Kącik Ajurwedy

Kącik Ajurwedy Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Kącik Ajurwedy, Witryna poświęcona zdrowiu i dobremu samopoczuciu, Poznan.

"KĄCIK AJURWEDY" to właściwie trójkącik:
Oczyszczanie - Odchudzanie -Odżywianie .. i na dokładkę Menopauza

Moje hasło przewodnie:
"WEŹ ZDROWIE W SWOJE RĘCE"

Używaj i korzystaj z Ajurwedy,
A NIE TYLKO JĄ ZNAJ!

Zimą potrafimy się zagubić.Szczególnie tą prawdziwą, kiedy mróz podmraża Ci usta, a słońce zachodzi szybciej, niż zjesz ...
23/02/2026

Zimą potrafimy się zagubić.
Szczególnie tą prawdziwą, kiedy mróz podmraża Ci usta, a słońce zachodzi szybciej, niż zjesz śniadanie.
Człowiek je więcej, ciężej, tłuściej, ale tak przecież mówi Ajurweda – zimą trzeba odżywiać ciało, wzmacniać je, dawać mu paliwo.
I to jest mądre i naturalne, ale czasem ta mądrość wymyka się spod kontroli – bo święta, bo sylwester, bo ferie.
Nagle orientujesz się, że coś, co budowałaś przez miesiące, jakby się rozluźniło. Ten tłuszczyk na biodrach, który już zaczynał znikać, znów jest bardziej widoczny.
Sen przerywany. Poranki trudniejsze. Ruchu mniej.

W głowie poczucie winy i to ciche zdanie, które pojawia cię co wieczór - „znowu wszystko zaprzepaściłam”.

Obserwuję to wśród moich podopiecznych, kiedy piszą do mnie - Aga marzę już o oczyszczaniu, chcę powrotu.
Drugi taki moment przychodzi latem, w wakacje, kiedy rutyna znów się rozmywa, więc chyba nie na darmo najbardziej zalecanymi okresami do sezonowego oczyszczania wątroby jest właśnie wiosna i jesień.

Lubię mieć tę swoją Ajurwedę. Ona jest jak kompas i dzięki niej zawsze wiem, do czego wrócić. Moi podopieczni też to wiedzą.

Nie chodzi o restrykcje, o zakazy, o karanie siebie.

Chodzi o powrót do Natury.

Do szklanki ciepłej wody po przebudzeniu.
Do wcześniejszego kładzenia się spać.
Do wstawania o wschodzie słońca – zauważyłaś, że o szóstej jest już jasno?
Do regularnego spaceru, nawet krótkiego.
Do ciepłej zupy, zamiast późnej kolacji.

Kiedy czujesz, że wszystko się rozregulowało, nie potrzebujesz rewolucji, ani szaleństwa, tylko spokojnego powrotu do tego, co dobrze znasz, co działa.

Z moich obserwacji wynika, że w tym momencie zagubienia najskuteczniejsze jest oczyszczanie ajurwedyjskie. Nie tylko dlatego, że porządkuje ciało, ale dlatego, że porządkuje głowę.
I chociaż jesteś samotnikiem, dobrze być w grupie, która przechodzi to samo.

Co rano o 6:00 budzi Cię dźwięk WhatsAppa. Ktoś pisze „dzień dobry” i chociaż masz ochotę wyłączyć powiadomienia i obrócić się na drugi bok, otwierasz oczy, czytasz te wszystkie serduszka, kwiatuszki i powitania… I wstajesz.

Zamiast kawy – choć tak bardzo jej brakuje – nalewasz do szklanki ciepłą wodę. Czujesz, jak spływa po przełyku, jak budzi jelita, jak porusza coś, co było ospałe. Zdjecie na grupie potwierdza, ze pijecie te ciepłą wodę razem.

Masz moje przepisy dostosowane do każdego z etapów, masz moje porady ajurwedyjskie i inspiracje, dzięki którym uczysz się nie odtwarzać, a tworzyć. Dzięki, którym małymi krokami wprowadzasz Ajurwedę do swojego życia.

W grupie jest zwykle około dwudziestu osób, z różnych stron świata, inaczej żyjących, inaczej wyglądających, z innymi intencjami. Ale jest pomiędzy nimi wspólny mianownik - wszystkie chcą zmiany.
Wszystkie są gotowe, ale potrzebują siebie nawzajem i potrzebują mojej obecności, towarzystwa i asekuracji.
Oczyszczanie można zrobić samodzielnie. Są książki, są blogi, są instrukcje, a jednak mam wiele osób, które co pół roku meldują się w pierwszej ławce. Choć znają materiał. Choć wiedzą, co robić. Pragną dołączyć do grupy, bo grupa czyni cuda, bo jest raźniej, bo jest łatwiej.

A poczucie, że ktoś kto zna się na rzeczy jest tuż obok - daje bezpieczeństwo.
Słyszę to często od uczestników „dzięki Tobie czułam się zaopiekowana”.

Proces ajurwedyjskiego oczyszczania wątroby jest mocny i skuteczny. Ale musi być przeprowadzony dobrze.
Z przygotowaniem. Z wyprowadzeniem. Z uważnością.
Źle poprowadzony może bardziej zaszkodzić niż pomóc.
Jeśli ktoś wejdzie w detoks bez przygotowania albo wyjdzie z niego brutalnie, zalewając ciało ciężkim, trudnym do strawienia jedzeniem – może pogorszyć swój stan.

