02/02/2026
🕯️ Sala pożegnań 🕯️
To miejsce stworzone z myślą o ciszy, skupieniu i czasie tylko dla Rodziny.
Sala pożegnań pozwala na spokojne, godne pożegnanie bliskiej osoby – bez pośpiechu, w atmosferze szacunku i intymności.
Dla wielu rodzin jest to ważny moment zatrzymania się, ostatniej rozmowy w myślach, zapalenia świecy, bycia razem.
Jesteśmy obecni, czuwamy nad przebiegiem pożegnania i dbamy o każdy szczegół.
Korespondencja od Pani Magdaleny…
(publikuję za Jej zgodą).
---------------------
"Spotkałyśmy się na uroczystości którą Pani prowadziła – to było pożegnanie mojego przyjaciela z dzieciństwa Piotra, młodego słonia vel Trąby i tak od tego dnia czasami odwiedzam Pani profil. Dzisiaj obejrzałam filmik o czuwaniu i zaraz przypomniało mi się czuwanie po śmierci innego przyjaciela. Pamiętam jak byłam zdziwiona, że jego ukochana „ zaprosiła „na czuwanie i pożegnanie przed kremacją”. Pamiętam ten moment… - każdy z nas podchodził do trumny i żegnał się osobiście. Później było czuwanie pełne wspomnień. Każdy z nas został poproszony o napisanie czegoś o Marku (napisały i przekazały wspomnienia nawet osoby, których fizycznie nie było na czuwaniu). Ile tam było historii i wspomnień - od łez do śmiechu!
Dlaczego nie czuwamy…? Bo nie ma już takiego zwyczaju , bo nie mamy czasu , bo nam się po prostu nie chce , bo nie mamy na to ochoty , bo jak umarł to umarł , bo … chyba każdy coś tam dopisze. Pogrzeb stał się kolejną sprawą do odhaczenia i już coraz mniej osób wchodzi choćby do kostnicy tuż przed pogrzebem, żeby się pożegnać.
--------------------
Jestem po spotkaniu rodziców dzieci po próbach samobójczych i samookaleczeniach i zadałam na nim pytanie „ dlaczego nie czuwamy przy zmarłych. Usłyszałam coś co mnie zmroziło.
„Nie czuwamy, bo zakłady nie mają godnego miejsca gdzie można czuwać” – to odpowiedź jednego z ojców, który pochował córkę w tym roku. Za krótkie okazanie ciała córki przed pogrzebem w warunkach „partyzanckich” zakład podał konkretną sumę. Wysoką.
Innej rodzinie odmówiono wystawienia trumny z ciałem, bo – „nikt nie będzie woził trumny tam i z powrotem z kostnicy, gdzie aktualnie jest ciało Państwa syna”.
Doszliśmy na tym spotkaniu do przykrego wniosku, że zakłady pogrzebowe robią show na cmentarzu typu „krzesła, kawa, herbata… i różne inne `atrakcje`, a nie zapewniają rodzinom miejsca do pożegnania i do prostego pobycia ze zmarłym. Tak po prostu - żeby pobyć i popłakać. Tak po ludzku, ostatni raz".
***
Tyle ze słów Pani Magdy.
Ja znam jednak i drugą stronę medalu.
Znam zakład, który ma wszystko. W sensie – idealne warunki do organizacji czuwania. Piękną kaplicę, którą oferuje gratis, wolę darmowego przywiezienia ciała z kostnicy. I co?
I nic z tego nie wynika.
W skali miesiąca jedynie pojedyncze przypadki Rodzin są zainteresowane, aby spotkać się jeszcze w osobistej atmosferze ze zmarłym. I nie chodzi wcale o czuwanie np. pod moją opieką, ale po prostu o wejście do sali i umowny kwadrans obecności przy osobie zmarłej. W ciszy lub przy muzyce. Z modlitwą lub bez.
Jedno jest pewne – z mojego punktu widzenia, organizując pogrzeb na pewno zapytałabym, czy będzie jakakolwiek możliwość zobaczenia bliskiej mi osoby przed pogrzebem. Czy będzie to w ramach zakładu (własna sala pożegnań, kaplica przy kościele etc.) czy też np. w Sali krematorium (jeżeli zaplanowana została kremacja).
Jest to jednak moje przekonanie. Każdy z Państwa może mieć inne.
Ja zachęcam do organizacji czuwań przed pogrzebem, prowadzę je i staram się sprawić, żeby właśnie to spotkanie przyniosło poczucie dobrze „zamkniętych drzwi”. Nie trzaśniętych ze złością, nie zamkniętych nieodwracalnie na trzy spusty. Po prostu. W ciszy domkniętych.
Sprawmy, aby każdy życiorys kończył się z klasą.
O wiele łatwiej będzie poradzić sobie z emocjami na pogrzebie.
***
Na zdjęciu - jestem w sali Krematorium Necros w Wolsztynie, z którym od kilku lat staramy się, aby wprowadzać czuwania jako dobrą praktykę okołopogrzebową. Tam przyjeżdżam najczęściej.
Czuwania mogę poprowadzić i prowadzę w dowolnym miejscu - potrzebna jest jedynie wola Rodziny i miejsce.
Znam i taki zakład, gdzie od 15:00 drzwi się nie zamykają.... Co godzinę wchodzi kolejna Rodzina, żeby trwać na czuwaniu przy bliskim. I tak do 21:00, a nawet później.... Zależy od dnia.
Tam akurat rzadkością jest, że ktoś z czuwania nie skorzysta.
No to jak? Co jest powodem aż takich rozbieżności?
Mam na to teorię. Być może kiedyś się nią podzielę.