Rodzę z Magdą

Rodzę z Magdą Położna,
Edukator ds. Przygotowanie do porodu, połogu i karmienia piersią.

laktacji,
Opieka okołoporodowa,
Certyfikowany doradca noszenia dzieci w chustach i nosidłach miękkich,
Certyfikowany Doradca Laktacyjny,
Poród domowy,
Doula.

02/03/2026

Było super ❤️ 24 luty 2026

„Ciąża – kto sprawił, że zaczęła ciążyć?”(oczami położnej)Jestem właśnie w trakcie lektury powieści Sabiny Jakubowskiej ...
02/03/2026

„Ciąża – kto sprawił, że zaczęła ciążyć?”
(oczami położnej)

Jestem właśnie w trakcie lektury powieści Sabiny Jakubowskiej „Położne” i z każdą kolejną stroną widzę coraz więcej powiązań. Coraz wyraźniej układa mi się w głowie obraz tego, jak doszło do momentu, w którym z ciążami i porodami jest dziś tak, jak jest.

Bo to nie stało się nagle.

Samo słowo „ciąża” – od „ciążyć”, dźwigać ciężar – już na poziomie języka ustawia perspektywę. Jakby ktoś chciał podkreślić trud, wysiłek, obciążenie. A przecież angielskie pregnancy wywodzi się z łacińskiego praegnans – „niosąca w sobie”, „pełna potencjału”. Inny akcent. Inna narracja.

W książce wyraźnie widać, jak przez lata poród przestawał być kobiecym doświadczeniem wspólnoty, a stawał się procedurą. Jak stopniowo odbierano kobietom sprawczość, oddając ją systemom, schematom, instytucjom. Jak naturalny proces zaczęto traktować głównie jak stan ryzyka wymagający kontroli.

I nagle wiele rzeczy zaczyna mieć sens.
To, dlaczego kobiety boją się porodu, zanim jeszcze zajdą w ciążę.
To, dlaczego tak często słyszę w gabinecie więcej lęku niż zaufania do własnego ciała.
To, dlaczego „stan błogosławiony” częściej kojarzy się dziś z listą badań i zaleceń niż z wewnętrzną siłą.

Nie piszę tego, żeby kogokolwiek obwiniać. Medycyna zrobiła ogromny krok naprzód i ratuje życie. Ale gdzieś po drodze zmieniła się opowieść.

Czy ktoś specjalnie chciał, żeby „ciąża” ciążyła?
Nie wiem.

Wiem natomiast, że ta lektura otwiera we mnie wiele pytań i refleksji. I czuję, że to dopiero początek. Dlatego będę tutaj rozkładać moje przemyślenia na części – krok po kroku, w kolejnych postach, w trakcie tej lektury.

Jeśli ten temat jest Ci bliski – jako kobiecie, mamie, przyszłej mamie, położnej, lekarzowi czy po prostu osobie ciekawej, jak historia ukształtowała nasze podejście do narodzin – zostań ze mną.

Zapraszam Cię do wspólnego czytania, myślenia i rozmowy.

Z cyklu wiadomości od Was.„Maź płodowa – naczytałam się o niej i chcę ją chronić, ale widzę na filmach z porodów, że now...
02/03/2026

Z cyklu wiadomości od Was.

„Maź płodowa – naczytałam się o niej i chcę ją chronić, ale widzę na filmach z porodów, że noworodek jest pocierany tetrową pieluszką. Czy ta maź wtedy nie jest zabierana?”

To bardzo ważne pytanie ❤️

Przede wszystkim – intensywne pocieranie i „klepanie” noworodka nie jest rutyną.
Noworodka stymulujemy tylko wtedy, gdy widzimy, że potrzebuje wsparcia oddechowego lub adaptacyjnego – np. gdy nie podejmuje oddechu, jest wiotki, ma obniżone napięcie. Wtedy delikatna, celowana stymulacja (najczęściej przez osuszenie i potarcie pleców) pomaga uruchomić oddech i krążenie.

Natomiast w fizjologicznym porodzie, gdy maluch rodzi się w dobrym stanie, nie ma potrzeby intensywnego wycierania czy „ścierania” mazi płodowej.

Co jest naprawdę potrzebne?

✔️ Osuszenie wilgoci – żeby zapobiec utracie ciepła (mokre ciało szybciej się wychładza)
✔️ Dogrzanie – kontakt „skóra do skóry” z mamą to najlepszy inkubator
✔️ Obserwacja adaptacji – czy oddycha, różowieje, reaguje

A teraz najważniejsze – dlaczego maź płodowa jest tak cenna?

