10/01/2026
Ponoć między 9 a 10 stycznia najczęściej upadają nasze postanowienia noworoczne. Ja już dawno nie robię żadnych postanowień — dla mnie to tylko kolejna kartka w kalendarzu. Każdego dnia mogę sobie coś postanowić. Generalnie moim postanowieniem jest to, żeby szanować siebie, cieszyć się życiem i mieć dobre relacje z tymi, z którymi chcę je mieć. Relacje bywają leczące i są sensem.
Jestem też każdego roku starsza — jak każdy z nas.Każdego dnia, każdego roku chciałabym odkrywać coś nowego, doświadczać, oczywiście, tego, co będzie dla mnie dobre. Pamiętam jednak, że życie to nie koncert życzeń, ale wiem też, że nie da mi większego cierpienia niż ja jestem w stanie unieść. Nie wiem, dla mnie te postanowienia noworoczne zawsze są jakoś niezrozumiałe (nie muszę wszystkiego rozumieć, mogę akceptować lub tolerować) , bo co to za różnica, czy postanowisz coś w sobie zmienić — na przykład rzucić palenie albo zmienić styl odżywiania — 5 sierpnia czy 1 stycznia? Przecież każdego dnia można zacząć od początku albo zrobić coś inaczej.
Każdy dzień jest naszą nową szansą. Czy naprawdę trzeba mieć do tego 1 stycznia? Nie wiem, nigdy tego nie rozumiałam, no ale cóż — tym, którzy je zrobili, życzę, żebyście wytrwali w swoich postanowieniach.
Życzę serdeczności, ja kompletnie nie instagramowa Psychoterpeutka🫢