06/02/2026
SYSTEM, KTÓRY NIE KOCHA NASZYCH DZIECI. 💔🍼
Afera mleczna to nie przypadek. To system, który zawiódł najmłodszych.
Patrząc na kolejne komunikaty o wycofanych seriach mleka, czuję nie tylko smutek, ale i ogromną złość.
Widzę Wasze wiadomości: „Dziecko wymiotuje fontanną”, „Trafiliśmy na SOR”, „Boimy się podać kolejną porcję”.
Dziś musimy zadać głośne pytanie: Gdzie jest drugie dno?
Dlaczego w 2026 roku, przy całej dostępnej technologii, do puszek z jedzeniem dla niemowląt trafiają toksyny?
Mieszanka modyfikowana.
Temat, który dziś jest „normalny”, a jeszcze nie tak dawno… w ogóle nie istniał. Jako położna widzę, jak często mówimy o niej bez kontekstu. A bez historii nie da się zrozumieć, dlaczego jesteśmy w miejscu, w którym rodzice czują rosnący lęk o bezpieczeństwo swoich dzieci już od pierwszej doby.
Zanim pojawiły się fabryki, standardem było mleko kobiece. Potem przyszła rewolucja. Industrializacja. Fabryki. Praca kobiet. I nagle biologia zaczęła „przeszkadzać” systemowi. Pierwsze mieszanki nie powstały z troski. Powstały z potrzeby gospodarki. Żeby ciało matki przestało być „problemem logistycznym”.
Ale problem sięga głębiej. To mechanizm, który osacza dziecko od pierwszych chwil. 📢
Zastanówmy się głośno:
Procedury od pierwszej doby: Już na starcie, gdy układ nerwowy noworodka jest najbardziej bezbronny, system serwuje mu pakiet inwazyjnych procedur i szczepień. Czy naprawdę wiemy, jak te substancje wpływają na tak niedojrzały organizm w perspektywie lat?
Mleko bez realnej kontroli: Potem daje się nam puszkę mieszanki, która ma być „bezpieczna”. Tymczasem okazuje się, że nie ma obowiązkowych, zewnętrznych badań klinicznych dla każdej serii mleka wprowadzanej na rynek. Producenci bazują głównie na kontrolach własnych. Efekt? Oficjalne ostrzeżenia GIS o wycofaniu partii pojawiają się często dopiero wtedy, gdy produkt jest już w Waszych domach.
Gdzie jest drugie dno? Dlaczego bezpieczeństwo niemowląt przegrywa z biznesem?
Zysk ponad życie: Gigantyczne koncerny produkujące i mleko, i farmaceutyki, to machiny do zarabiania. Każda zmiana na linii produkcyjnej czy dodatkowe testy to koszty. Czy bezpieczeństwo ma szansę w starciu z zyskiem?
Odebranie instynktu: System od początku wmawia kobiecie, że jej mleko może być „słabe”, a jej obawy przed kolejnymi procedurami medycznymi to brak wiedzy. To celowe działanie – rodzic, który przestaje ufać swojej intuicji, staje się posłusznym odbiorcą towarów i usług.
Dzieci jako statystyka: Kolejne wycofywane serie mleka to dowód na to, że kontrola zawodzi. Rodzice dowiadują się o problemie "po fakcie", gdy ich dzieci zdążyły już zjeść skażony pokarm.
To nie jest opieka. To system, który od pierwszej godziny traktuje dziecko jak klienta, wystawiając jego zdrowie na próbę w imię „standardów”.
Kiedy chronimy matkę i jej biologię, dziecko ma szansę na naturalny start. Kiedy dostajemy „zastępstwa” – czy to w strzykawce, czy w puszce – mamy prawo żądać absolutnej pewności. A tej dzisiaj brakuje.
Drodzy Rodzice, bądźcie czujni.
Sprawdzajcie partie produktów na stronach GIS, pytajcie o składy i słuchajcie swojego instynktu. Jako położna stoję po Waszej stronie, a nie po stronie korporacji. Zdrowie dziecka nie może być polem do kompromisów.