Maź płodowa:
🤍 działa jak naturalny opatrunek ochronny
🤍 zawiera substancje przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze
🤍 wspiera kolonizację skóry „dobrymi” bakteriami
🤍 chroni przed utratą ciepła
🤍 nawilża i regeneruje skórę

To biologiczny „prezent” na start. Nie bez powodu zaleca się, aby nie kąpać noworodka w pierwszych godzinach (a nawet dniach) życia.

Delikatne osuszenie ręcznikiem nie musi oznaczać „zabrania” mazi – jeśli robione jest spokojnie, bez agresywnego tarcia. A przy prawidłowym kontakcie skóra do skóry większość mazi zostaje na ciele dziecka i wchłania się w jego skórę.

Podsumowując:
👉 Stymulujemy tylko wtedy, gdy trzeba.
👉 Osuszamy, żeby chronić przed wychłodzeniem.
👉 Chronimy maź, bo to naturalna tarcza ochronna noworodka.

Twoja czujność jest piękna – to właśnie takie pytania budują świadome macierzyństwo 🤍

P.S. dopowiadając do pytania czemu czasem jej nie ma za dużo ? :

1. Dieta matki – paliwo dla produkcji
Produkcja mazi (mieszanki wody, tłuszczów i białek) zależy od kondycji organizmu mamy.
Witaminy i minerały: Niedobory żelaza, kwasu foliowego czy witamin mogą skutkować uboższą warstwą mazi.
Nawodnienie: Woda stanowi ok. 80% składu mazi – odpowiednie picie płynów przez mamę wspiera jej jakość.

2. Wiek ciążowy – im bliżej terminu, tym mniej
Wyobraź sobie maź jako „krem wodoodporny”.
Wcześniaki: Mają cienką, niemal przezroczystą warstwę.
36.–38. tydzień: To szczyt produkcji. Dziecko jest całe „białe”.
Po 40. tygodniu: Maź znika, bo spełniła swoje zadanie. Skóra dziecka zaczyna się łuszczyć (tzw. „skóra praczki”), bo przebywa w wodach płodowych bez ochrony.

3. Płeć i hormony – dziewczynki wygrywają
Hormony matczyne krążące w organizmie dziecka stymulują gruczoły łojowe. Statystycznie dziewczynki rodzą się z grubszą i gęstszą warstwą mazi niż chłopcy.

4. Sposób porodu – mechaniczne „ścieranie”
Poród naturalny: Przejście przez kanał rodny działa jak peeling – część mazi zostaje mechanicznie starta z ciała dziecka.
Cesarskie cięcie: Dziecko wyjmowane jest bezpośrednio z wód, więc „pancerz” zostaje na nim niemal w nienaruszonej ilości.

5. Stan płynu owodniowego – czystość ma znaczenie
Jeśli w wodach płodowych pojawi się smółka (pierwsza kupa dziecka pod wpływem stresu), maź zmienia kolor na żółto-zielony i traci swoje właściwości ochronne, często ulegając szybszemu rozpadowi.

🦋🦋🦋🦋🦋🦋🦋🦋🦋🦋🦋🦋🦋🦋🦋🦋

„Maź płodowa to ostatni 'prezent' od Twojego organizmu, który maluszek zabiera ze sobą ze świata brzuszka do świata zewnętrznego. Nie spiesz się ze zmywaniem tej miłości – daj jej czas, by wsiąknęła i wzmocniła Twoje dziecko na start. Czystość może poczekać, odporność nie.

✨ Laktacyjny alfabet – Litera EE jak emocje, efektywność i ekspresja mleka.Trzy słowa, które pokazują, że karmienie pier...
02/03/2026

✨ Laktacyjny alfabet – Litera E

E jak emocje, efektywność i ekspresja mleka.
Trzy słowa, które pokazują, że karmienie piersią to coś znacznie więcej niż tylko fizjologia. To spotkanie ciała, psychiki i relacji z dzieckiem.

Bo mleko nie płynie tylko z piersi.
Płynie też z poczucia bezpieczeństwa, zaufania do siebie i z tego, jak czujesz się jako mama.
A gdy dodamy do tego wiedzę o efektywnym ssaniu i świadomej ekspresji mleka, karmienie staje się spokojniejsze, łatwiejsze i bardziej przewidywalne.

Dziś przyjrzymy się literce E – tej, która łączy naukę z emocjami i praktyką.
Wysłano
E jak… EMOCJE, EFEKTYWNOŚĆ i EKSPRESJA mleka

E – Emocje a laktacja

Emocje mają realny wpływ na karmienie piersią.
Stres, napięcie i lęk mogą hamować odruch wypływu mleka (let-down reflex), bo oksytocyna – hormon odpowiedzialny za wypływ – jest wrażliwa na stres.