Dlatego wiosenne oczyszczanie online zawsze jest w moim harmonogramie. Towarzyszę dziesiątkom osób, żeby przeszły ten proces bezpiecznie. Żeby poczuły różnicę. Żeby zrozumiały, dlaczego to ma sens.

Teraz zajmuję się uczestnikami wyjazdowego oczyszczania. Trzy pełne, zaangażowane turnusy już są w przygotowaniu.
Pilnują diety, rezygnują z kawy, nie jedzą ciastek.
Jeszcze nic się „nie zaczęło”, a już widzą pierwsze efekty – spada waga, robi się luźniej w pasie. Zdarzają się już pierwsze wpadki, które zawsze wywołują uśmiech na mojej twarzy, bo wiem że te pomyłki wynikają z tego, jak bardzo oni chcą. Oczywiście jestem obok i naprowadzam na odpowiednie tory.

Chociaż cały proces trwa miesiąc, to najintensywniejsze są środkowe dwa tygodnie – wtedy dzieje się najwięcej. Większość osób normalnie pracuje, żyje, funkcjonuje.

Proszę ich tylko o jedno: znajdźcie chociaż jeden weekend wyłącznie dla siebie, bo ten weekend czasem zmienia więcej, niż sama dieta.
Tak naprawdę nie zawsze chodzi tylko o wątrobę, chodzi o odzyskanie siebie i moment, w którym przestajesz mówić „znowu wszystko zepsułam”, a zaczynasz cicho myśleć „WRACAM”.

7 kwietnia, zaraz po Wielkanocy możesz zacząć WRACAĆ z Kącikiem Ajurwedy.
https://kacikajurwedy.pl/domowe-ajurwedyjskie-oczyszczanie-watroby-online-ze-wsparciem-wiosna-2026

21/02/2026

Co w oczyszczaniu jest najtrudniejsze?

Na początku wydaje się, że dieta.
Gotowanie.
Pilnowanie ciepłych posiłków, kiedy świat wokół k**i wszystkim innym.

Potem pojawia się ghee – złote masło, które dla jednych jest jak eliksir, dla innych jak próba charakteru.

Ale po kilku dniach okazuje się, że to wcale nie jest sedno sprawy.

Najtrudniejsze jest…
zatrzymać się.
Odłożyć na bok swoje tempo, swoje przyzwyczajenia, swoje „muszę”.
Na chwilę wyjść z roli tej, która wszystko ogarnia.
I pozwolić, żeby proces poprowadził nas sam.

Bo prawdziwe oczyszczanie zaczyna się nie w kuchni, lecz w głowie.

A kiedy już człowiek myśli, że największą przeszkodą jest zaparcie się…
okazuje się, że czasem chodzi o zaparcie zupełnie innego rodzaju.

I wtedy zamiast wielkiej filozofii pojawia się coś znacznie zdrowszego –
śmiech.

Jeśli czujesz, że to moment, żeby na chwilę zwolnić i zrobić miejsce dla siebie,
to właśnie ruszyły zapisy na wiosenne oczyszczanie wątroby online.

Zaczynamy 7 kwietnia, tuż po Wielkanocy.

Zapisy przez Bio lub stronę kacikajurwedy.pl



• oczyszczanie • ajurwedyjskie oczyszczanie • ajurweda • detoks • detox • oczyszczanie wątroby

Nasz dawny kupel miał w zwyczaju powtarzać, że żyje tylko dla tych dwóch tygodni w roku - kiedy jedzie na wakacje - pod ...
18/02/2026

Nasz dawny kupel miał w zwyczaju powtarzać, że żyje tylko dla tych dwóch tygodni w roku - kiedy jedzie na wakacje - pod palmy, na plaże, po kolorowego drinka.
Pierwsze dni swojego urlopu spędzał na odsypaniu swojej codzienności, dopiero od 4 dnia korzystał ze swoich wakacyjnych opcji.

Tylko wtedy był uśmiechnięty, zabawny i szczęśliwy.

W ostatnich latach naszej znajomości, tylko wtedy przyjemnością było spędzać z nim czas.
Po powrocie do domu przebierał się w swoją maskę gościa „zarobionego”, nieprzyjemnego, sfrustrowanego i chronicznie zmęczonego. Rodzina od niego uciekła, przyjaciele od niego uciekali, współpracownicy od niego uciekali.

Ze smutkiem obserwowaliśmy ten cykl. Pytałam go często – „Naprawdę tak chcesz żyć, od wakacji raz w roku, do wakacji raz w roku? To tylko 2 tygodnie, które dają ci radość, a reszta przepada.”

Czy dałoby się wtedy coś zrobić?

Godziny przed Netifixem, kolejne godziny z grami w komórce, litry wypijanego piwa wieczorami. Włączony notorycznie telewizor – nawet podczas snu i fastfoody.

Minęło wiele lat od tamtej znajomości, ale ja wciąż o tym myślę.

Wtedy - sama zaczęłam się obserwować, zauważyłam, że rzeczywiście po powrocie z urlopu nastrój obniżał się i nie byłam taką samą Agnieszką, jak tą - pod palmami. Obiecałam sobie te wiele lat temu, że nie będę ŻYŁA tylko wtedy kiedy jestem na wczasach, kiedy mam urlop i odcinam się od swojej codzienności.

