08/02/2026
Zaburzenia jelitowe u dzieci z autyzmem to temat, którego nie wolno zamiatać pod dywan
Chcę dziś poruszyć temat, który wciąż jest traktowany jak „oczywista oczywistość”, a w rzeczywistości jest ogromnym zaniedbaniem systemowym, zaburzenia jelitowe u dzieci w spektrum autyzmu.
Chcę jasno powiedzieć jedno:
badanie jelit jest ważne nawet wtedy, gdy
„nic nie wskazuje na problem”.
Bo problem zaczyna się tam, gdzie objawy są automatycznie uznawane za „normę w autyzmie”.
Biegunki.
Zaparcia.
Bóle brzucha.
Wzdęcia.
Wybiórczość pokarmowa.
Utrata masy ciała.
Nietypowe stolce.
I słyszymy:
„To normalne w ASD”.
„Tak już jest”.
„To przez autyzm”.
„Proszę iść na terapię”.
To jest KRZYWDZĄCE.
Bo medycznie nie istnieje coś takiego jak norma przewlekłych zaburzeń jelitowych wynikających z diagnozy autyzmu.
Autyzm nie wyłącza fizjologii.
Nie anuluje potrzeby diagnostyki.
Nie jest powodem, by przestać szukać przyczyny.
Piszę to, czytając Wasze historie ze szpitali w całej Polsce.
Historie, w których rodzice słyszą, że ich dziecko „ma prawo” do bólu, bo jest w spektrum.
Że biegunki czy zaparcia to „pakiet”.
Że wybiórczość to „psychologia”.
Koniec tematu.
A przecież zamiast pełnej diagnostyki, coraz częściej dostaje się jedno zalecenie:
TERAPIA.
I żeby było jasne terapia nie jest zła.
Trening żywienia, psychodietetyk, trening smakowy, SI – to potrafi być złoto.
To może bardzo pomóc.
To może poprawić jakość życia.
Ale terapia nie może być jedynym ratunkiem.
Bo jeśli dziecko cierpi fizycznie, to żadna ilość terapii nie naprawi jelit.
Najpierw musi być MEDYCYNA.
Najpierw musi być GASTROLOGIA.
Najpierw musi być DIAGNOSTYKA.
Niechęć lekarzy.
Bagatelizowanie objawów.
Spojrzenia na rodziców jak na „kolejnych, którzy chcą nową diagnozę, żeby się użalać”.
To są realne doświadczenia wielu rodzin.
I to jest praktyka, która łamie zaufanie do systemu ochrony zdrowia.
Dziecko z autyzmem, które:
👉ma skrajną wybiórczość i traci na wadze
👉ma przewlekłe biegunki lub zaparcia
👉ma bóle brzucha, wzdęcia, nietypowe stolce
👉sygnalizuje dyskomfort zachowaniem.
👉nie prezentuje „normy”.
To są sygnały alarmowe.
To jest informacja: coś jest nie tak trzeba działać.
Co powinno być podstawą diagnostyki?
Podstawowe badania krwi, m.in.:
morfologia z rozmazem
CRP, OB
żelazo, ferrytyna
witamina B12, kwas foliowy
elektrolity
próby wątrobowe (ALT, AST, ALP, bilirubina)
albumina, białko całkowite
TSH (i w razie potrzeby FT3, FT4)
Alergie pokarmowe
Badania stolca – rozszerzone
kalprotektyna
pasożyty (kilkukrotnie)
badania bakteriologiczne
krew utajona
trawienie i wchłanianie (tłuszcze, skrobia)
USG jamy brzusznej
Badania serologiczne (np. w kierunku celiakii)
Gastroskopia i/lub kolonoskopia jeśli są ku temu wskazania
A potem?
Indywidualne rozszerzanie diagnostyki.
Bo każde dziecko jest inne.
I to musi być standard, nie wyjątek.
Jest mi po prostu przykro, że w roku, w którym gramy z WOŚP dla gastrologii, dzieci z ASD nadal nie mają podstawowej, systemowej opieki gastrologicznej.
Tak wielu z nas sobie poradziło.
My również.
Wyłapaliśmy problemy sami.
Żądaliśmy badań.
Argumentowaliśmy.
Nie odpuszczaliśmy.
Ale czy naprawdę tak powinno to wyglądać?
Czy nie byłoby lepiej, gdyby po diagnozie autyzmu rodzic dostawał „start pack”: lista badań
– konsultacja gastrologiczna
– jasna ścieżka diagnostyczna
Bo zdrowe jelita to fundament funkcjonowania.
To fundament snu, koncentracji, zachowania, rozwoju.
To fundament lepszego życia.
Dlatego proszę Was:
walczcie o diagnostykę.
uświadamiajcie lekarzy, że to nie jest norma.
Że potrzebne są badania.
Analiza.
Działanie.
Nie wyśmiewanie.
Nie bagatelizowanie.
Nie sprowadzanie wszystkiego do „autyzmu”.
I pamiętajmy niezależnie od stanowiska, tytułu czy funkcji, wszyscy jesteśmy ludźmi.
I mamy prawo wymagać rzetelnej opieki medycznej dla naszych dzieci.
Mamy prawo do pełnej diagnostyki gastrologicznej dla dzieci w spektrum autyzmu.
Nie zapominajmy o tym.
K.