce troski.
Polinezyjski Transformacyjny Bodywork jest jak wejście do innego klimatu.
Wyobraź sobie, że wchodzisz do przestrzeni, w której jest ciepło i od progu zaczynasz czuć rozluźnienie. Czujesz, że zbliża się Twój moment odpuszczenia. Jest spokojniej niż za oknem, za progiem, zaczynasz być bliżej siebie.
Otrzymujesz otulenie, które nie jest tylko masowaniem zmęczonych mięśni.
Otrzymujesz dotyk, pod którym się rozluźniasz i powracasz do swojego rytmu.
To moment, w którym ciało zaczyna mięknąć.
Jakby mówiło: dziękuję, że mogę na chwilę przestać trzymać świat.
A Ty wracasz — nie do obowiązków i nie do presji — tylko do siebie.
Przestrzeń, w której możesz po prostu być.
Pomału ściągnąć zbroje i maski.
Przestrzeń bez pośpiechu, bez oceny i bez udawania.
Zima może być wymagająca.
Ale może być też najczulszym czasem powrotu.
Wystarczy jedno “tak”.
Ciało Cię poprowadzi, bowiem ono pamięta drogę.
Arohanui 🌺
Wiola