Chcę żyć pełnią życia każdego dnia, także dzisiaj kiedy czeka mnie 8 konsultacji i wiele zaległych spraw do ogarnięcia.

Spotykam setki ludzi, którzy przyjeżdżają do nas na oczyszczanie. Bardzo często, ich głównym motywatorem do oczyszczania jest odzyskanie energii i odpoczynek.

Czasem widzę w ich oczach pustkę.

I trudno może Ci będzie w to uwierzyć, ale zdarza się, że niektórzy płacą za oczyszczanie, przyjeżdżają do nas z daleka, żeby odespać. I śpią w każdej możliwej chwili, pomiędzy zabiegami, pomiędzy spotkaniami, pomiędzy posiłkami. Przyjeżdżają do Jemiołowa, żeby odpocząć, odciąć się od codzienności, uciec i wyspać się.

Nie są w stanie spędzić z nami wieczorów, bo są tak zmęczeni. Zasypiają podczas zabiegów, nawet na masażu Wodza Grega, co naprawdę z przyczyn obiektywnych, wydaje się niemożliwe.

Na świeżo - niektórzy współtowarzysze naszych podróży do Indii, zaczęli cieszyć się wyjazdem dopiero po kilku dniach, aż odtajali od wszystkich obowiązków - realnych i wyimaginowanych. Od nieprzespanych nocy, od setek rzeczy do skończenia, do zrobienia, do załatwienia…

Kurczę nie chcę jeździć w podróż, żeby tylko odpoczywać, ale żeby doświadczać, przeżywać i spotkać się z sobą w innych okolicznościach.

Często ludzie, którzy stają na mojej drodze zadają mi pytanie – „Skąd ty bierzesz tyle energii i to jeszcze w Twoim wieku” (w lipcu kończę 54 lata).
Teraz w Indiach moja koleżanka, młodsza ode mnie o 12 lat spytała - „Czy ty się nigdy nie meczysz?”

A ja sobie wtedy myślę, że przesadzają, że przecież nic nadzwyczajnego nie robię, że 15 kilometrowy spacer to żaden wyczyn, że pobudka o 3 rano, to nic specjalnego - oczywiście od czasu do czasu, że rano po wstaniu z łóżka każdemu chcę się działać.

Ale rzeczywiście widzę, że wiele osób jest po prostu wyczerpana, przemęczona i osłabiona.
Wypalenie, branie zbyt wielu obowiązków na głowę w przekonaniu, że MUSZĘ, bo nadejdzie koniec świata…
Chociaż widomo, że on nie nadejdzie.

Zajmowanie się rzeczami, które być może nie są wcale tak istotne. Chroniczny stres, a właściwie nieumiejętność radzenia sobie ze stresem
Fakt jest taki, że kiedy jesteśmy zajęci - jesteśmy też ważni, potrzebni i niezastąpieni. I w takim przekonaniu zajeżdżamy się. Nie odpoczywamy, nie regenerujemy, a nasze ciało jest osłabione, więc łatwo się męczy, łatwo choruje i cierpi.

Czasem to „jestem zajęta” wynika po prostu z wyborów, które się podejmuje. Czas znika kiedy skroluje się internet, ogląda kilka odcinków serialu na raz, gra w gry w przyklejoną do rąk komórką.
Zamiast regularnego spaceru po parku, chwili z książką, chwili skupienia czy zwykłego czasu z przyjacielem wybierasz coś innego. I brakuje Ci czasu.

Też zdarza mi się wziąć na siebie za dużo. Też czasem pracuje od 6:00 do 21:00, chociaż to nie jest po ajurwedyjsku i dokładnie wtedy wiem, co moje ciało ma mi do powiedzenia. Też w moim notesie - w dziale do zrobienia - jest czasem za dużo punktów do odhaczenia.
Ale w pewnym momencie mówię do siebie:

„Zatrzymaj się człowieku i zobacz jak żyjesz? Czy to jest życie, o którym marzysz? Czy jesteś tym kim chciałabym być? Czy DZISIAJ, mogłoby być moim ostatnim doświadczeniem?”

Osoby, które poznałam na naszych oczyszczaniu, i wyjazdowym, i online, też to do siebie mówią - dlatego podejmują tę decyzję, że są.

Oni po prostu nie czerpią już satysfakcji z tego jak wygląda ich codzienność.
Chcą czuć energię, radość z życia, satysfakcję z tego co robią i zatrzymują się. Nie gadają tego co ładnie brzmi, tylko rzeczywiście pragną zmienić swoje życie i chcą mieć w tym swój udział.

Patrzą z góry na swoją codzienność, zadając sobie pytanie:
„Czy to jest życie, o którym marzę? Czy jestem tym, kim chciałbym być? Czy DZISIAJ mogłoby być moim ostatnim doświadczeniem … ”

Ajurwedyjskie Oczyszczanie Wątroby Online startuje 7 kwietnia https://kacikajurwedy.pl/domowe-ajurwedyjskie-oczyszczanie-watroby-online-ze-wsparciem-wiosna-2026

Podśmiechiwałam się pod nosem, słysząc te wszystkie ich opowieści. Detoks sokowy, po którym jelita pracują jak szalone i...
26/01/2026

Podśmiechiwałam się pod nosem, słysząc te wszystkie ich opowieści.
Detoks sokowy, po którym jelita pracują jak szalone i się chudnie.
Metoda Moritza i oglądanie toksyn w kształcie galaretowatych, zielonkawych kulek.
Głodówki oczyszczaniowe, po których odzyskuje się energię.