👉 Co pomaga?
• poczucie bezpieczeństwa i wsparcie,
• spokojne środowisko do karmienia,
• regulacja układu nerwowego (oddech, dotyk, kontakt skóra do skóry),
• praca z przekonaniami („moje ciało potrafi karmić”).

Laktacja zaczyna się w głowie, ale kończy w ciele.



E – Efektywność ssania

Nie każde przystawienie oznacza efektywne karmienie.
Efektywność to:
• głęboki uchwyt,
• rytmiczne ssanie i połykanie,
• brak bólu brodawek,
• zadowolony, syty maluch po karmieniu.

Nawet jeśli dziecko często ssie, ale nieefektywnie, może nie przybierać na wadze, a mama może mieć zastój lub spadek podaży.
👉 Dlatego obserwacja karmienia jest kluczowa – nie tylko „czy ssie”, ale jak ssie.



E – Ekspresja mleka (odciąganie)

Ekspresja to odciąganie mleka ręcznie lub laktatorem.
Jest ważna m.in.:
• przy wcześniactwie,
• gdy dziecko nie może ssać,
• przy nadmiarze mleka lub nawałach,
• przy budowaniu zapasu,
• przy powrocie do pracy.

👉 Kluczowe zasady:
• częstotliwość ważniejsza niż czas,
• odciąganie naśladujące rytm dziecka,
• relaks i stymulacja oksytocyny (zapach, zdjęcie dziecka, dotyk).



Mini-przesłanie do mamy:

Twoje emocje, technika karmienia i sposób ekspresji mleka tworzą system naczyń połączonych.
Nie chodzi o perfekcję – chodzi o wsparcie, wiedzę i zaufanie do własnego ciała.
Wysłano
✨ Na koniec – coś naprawdę ważnego:
Nie ma „idealnej” mamy karmiącej piersią. Są tylko mamy, które robią najlepiej, jak potrafią – z tym, co mają tu i teraz.

Jeśli czujesz zalew emocji, masz wątpliwości co do efektywności karmienia albo zastanawiasz się, jak i kiedy odciągać mleko – to nie znaczy, że coś robisz źle. To znaczy, że jesteś uważna, zaangażowana i odpowiedzialna.

Pamiętaj:
💛 Twoje emocje mają znaczenie.
💛 Twoje ciało jest mądre.
💛 Wiedza daje spokój i sprawczość.

A jeśli potrzebujesz wsparcia – nie wahaj się po nie sięgnąć. Doradca laktacyjny, położna, grupa wsparcia innych mam – to nie słabość. To siła.

Bo laktacja to nie test do zdania.
To relacja, którą budujesz każdego dnia.

A u Ciebie, z czym najbardziej kojarzy się literka E w karmieniu piersią? Daj znać w komentarzu 👇

Są takie dni (i noce), kiedy wracam z porodu i czuję, że oddałam z siebie wszystko.Przy porodach domowych jestem w pełne...
01/03/2026

Są takie dni (i noce), kiedy wracam z porodu i czuję, że oddałam z siebie wszystko.

Przy porodach domowych jestem w pełnej uważności. W szpitalu jako doula — w pełnej gotowości. Trzymam przestrzeń, pilnuję spokoju, oddycham razem z kobietą. To ogromny zaszczyt, ale też duża odpowiedzialność.

I kiedy już wszystko cichnie…
kiedy dziecko jest przy mamie…
kiedy emocje opadają…

dopiero wtedy czuję zmęczenie.

Kocham kawę. Naprawdę.
Ale po intensywnym dniu zwykła kawa często za bardzo mnie „wybija” — daje szybki zastrzyk energii, a potem nagły spadek. A ja wtedy potrzebuję czegoś łagodniejszego.

Dlatego od jakiegoś czasu po takich dniach robię sobie ReiChi Zen. Traktuję to bardziej jak ciekawą alternatywę niż zamiennik kawy.

Przyrządza się jak kawę zbożową. Smak jest ciepły, z nutą kakao i cynamonu, lekko wytrawny. Bardziej otulający niż pobudzający.

W składzie są adaptogenne grzyby (reishi, soplówka, kordyceps, chaga), naturalna guarana i magnez. I chyba to połączenie sprawia, że czuję energię, ale bez napięcia. Bez rozedrgania. Bardziej stabilnie.

I od razu powiem — to nie jest coś dla każdego.
Jeśli ktoś nie lubi ziołowo-grzybowych nut albo w ogóle nie pije kofeiny, to pewnie nie będzie jego bajka.
Przy ciąży, karmieniu czy problemach zdrowotnych zawsze warto skonsultować takie rzeczy ze swoim lekarzem czy położną — bo nawet naturalne składniki nie są „dla wszystkich”.

