25/01/2026
W naszej pracy neurologopedycznej każdy telefon to nowa historia, nowa nadzieja i plan na powrót do sprawności. Umawiamy terminy, przygotowujemy gabinet lub pakujemy sprzęt, by dojechać do Waszego domu. Czekamy na ten moment, gdy pacjent po udarze czy wypadku opuści mury szpitala i zaczniemy wspólną walkę o pierwsze słowo, o bezpieczne przełknięcie posiłku.
Jednak zdarzają się dni, o których trudno pisać, a jeszcze trudniej ich doświadczać.
Zdarza się, że telefon dzwoni rano, ale zamiast potwierdzenia wizyty, w słuchawce słyszymy ciszę i drżący głos: „Już nie musimy się spotykać... Mama odeszła”.
Zdarzyło mi się też stanąć pod drzwiami pacjenta, z pełną gotowością do pracy, i zobaczyć w progu zapłakane twarze bliskich. Twarze, które nie musiały nic mówić. Wiedziałam jedno: spóźniłam się, nie z własnej winy, ale dlatego, że życie miało inny plan.
Te chwile uczą nas ogromnej pokory. Przypominają, że za każdym przypadkiem medycznym stoi człowiek – czyjś tata, czyjaś babcia, ukochana osoba. Choć naszą misją jest walka o jakość życia, musimy też umieć z szacunkiem ukłonić się przed jego końcem.
Dziękujemy Wam za zaufanie, którym nas obdarzacie, planując z nami powrót do zdrowia swoich najbliższych. Nawet jeśli nasza wspólna droga kończy się, zanim na dobre się zaczęła, każda z tych osób zostawia ślad w naszych sercach.
Dziś myślami jesteśmy przy tych wszystkich Rodzinach, które zamiast planu terapii, musiały przygotować pożegnanie. 🕯️