Patrzyłam trochę z politowaniem na bohaterów tych historii, śmiejąc się w duchu, że tak łatwo dali się wkręcić w te wszystkie mody.

Prawda jednak była zupełnie inna.
Dzisiaj to wiem.
Nieświadomie podziwiałam tych wszystkich ludzi.
Wkurzali mnie nawet, bo im zazdrościłam, że są na to gotowi, że potrafią wprowadzić taką dyscyplinę, zrezygnować z codziennych uciech – nawet jeśli są „zdrowe”.
Że są w stanie poświęcić kilkanaście dni, a nawet kilka tygodni żeby przez to przejść.
Że się nie boją i że po prostu są gotowi na zmiany.
Ja na nie wtedy nie byłam.

Potem nadeszła ta wiosna, kiedy powiedziałam do Grega – „Zróbmy to.”
To była nasze pierwsze oczyszczanie ajurwedyjskie.
Całkowicie bez wsparcia, bez wiedzy, ze słabych notatek. Bez świadomości jak, takie oczyszczanie powinno wyglądać i na czym powinno polegać. Piłam ghee i nie wiedziałam kiedy powinnam przestać.
Moja kupa stała się jasno beżowa i nie miałam pojęcia czy tak być powinno, czy nie. Dużo było przy tym oczyszczaniu stresu, czy wszystko przebiega tak, jak przebiegać powinno i co w ogóle się z nami dzieje, a co powinno się dziać.

Na szczęście oczyszczał się ze mną Greg i jeszcze jedna koleżanka - tak samo zielona jak my, ale i w tej mini grupie było nam raźniej.

I powiem Ci, że chociaż tamto „ajurwedyjskie” oczyszczanie sprzed 7 lat, nie leżało nawet obok prawdziwego, ajurwedyjskiego oczyszczania i wiele w nim było błędów merytorycznych, ale też naszych – interpretacyjnych, ono zadziałało!

Pomogło i poczuliśmy różnicę na tyle dużą, że temat postanowiłam zgłębić.

Ja po prostu fruwałam. Czułam taki przypływ energii, że się o siebie bałam, bo na brak energii wcześniej raczej narzekać nie mogłam. Czułam się lekka, nie tylko w ciele, ale i w głowie, i ta jasność umysłu to to, co przede wszystkim mnie zachwyciło i wciąż zachwyca – energia umysłu.
Wiedziałam wtedy, że to stanie się moim rytuałem, ale też chciałam się tym dzielić.

Wciąż wszystkim opowiadałam o naszych doświadczeniach, o tym co dał mi ten proces, a oni – nierzadko - patrzyli na mnie tak, jak ja kiedyś na innych fanatyków oczyszczania. I chociaż namawiałam wszystkich z rumieńcami na twarzy, wielu z nich nadal, nigdy tego nie doświadczyła.

Ale na oczyszczanie trzeba być gotowym.

Zaczęłam drążyć temat.
Kupiłam dziesiątki książek.
Zapisałam się na kursy by zdobyć autentyczną wiedzę.
Szukałam jej u źródła, w Indiach, w starożytnych księgach - jak takie ajurwedyjskie oczyszczanie powinno wyglądać zgodnie ze sztuką.

Na podstawie swoich doświadczeń wiedziałam też, że zawsze, prze-zawsze podczas oczyszczania będę obok, bo oczyszczając się każdy powinien czuć się bezpiecznie, zaopiekowały przez kogoś doświadczonego. Kogoś kto wie czego można się spodziewać, co się może pojawić, ktoś, kto po prostu zna się na rzeczy i powie co się dzieje, kiedy kupa zacznie być beżowa.

Tej wiosny rozpoczyna się 5 rok mojej praktyki jako specjalista ajurwedyjskiego oczyszczania.

Jakiś czas temu zdałam sobie sprawę, że od tamtej chwili, kiedy poczułam, że po pierwsze chcę przechodzić oczyszczanie regularnie, ale też – po drugie - chcę oczyszczać innych - pomogłam setkom moich podopiecznych – na wyjazdach i online.

Wielu z nich tak jak ja, wpisało sobie ten proces jako coroczny rytuał, służący zdrowiu i młodości. Kiedy raz poczuje się to, co czuje się po oczyszczaniu, już zawsze się chce do tego wracać.
My sobie tu gadu, gadu o Indiach, o wakacjach i śniegu, a czas wiosennego oczyszczania zbliża się wielkimi krokami.