Dla mnie sprawdza się szczególnie wtedy, gdy:
– pracujesz w dużym napięciu emocjonalnym
– jesteś po nieprzespanej nocy
– jesteś mamą, która potrzebuje łagodnej energii zamiast kolejnego mocnego espresso
– albo po prostu szukasz czegoś bardziej „spokojnego” niż klasyczna kawa

Nie piszę tego jako reklamy.
Po prostu jako kobieta pracująca przy porodach wiem, jak ważne jest dbanie o swój układ nerwowy. O regenerację. O małe rytuały.

To mój sposób na powrót do siebie po intensywnym czasie.
Ciepły kubek, kilka spokojnych oddechów i moment ciszy 🤍

Nie mogę zostawić tego tylko dla siebie więc polecam. Bo wierzę, że:

„Nie możemy dawać innym z pustego naczynia.”

Dlatego życzę Ci dziś, żebyś znalazła swoją małą chwilę Chi.
Swoją chwilę Zen.
Nawet jeśli to tylko 10 minut ciszy z ciepłym kubkiem w dłoniach 🤍

Spokojnej, dobrej niedzieli 🌿

Dziś dostałam wiadomość od kobiety, która przygotowuje się do porodu domowego – nie ze mną bo z innej części Polski – al...
26/02/2026

Dziś dostałam wiadomość od kobiety, która przygotowuje się do porodu domowego – nie ze mną bo z innej części Polski – ale jak widać, w głowie wciąż przerabia swój poprzedni poród.

Bo ciało potrafi zapomnieć.
Ale głowa… często wraca do momentów, które były trudne, niezrozumiałe, niedopowiedziane.

Napisała do mnie:

„Gdy zaczynają się skurcze parte, położne mówią: jeszcze nie wolno przeć! Nie przyj! Zaszkodzisz dziecku, poczekaj! Ciało już zaczyna przeć, a ktoś krzyczy, że nie wolno… Czy to były specjalne teksty, bym urodziła na plecach? Czy jeśli ciało czuje, że ma przeć, a ktoś mówi, że to jeszcze nie czas, to naprawdę nie przeć?”

To bardzo ważne pytanie.

I w większości przypadków odpowiedź nie jest tak dramatyczna, jak może brzmieć sam komunikat.

Najczęściej takie słowa nie mają na celu zatrzymania porodu ani „ustawienia” kobiety pod wygodę personelu. Zwykle chodzi o coś innego — o ochronę krocza, kontrolę tempa wyłaniania się główki i bezpieczne zakończenie II okresu porodu.

Są sytuacje, kiedy rzeczywiście prosimy, by na chwilę nie przeć:

– gdy szyjka macicy nie jest jeszcze całkowicie rozwarta,
– gdy główka schodzi bardzo szybko i chcemy zmniejszyć ryzyko pęknięcia krocza,
– gdy potrzebujemy spowolnić moment rodzenia się główki, aby tkanki miały czas się rozciągnąć,
– gdy główka potrzebuje chwili na prawidłową rotację.

To nie jest walka z ciałem. To próba współpracy z fizjologią.

Co ciekawe — dziś podczas porodu do wody, odruch parcia również był bardzo intensywny. Kobieta była w pozycji kolankowej, a mimo to pojawiła się potrzeba, by na moment ten impuls złagodzić. Pracowałyśmy oddechem, wydechem „z gwizdkiem”, rozluźnieniem, żeby główka miała czas się zrotować i żeby mięśnie dna miednicy mogły się spokojnie rozmasować i rozciągnąć.

Pozycja wertykalna bardzo pomaga. Woda bardzo pomaga.
Ale czasem nawet w najbardziej fizjologicznych warunkach potrzebujemy na chwilę zwolnić.

Dlatego coraz częściej odchodzimy od parcia „nabierz powietrza i ciśnij” na rzecz:

✔ parcia z wydechem,
✔ pracy z dźwiękiem,
✔ tzw. parcia z „gwizdkiem” – długiego, kontrolowanego wydechu jak przy zdmuchiwaniu świeczki,
✔ krótszych, naturalnych impulsów zamiast długiego tłoczenia.

Bo nie chodzi o to, by przeć jak najmocniej.
Chodzi o to, by dziecko urodziło się bezpiecznie, a krocze miało szansę rozciągnąć się spokojnie, a nie pęknąć gwałtownie.

Czy da się nie przeć, gdy ciało prze?

