04/04/2025
Na zdjęciu daję moją paszczę, ale to nie będzie o mnie. Przeczytajcie mamuśki, bo na serio warto. Chcę Wam opowiedzieć o pewnej kobiecie. Jest to Osoba, która ma już swój gust i wybiera swoje ulubione ciuszki, ale nie będzie na to poświęcać wiele czasu, żeby zastanawiać się co założyć, z czym pasuje, a z czym nie. Ulubione wiążą się z pewnym wyglądem, stylem faktycznie, ale w dużej mierze też z komfortem. Szczerze nie przejmuje się pryszczem na nosie, nie wciąga brzucha, nie stoi przed lustrem i się nie przygląda sobie i nie zastanawia czy jej uda są ok. Nie dąży do tego żeby cokolwiek poprawiać w ciele czy na twarzy. Podkreślić, wyostrzyć, zmatowić, wybłyszczyć.. Niee.. Ani nie Brwi, ani nie usta …nie.. takie rzeczy to tylko jak się przebiera za kogoś kim nie jest. Jednocześnie jest bardzo uzdolniona plastycznie, kreatywna. Wydaje się, jakby to jak wyglądają rzeczy miało dla niej znaczenie. Mam wrażenie jednak, że stawianie gdzieś, na jakimś punkciku spektrum, od ładnego do brzydkiego było dla niej nieistotne. Jest to nowe podejście dla mnie. Wydawało mi się zawsze, że to nieszczera deklaracja nieprzejmować się wyglądem. Że zawsze albo się przejmujesz i dbasz zgodnie ze standardem, albo się przejmujesz, ale manifestować będziesz coś odwrotnego - anty kanon piękna - tak ku przekorze, w formie buntu. Dlaczego Wam o tym piszę? Uczę się w tej chwili, protokołu psychoterapii poznawczo - behawioralnej ( ) przy terapii zaburzeń odżywiania. Co jest często ich predyktorem ? Przypisywanie zbyt dużego znaczenia wyglądowi, poświęcanie temu zbyt dużo uwagi, na tyle dużo, że źle to wpływa na nasze życie - na to jak spędzamy czas, jak się bawimy, jak tańczymy, chodzimy.. Zawsze twierdziłam, że każdy chce być piękny i to jest normalne. Nie da się z tym dyskutować, bo przecież jak.. nie mamy do tego dążyć żeby być piękni? Jak Ona to zrobiła, że ma tyle dystansu do wyglądu? Oczywistość wzorca piękna poddaję coraz częściej rewizji, a uczy mnie tego moja córka.