Dla tych którzy myślą o wyjeździe – dzisiaj spadły z nieba 4 miejsca na wiosenne oczyszczanie w Jemiołowie, zwolniły się z poważnych powodów, być może dla Ciebie.
https://kacikajurwedy.pl/ajurwedyjskie-oczyszczanie-watroby-w-jemiolowie-wiosna-2026

Miesięczny proces oczyszczania online, oczywiście pod moją kuratelą startuje po świętach wielkanocnych!
https://kacikajurwedy.pl/domowe-ajurwedyjskie-oczyszczanie-watroby-online-ze-wsparciem-wiosna-2026

Podeszłyśmy do okienka, żeby zakupić karty sim z indyjskim numerem. Dorotka zdjęła obudowę i znalazła w niej karteczkę, ...
22/01/2026

Podeszłyśmy do okienka, żeby zakupić karty sim z indyjskim numerem. Dorotka zdjęła obudowę i znalazła w niej karteczkę, którą schowała tam ponad rok temu: „Twoje marzenie spełni się podczas pełni”.
Zamurowało mnie, bo wylądowaliśmy w Dheli właśnie podczas pełni księżyca.🌝

I tak się zaczęła nasza podróż i spełnienie jej marzenia.

Któregoś dnia na Goa powiedziała - „Aga ja nigdy w życiu tak nie odpoczęłam i nigdy czegoś takiego nie przeżyłam”.

***

Pierwszy dzień to pierwsze wrażenia, które często są tak intensywne, że trudno o nich mówić. Nie można znaleźć słów, nazwać tego co się widzi i tego co się czuje, wiec czasem po prostu chce się tylko płakać.
Pamiętam jak Ewka powiedziała do mnie ze łzami w oczach „mam dziurę w głowie i nie mogę sobie poradzić z tym co widzę”, ale potem przechodząc nad cuchnąca rzeczką w środku Mahabalipuram, pełną śmieci, butelek i rynsztoku coś się zmieniło…

Dziura zaczęła znikać.
I… zaczął się prawdziwy „sen wariata”.

Cieszę się, że i ja byłam w tym śnie i Ewuś dziękuję 🙏 za każde Twoje słowo wypowiedziane i napisane.

Ten sen każdego dnia był w innych barwach, w innej epoce.
Szalony, magiczny i z każdym kolejnym odcinkiem bardziej wyczekiwany.

Taras na dachu Holi wood, Ashram Aurobindo z karmionym przez guru drzewem, czerwone drogi Auroville i odwiedziny Matrimandir, przypominające trochę futurystyczna scenę z Seksmisji – wtedy się dopiero zaczęło.
Oszołomienie towarzyszyło ekipie coraz częściej, a poczucie, że nie wiedzą co się tutaj dzieje narastało.

Darek wdeptując w krowi 🐄 placek powiedział, że niektórzy widzą duchowość wdeptując w krowie placki i rzeczywiście coś w tym jest, przecież krowa w Indiach jest święta. Na końcu przyznał, że ta podróż - na różnych poziomach - była tak intensywna, jak jego pół roku dotychczasowego, ale intensywnego życia.

Ninka chłonęła Indie po swojemu i żeby się zbytnio nie rozgadywać leci do Indii z nami już za kilka miesięcy.

Medytowaliśmy, byliśmy w koncentracji, rozmyślaliśmy, trawiliśmy to czego dostarczają nam zmysły. Widzieliśmy kolory, słyszeliśmy fale, palące się ognisko, dziwne ptaki wirujące nad głowami, delikatny deszcz i cichutkie pochrapywanie pomiędzy.

Zadziwił nas wielki kamień 🪨, który choć leży na górce nie chce skulać się w dół. Zobaczyliśmy świątynię ukrytą pod piaskiem i dziesiątki martwych żółwi na plaży.

Czasem trudno wyjaśnić taki rodzaj zażyłości, który po prostu jest - bez zbędnych słów i deklaracji. Wystarczy spojrzenie. Tak jest z Alą 💙. Chociaż zwykle to ja śpiewam najgłośniej na imprezach, przy niej nie miałam żadnych szans. Kiedy mnie nie było, to Ona stawała na straży całej dziatwy.

Marzenka i Mariusz nie byli w Indiach pierwszy raz, ale jak sami to określili - z biurem podróży poznawali Indie po powierzchni. Teraz dotknęli, powąchali i zobaczyli głębiej. Żegnając się ze łzami w oczach powiedzieli - „To była podróż naszego życia”, a dzisiaj napisali, że po raz pierwszy mogliby wrócić do tych samych miejsc w przyszłym roku. Podejrzewam, że może chodzić o Casablankę lub Upasanę.💃

Magda - co za pozytywna duszka tego wyjazdu. Cieszyła się z wszystkiego jak dziecko. Poczuła się w Indiach od samego początku jak w domu, może tak jak my tutaj się kiedyś urodziła 🇮🇳. Wczoraj napisała do mnie – „Weźmiecie mnie w przyszłym roku?”

Jej podróżnicza siostra Ania, dzisiaj wylądowała w domu. Trudno w to uwierzyć, ale żeby dołączyć do naszej wyprawy przyleciała, aż z Montrealu. To typowa Zosia samosia, która polubiła w Indiach tybetańskie klimaty i nie mówię tutaj wyłącznie o Majnu Ka Tila.

Gracjanna odcięła się od obowiązków i kontroli. Z mojego tarasu na Goa przyglądałam się, jak odpoczywa, regeneruje się i ładuje baterie. Czekała na te podróż ponad rok i następnym razem zamierza wsiąść tutaj za kierownicę.