Odruch parcia bywa bardzo silny. Czasem trudno go powstrzymać. Ale poprzez zmianę oddechu, szybkie „wydmuchiwanie”, świadome rozluźnienie dna miednicy czy zmianę pozycji można ten impuls złagodzić na tyle, by przeczekać moment, w którym naprawdę potrzebujemy zwolnić.

Największym problemem często nie jest samo „nie przyj”.
Największym problemem jest brak wyjaśnienia.

„Nie wolno!” wywołuje napięcie.
„Zwolnij oddechem, główka już nisko, dajmy kroczu chwilę” — buduje współpracę.

I może właśnie dlatego ta wiadomość przyszła teraz.
Bo zanim zaczniemy kolejny poród — warto domknąć poprzedni.

Twoje doświadczenie ma znaczenie. 💛

Wczorajsze przedpremierowe spotkanie z Sabiną Jakubowską wokół książki „Położne” było absolutnie wyjątkowe. Było dużo śm...
25/02/2026

Wczorajsze przedpremierowe spotkanie z Sabiną Jakubowską wokół książki „Położne” było absolutnie wyjątkowe. Było dużo śmiechu, anegdot i pracy z własnymi egzemplarzami książki. Atmosfera była ciepła, bliska, bardzo kobieca.

Po spotkaniu ustawiła się długa kolejka po autografy, zdjęcia i krótkie rozmowy. Każdy chciał zamienić z Sabiną choć kilka słów – a ona znalazła czas dla wszystkich, z ogromną uważnością i serdecznością.

Co ważne – autorka „Położnych” przyjęła nasze zaproszenie na piknik Domowo Urodzonych który odbędzie się 4 lipca w Malawie pod Rzeszowem, gdzie będzie miała swoje stanowisko z książkami. Już nie mogę się doczekać tego spotkania w takiej przestrzeni.

A anegdota z tego wieczoru… zostanie z nami na zawsze – ze mną, Jolą i Anetką. Pani Marysia, 70-letnia kobieta z Jadownik, ubarwiła nam 1,5h czas stania w kolejce swoją obecnością i spontanicznymi wtrąceniami w rozmowy. Jej zdanie, które padło kilkanaście razy, zapamiętam do końca życia:
„Ja tego nie zapomnę do końca życia.”
A my również – pani Marysi – nie zapomnimy.

Pani Maria zdradziła nam nazwiska położnych, które są bohaterkami „Położnych”, i opowiedziała, co o nich pamięta, wspominając swoje porody. I wtedy po raz kolejny dotarło do mnie, jak bardzo prawdziwe jest to, że moment narodzin pamięta się całe życie – bez względu na wiek. Pamięta się słowa, spojrzenia, gesty, atmosferę. Każdy detal.

Pięknym dopełnieniem spotkania były opowieści autorki i prowadzącej o miejscach, w których dzieje się akcja książki – szczególnie o izbie porodowej na zamku w Niepołomicach, która dla wielu kobiet była przestrzenią graniczną między strachem a nadzieją, bólem a narodzinami. Te historie miały w sobie coś z mapy pamięci – miejsc, które zapisują się w ciele i sercu na całe życie.

Ja sama jeszcze nie zaczynam tej lektury – czekam z niecierpliwością na poród Małgosi i staram się nie zarywać nocek… a wiem, że przy książkach Sabiny to niemal niemożliwe, bo nie da się ich odłożyć ot tak.

A Wy?
Planujecie sięgnąć po „Położne”? Ciekawi Was ta opowieść o kobietach, porodach i pamięci zapisanej w ciele i historiach?
Czytałyście już „Akuszerki”? Jakie emocje w Was wzbudziły – zostały z Wami na dłużej, czy były to lektury „na raz”?
A może dopiero odkrywacie książki Sabiny Jakubowskiej i zastanawiacie się, od czego zacząć?

Jestem bardzo ciekawa Waszych wrażeń i czytelniczych planów – dajcie znać w komentarzach 🤍

🩸 Pobranie krwi u dziecka w domu – spokojnie, z uśmiechem i bez łezDziś miałam przyjemność pobierać krew u 4,5-letniego ...
24/02/2026

🩸 Pobranie krwi u dziecka w domu – spokojnie, z uśmiechem i bez łez

Dziś miałam przyjemność pobierać krew u 4,5-letniego chłopca w warunkach domowych. To była naprawdę wyjątkowo spokojna i miła wizyta 😊

Rodzice wcześniej przygotowali dziecko, tłumacząc mu, na czym będzie polegało badanie, dlaczego jest potrzebne i że ukłucie trwa tylko chwilkę. Dzięki temu maluch był świadomy tego, co się wydarzy, nie bał się i od samego początku był bardzo współpracujący.

