09/04/2022
TRACONA NIEWINNOŚĆ
Najpierw jest ruch ducha, potem uczucie, następnie emocja, i … powinno nastąpić działanie. Ale dopóki ono nie nastąpi, możemy w swoim mniemaniu pozostać niewinni. Bo jeżeli chciało się ukraść cukierek, i nawet miało się na tą okazję idealny plan, ale nie chwyciło się go w rękę, i nie włożyło do kieszeni, a następnie nie przeszło przez sklepową bramkę, z alarmem wedle ziemskiego sposobu patrzenia pozostajemy bez winy. Pozostajemy niewinni.
Gdy staramy się o awans, gdy chcemy awansu w naszej pracy zawodowej, ale nie mówimy o tym przełożonemu. Gdy się dąsamy, mówimy półsłówkami, bo boimy się, że nie dostaniemy awansu, że zostaniemy odrzuceni w przedbiegach. Boimy się, że ktoś, gdy jasno wyrazimy swoje oczekiwanie, pragnienie, prośbę odpowie nam, że nie widzi nas na tym stanowisku, albo że nie mamy jeszcze kompetencji. Dopóki mówimy pół słówkami, możemy zawsze pozostać niewinni. Pół słówko zawsze można obrócić w żart, taki mniej lub bardziej udany, w zależności od naszego polotu słownego.
Gdy swoją prośbę wyrazimy wprost, gdy nazwiemy swoje oczekiwanie, gdy dokonamy fizycznego ruchu, niewinność tracimy. Dlatego niewinność często jest związana ze wstydem. A wstydzi się ten, który wewnątrz ma ruch do czegoś, do kogoś, do więcej, do … a jego wnętrze jednocześnie blokuje go przed ruchem. Wstyd powoduje, że energia ruchu zamarza, staje w miejscu, jest powstrzymana. Często jest to związane z ruchem do mamy, lub do taty. Gdy byliśmy mali chcieliśmy do nich, ale jednocześnie baliśmy się, że się nie uda. Że tata nie weźmie na kolana, że nie będzie miał czasu.
I cała siła, związana z ruchem jest powstrzymywana przed ruchem. Wstyd powoduje, że możemy pozostać niewinni. Wstyd powoduje, że możemy uciec nie narażając się na krytykę, osąd, ocenę innych. Wstyd pozwala pozostać nam w naszej bańce wyobrażeń o idealnym świecie, relacji, pracy. Wstyd zatrzymuje nas w przestrzeni – jakby co to nic się nie stało.
Gdy mężczyzna staje naprzeciw kobiety, która mu się podoba, albo gdy kobieta staje naprzeciw mężczyzny, do którego ją ciągnie, ale nie przekraczają granicy fizycznego kontaktu, lecz pozostają we flircie, to także zachowują swoją niewinność. Ze słów, myśli, uczuć które nie zrealizowały się w działaniu można się łatwo wyplątać. Zawsze można stwierdzić, że to był żart, że to nie było na poważnie, że to nie o to chodziło. Z działania fizycznego, takiego jak pocałunek, seks, nie da się już wyplątać tak łatwo. Stało się. Ona i On zostali kochankami. Gdy z aktu ich wzajemnego bycia blisko, powstaje nowe życie, też już nie da się wyplątać. Takie rzeczy, zdarzenia, wiążą na całe życie, a nawet i działają poprzez dzieci na długo po tym, jak już zejdziemy z tego świata.
Niewinność może dotyczyć tylko dzieci. Ich działania są niewinne. Są pozbawione winy, i wstydu. Działania dorosłych zawsze będą się wiązały z winą, wstydem, odpowiedzialnością, i konsekwencjami. A do winy, wstydu, odpowiedzialności i konsekwencji działania bądź zaniechania działania stanąć może tylko ten, który jest dorosły. Jest w pozycji dorosłego, bo dorosłość z wiekiem, tytułem naukowym, wykonywaną pracą, wcale nie musi się wiązać. Można mieć 70 lat, i wciąż uciekać przed swoją winą, swoją odpowiedzialnością, swoimi konsekwencjami. Gdy ustawiam w polu w ramach ćwiczeń na warsztatach winę, wstyd, konsekwencje i odpowiedzialność ludzie czują, że robi się gęsto. Potem proszę reprezentantów, aby wyszli z sali. Robi się wtedy lżej, ale wszystkim opadają siły do działania, do życia, do pójścia dalej. To ciekawe doświadczenie, bo zazwyczaj jako ludzie uciekamy przed tymi czterema przymiotami. A w tym ćwiczeniu pokazuje się, że ostatecznie to jest tylko energia, tylko potencjał, który możemy wziąć, bądź nie brać. Gdy bierzemy to mamy siłę, gdy zostawiamy przy kimś, przy czymś, stajemy w miejscu bezsilności.