Kornelia to moja mała P… rzyjaciółeczka. 🫶
Zawsze dbała o mój dobry humor i moje wory pod oczami, więc w trakcie przemieszczania się busikiem przyklejała mi specjalne płatki pod oczy. Chociaż na początku podroży czuła jakby kupiła kota w worku – uwielbiam robić podróżnicze niespodzianki - z każdym dniem Indie pochłaniały ją, mieszały jej w głowie, powiedzmy sobie szczerze - zawładnęły nią (oj dobrze to znam). Odwołała nawet planowaną na przyszły rok podróż do Japonii, bo oczywiście jedzie z nami do Indii.
" Możesz wyjechać z Indii, ale Indie nie wyjadą z Ciebie" – powiedziała i każdy kto je zrozumiał wie, że to prawda.

Kilka dni przed rozpoczęciem tej podroży napisałam "oni jeszcze tego nie wiedzą, ale nie wrócą tacy sami" – Patrycja wiedziała, bo jechała z nami teraz już drugi raz. W ciągu ostatniego roku w jej życiu bardzo dużo się zmieniło, a te zmiany zaczęły się właśnie tam, w Indiach. Tym razem to była nie tylko podróż do Tamilnadu, ale przede wszystkim podróż w siebie. Pełna siły, mocy i samoświadomości. Nie da się zapomnieć tego co się raz zobaczyło, doświadczyło czy przemyślało. 🕉️Lakszmi się maluje…

Siedzimy sobie z Gregiem nad Gangesem w Rishikesh i wspominamy wspólne chwile z ogromnym wzruszeniem. To takie szczęście, że chociaż to nie był ajurwedyjski wypad, możemy naszych ajurwedyjskich przyjaciół, ludzi z tej samej gliny ulepionych, poprowadzić naszymi indyjskimi ścieżkami i pokazywać im Indie trochę naszymi oczami. Poznając się nie tylko lepiej nawzajem, ale przede wszystkim zgłębiając prawdę o sobie samym.

Nasz tańczący kelner z Salty powiedział do jednego z nas „ Dlaczego nie tańczysz? Tańcz! Żyj!” i ja się pod tym podpisuję.
Żyjmy.

🙏🙏🙏Dziękuję kochani za te podróż w imieniu swoim i Wodza Grega, waszego pastuszka goańskiego.🐏🐑🦙🐄🫏🐐

Jest taki fragment w „Ludzie i myszy”, w którym Lennie - wtedy kiedy rzeczywistość go przerasta i chce uciec w świat mar...
03/01/2026

Jest taki fragment w „Ludzie i myszy”, w którym Lennie - wtedy kiedy rzeczywistość go przerasta i chce uciec w świat marzeń - prosi swojego brata „opowiedz mi o królikach. O tym jak wszystko się ułoży, będziemy mieli farmę, swoją ziemię i króliki”, którymi on Lennie, będzie się opiekował, karmił i głaskał.

Przez wiele lat to było nasze domowe hasło z Gregiem.
W leniwy niedzielny poranek mówiłam do niego, chodź sobie pogadamy o królikach… Uwielbiałam to.

I wtedy opowiadaliśmy o naszych marzeniach, o tym co chcielibyśmy zrobić, co zmienić, jak żyć.
Uwielbiałam te nasze króliki, robiło mi się ciepło na sercu, bo lubiłam te opowieści, marzenia i przekonanie, że kiedyś to wszystko się ziści.

Z okazji początku Nowego Roku dostałam bardzo wiele wiadomości od moich przyjaciół, znajomych, podopiecznych i uczniów. Większość z nich życzyła mi spełnienia marzeń lub przeplatała zakamuflowaną wersję życzeń o spełnieniu marzeń.

Kiedy czytałam jedno z nich sama sobie zadałam pytanie „O czym ja marzę?”

I zapadła cisza, bo nie potrafiłam nic wymyślić.
Pustka.
Podeszłam do Grega i spytałam go czy chciałby pogadać ze mną o królikach - tutaj też zapadła cisza.
„My już nie musimy opowiadać sobie o królikach, bo my je mamy” – odpowiedział.

Za chwilę wsiadam do samolotu z grupą ajurwedyjskich przyjaciół. Jedziemy na wspólne wakacje, a tak naprawdę ich podróż życia. Zabieramy ich do Indii, do miejsca naszych „królików”, do doświadczeń, od których nie da się już nigdy uwolnić.

Oni jeszcze tego nie wiedzą, ale nie wrócą tacy sami.

Pamiętam, że kiedy przyjechałam do Indii po raz pierwszy, poczułam ogromną wieź i przyspieszone bicie serca (ten stan trochę wyjaśnia to co jest zapisane w mojej historii na liściach palmowych – we wcześniejszych wcieleniach urodziłam się w Kerali) wiedziałam, że zrobię wszystko żeby tam wrócić, żeby tam być.

To tam zaczęła się moja, nasza zmiana na każdym poziomie, także duchowym.
To tam odnalazłam sens swojego przeznaczenia – Ajurwedę.
To tam nauczyłam się czuć szczęście w każdej chwili swojego życia i rozumieć co jest ważne.
To Indie spowodowały, że mogę otaczać się ludźmi, którzy są ulepieni z tej samej gliny.

Okres ”covida” uświadomił mi, że nie ma czasu na marzenia, trzeba działać, a nie marzyc. Trzeba żyć w „reality”, a nie w ułudzie.