Podczas pobrania z ciekawością obserwował każdy etap, zadawał pytania i był naprawdę dzielny. Co najważniejsze – nie zapłakał ani na moment, a po wszystkim był z siebie bardzo dumny 💪

Takie sytuacje pokazują, jak ogromne znaczenie ma przygotowanie dziecka i spokojna, domowa atmosfera. W domu dzieci czują się bezpiecznie, mają swoje zabawki, ulubione miejsce i obecność rodziców, co znacząco zmniejsza stres związany z badaniem.

Dla wielu maluchów wizyta w laboratorium wiąże się z lękiem, hałasem i pośpiechem, dlatego pobranie krwi w domu może być dużo łagodniejszym doświadczeniem – zarówno dla dziecka, jak i dla rodziców.

Gratuluję rodzicom świetnego przygotowania i ogromnych braw dla małego bohatera za odwagę 🌟

💡 Chcesz, aby Twoje dziecko miało badania wykonane w domu w komfortowych warunkach?
Zapraszam do kontaktu – wspólnie zadbamy, aby badania były spokojne i bezstresowe.



🩸 Pobieranie krwi u małego dziecka w domu – co warto wiedzieć jako rodzic?

Dla wielu rodziców samo hasło „pobranie krwi” brzmi stresująco. Martwimy się, czy dziecko będzie płakać, czy będzie bolało, czy wszystko się uda. Pobranie krwi w domu może być jednak dużo spokojniejsze niż w przychodni – bo dziecko jest w swoim bezpiecznym otoczeniu, a Ty masz pełną kontrolę nad sytuacją.



🧸 Jak przygotować dziecko (i siebie)?

👉 Wybierz spokojne miejsce, gdzie dziecko czuje się dobrze – kanapa, łóżko, ulubiony fotel.
👉 Przygotuj ulubioną zabawkę, kocyk, smoczek, książeczkę lub bajkę na telefonie.
👉 Ubierz dziecko w coś wygodnego, żeby łatwo było odsłonić rączkę.
👉 Jeśli badanie wymaga bycia na czczo – najlepiej umówić wizytę rano.

Warto powiedzieć dziecku prostymi słowami, co się wydarzy (bez straszenia):
„Pani pielęgniarka ukłuje rączkę na chwilkę, żeby sprawdzić, czy jesteś zdrowy”.



💉 Jak wygląda pobranie krwi w domu?

Personel medyczny przyjeżdża z pełnym, sterylnym sprzętem. Najpierw rozmawia z Tobą i dzieckiem, żeby zmniejszyć napięcie.

Samo pobranie trwa zwykle bardzo krótko.
Dziecko może płakać, wiercić się lub protestować – to normalna reakcja na nową sytuację.



🤍 Twoja rola jako rodzica jest kluczowa

Twoja obecność daje dziecku poczucie bezpieczeństwa.
✔ Przytul dziecko, trzymaj za rękę, mów spokojnym głosem.
✔ Odwracaj uwagę – bajką, rozmową, zabawką.
✔ Staraj się być spokojny/a – dzieci bardzo wyczuwają emocje rodziców.

Nie musisz być „idealny” – wystarczy, że jesteś obok.



⚠️ Czy zawsze się uda za pierwszym razem?

U małych dzieci żyły są delikatne i czasem słabo widoczne.
Może się zdarzyć, że pobranie nie uda się od razu – to nie jest niczyja wina.
Doświadczony personel zawsze stara się działać jak najdelikatniej i z jak najmniejszym stresem dla dziecka.



💙 Pobranie krwi w domu to często spokojniejsza alternatywa – mniej bodźców, mniej stresu i więcej komfortu dla dziecka i rodzica.

⸻Coraz częściej zatrzymuję się w refleksji nad tym, jak niezwykłych ludzi spotykamy z dziewczynami z naszego zespołu por...
23/02/2026



Coraz częściej zatrzymuję się w refleksji nad tym, jak niezwykłych ludzi spotykamy z dziewczynami z naszego zespołu porodowego na swojej drodze. Każde takie spotkanie to dla mnie nie tylko rozmowa, ale realna wymiana doświadczeń, wartości i perspektyw. Rozmawiamy o wierze, o ustawieniach, o tym, co w życiu naprawdę ważne — o sensie, o odpowiedzialności, o wyborach, które kształtują nasze drogi. Te rozmowy są głębokie, szczere i poruszające, a jednocześnie bardzo rozwijające.

Czuję, że dzięki nim sama wzrastam — jako kobieta, jako profesjonalistka i jako człowiek. Każda historia, każde spotkanie uczy mnie pokory, uważności i jeszcze większego zaufania do procesu, który niesie życie.

