24/03/2026
Odmowa od zawsze kojarzyła mi się z odrzuceniem. Bałam się, że jeśli powiem „nie”, ktoś poczuje się zraniony albo się ode mnie odsunie. Dlatego często zgadzałam się na rzeczy, na które nie miałam ani siły, ani ochoty. W środku czułam opór, zmęczenie albo niezgodę, ale ignorowałam te sygnały, przekonując siebie, że tak będzie łatwiej i bezpieczniej.
Z czasem zaczęła pojawiać się złość i frustracja, głównie skierowana do mnie samej. Miałam poczucie, że nikt nie bierze mnie pod uwagę, że moje potrzeby są niewidzialne. Dopiero później zobaczyłam, że sama siebie nie słucham. Że mówiąc „tak” innym, coraz częściej mówiłam „nie” sobie.
W terapii po raz pierwszy przyjrzałam się temu, jak bardzo mówienie „tak” kosztem siebie wpływało na moje samopoczucie i relacje. Zrozumiałam, że brak granic nie wynikał z dobroci, ale z lęku przed utratą bliskości i akceptacji. To było trudne do zobaczenia, ale bardzo uwalniające.
Uczenie się odmowy było procesem pełnym wątpliwości. Bałam się reakcji innych i tego, że zostanę odebrana jako egoistyczna. Z czasem zaczęłam rozumieć, że mówienie „nie” nie oznacza braku troski. To sposób na bycie uczciwą wobec siebie i bardziej autentyczną w relacjach.