02/11/2025
Pokusy 🍩🍩🍩
ULEGŁAM ZACHCIANCE - I CO TERAZ?
Zgodnie z założeniami odżywiania intuicyjnego, uważnego, świadomego, powinniśmy zaczynać posiłek, gdy jesteśmy głodni fizjologicznie i kończyć go, gdy czujemy sytość i satysfakcję. To tak z grubsza.
Życie jednak jest przewrotne i bywa, że mamy ochotę na coś, mimo że nie czujemy fizycznego głodu. Ja tak miewam często przed miesiączką albo po prostu, bez powodu. I nie mam tu na myśli napadu bez kontroli, tylko taki apetyt na coś, zachciankę na pączka dubajskiego (na zdjęciu 😅), chipsy lub inne uchodzące za ,,niedietetyczne" przekąski.
Ulegam, i co wtedy?
Jeszcze parę lat temu byłyby pewnie wyrzuty sumienia, pójście zero-jedynkowe na całość (skoro złamałam zasady, to już nie warto się ich trzymać, więc jedna zachcianka przeobraża się w olbrzymi napad na wszystko, co niezdrowe w domu) i opcja diety ,,od jutra".
Co robię dziś?
NIC 😁 - żyję dalej 👍.
Dziś mam ze swoim ciałem umowę, że gdy ulegam zachciance, jem coś, mimo, że głodu nie było, czyli poniekąd lekceważę sygnały ciała, to kolejny posiłek zjem wtedy, gdy głód fizjologiczny się pojawi.
👉Nie mam wyrzutów sumienia.
👉Nie próbuję w żaden sposób,,odrobić" zjedzonych kalorii jakimiś głodówkami, ucinaniem kalorii następnego dnia, pomijaniem posiłku itp.
👉Nie wprowadzam żadnych dodatkowych treningów, kroków, spacerów itp., by spalić tego pączka czy chipsy.
👉Zostawiam sprawę mojemu ciału, jeśli faktycznie jest przejedzone, nie zawoła o kolację, bo nie będzie głodne.
Tak to właśnie działa. Jeśli faktycznie umiemy już prawidłowo odczytywać sygnały głodu i sytości, odróżnić je od zachcianki, gdy uważnie dajemy sobie przyzwolenie na to, by zachciance ulec - nic się nie stanie.
Czasem ulegam zachciance, bo po prostu tego chcę. Bo mam okazję zjeść coś wyjątkowego: ciasto mojej mamy, pączka dubajskiego przyniesionego przez męża, bo wie, że lubię ☺️, jakieś wyjątkowe jedzenie lub po prostu, zwykłą czekoladę z orzechami... Nie ma w tym nic złego pod warunkiem, że nie będzie się to powtarzać codziennie. Uleganie zachciankom nie może stać się nawykiem, tylko wyjątkową okazją. Nawykiem ma być słuchanie sygnałów ciała. Dlatego po zachciance wracam do słuchania głodu i sytości i szanowania ich.
Po latach bycia na różnych dietach, systemach żywieniowych doszłam do wniosku, że absolutnie w niczym nie należy być zero -jedynkowym, perfekcyjnym do przesady, idealnym i sztywnym jak kij w d..ie.
Elastyczność, łagodność, wyrozumiałość względem siebie i przyjętych zasad - to daje poczucie sprawczości i wolności wyboru.
Zjadłam dziś pączka dubajskiego, mimo że nie byłam głodna. Jestem przejedzona. Czekam na sygnał głodu, który może się dziś pojawi, a może nie? 😁
Zostawiam wybór ciału. Niech samo zdecyduje.
Ps Pączek był bardzo dobry😅😋
Chcesz nauczyć się tak jeść? Zapraszam, również on-line 👍