23/12/2025
Czy BYCIE to samo co OBECNOŚĆ?
Karpik gotowy? Śledzie pod śmietanową pierzynką są? Pierogi ulepione/ kupione? A gorący barszcz czerwony? A prezenty pod choinką?
Co się liczy podczas Świąt? Co jest najważniejsze? Co mogą dać nam Święta? Nastolatkowi i rodzicom…
Przede wszystkim, liczy się… OBECNOŚĆ. Nie chodzi jednak o BYCIE, ale właśnie o OBECNOŚĆ. Jak sprawić, by to nasze BYCIE stało się OBECNOŚCIĄ?
Bo można siedzieć przy jednym stole, a być bardzo daleko.
Można patrzeć na siebie, a się nie widzieć.
Można być razem, a czuć samotność.
Świąteczna obecność to coś więcej niż fizyczna bliskość. To uważność. To decyzja, że na chwilę odkładamy telefon, myśli o pracy, napięcia z ostatnich dni i „zaraz, tylko jeszcze…”. To moment, w którym naprawdę jesteśmy dla siebie.
Dla nastolatka obecność rodzica to nie kolacja z wyśmienitym jedzeniem, ani idealnie zapakowany prezent.
To poczucie, że jest ważny. Że jest zauważony. Że coś znaczy. Że jest kochany. Ale też myśl, że może być sobą – ze swoim humorem, emocjami, czasem milczeniem. Że nie musi spełniać oczekiwań, żeby zasługiwać na uwagę.
Dla rodzica obecność dziecka to często wyzwanie. Bo bywa głośno. Albo przeciwnie – cicho i zdawkowo. Bo rozmowy nie zawsze idą tak, jak byśmy chcieli. Ale obecność to także zgoda na to, że nie musi być idealnie, żeby było autentycznie.
Obecność to również:
– słuchanie bez poprawiania
– bycie ciekawym zamiast oceniającym
– zauważenie emocji, nawet jeśli są trudne
– wspólny śmiech, ale i wspólna cisza
Czasem wystarczy jedno pytanie zadane z autentycznym zainteresowaniem. Czasem spojrzenie. Czasem krótkie:
– Jestem tu. Dla ciebie.
Święta nie muszą być perfekcyjne. Stół nie musi uginać się od potraw. Ale jeśli przy tym stole będzie obecność, wzajemna uważność, jeśli w tym domu będzie przestrzeń na bycie razem – to właśnie najważniejsze. Ale też coś, co się pamięta. Nawet po latach.
Są również rodziny, w których w Święta dochodzi do przesilenia – wybucha gwałtowna kłótnia o jakąś głupotkę i zaczyna się niekończąca wyliczanka przewin z całego roku.
Do tego kąśliwe komentarze na temat tego, że ktoś się w ogóle nie stara w szkole, która – a jakże! – bardzo ważna. Do tego pytania, które nie są wyrazem troski, a wścibskimi wstawkami „umilającymi” wigilijny czas.
Są rodziny, w których Święta to czas niezwykłego napięcia, które musi mieć jakiejś ujście. Często tym ujściem jest… alkohol i przemoc… To napięcie również pamięta się przez lata. To napięcie wciąż może trzymać w potrzasku własnych kompleksów, przypisywania sobie winy za coś, za co nie jesteśmy odpowiedzialni. Bo jakaż może być odpowiedzialność nastolatka za to, że tata/mama odchodzi od stołu, kłóci się i pije? Odpowiedzialność ta może mieć szansę wzrastać ze względu na użyte przez agresora słowa:
- PRZEZ CIEBIE…
- PRZEZ WAS…
- GDYBY NIE TY…
- GDYBY NIE WY…
Są rodziny „przeczołgane” przez chorobę dziecka/ nastolatka/ rodzica. To Święta ciche, gdzie chodzi się na paluszkach tak, by niczym nie wpłynąć na nastrój chorego/chorej. Tak, by można było zaklinać czas podarowany np. po próbie „S”, by można było uwierzyć, że nie będzie już takiego kryzysu, tak, by można było przeżyć te Święta w jakikolwiek spokojny sposób…
Dlatego zawsze z dużą ostrożnością składam zawsze życzenia osobom, których zbytnio nie znam.
Życzę więc najczęściej spokoju i odpoczynku. I obecności. Tej dla nas. I dla nich.
Bo Święta oto chyba jednak nie magia. A czas, w którym po prostu mamy szansę dać siebie tym, których często rzadko widzimy/ zauważamy.
Z różnych powodów, których tak prosto nie można ocenić.
Z różnych powodów, które nie są tak łatwe do odkrycia.
Z różnych powodów, których nie da się określić jednym czy dwoma słowami.
A jeśli nie na codzień, to może chociaż właśnie teraz jest szansa na zwolnienie? Refleksję?
To nie magia. To decyzja.
Może być jednak nowym początkiem.
Waszym wspólnym początkiem.
Obraz Rosy / Bad Homburg / Germany z Pixabay
___________________________________
Jacek Wolszczak
psycholog, pedagog, terapeuta EMDR
pracujący z młodzieżą i dorosłymi w Badanie Świata
e-mail: jacek@depresjanastolatkow.pl