Jestem ogromnie wdzięczna, że Bóg stawia takich ludzi na mojej drodze. Coraz mocniej widzę, że to nie są przypadkowe spotkania, ale część większego planu, który często rozumiemy dopiero z perspektywy czasu. Ta droga uczy mnie wdzięczności, zaufania i odpowiedzialności za to, co przekazujemy dalej.

Dziś dotarła do mnie również informacja, jak treści publikowane na mojej stronie wpływają na Was. Wasze reakcje, wiadomości i historie pokazują, że te treści naprawdę rezonują, wspierają i inspirują. To dla mnie bardzo poruszające i daje ogromne poczucie sensu tego, co robię.

Dostałam też dziś pierwszy przelew od Facebooka za działalność strony. To drobny, ale symboliczny krok — znak, że to, co tworzę, zaczyna mieć także wymiar profesjonalny i biznesowy. Kto wie, jak wyglądałoby to, gdybym nie zablokowała komentarzy pod postem o Bebiko — ale świadomie wybrałam spokój, granice i autentyczność zamiast zasięgów. Dla mnie to nadal najważniejsze wartości.

Dziękuję każdej osobie, która jest częścią tej drogi — tym, których spotykam osobiście, i tym, którzy są tutaj ze mną online. To dzięki Wam ta przestrzeń żyje i ma znaczenie.

Czy masz w swoim życiu ludzi, o których czujesz, że zostali postawieni na Twojej drodze nieprzypadkowo?

🌸 Laktacyjny Alfabet Rodzę z Magdą – Litera D 🌸Witajcie w kolejnym odcinku „Laktacyjnego Alfabetu”.Dziś litera D – jedna...
23/02/2026

🌸 Laktacyjny Alfabet Rodzę z Magdą – Litera D 🌸

Witajcie w kolejnym odcinku „Laktacyjnego Alfabetu”.
Dziś litera D – jedna z najważniejszych w laktacji, bo dotyka zarówno biologii, jak i psychiki oraz decyzji, które często są obciążone presją społeczną.



D jak DOJRZEWANIE LAKTACJI

Wiele mam słyszy, że „laktacja powinna się ustabilizować”, ale rzadko tłumaczy się, co to oznacza medycznie.

🔬 Dojrzewanie laktacji to przejście od regulacji hormonalnej do regulacji lokalnej (autokrynnej).

🧪 Fazy laktacji:
• Laktogeneza I (ciąża) – przygotowanie gruczołu piersiowego
• Laktogeneza II (2–5 dzień po porodzie) – nawał, wzrost objętości mleka
• Laktogeneza III (od ok. 2–6 tygodnia) – stabilizacja i regulacja popyt–podaż

👉 Pełna adaptacja często trwa 6–12 tygodni, czasem dłużej.

Co się zmienia w dojrzałej laktacji:
• piersi przestają być twarde i „pełne” między karmieniami
• mleko produkowane jest głównie podczas ssania
• rzadziej występują nawały i przeciekanie
• dziecko efektywniej opróżnia pierś

👉 Mniej napięte piersi ≠ mniej mleka.
To często znak, że laktacja działa prawidłowo.



D jak DECYZJA

Karmienie piersią to proces biologiczny, ale też decyzja osobista i medyczna.

Mama może zdecydować o:
• wyłącznym karmieniu piersią
• karmieniu mieszanym
• odciąganiu mleka
• zakończeniu karmienia

👉 Żadna z tych decyzji nie definiuje jakości macierzyństwa.

Z punktu widzenia medycyny:
• priorytetem jest zdrowie dziecka i matki,
• karmienie nie powinno być źródłem przewlekłego cierpienia fizycznego lub psychicznego.

Dobra decyzja to taka, która jest świadoma i wspierana, a nie wymuszona presją.



D jak DEPRESJA POPORODOWA I ZDROWIE PSYCHICZNE

Stan psychiczny mamy ma ogromny wpływ na przebieg laktacji.

🔬 Baby blues vs depresja:
• Baby blues – do 80% kobiet, przejściowy, do 2 tygodni
• Depresja poporodowa – 10–20% kobiet, wymaga leczenia
• Zaburzenia lękowe poporodowe – równie częste, często nierozpoznane

Wpływ na laktację:
• stres może blokować wypływ mleka (blok oksytocynowy)
• trudności w nawiązywaniu relacji z dzieckiem
• zaniżone poczucie kompetencji („mam za mało mleka”)
• szybsze rezygnowanie z karmienia

👉 Leczenie farmakologiczne i terapia są kompatybilne z karmieniem piersią (w wielu przypadkach).
👉 Zdrowa mama = lepsze karmienie, niezależnie od metody.