Nie da się posiadać siły do działania nie konfrontując się z winą, wstydem, konsekwencjami, i odpowiedzialnością. Można bujać w chmurach, marzyć o wymarzonym awansie, o wymarzonym mężczyźnie, o wymarzonym domu, samochodzie, życiu. W praktyce nie ma idealnej ziemskiej miłości, idealnego partnera, idealnej pracy, idealnego systemu, idealnej firmy, idealnego seksu. Takie rzeczy tylko w wyobraźni, tylko w przestrzeni przed działaniem, przed spełnieniem, przed ruchem w fizycznym namacalnym twardym realu.
Czasami tak bardzo rozkochujemy się w naszych ideach, że nie chcemy ich stracić konfrontując ich z rzeczywistością, konfrontując je z doświadczeniem, konfrontując je z realem. Wolimy żyć, oddychać ideami, przeżywać je w swoim świecie, w swoich wyobrażeniach, w swoich przestrzeniach, i wręcz uciekać od ich ucieleśnienia. Tak nie za wiele da się osiągnąć. Tacy ludzie dużo mówią o tym, czego by chcieli, ale boją się, że to nie ten czas, to nie to miejsce, to nie to otoczenie, nie te warunki, nie ten moment. Idea potrafi zapalić do działania, ale jeżeli nie przerodzi się w działanie staje się ruchem zatrzymanym w nas samych. Tam w głowie, w emocjach w innym wymiarze - my pozostając przy niej możemy pozostać niewinni.
Są kobiety, i są mężczyźni, którzy kiedyś w kimś się zakochali. Ale miłość nie doszła do skutku, nie spełniła się, nie została skonsumowana. Są osoby, które marzą o awansie, własnej firmie, własnym domu, mieszkaniu, o poznaniu jej, jego, i to czasami trwa latami, a czasami dziesiątkami lat. Takie idee potrafią nas przygniatać, potrafią wyciągać nas z życia, i przenosić z fizyczności w miejsce energetycznej zupy. Energetycznej, nie fizycznej, nie osiągalnej. W tych ideach partner nie puszcza bąków, szef tylko nagradza, dziecko ciągle się uśmiecha, żona chodzi tylko w krótkiej spódnicy, seks zawsze jest udany, spojrzenia w oczy zawsze namiętne, auto nigdy nie ląduje u mechanika, a była partnerka śle same dobre rzeczy, w naszym kierunku.
Im dalej jesteśmy od ojca, od męskiego, od tego co praktyczne, tym więcej mamy takich niespełnionych wyobrażeń o świecie, życiu, relacjach, pracy, zdrowiu, seksie, dzieciach. Tym większa jest sfera idei, a mniejsza sfera działania, tym więcej wierszy w szufladzie, bądź nienapisanych a przeżytych w środku, tym więcej uczuć zamkniętych na cztery spusty, a tym mniej praktycznego codziennego, zwykłego, czasem ułomnego, błędnego, z potknięciem, z pierdnięciem na pierwszej randce, z pomyłką, z błędem – życia.
Napisz na kartce trzy swoje idee, plany, cele, których wcześniej nie próbowałeś zamanifestować we własnym życiu. Z tych trzech wybierz jedną, i dzisiaj, nie jutro, nie za tydzień, nie jak wrócisz z pracy. Wybierz jedną z nich, i zrób teraz pierwszy krok, aby mogła się zamanifestować w realu. Być może drzwi do jej manifestacji będą zamknięte. Być może okaże się, że była nie realna. Ale sam powiedz… co lepsze? Karmić się czymś co nie ma szans? Czy pożegnać się z tym, i zrobić miejsce w swojej przestrzeni na coś nowego? Może mniej idealnego, może mniej pociągającego, ale takiego z krwi i kości?
Dziękuję, że czytasz. A jak uważasz, że warto, to proszę udostępnij ❤
Mirek Piotr Czarko Wasiutycz
www.czarko.pl
Sczerze polecam książki tego Pana❤