11/12/2025
Drogi Mikołaju,
piszę, bo podobno nadal istnieje taki zwyczaj, choć ja mam wrażenie, że to już bardziej newsletter do grubego fana czerwieni.
No więc tak.
W tym roku byłam… no, umówmy się, bardziej grzeczna niż „wszyscy kierowcy na rondzie Śródka”, więc myślę, że zasługuję na coś ekstra.
Chciałabym na przykład jakieś włóczki z merynosa, bo próbuję być tą zen osobą, która pije herbatkę, dzierga sweter i mówi: „mam czas dla siebie”.
A potem rzeczywistość przychodzi z liścikiem:
„Kochana, Ty siebie ostatnio widziałaś? Ty nie masz nawet czasu na wyschnięcie włosów po prysznicu.”
Ale dobra, merynosy chcę.
Bo one przynajmniej się nie spierają.
I jeszcze, kochany Mikołaju…
jak już będziesz pakował prezenty, to wrzuć mi tak kilku nowych, fajnych klientów, takich z gatunku:
„zamówię wcześniej, zapłacę szybko, nie zapytam pierdyliard razy o to samo”.
Bo ja już naprawdę nie mam miejsca na ludzi, którzy piszą o 23:59:
„Dzień dobry, czy są jeszcze serniki na jutro?”
Dzień dobry?
O północy?
To już raczej nocopozdrawiam.
W każdym razie —
ja wierzę, że dostanę to, o co proszę.
W końcu jeśli ktoś ma ciągnąć ten wóz, to niech to będzie ktoś inny niż ja.
Pozdrów renifery,
niech wiedzą, że mają konkurencję —
bo ja też ciągnę, tylko nie presents, a ten cały pierdolnik przedświąteczny.
Mua,
Marta 🎄✨
Ps. ofertę wrzucam w komentarzach! 🥳🙈