I tak nie ma już leniwych niedzielnych poranków.
Nie ma już opowieści o „królikach”, bo każdy pomysł, jeśli zostanie wypowiedziany, jest natychmiast realizowany.

Kochana, Kochany marzenia są po to by je spełniać, a nie je mieć.
Tego Ci właśnie życzę na początku nowego, kalendarzowego rozdania , ale nie zapominaj - to Ty decydujesz kiedy zrobić krok wprzód albo nawet do tyłu, nie kalendarz.

Życzę Ci więc, żebyś miała, żebyś miał jak najmniej marzeń do spełnienia.
Całuję i będę odzywać się stamtąd.

01/01/2026

Coraz więcej osób szuka „mocnych bodźców”: przerębel, lodowate prysznice czy bieganie boso po śniegu.
W teorii – hartowanie, uziemianie, przekraczanie siebie.
Z perspektywy Ajurwedy sprawa wygląda inaczej.
Ajurweda od tysięcy lat powtarza jedną, bardzo prostą rzecz:
👉 wszystko, co skrajne, wcześniej czy później uderza w zdrowie, nawet jeśli początkowo czujesz się dobrze.
Co robi z Tobą nagłe wychłodzenie?
❄️ Wychładza ogień trawienny - osłabia Agni
Organizm zamiast spokojnie trawić i oczyszczać, musi się ratować: kurczy naczynia, napina mięśnie, zaciska ciało od środka. Na dłuższą metę to prosta droga do słabszej odporności, wzdęć, śluzu, poczucia ciężkości.
⛄️ Zamyka kanały w ciele
Klasycy opisują, że zimno powoduje skurcz i zwężenie dróg, którymi płyną płyny, krew, oddech. To momentalnie czuć: sztywność, dygot, spięcie. Jeśli robimy to często i brutalnie – ciało zaczyna się bronić bólem, stanem zapalnym, zmęczeniem.
🌧️ Zwiększa reaktywność organizmu
Po silnym wychłodzeniu organizm staje się bardzo wrażliwy na to, co dostaje: jedzenie, bodźce, stres.

To, co w równowadze byłoby neutralne, po ekstremalnym zimnie może wywoływać gwałtowne reakcje – od stanów zapalnych – bolące stawy podatne na zapalenia, wysypki czy zaostrzenia przewlekłych dolegliwości.
A co z „uziemianiem”?
Chodzenie boso po ziemi – tak.
Po trawie, ciepłej ziemi, piasku – jak najbardziej.
Ale śnieg, to nie jest energia uziemienia.
To jest energia stresu.

Więc jeśli chcesz się uziemić, wzmocnić odporność i nerwy – Ajurweda zacznie od rzeczy bardzo mało „instagramowych”: ciepłe śniadanie, regularny sen, olejowanie ciała, ciepła zupa zamiast lodowatego smoothie i spokojny spacer zamiast, kolejnego skoku w lód.
To nie jest spektakularne.

Ale to właśnie takie „nudne” rzeczy w dłuższym okresie leczą i są ci potrzebne dla dbania o siebie i utrzymania równowagi.Czy to znaczy, że morsowanie jest „złe”?

Ajurweda nie bawi się w plakietki „dobre/złe”, ale nie jest zachwycona ekstremami.

Nie potrzebujesz lodowatej przerębli, żeby być „silna”.
Dużo większą odwagą jest słuchać swojego ciała i powiedzieć - „To nie jest dla mnie.”

Ps. Chodziłam boso po śniegu wyłącznie w celach edukacyjnych

Kiedy nagle tracisz coś, co było obecne w Twoim życiu codziennie -w pierwszej chwili nie wierzysz, że to dzieje się napr...
26/12/2025

Kiedy nagle tracisz coś, co było obecne w Twoim życiu codziennie -w pierwszej chwili nie wierzysz, że to dzieje się naprawdę.

Potem przychodzi złość, zdenerwowanie, żal, aż w końcu cisza akceptacji.
Cisza, która potrafi być głośniejsza niż największy hałas…. 🥲

29 listopada o 6 rano zobaczyłam informacje od mojego informatyka Yury, że w nocy coś dziwnego działo się na naszym FB. Kiedy spojrzałam w komputer okazało się, że Kącik Ajurwedy nie należy już do mnie, został zhakowany.

Trudno dokładnie opisać co w tamtej chwili poczułam. 🤷‍♀️

Nie wydarzyło się przecież nic wielkiego - nie straciłam nikogo bliskiego, mam gdzie mieszkać, gdzie żyć ale…

Utraciłam miejsce, które przez ostatnie 3 lata było przedłużeniem mojego serca, mojej pracy i mojej misji.
Odebrano mi prawo do Was, co Ciebie, do relacji, które pielęgnowałam z miłością, wdzięcznością i regularną obecnością.
Jedno kliknięcie jakiegoś człowieka po drugiej stronie świata —
i wszystko, co wydawało się moje, stało się nagle dla mnie niedostępne.

To było dziwne uczucie „Co teraz?” - pomyślałam…

Od lat uczę się Ajurwedy, zgłębiam ją żeby w prawdziwej, niesfałszowanej - nowoczesnością i modą – formie, móc przekazywać ją dalej.
Tobie również.