D jak DZIECKO – aktywny partner laktacji

Laktacja nie jest „jednokierunkowa”.
Dziecko aktywnie reguluje produkcję mleka.

Rola dziecka w laktacji:
• ssanie stymuluje prolaktynę i oksytocynę
• skuteczność ssania decyduje o ilości produkowanego mleka
• zachowanie dziecka (cluster feeding, skoki rozwojowe) zwiększa podaż

Czynniki dziecka wpływające na laktację:
• wcześniactwo
• niskie napięcie lub wzmożone napięcie mięśniowe
• skrócone wędzidełko języka/wargi
• choroby noworodkowe
• trudności w koordynacji ssanie–połykanie–oddychanie

👉 Problemy dziecka NIE są winą mamy.
To medyczne uwarunkowania, które wymagają wsparcia zespołu specjalistów.



D jak DOBROSTAN MAMY (biopsychospołeczny fundament laktacji)

Laktacja jest procesem biologicznym, ale funkcjonuje w kontekście społecznym i psychicznym.

Czynniki wspierające laktację:
• sen (choć fragmentaryczny)
• odpowiednie odżywienie i nawodnienie
• wsparcie partnera/rodziny
• dostęp do specjalistów
• brak presji i poczucia winy

👉 Przemęczenie i izolacja zwiększają ryzyko problemów laktacyjnych i psychicznych.

Wsparcie mamy to interwencja medyczna, nie luksus.



💬 A u Ciebie, co najbardziej kojarzy się z literą D w laktacji?
Dojrzewanie laktacji? Decyzja? Dziecko? Dobrostan?
Podziel się w komentarzu 👇

Czasem ludzie myślą, że poród to jeden scenariusz. Że jak zacznie się, to jedzie się, rodzi, wraca do domu i koniec hist...
23/02/2026

Czasem ludzie myślą, że poród to jeden scenariusz. Że jak zacznie się, to jedzie się, rodzi, wraca do domu i koniec historii.
A praca położnej domowej… to zupełnie inny świat. Świat, w którym każdy poród jest inny, nieprzewidywalny, żywy.

Dziś pojechałam do trzeciego porodu domowego. Torba spakowana, głowa w trybie czuwania, serce już przy tej rodzinie. W takich momentach wszystko w tobie jest gotowe: słuch, dotyk, intuicja. Wiesz, że możesz zostać na godzinę… albo na dobę.

I okazuje się, że to fałszywy alarm. Ciało jeszcze się waha, dziecko jeszcze nie chce wychodzić. Rodząca zostaje odesłana do spania. Cisza. Oddech. Zamiast porodu – kawa i domowa pizza z tatą, rozmowy w kuchni, śmiech, trochę napięcia, które powoli opada.
Tak też wygląda ta praca. Czekanie. Bycie. Gotowość bez gwarancji, że „to już”.

Bo porody uczą pokory.

Jeden poród potrafi być tak szybki, że ledwo zdążysz dojechać. Torba jeszcze zamknięta, rękawiczki zakładane w biegu, a dziecko już jest na świecie. Czasem nawet nie zdążysz – i wtedy czujesz, jak bardzo natura nie pyta o grafik dyżurów.

A przy kolejnym… siedzisz dobę. Dzień i noc. Na podłodze, na kanapie, w półmroku. Z herbatą, z cichą muzyką, z szeptem. Jesteś cieniem, obecnością, kotwicą. Oddychasz razem z rodzącą, liczysz skurcze, patrzysz jak rodzi się nie tylko dziecko, ale i kobieta w nowej wersji siebie.

Praca położnej domowej to nie tylko łapanie dzieci.
To towarzyszenie w granicznych momentach życia.
To rozmowy o strachu, o sile, o tym, że ciało wie.
To czekanie, czuwanie, zaufanie procesowi.

Czasem zamiast spektakularnego finału jest pizza i kawa.
Czasem zamiast ciszy jest krzyk i dziecko w twoich rękach.
A czasem jest długa noc i poczucie, że jesteś dokładnie tam, gdzie trzeba.

I chyba za to kocham tę pracę najbardziej.
Za jej nieprzewidywalność. Za ludzką bliskość. Za momenty, których nie da się zaplanować.

Adres

Czarnieckiego 3/4
Połaniec
28-230

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 18:00
Wtorek 08:00 - 18:00
Środa 08:00 - 18:00
Czwartek 08:00 - 18:00
Piątek 08:00 - 18:00

Telefon

+48690465596

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Rodzę z Magdą umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Rodzę z Magdą:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram