18/11/2025
Zastanawialiście się kiedyś, jak to, w jaki sposób o czymś mówicie, kształtuje wasze podejście do danej sytuacji?
Kiedy np. mówimy „idę do pracy” a „idę do roboty”, to od razu czuć, gdzie to nastawienie jest negatywne.
Gdy rodzice z dzieckiem wychodzą z konsultacji ode mnie i pytają za drzwiami malucha: „i jak, dobrze się bawiłeś?”, to wiem, że dziecko zapamięta to jako dobry czas. Ale gdy wychodząc mówią: „ale byłeś dzielny!”, to czuję się jak trójgłowy smok ziejący ogniem. Bo przecież gdy używamy słowa „dzielny”, to od razu kojarzy nam się coś, co trzeba pokonać niczym dzielny rycerz.
Dziś Pacjentka opowiadała mi o mobingu w pracy sprzed lat (gdy próbowałyśmy odszukać, skąd u niej tak wzmożone napięcie mięśniowe w żuchwie i szyi). Usłyszałam słowa: „oprawcy, walka, trud, strategia przetrwania”. To wszystko opisywane z ogromnymi emocjami pokazało, jak żywy i trudny jest to dla niej temat mimo upływu lat. A gdy zapytałam, czego by chciała, od razu stwierdziła „nie chcę czuć niepokoju”.
No tak… ale czego chcesz? Idź w stronę dobrego, pozytywu. Przekieruj myślenie na to chciane. Oczywiście nie zawsze jest to łatwe, ale nawet tak małe zmiany w codziennym funkcjonowaniu mogą odrobinę zmienić nasze postrzeganie świata.
Ja zawsze mówię, że mam zajęcia z dziećmi. Nie terapię, a zajęcia. Coś w stylu zajęć z akrobatyki, garncarstwa czy pływania. Bo terapia z góry ma w sobie jakieś nastawienie na naprawę. A ja nie naprawiam dzieci. One nie są zepsute. Są świetne, kompletne. Ja na zajęciach pomagam im się rozwijać.
I tu kojarzy mi się od razu pierwszy egzamin na filologii słowiańskiej z językoznawstwa. Język jest granicą mojego świata. Bo to dzięki niemu mogę ten swój własny świat opisać. To, jak go nazwę, jakiego słowa użyję, określi, co widzę i co czuję.
To jak, robota czy praca? Terapia czy zajęcia?
Niech ten post natchnie Was do przyjrzenia się, czy jest coś, co w moim języku da się powiedzieć inaczej, z innym nastawieniem. Jestem bardzo ciekawa, co zaobserwujecie. Podzielcie się w komentarzach.
Do boju! A nie, to nie pole bitwy. Powodzenia! 😉
M.