Od kilku tygodni studiuje znów filozofie wedyjskie i po tym co się wydarzyło przypomniałam sobie co mówią Vedy o cierpieniu.

Cierpienie nie bierze się z życia, ale z tego jak je interpretujemy.
Przywiązanie jest główną przyczyną cierpienia.

Przywiązanie do przedmiotów,
do miejsc, które się zmieniają
do ciała, które starzeje się każdego dnia,
do ról, które tak chętnie bierzemy za prawdę o tym, kim jesteśmy,
do ludzi, którzy mogą zniknąć szybciej, niż zdążymy powiedzieć im „dziękuję”.

I wtedy zrozumiałam coś jeszcze, że to, co noszę w sercu —
tego nikt nie może mi zabrać.
Ani hakowanie, ani algorytm, ani przypadek.

Relacja z ludźmi nie istnieje w aplikacji.
Istnieje pomiędzy nimi.
W słowach, spojrzeniach, intencjach.
W tym, że wracamy do siebie mimo przerw i przeciwności.

Po kilku tygodniach — odzyskałam konto.

Wróciło.

Ale ja… nie wróciłam taka sama.
Nic nie jest nam dane na zawsze, a wszystko, co mamy, jest pożyczone - także te najbardziej ukochane rzeczy.
Im mocniej zaciskamy dłonie - tym bardziej bolą, kiedy życie każe puścić.

Cieszę się, że znowu tutaj jestem, ale choć internet jest przydatnym narzędziem - nie zastąpi nigdy ciepła ludzkiej dłoni.

Zdałam sobie sprawę po raz kolejny, że dla mnie najważniejszą częścią Ajurwedy jesteś Ty - żywy człowiek, który oddycha, czuje i widzi.

Dlatego tak bardzo kocham spotkania na żywo, kiedy mogę się do Ciebie przytulić, dotknąć Twojej twarzy, spojrzeć w oczy, tak głęboko, by zobaczyć twoje wzruszenie, radość i wdzięczność.

Te chwile są prawdziwe.
One nie mogą zostać zhakowane.
Nie znikną, nawet jeśli cały ten cyfrowy świat się posypie.

Dlatego, nawet online, zawsze proszę - "Włącz kamerę. Chcę widzieć, że jesteśmy razem, a nie obok, że oddychasz. Chce Cię poznać na ulicy."

Teraz znowu tu jestem, nie opuściłam Cię, nie zapomniałam, ale jak widać „moje” jest czymś złudnym, dlatego jeśli kiedyś mój Kącik znów zniknie, jeśli algorytm wymaże moje posty, jeśli technologia przestanie nas rozumieć, pamiętaj, że nigdy nie byliśmy pikselami.
Byliśmy ludźmi, którzy zmieniają swoje życie.

Dziękuję 🫶🫶🫶

28/11/2025

Właśnie tak zabijasz swoje trawienie!

Uwielbiasz napije z lodem a potem narzekasz na słaby metabolizm popijając mrożona kawkę.

Dlaczego w Ajurwedzie NIE pijemy napojów z lodem?
Nawet przy 35 stopniach?

Wyobraź sobie, że Twoje trawienie to ogień - Agni.
To on decyduje, czy jedzenie będzie strawione, czy się wchłonie, czy może zalegnie, sfermentuje i zrobi bałagan w jelitach.

I teraz…
Jeśli wlewasz do swojego brzucha zimny napój z lodem — co się dzieje z ogniem?
❄️🔥 ogień gaśnie w samym centrum kuchni Twojego organizmu.

Co robią zimne napoje według Ajurwedy?
• trawienie staje się wolne i ciężkie
• zwiększa się ilość toksyny i niestrawionych resztek
• pojawiają się wzdęcia, zgaga, gazy – bo organizm zamiast trawić, walczy o ogrzanie tego, co właśnie wypiłaś.
• rozregulowują apetyt – po zimnym napoju chcesz albo jeść więcej albo nie czujesz głodu w ogóle.
• obciążają śledzionę i żołądek – tak, nawet jeśli czujesz chwilową „ ulgę”.

A co najgorsze — tuż po lodowatym napoju organizm mobilizuje energię, żeby Cię ogrzać, co paradoksalnie… jeszcze bardziej Cię osłabia i odwadnia.
Więc kiedy jesteś w upalnym Goa, lodowy napój Cię nie ochładza.
To chwilowe złudzenie ulgi, za które płacisz zmęczeniem i spadkiem odporności.

Co pić latem zamiast tego?
• letnią wodę,
• wodę z miętą lub limonką,
• wodę kokosową
• wody z odrobiną soli i cukru palmowego (napój elektrolitowy według Ajurwedy),
• wodę z kminem, kolendrą lub fenkułem.

Lód ochładza wyłącznie usta.
Letni napój — ochładza cały organizm.
A Ajurweda zawsze wybiera to, co działa na poziomie ciała, nie tylko wrażenia.



• nie pij lodowatej wody • jak dbać o swój ogień trawienny • dbaj o swoje trawienie • agni ajurwedyjskie

Adres

Poznan
61-160

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 16:00
Wtorek 08:00 - 16:00
Środa 08:00 - 16:00
Czwartek 08:00 - 16:00
Piątek 08:00 - 16:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kącik Ajurwedy umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Kącik Ajurwedy:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram