30/01/2026
Dzisiaj dostałam moją nową matę od Mandala Yoga - maty do jogi i nie — nie prosili mnie o opinię, reklamę ani polecajkę. Pomyślałam jednak, że napiszę.
To moja druga mata od nich, pierwszą kupiłam kilka lat temu. Kilka dni temu wybrałam na stronie Mandali matę, zapłaciłam i złożyłam zamówienie. Dzień później zadzwonił do mnie Wojtek z Mandali i powiedział, że dziękuje za zamówienie, ale mają dla mnie — jako dla stałej klientki (jedna mata!! 😉) — kilka lepszych opcji, zarówno cenowo, jak i jeśli chodzi o sam produkt.
I nie, to nie było na zasadzie: „ta jest fajna, ale mamy trzy inne, kilka razy droższe, za to same jogują”.
Dostałam zdjęcia nowiuteńkich mat, jeszcze niewystawionych na stronie, bardzo dobre ceny, a całość zakończyła się zwrotem małej kwoty z tej, którą zapłaciłam, przemiłą rozmową i przepiękną matą.
Wojtek wysłuchał mnie, wziął pod uwagę to, czego potrzebuję w macie do jogi, i zaproponował mi przepiękną matę Miłorząb w kolorze Szałwia. Drzewo miłorzębu było w planach do ogrodu, a szałwię uwielbiam — będzie się dobrze jogować!
A teraz najlepsze.
Wojtek przypomniał mi, że kiedy kupowałam moją pierwszą matę, zwróciłam im uwagę, że powinni zmienić modelki na swojej stronie, bo pokazują zakłamany obraz kobiet praktykujących jogę — zupełnie nieprzystający do kobiet takich jak ja i dziewczyn, które do mnie przychodzą.
I wiecie co? Zmienili.
Wojtek powiedział, że to teraz kobiety „w naszym wieku” — nie wie chyba, że raczej nie jesteśmy w tym samym wieku 😉 — ale zmiana jest i jest naprawdę wspaniale.
W świecie jogi jestem „nikim” — nie jestem sławna, nie mam szkoły jogi, jest mnie mało w mediach społecznościowych. A jednak ludzie w Mandali posłuchali, wzięli sobie moje słowa do serca i przy zakupie nowej maty potraktowali mnie jak najważniejszą klientkę w ich biznesie.
Z takimi ludźmi naprawdę warto zostać.