02/09/2025
💡💡💡
Bardzo ważna perspektywa, która dużego odsetka naszych podopiecznych.
Warto przeczytać.
Bardzo wiele osób ma przekonanie, że dzieciom nie można pobłażać.
Jeśli robią coś źle, to powinny to zrozumieć i odczuć, że źle zrobiły. Robienie źle, nie powinno się opłacać. Ten sposób myślenia, bardzo rozpowszechniony, problemy z zachowaniem dzieci umiejscawia w ich woli. Robią źle bo tak chcą. Jest mnóstwo literatury na temat tego, jak bardzo ten pogląd jest błędny.
Innym bezsensownym stanowiskiem są próby obwiniania rodziców lub samych uczniów za ich niewłaściwe zachowanie. Dziś cytaty z książki Bo Hejlskov Elvén o tytule: „Nie gryzę nie biję nie krzyczę”. Uważa on, że dzieci zachowują się niewłaściwie dlatego, że nie są wstanie się zachowywać właściwie. Nie potrafią, a nie nie chcą. Przyczyną zachowań trudnych są zbyt wysokie oczekiwania, których dana osoba nie jest wstanie spełnić.
„Najbardziej powszechne oczekiwania, które ja w swojej pracy uważam za przyczyny trudnych zachowań to:
- oczekiwanie kontroli poznawczej,
- oczekiwanie łatwości porozumiewania się z ludźmi,
- oczekiwanie całościowego oglądu sytuacji,
- oczekiwanie cierpliwości,
- oczekiwanie przystosowania się,
- oczekiwanie empatii,
- oczekiwanie ustępliwości,
- oczekiwanie nadwyżki emocjonalnej.” (s.42).
Motywowanie dziecka karami i nagrodami nie zniweluje w.w. deficytów.
„W ten sposób ciągle stosujemy te same bezużyteczne metody, tyle że z większą siłą. Więcej konsekwencji, więcej strofowania, więcej karania. Jako, że to również się nie sprawdzi, frustracja i zaburzenia zachowania wzrosną, natomiast relacje między dzieckiem a rodzicami/personelem ulegną pogorszeniu. Z czasem może dojść do sytuacji, że dziecko w ogóle przestanie ufać rodzicom lub personelowi.” (s.53)
„Pisałem o obwinianiu rodziców, ale równie dobrze możemy obwiniać samych podopiecznych i wyjaśniać ich problemy brakiem motywacji. Tłumaczenie problemów rozwojowych podopiecznego brakiem motywacji to postępowanie budzące poważne wątpliwości. W ten sposób odpowiedzialność za pracę pedagogiczną lub opiekuńczą zrzucamy na barki osoby, o której wiemy, że jej nie podźwignie. Takie zachowanie można uznać za tchórzliwe. To łatwy sposób uwolnienia się od poczucia bezsilności i zapewnienie sobie usprawiedliwienia sobie kiepskich wyników pracy pedagogicznej i opiekuńczej. Jest to bez wątpienia najbardziej nieskuteczny sposób rozwijania nieskutecznych metod” (s.102).
„Problem z przerzucaniem winy na innych polega na tym, że nie dość, że uchylamy się od odpowiedzialności, to jeszcze tracimy możliwość wpływu na sytuację. Zwykle obwiniamy innych, gdy czujemy się bezsilni. Nie ma znaczenia czy winimy dziecko, rodziców, przyjaciół, nauczyciela czy społeczeństwo. Tylko biorąc odpowiedzialność za to, na co możemy mieć wpływ, umożliwiamy sobie wywieranie tego wpływu. Zawsze robię się podejrzliwy, gdy personel skarży się na rodziców, kiedy jego członkowie mówią: „To zrozumiałe, że nie daje rady w szkole, skoro musi radzić sobie w takiej rodzinie” albo „Trudno oczekiwać, że będzie się normalnie rozwijał, jeżeli ma taką matkę”. Sądzę, że personel po prostu nie wie, jak poradzić sobie z zachowaniem podopiecznego” (s.31)
Jacek Kielin